wtorek, 26 sierpnia 2014

Marcel/Harry :)

Imagine dla: Angelika


Jak to jest być sławną gwiazdą? Nie powiem, mam z tego wiele korzyści. Rozpoznawalność, dużo pieniędzy no i fanów, co łączy się z ogromnym wsparciem. Gdyby nie oni, nic bym nie osiągnęła. Niestety, są też minusy popularności. Ludzie traktują mnie jakbym była "pępkiem świata", to nie prawda, jestem jak każda inna dziewczyna. Uczęszczam do szkoły, mam znajomych i czytam książki. Jedynym wyjątkiem są moje popołudniowe zajęcia. Studio muzyczne- to tam znajduje się, podczas gdy wszyscy inni idą a pizze, albo urządzają sobie piżama party. Swoją drogą dziś pierwszy września, co wiąże się w powrotem do liceum.
Zostałam obudzona przez dźwięk od którego byłam wolna aż dwa miesiące- budzik. Wywlekłam się z łóżka i skierowałam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i przeraziłam się na swój widok. Moje włosy były w totalnym nieładzie, a na środku nosa widniał ogromny pryszcz. Wzięłam szybki prysznic i rozczesałam włosy. Co z moim nosem? Nie byłam zwolenniczką mocnego makijażu, ale co w tej sytuacji miałam zrobić? Po skończonej pracy, dumna ze swoich efektów, zbiegłam na dół i złapałam jabłko.
-Tato! Odbierzesz mnie dziś ze szkoły i zawieziesz do studia?
-Mam dziś dużo pracy, dlaczego nie pójdziesz pieszo? To że jesteś sławna, nie znaczy, że nie możesz się przejść. -pouczył mnie, na co wywróciłam oczami.
-Dobrze wiesz, że lubię spacerować, ale między zajęciami, a studio mam pół godziny, nie wyrobię się. -wydęłam wargi w geście prośby.
-Będę o 16 i tylko spróbuj się spóźnić. -pogroził mi palcem na co tylko się zaśmiałam i wybiegłam z domu.
Od razu po przekroczeniu wejścia, zainteresowanie moją osobą wzrosło. Nie lubiłam tego, przynajmniej w szkole mogliby traktować mnie jako normalną osobę. Weszłam do sali i zajęłam miejsce w ostatniej ławce. Po rozpoczęci lekcji nauczyciel przedstawił nam nowego ucznia naszej klasy- Marcela. Chłopak zajął miejsce obok mnie, cieszyłam się, że nie zachowywał się jak inni. Poznał mnie, widziałam to, ale nie naskakiwał na mnie. Był ubrany w sweter w brązową kratę, spodnie, które mógłby założyć mój dziadek i białą koszulę. Włosy miał ulizane do tyłu, a na nosie wielkie okulary. Na szczęście nie miałam tendencji do oceniania ludzi po wyglądzie. Wyciągnęłam rękę w stronę chłopaka i uśmiechnęłam się uprzejmie.
- [T.I.], a ty?
-Jestem H...Marcel, tak, jestem Marcel. -przywitał się ze mną.
Na początku każdego roku szkolnego musimy zrobić projekty w parach, które są główną częścią oceny końcowej. Tym razem nauczyciel nie zrobił losowania i zdecydował, że zrobimy go ławkami.
-Um, więc kiedy się spotkamy?- zapytał chłopak.
-W tygodniu raczej nie mam czasu, od razu po zajęciach jeżdżę do wytwórni. -westchnęłam.
-Rozumiem- zaśmiał się- ja też pracuję.
-Tak? A gdzie?
-Dokładnie tam gdzie ty, widziałem cię tam parę razy- uśmiechnął się.
-Co tam robisz? -zaciekawiłam się.
-Ja...um...sprzątam -odpowiedział nie pewnie.
-Jeśli chcesz możemy dziś pojechać tam razem, mój tata mnie odbierze. -zaproponowałam.
-Byłoby super.


