sobota, 30 marca 2013

Przeszłość staję się teraźniejszością cz.4

Wszystko było idealne. Widok, pogoda, on, który sprawił, że moje życie nabierało sensu. szczęście promieniowała w każda część ciała. Jego dotyk sprawił, że rozpływałam się czując się jak w siódmym niebie. Ciepło jego ciała dawało mi uśmiech.W tej chwili czułam jakby cały świat był u moich stóp, a razem możemy pokonać wszystkie przeszkody, żadna nie będzie nam straszna.
-Kocham to miejsce, tutaj jesteś zupełnie inny-odezwałam się nie odrywając się od widoku który nadal mnie zachwycał
-Czyli jaki?-w jego głosie słychać było lekkie zdziwienie
-Taki spokojny-podniosłam wzrok aby rozkoszować się jego widokiem
-Zawsze taki jestem-uśmiechnął się słodko ale zaraz chytrze
-Oczywiście-zapewniłam go choć rozum miał inne zdanie
-Jak możesz-zaśmiał się ściskając moją głowę do swojej klatki piersiowej
-Żałuję, że to powiedziałam-zaśmiałam się przewracając jego ciało na trawę
-Cieszę się, że się spotkaliśmy, możemy to wszystko powspominać-powiedział kiedy już trochę się uspokoiliśmy
-Tak ja też. Wiesz..jak tak sobie myślę to nie wiem co ja bym robiła gdybyśmy się wtedy nie spotkali- przytuliłam się do niego mocniej zaciągając się jego zapachem
-Ten dzień zdecydowanie należy do moich najpiękniejszych-odwzajemnił uścisk a ja poczułam się najszczęśliwszą dziewczyną na planecie
-Mówiłam, że tutaj się zmieniasz-jego słodkość w jednej chwili się pogłębiła
-Może trochę, ale to dlatego, że jestem tutaj z tobą-jego słowa wprowadziły mnie w zamieszanie
Powoli podniosłam głowę. Spojrzałam w jego oczy w których od razu się zanurzyłam. Ich blask teraz był zupełnie inny, jakby zaczarowany.Zauroczył mnie ich widok, jeszcze nigdy nie odczuwałam tak silnego, przyjemnego uczucia patrząc prosto w oczy jakiegoś chłopaka. Jakbym odkrywała w tej chwili w nim coś nowego, zupełnie innego, niezwykłego.Nie potrafiłam oderwać oczu. Nasze spojrzenie było napięciem które iskrzyło.Jakby ono rodziło w nas uczucie, którymi się darzymy, pogłębiało go kierując na zupełnie inny tor niż miałam zamiar. Wyczuwając w naszym zachowaniu, w tym słodkich oczach niebezpieczne, zbyt bliskie zbliżenie, lekko wystraszona przytuliłam się do Louis'a by być pewną, że to co nas łączy pozostanie w przyjaznych stosunkach.Wiatr łagodzący moje wypieki, chłodził tez rozgrzane do czerwoności serce. Ta chwila, czułam jakby właśnie spełniały się moje najskrytsze marzenia, jakby aura odzwierciedlała naszą sytuację. Miasto było takie spokojne, ale zarazem romantyczne o tej porze, tak jak my. Oddaliśmy  się tylko sobie w głowie mając pełno myśli, które wprowadzały w głęboka refleksję.Od dzieciństwa minęło tyle czasu, a wciąż to tutaj czuje się najlepiej. To dzięki Lousi'owi gdyby mnie tutaj nie zabierał pozostałoby dalej zwykłym, szarym miejscem który nie ma żadnego znaczenia. A dla  nas to jest 'nasze miejsce'. Zawsze pozostanie naszym symbolem przyjaźni.
-Idziemy? Trochę zimno się zrobiło-odsunęłam się od niego pocierając skórę ręki
-Możemy iść-jego uśmiech od razu rozgrzał serce, które swoja wysoką temperaturą zaraziło ciało
Powoli wstałam, niepewność od chwili w której spotkaliśmy się wzrokiem zmieszała moje uczucia. W tej chwili nie wiedziałam co powiedzieć. Jego oczy były zupełnie inne, jakby szczęśliwe, ale nie spełnione. Pełne głębokiego ale nie zdefiniowanego uczucia.Poczułam jak materiał utula moje ramiona. Uśmiechnęłam się widząc jak bluza Tomlinsona znalazła się na moim ciele, jednak to dziwne uczucie nie zniknęło.
Droga powrotna nie przyniosła żadnej rozmowy. Zadowolenie chłopaka widziałam kątem oka. Na jego twarzy malował się szeroki uśmiech, a ręka obejmowała mnie w pasie. To wszystko stawało się coraz bardziej zamieszane, a co z tym idzie, dziwne. Parę minut po godzinie 2 byliśmy w  domu. Żegnając się oschłym 'pa' po krótkim prysznicu położyłam się spać.Koszmary męczyły mnie całą noc. Najgorsze scenariusze wkradały się do snu. Ponowna strata przyjaciela. Brak jakiegokolwiek wsparcia. Brak jego uśmiech. Brak poczucia humoru.Brak energii, znowu szara, nudna monotonność mojego życia.
Otworzyłam zmęczone oczy po ciężkich 7 godzinach snu. Słońce wpadające do pokoju sprawiło, że zobaczyłam na ten dzień zupełnie innymi kolorami. Uśmiechnęłam się uświadamiając sobie, że muszę walczyć o naszą przyjaźń bo to ona jest dla mnie najważniejsza. Nie mogę pozwolić mu odejść.
Zerwałam się z łóżka, robiąc delikatny makijaż udałam się do kuchni.Spokojnie, będąc pewna, że wszyscy jeszcze śpią, przeszłam przez próg.
-Dzień dobry-wyraźny, głośny głos Louia'a przyśpieszył akcje serca
-Lou! Wystraszyłeś mnie-lekko zdenerwowana zmierzyłam go piorunującym wzrokiem
-Tak wiem, że w ogóle się nie zmieniłem-powiedział to co miałam na myśli
-Jesteś debilem-uderzyłam go w ramię a ten udając obrażonego po chwili zaczął się śmiać
I tak oto spędziliśmy pełne 3 dni. Tylko w swoim słodkim towarzystwie. Odwiedzaliśmy miejsca w których spędzaliśmy całe dnie kiedy jeszcze chodziliśmy do szkoły. Każda minuta zapisała się w tych najlepszych i najpiękniejszych. Te dni spędzone tutaj jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyły, ale nadal byliśmy przyjaciółmi, bardzo dobrymi, którzy przekładaja ją nad najwyższe wartości.
Kolejne dni kiedy wróciliśmy do Londynu nie mogły odbyć się bez naszych spotkań.
-A pamiętasz jak jakiś chłopak przez przypadek podstawił mi nogę, a ty się na niego rzuciłeś?-zapytałam rozbawiona podczas kolejnego spotkania w parku
-Jasne, nieźle się wtedy wkurzyłem-choć codziennie rozmawialiśmy ciągle były nowe tematy do poruszenia
-Ale nic mi się wtedy nie stało.
-Ale mogło ci się stać-objął mnie ramieniem a ja mimowolnie położyłam głowę na ramienia kładąc ręką na idealnie wyrzeźbionej klatce piersiowej zakrytej podkoszulkiem
-O kogo ja tu widzę-do uszu doszedł głos dobrze znanej mi przyjaciółki
-O cześć Martina-uśmiechnęłam się wstając a tym samym zbliżając się do niej
-Jacy przyjaciele-jej ironia poszarpała nerwy
-Tak, przyjaciele!-zatwierdziłam to podniesionym głosem
-Przyjaciele tak się nie zachowują!-krzyknęła zdenerwowana
-Martina kurde! On mnie nie kocha.Ja jego też. To tylko przyjaźń!
-Oczywiście-parsknęła
-Louis powiedz jej, że mnie nie kochasz-zdenerwowana szukałam oparcia w Louis'ie
Wiedziałam, że jego odpowiedź wszystko wyjaśni.
-Ale nie mogę-speszony odpowiedział
-Co?! Przecież mówiłeś mi że poznałeś dziewczynę,że kochasz Martine!-krzyczałam wpatrując się w chłopaka
-Mówiłem o tobie..-otworzyłam szerzej oczy, a serce się zatrzymało