Znam się z Marcelem już 2 miesiące, spotykamy się prawie codziennie. Zaczęło się od wspólnych spotkań przy projekcie, a teraz czasem nawet u siebie nocujemy. Chłopak jest dla mnie bardzo ważny i chyba coś do niego czuję, ale wiem, że to nigdy by się nie udało, ponieważ wytwórnia ma wielki wpływ na moje życie, a oni nigdy by się nie zgodzili, żebym była w związku z niepopularną osobą. Ehh... Polubiłam go od pierwszego spotkania, potrafi mnie rozbawić, ale potrafi też być poważny. Jest po prostu wyjątkowy. Przy nim zapominałam, że jestem kimś ważnym w show biznesie, że codziennie dostaję zaproszenia na wywiady. Przy nim czułam się jak zwykła nastolatka, która codziennie czeka, aż skończy się szkoła i znów będzie miała czas dla siebie.
Zjawiłam się w wytwórni w celu nagrania nowej piosenki. Nic nie mogłam poradzić na to, że nie mogłam się skupić, ponieważ moje myśli rozpraszał Marcel. Opuściłam studio i przeprosiłam za nieudaną pracę. Gdy zmierzałam w kierunku wyjścia usłyszałam czyjś głos, jakby...Marcela? Ruszyłam w stronę dźwięku z wielkim zainteresowaniem. Przed wielką szybą zobaczyłam One Direction, bez Harry'ego. Podeszłam bliżej chłopców i zobaczyłam go, szkolnego kolegę. Ale dlaczego mnie okłamał? Przecież mój Marcel był zawsze sobą. Drzwi otworzyły się, a przed sobą zobaczyłam zszokowanego chłopaka, stał w bezruchu.
-[T.I.]...To, to nie nie tak jak myślisz- plątał się w swoich słowach.
-Nie tak jak myślę?!- nie wytrzymałam, a po moich policzkach zaczęły spływać łzy- Zaufałam ci, a ty mnie cały czas okłamywałeś!
Wybiegłam z wytwórni , nie chciałam go dłużej widzieć, zranił mnie. Tego najbardziej nie lubiłam w ludziach, braku szczerości, kłamstwa, a M...Harry bardzo dobrze o tym wiedział.

Nie ma nic gorszego od kłamstwa i braku szczerości,
teraz, będę bardziej uważać komu ufam.




Wróciłam z wakacji! :D
Z góry chciałabym podziękować Believe. i Maddie Fray za podsunięcie pomysłu. 
Obydwa bardzo mi się spodobały, więc postanowiłam je połączyć.
Drugą sprawą są komentarze.
Jeśli przeczytaliście to, zostawcie komentarz, choćby nawet najkrótszy, one po prostu bardzo motywują do dalszej pracy :)
Kocham Was <3

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Niall :)

Imagine dla: Alex 


-Co? Ale jak to nie możesz jechać? Przecież to miały być nasze wakacje, tylko nasze -posmutniałam.
-Dobrze wiesz, że bardzo bym chciała, ale jak mama się uprze, to nie zmieni zdania -westchnęła.
Zdenerwowałam się i zakończyłam połączenie. Jak ona mogła mi to zrobić? Przecież dobrze wie, że jestem bardzo nieśmiała. Wygląda na to, że obóz będę musiała spędzić sama. Na pewno wszyscy pojadą ze znajomymi, a ja będę siedziała sama jak palec. Eh, no cóż, takie życie. A jak wytrzymam całą drogę?
Nie, [T.I.], na pewno będzie fajnie, poznasz wspaniałych ludzi i będziesz się dobrze bawić.



*2 miesiące później*

Podróż wcale nie była taka zła. Poznałam parę nowych osób, które miały podobne zainteresowania do moich. Bałam się, że będę sama, a większość uczestników nie zna nikogo. Zapomniałam o przerażeniu i teraz byłam po prostu podekacytowana spędzeniem dwóch tygodni z nowymi ludźmi.
Gdy dojechaliśmy na miejsce, zakwaterowaliśmy się w ośrodku i poszliśmy na spotkanie. Zostaliśmmy podzieleni na trzy grupy po dwadzieścia osób. Zapoznaliśmy się powierzchownie i wróciliśmy do pokoi.
Fakt, czułam się nieswojo, ale w końcu przyzwyczaje się do swoich współlokatorek. Nie znałam ich bardzo długo, ale mogłam powiedzieć już coś na ich temat.
Kate, z pozoru wydaje się być bardzo miła, ale w rzeczywistści na wszystko narzeka i tylko marudzi.
Zoe, wielka fanka Justina Biebera. Nie dużo się odzywa, ponieważ cały czas leży i słucha muzyki. Wygląda na zazdrośnice i wszystkim się chwali.
Mia, oh, od razu pokochałam tę dziewczynę, jest cudowna. Ma fobie na punkcie porządku.
Poznałam dziś też Zayna, nieśmiały chłopak, ale zawsze gdy coś powie, wszyscy zwijają się ze śmiechu.
Louis, cały czas siedzi na swojej przenośnej konsoli, ale ma podzielną uwagę, więc zawsze wie o co chodzi.
Niall, naprawdę działał mi na nerwy. Wszystkich podrywał i cały czas się popisywał.

~*~

Siedziałam w pokoju pomiędzy Niallem, koło którego siedziała Kate, a Louisem, Zoe, Mia i Zaynem. W pokoju leciała muzyka z PSP bruneta, a ja kiwałam głową w jej rytmie. Drzwi do pokoju otworzyły, a wszystkie nasze głowy skierowały się w ich stronę. Alex weszła do pokoju i usiadła na przciwległym łóżku.
-Wy -pokazała na mnie i Lou- jesteście rodzeństwem?
Dlaczego ona tak pomyślała? O co jej chodzi? Popatrzyłam na chłopaka i okazało się, że w tym samym czasie kiwamy głową.
-Nie, nie jesteśmy, poznaliśmy się kilka dni temu. -zaśmiałam się pod nosem.
I w tym momencie wszyscy rozpoczęli dyskusje, że razem z chłopakiem zachowujemy się jak rodzeństwo.
Okej. Wcale mnie tu nie ma.
Siedziałam skrępowana, opierając się o ścianę, nigdy nie lubiłam być głównym tematem rozmowy. Okryłam swoje nogi kołdrą i podciągnęłam je pod brodę. Poczułam czyjś oddech wprost na moim policzku.
No tak. Niall.
Położył głowę na moich kolanach i patrzył prosto w moje oczy.
-Co taka skrępowana, księżniczko? -zaśmiał się.
Wolałam odpuścić temat, widząc na sobie wzrok Kate. Niall wpadł jej w oko i nawet niebprzejmowała się tym, że wszyscy ją rozszyfrowali.
Był wysokim blondynem z niebieskimi oczami. Jego włosy spoczywały na jego czole, ale bywały dni, kiedy były sztywno podniesione do góry. Usta były wąską linią, ale idealnie pasowały do wyrysowanych kości policzkowych i brody. Był bardzo przystojny.
Mam na myśli, najprzystojniejszy na świecie.
Kate podniosła go do góry i położyła na swoich kolanach. Nie trwało to długo zanim wszyscy usłyszeliśmy jedno krótkie ‘spierdalaj’. Uśmiechnęłam się pod nosem i ułożyłam na ramieniu Louisa.

~*~

Podchody. Nocne podchody. Od zawsze bałam się ciemności.
Cholera, cholera, cholera, cholera.
Kto go w ogóle wymyślił? Jest środek nocy, a ja stoję w ciemnym lesie. Cała grupa szuka zadań wymyślonych przez młodszą grupę, a ja stoję z tyłu i patrzę w księżyc. Przeszedł mnie dreszcz, gdy poczułam czyjeś ręcę na swoich ramionach. To on, a któżby inny.
-Boisz się skarbie? -zapytał. Po raz pierwszy nie wyczułam kpiny w jego głosie, tylko… troskę?
-Uh… Może trochę?
Schylił się, a ja nie wiedziałam o co chodzi.
-No dalej, wskakuj. Poczujesz się bezpieczniej.
Weszłam na jego plecy i usłyszeliśmy głos kogoś z przodu.
-Więc, mamy zadanie: czołgajcie się, wydając dźwięki zwierząt.
Kto wymyśla te zadania? Um no tak, maluchy. Oczywiście Niall postanowił, że będzie dużo zabawniej, gdy zamiast wykonać zadanie, zacznie wkładać patyk do tyłka Johnego. Chłopak zaczął jęczeć, a ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
-Johny, a co to za zwierzątko? -zapytała nasza opiekunka.
-Króliczek Playboy’a.
Niall ugiął się ze śmiechu, prawie zrzucając mnie ze swoich pleców. Uśmiechnęłam się wiedząc, że jego dobroć nie potrwa wiecznie i cieszyłam się tym co mam w danym momencie.