Przepraszam was za błędy,ale nie mogę przestać się
śmiać i mogłam jakieś pominąć:D
Przypomniało mi się jak jakaś dziewczyna napisała mi, że kocha
moje imaginy i że założyłaby mi fanclub, ale jest zbyt leniwa.
hahahahahahahahhahaha:D
Kocham was ♥

18 komentarzy:

  1. jezu, w takim momencie? really? ehh..nie mam do ciebie siły..:D Niesamowity <3

    OdpowiedzUsuń
  2. KOCHAM CIEBIE, TEGO BLOGA I WSZYYYYYSTKKIE IMAGINY, WIESZ?
    Ah, no tak. wiesz.... Pisalam na twitterze...

    Szybko dodawaj kolejna czesc albo innego imagina* _*

    Kocham, Edith xx
    @EdithBielak

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeeja ;* kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Chcesz mnie wykończyć? W takich momencie? Jak ja wytrzymam do kolejnej części? <3

    OdpowiedzUsuń
  5. jejejeje :d świetne ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny :) dodaj jak najszybciej kolejną część.

    OdpowiedzUsuń
  7. O boże, boże, bożeee... :O
    Niesamowity!
    Next please.. *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja mogłam ?! jak mogłam nie wpaść na ten pomysł z funclub'em ?! Ten plan trzeba koniecznie wcielić w życie! ;D A co do imagina... seriously? w takim momencie koniec? ;D eh...poczekam ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. cudowny :) już chcę następną część xoxo

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak możesz w takim momencie. Proszę kolejna częśc :) a co do całego opowiadania niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Boskie, czekam na następną

    OdpowiedzUsuń
  12. hahaha musiałaś ?! musiałaś skończyć w tym momencie co nie ? btw. cudowny *_(

    OdpowiedzUsuń
  13. No kurcze akurat twraz? -.-
    Cuuudoo <3


    Zapraszam: onlyyouharrystyles.blogspot.com c;

    OdpowiedzUsuń
  14. Niezły jest, podoba mi się. ;)
    Powiesz nam może, kiedy dodasz piątą część?

    OdpowiedzUsuń
  15. Taki wesoły. Podoba mi sie.

    OdpowiedzUsuń
  16. hahaha dobry pomysl na funclub :D
    Jaki romantyczny *---* myslalam ze sie pocaluja :o OJA Louuu jej powiedzial :* juz nie mg sie doczekac co dalej <3

    Zzx

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy dalej?? Nie mogę się doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Yeah xd Szczerość przede wszystkim i za to kocham Lou :)
    Super notka xD

    OdpowiedzUsuń