~*~

Siedziałam pod sklepem razem z Niallem, Louisem i Zaynem. Czekaliśmy na dziewczyny, które poszły kupić pamiątki. Niall stał do nas plecami, mierząc wzrokiem każdego przechodnia. Zajęłam się rozmową z Zaynem, który jest naprawdę świetnym kolesiem, a ja wiem, że mogę powiedzieć mu wszystko.
-Louis! -krzyknął Niall- widziałeś jakie ta baba miała duże cyce?
Wywróciłam oczami. Niall właśnie wrócił do siebie. 
-Co? Um… usnąłem.
-Idzie z wielkimi cyckami na wierzchu, a ty po prostu sobie śpisz?!
Lou wzruszył ramionami, a my wszyscy po cichu byliśmy wdzięczni dziewczynom, które właśnie wyszły ze sklepu. 

~*~

Dziś idziemy nad jezioro. Skończyłam na rowerku wodnym z Louisem, Zaynem i Niallem.
Tak, Niallem, który znów działa mi na nerwy.
Czasem było mi żal mulata, który zawsze odwalał całą robotę. Oczywiście to Zayn skończył pedałując, bo żadnemu z nas się nie chciało. Znaleźliśmy się na środku wody, daleko od pozostałych, a chłopak pwiedział, że ma już dość i nie zabierze nas na brzeg. 
-Louis teraz ty. -powiedział pewny siebie.
-Nie, ja śpię. -zaśmiał się Lou.
-Oh, ty zawsze śpisz. Niall twoja kolej.
-Nie! Bez szans.
I tak właśnie się zaczęło, zaczęli się kłócić o to jak dostanieny się na brzeg. Louis usnął po wymianie dwóch zdań, a ja zaczęłam narzekać, że jest nudno.
-O skarbie, jeśli się nudzisz to możesz zrobić mi loda.
No tak. Niall.
-Gdy na ciebie patrzę, widzę pedała, więc na twoim miejscu zapytałabym Zayna. 
To był zły pomysł, ponieważ chwilę potem zostałam wepchnięta do wody. Louis, który "nagle" obudził się wepchnął go zaraz za mną i teraz przytulaliśmy się w wodzie.
Nasze relacje są nieco pokręcone.

~*~

Dziś ostatnia noc. Między mną, a Niallem w miarę się poukładało i zaczęliśmy się lubić. Nie musieliśmy spać w swoich pokojach, ponieważ "na zalończenie" możemy gdzie chcemy. Położyłam się z Niallem w łóżku i oglądaliśmy pioruny za oknem. Chłopak podniósł poduszkę i przesunął ją wyżej. Opuściłam głowę i teraz lezała ona na jego ramieniu.
Zrobił to specjalnie.
Przykrył nas kołdrą, a ja ucieszyłam się, gdy objął mnie drugą ręką i przyciągnął bliżej siebie. Czułam jego ciepło, które obijało się o mnie, a to uczucie było naprawdę przyjemne. Jego oddech tuż na moim uchu, gdy wypowiadał słowa i jego oczy wpatrujące się daleko przed siebie. 
Z niechęcią opuściłam jego objęcia i wyszłam na balkon. Ściągłam rzeczy, które wyprali sobie na jutro i stanęłam przy barierce. Obróciłam głowę i poczułam oddech blondyna na swoich ustach. Przysunął swoją twarz do mojej i delikatnie musnął moje wargi, bojąc się, że mogę go odtrącić. Objęłam jego kark rękami i po chwili mogliśmy poczuć jak nasze języki idealnie do siebie pasują. To było naprawdę przyjemne, gdy po chwili brakło nam oddechu i uśmiechnęliśmy się do siebie.
Wróciliśmy do łożka, chłopak wsunął swoją rękę pod moją koszulkę i ułożył na brzuchu. Drugą splótł z moimi palcami i wyszeptał do ucha ciche 'dobranoc księżniczko’ całując płatek mojego ucha.
W tym momencie nie myślałam co będzie za tydzień, czy za rok. Czy nasz kontakt się utrzyma, czy zerwie. Teraz myślałam tylko o tym, że byłam szczęśliwa, a to chyba najważniejsze, prawda?


Kochani <3
Dodaję tego posta z telefonu, więc jeśli czcionka będzie nie tak, czy coś to bardzo przepraszam.
Wiem, że zdjęcie jest małe, ale nie umiem tego zmienić :/
Ten imagin jest oparty w 100% na moich wspomnieniach, tylko pozmieniałam imiona.
Jutro wyjeżdżam na obóz do Bułgarii, więc nie będzie mnie dwa tygodnie :(
I jeszcze jedno… w zamówieniach jest imagin z Harrym/Marcelem i kompletnie nie mam pomysłu, ma ktoś może?
Kocham Was <3

piątek, 8 sierpnia 2014

Informacja :)

Przepraszam, bardzo dawno nie dodawałam imagina, wiem. Problem polega na tym, że znów nie mam komputera. Nie czytał mi baterii, więc po prostu się nie ładował. Tata mówił, że naprawa potrwa niedłużej niż dwa tygodnie, więc oddałam go gdy wyjeżdżałam na wakajce. Teraz, laptop jak miał, tak ma status "w naprawie". Nie wiem ile to jeszcze potrwa, ale mam nadzieję, że już niedługo.
Kolejną sprawą jest fakt, dlaczego piszę to dopiero teraz. Mianowicie, dziś dostałam nowy telefon i na szczęście mogę dodawać z niego posty.
Mam pomysł na imagina, który mam nadzieję, że będzie jednym z moich najlepszych, ponieważ chcę go napisać na własnych wspomnieniach, więc będzie mi łatwiej z uczuciami. Nie wiem czy dodam go jutro, czy po jutrze, ze względu na to, że będę go pisać na telefonie i ciężko mi z polskimi znakami.
Jeszcze raz bardzo Was przepraszam i mam nadzieję, że się nie gniewacie.

Julka K <3

czwartek, 7 sierpnia 2014

Fanfiction! ☺♥

Proszę. Macie tu pierwszy rozdział mojego nowego fanfiction o Luke'u Hemmings'ie! Miłego czytania misie! Pamiętajcie o komentowaniu, to bardzo motywuje do pracy! ☺♥ http://breathe-gently-fanfiction.blogspot.com/2014/08/chapter-1.html

Kocham Was mocno ♥♥
wasza chanellezx ☺


wtorek, 5 sierpnia 2014

Ważne! ♥

Hej Kochani! ♥ Chciałam was bardzo przeprosić że nic z dziewczynkami nie dodajemy na bloga, ale zrozumcie proszę, mamy wakacje i też chcemy troszeczkę odpocząć, ale w sumie nie bardzo nam to wychodzi, bo ciągle znajduje się cos do roboty ☺

Tutaj macie zdjęcie moich bilecików z koncetru 1D i 5SoS w Dusseldorfie ♥

Jeśli chcecie wiedziec szczegóły o koncercie to piszcie chętnie opowiem ☺♥

PS. Tutaj mój nowy blog >>>> /http://breathe-gently-fanfiction.blogspot.com/ 
proszę was bardzo DODAWAJCIE SIĘ NA NIM JAKO CZŁONKOWIE I KOMENTUJCIE! ♥

Bardzo Was kocham!!! ♥ 
wasza chanellezx ♥


czwartek, 3 lipca 2014

Harry +18

Imagine dla: @VictoriaLokk


-Dobrze! -krzyknąłem w stronę podopiecznego, który kopnął piłkę prosto do bramki. Uniosłem kciuki do góry, a na twarzy zawodnika pojawił się szeroki uśmiech. Jake miał w sobie wielki potencjał, wiedziałem, że zajdzie daleko. Nigdy się nie poddawał zawsze dążył do celu. Z takimi dziećmi praca jest najlepsza, kiedy wiem, że przychodzą tu z chęcią, by w przyszłości osiągnąć wiele. Poklepałem go po plecach i ustawiłem się przed chłopcami.
-Dobierzcie się w dwie drużyny.- powiedziałem głośno, aby każdy mnie usłyszał.
Wysokie głosy rozniosły się po całym boisku. Mogłem się spodziewać, że tak będzie. Zacząłem się gardłowo śmiać i usłyszałem swój głos w odbijającym się echo. Bardzo rzadko krzyczałem na małych. Trening powinien być dla nich przyjemnością, a nie stresem. Jeśli zdobędziemy swoją sympatię wzajemnie, praca będzie milsza i skuteczniejsza. Głowy maluchów odwróciły się w moją stronę w zdziwieniu. 
Dobrałem ich w dwie drużyny i dmuchnąłem w gwizdek. Chłopcy zaczęli biegać, a ja byłem z nich dumny. Każdą radę, którą kierowałem w ich stronę brali sobie do serca. Grają na naprawdę wysokim poziomie. 
-Możecie pójść po wodę i wróćcie jeszcze na boisko. -powiedziałem po skończonym meczu. Zawodnicy byli cali spoceni, ale wiedziałem, że są z siebie zadowoleni, ponieważ ich oczy jasno świeciły. 
Wszyscy wrócili i ustawili się w równym szeregu, czekając co mam im do ogłoszenia.
-Więc na początku chcę wam powiedzieć, że jestem z Was bardzo dumny i naprawdę lubię z Wami trenować. -wszystkie buzie uniosły się do góry i uśmiechały szeroko, pokazując swoje ząbki- Zamknijcie te buźki, bo wam muchy powpadają -zaśmiali się i próbowali się nie uśmiechać, co wyszło jeszcze gorzej- A drugą informacją jest to, że w sobotę gracie pierwszy mecz! -podniosłem ręce do góry, a dwadzieścia cztery ciała rzuciły się na mnie. 
Podszedłem do wyjścia i przybiłem piątkę z każdym chłopakiem. Zamknąłem boisko i pojechałem do domu. Wbiegłem po schodach i szybko wszedłem do mieszkania. Zobaczyłem [T.I.] siedzącą na kanapie i zamknąłem jej oczy. Delikatnie podskoczyła, a ja przytuliłem ja mocno.

[T.I.] POV

Podskoczyłam, czując na sobie czyjś dotyk, przecież nie słyszałam, żeby ktokolwiek wchodził do mieszkania. Po chwili umięśnione ręce otuliły mnie a ja już wiedziałam kto to jest. Ten dotyk, ten zapach, Harry. Odwróciłam się do chłopaka, a ten złożył pocałunek na moich ustach. Wstałam, aby być bliżej chłopaka, który nie zrozumiał moich ruchów i usiadł na kanapie włączając mecz.
-Jejku Harry, ty i ta twoja piłka nożna, dopiero wróciłeś z treningu -poszłam do kuchni- nie masz tego dość?
-Nie, dobrze wiesz, że kocham piłkę -zacząłem mówić z entuzjazmem- a wiesz jak Jake dziś dobrze grał?
-Ta, ten cały Jake jest dla Ciebie ważniejszy niż ja- wywróciłam oczami.
Chwile potem chłopak stał przede mną trzymając za moje biodra.
-Dobrze wiesz, że to ty jesteś dla mnie najważniejsza- zaczął całować mnie po szyi.
-Tak, ale to Jake dziś dobrze grał, nie ja.
-Mmm, ale możemy to zmienić- wsunął ręce pod moją koszulkę, a ja podskoczyłam i objęłam go nogami w pasie. Położył mnie na łóżku, ściągając moją koszulkę. Poczułam napływ podniecenia i zdjęłam nakrycie jego torsu. Mruknął wprost do mojego ucha, a ja rozpięłam mu pasek zsuwając jego spodnie. Harry nachylił się nade mną, a ja czułam jego gorący oddech na mojej skórze. Jego usta składały pocałunki na mojej szyi, a ja odchyliłam głowę ułatwiając mu dostęp. Zielonooki wsunął ręce pod moje ciało i sprawnie rozpiął stanik, zsuwając go z moich ramion. Chłopak chwycił moje piersi, masując je całymi dłońmi. Po chwili zaczął drażnić sutki, liżąc je od czasu do czasu. Wygięłam się lekko w jego stronę i poczułam wybrzuszenie w jego bokserkach, które już po chwili znalazły się na ziemi. Brązowowłosy zszedł z pocałunkami do mojego podbrzusza, na co cicho mruknęłam. Przejechał palcami po mojej łechtaczce, gdy zdjął moje majtki. Podniósł się, a jego twarz znalazła się na wprost mojej, szukając obawy w moich oczach. Gdy nic takiego nie znalazł złożył czuły pocałunek na moich ustach, ustawiając swojego penisa przy moim wejściu i zakładając prezerwatywę. Patrzyłam na niego wzrokiem pełnym pożądania, a następnie chłopak wsunął się we mnie. Przyspieszył ruchy swoich bioder, a ja gniotłam prześcieradło w swoich rękach. Z moich ust wydobywało się jego imię, przez co chłopak poruszał się szybciej. Poczułam znajome mi uczucie, by po chwili dojść razem z nim. Nasze jęki mieszały się w pustym pomieszczeniu i oby dwoje czuliśmy się spełnieni. Harry wysunął się ze mnie i wyrzucił zużytą gumkę. Nałożyłam na siebie bieliznę i uspokoiłam swój oddech, podczas gdy on założył swoje bokserki. Poczułam kołdrę otulającą mnie i silne ramiona, w których się znalazłam.
-Nie liczy się żaden Jake, bo to Ty jesteś dla mnie najważniejsza na świecie.- rozbrzmiał jego zachrypnięty głos.
Wtedy wiedziałam, że nie kłamał. Słyszałam w jego głosie pewność siebie i szczerość.
Nie ważne jak nam się wiedzie, 
najważniejsze jest to, że zawsze mamy siebie.



Chciałam, żeby ten imagin był taki zwykły.
Bez żadnej sławy itp.
Chciałam pokazać, że mając spokojne życie można mieć wielkie szczęście.
Zabrałam się za niego już wczoraj, ale w ogóle nie miałam do tego głowy.
Dlatego też początek jest jaki jest.
Natomiast końcówkę pisałam dziś, chociaż bardzo nie lubię pisać +18.
Dopiero zaczęły się wakacje, a ja już wylądowałam z rozciętą wargą haha
Julka K 



poniedziałek, 9 czerwca 2014

Niall :)

Imagine dla: Paulina Zaprzałka

Wiatr chłodził ciało. Otuliłam się szczelnie kurtką kiedy już odnalazłam klucze. Słońce już dawno schowało się za horyzontem, a gwiazdy mało co dekorowały ciemne niebo. Mogłam dojrzeć księżyc, jednak połowa niego zasłonięta była przez ciężkie chmury.Pokonałam szybko schody wspominając wieczór spędzony z przyjaciółkami.Uśmiech towarzyszący mi przez całą drogę zniknął kiedy szmery w pobliskich krzakach doszły do moich uszu. Ciemna postać przebiegła pomiędzy nimi budząc mój strach. Przerażenie ogarnęło całe ciało, w poszukiwaniu osoby, ale jakby w jednej chwili zniknęła. Towarzyszył mi jedynie wiatr.Jego szum jeszcze bardziej pobudzał zdenerwowanie. Szybko przekręciłam klucz, przebiegłam przez próg od razu szukając włącznika światła. Kiedy mogłam juz zobaczyć dobrze znane mi wnętrze upewniłam się dwa razy czy łańcuszek zabezpiecza drzwi przed wtargnięciem obcej osoby.
Łomoczące jak oszalałe serce powoli się uspokajało kiedy zdruzgotana opierałam się plecami o drewnianą powłokę przez którą przed chwilą weszłam.Głęboki oddech pozwolił otrzymać władze w nogach dlatego wolnym krokiem chciałam przemierzyć salon w celu włączenia telewizora. Nienawidzę ciszy zwłaszcza jak jestem sama w domu. Zawsze musi coś brzmieć, nawet cicho.Pewnie uchyliłam szerzej drzwi odruchowo kierując lewą rękę w górę po ścianie aby zapalić światło.
-Cholera jasna-powiedziałam głośno po raz kolejny tego wieczoru przyprawiając się o mini zawał
Dłoń ochraniała ponownie walające serce kiedy dostrzegłam męska sylwetkę rozłożoną na kanapie. Moje przerażenie jedynie rozbawiło Niall'a.
-Mogłam się spodziewać, że to ty-powiedziałam obojętnie kierując się w stronę kuchni
Nienawidzę faktu, że bez problemu może dostać się do mojego domu choć wszystkie okna i drzwi są zamknięte. Nie mam pojęcia jak to robi, a kiedy chce się dowiedzieć odpowiada tak ze nic z tego nie wiem, więc po prostu przestałam pytać. Jego osoba tak bardzo mnie denerwuje ale zarazem intryguje.
Czasami czuje się jakbym żyła w filmie. Niall należy do tych osób z którymi ludzie nie chca rozmawiać a tym bardziej się zadawać. To osoba na widok której uciekasz na drugą stronę albo całkiem w inna drogę aby tylko nie mieć z nim kontaktu. Osobiście z chęcią zrobiłabym to samo jednak to nie możliwe.Jedna chwila, jeden spacer, jedno spotkanie i już się od niego nie uwolnię. Wszedł w moje życie nie dając mi chwili spokoju. Zjawia się w najmniej oczekiwanym momencie tłumacząc to jako ochronce mojej osoby.
-Czemu?-od razu znalazł się za mną kiedy nastawiałam wodę na herbatę
-Bo normalni ludzie wchodzą drzwiami-zadrwiłam starając się brzmieć wręcz uciążliwie
Moja uporczywość działała na moja niekorzyść.Jedynie rozbawiła chłopaka.
-Czemu mnie nachodzi jak jestem sama?-odwracam się stanowczo krzyżując ręce na piersiach
Od razu żałuję. Złość zaczyna piętnować w ciele kiedy mierze śliczne niebieskie oczy. Dlaczego musi byc taki przystojny? Czemu Bóg obdarzył go tak pięknym uśmiechem w którym tonę i niezależnie od chwili odwzajemniam.
-Przypadek-obojętny ruch ramion dopełniony szyderczym uśmiechem od razu wskazuje na tajemnice
-Ughhh- ściskam dłonie w pięść wracając do przygotowania napoju
Ciche chrząkniecie dochodzi do moich uszu i już wiem ze czuje się niezręcznie. To znaczy chciałabym żeby tak było.
Chwytam w dłonie kubek i prawie go wypuszczam kiedy biodra oplatane są w silnym uścisku.
-Choć może znajdzie się jakiś powód-zanim uświadamiam sobie znaczenie jego słów czuję ciepłe usta na szyi
Obdarowuje mnie krótkimi ale soczystymi całusami wzdłuż linii szczęki a ja zapominam o całym świecie. Zamykam oczy delektując się jego bliskością. Przyjemny dreszcz przechodzi przez ciało owocując w delikatny jęk kiedy zasysa skórę tuż pod płatkiem ucha. Marze o złączeniu naszych ust i tkwić jak najdłużej w tej chwili pełnej rozkoszy. Chce poczuć jego smak,zagłębić palce w tych miękkich brązowych włosach zakończonych blondem.
Nasza znajomość jest dość specyficzna. Darze go mieszanymi uczuciami. Za szybko, niespodziewane i zbyt głęboko zaszył się w moim życiu  przerażając mnie wiedzą o mojej własnej osobie. Wie o mnie wszyscy, az za dużo. Ale jednocześnie ta tajemniczość, przebiegłość stanowią pewną drogę podniecenia. Nigdy nie zaznałam jego złej strony, będąc ze mna zawsze jest miły, romantyczny jeśli podteksty seksualne można takimi nazwać. Gdyby nie postach miasta który sieje byłby idealny.Nie raz spotykając mnie, a raczej podchodząc po całym dniu śledzenia mnie, trzyma za rękę aby pokazać, że jestem tylko jego, mówi że mnie kocha ale tak naprawdę nie jesteśmy w związku. Ja tego nei czuję, nie potrzebuje chłopaka który włamuje mi się do domu.
Ciepło ogarniające ciało jeszcze znacznie się podwyższa kiedy uścisk przenosi się na talie mocniej mnie podtrzymując.
-Nienawidzę cie-wysyczałam przez zęby zbierając wszystkie siły aby się nie poddać
Szybko wysmyknęłam się z opiekuńczych ramion kierując się na druga stronę kuchni.Starałam się nie zdradzać moich uczuć ale jestem pewna, że dokładnie wie jak na mnie działa. Oddychałam szybko wpatrując się w jego umięśnioną posturę kiedy dalej stai w tej samem pozycji, jakby nie docierało do niego, że nie pozwoliłam na więcej. Powoli obraca głowę dokładnie skanując moje oczy. Kiedy w końcu widzi nutkę podniecenia którą tak bardzo chciałam ukryć ten cholernie, piękny uśmiech wkrada się na usta. Wiedziałam że jestem na przegranej pozycji.
-Ale ja Cię kocham-szepta tuż nad uchem uśmiechając się przy tym przebiegle
Uradowany chwycił jabłko, podrzucając nim skierował się w stronę salonu zostawiając mnie samą kompletnie zmieszaną
-Błagam nie-wyszeptałam jakby do Boga prosząc o uchronienie przez piekielnym uczuciem zwanym miłością.

Haha widze, że spodobał wam się mój ostatni, smutny imagin z Hazza 
i chcecie drugą część, ale ja właśnie chciałam żeby się tak skończyło.
Prawie wszystkie kończą się szcześliwie, a tamten po prostu jest inny.
A moze jak będę mieć  wenę to napisze do niego drugą część, ale nie obiecuję.
Druga sprawa,dużo ważniejsza, że to już ostatni tydzień na tym blogu.
O tej godzinie, za tydzień będe siedzieć w pociągu i jechać nad morze, 
aby przez 2 miesiące pracować jak głupia na takim gorącu.
Nie chce was zostawać, ale muszę.
Kocham Was <3