czwartek, 3 lipca 2014

Harry +18

Imagine dla: @VictoriaLokk


-Dobrze! -krzyknąłem w stronę podopiecznego, który kopnął piłkę prosto do bramki. Uniosłem kciuki do góry, a na twarzy zawodnika pojawił się szeroki uśmiech. Jake miał w sobie wielki potencjał, wiedziałem, że zajdzie daleko. Nigdy się nie poddawał zawsze dążył do celu. Z takimi dziećmi praca jest najlepsza, kiedy wiem, że przychodzą tu z chęcią, by w przyszłości osiągnąć wiele. Poklepałem go po plecach i ustawiłem się przed chłopcami.
-Dobierzcie się w dwie drużyny.- powiedziałem głośno, aby każdy mnie usłyszał.
Wysokie głosy rozniosły się po całym boisku. Mogłem się spodziewać, że tak będzie. Zacząłem się gardłowo śmiać i usłyszałem swój głos w odbijającym się echo. Bardzo rzadko krzyczałem na małych. Trening powinien być dla nich przyjemnością, a nie stresem. Jeśli zdobędziemy swoją sympatię wzajemnie, praca będzie milsza i skuteczniejsza. Głowy maluchów odwróciły się w moją stronę w zdziwieniu. 
Dobrałem ich w dwie drużyny i dmuchnąłem w gwizdek. Chłopcy zaczęli biegać, a ja byłem z nich dumny. Każdą radę, którą kierowałem w ich stronę brali sobie do serca. Grają na naprawdę wysokim poziomie. 
-Możecie pójść po wodę i wróćcie jeszcze na boisko. -powiedziałem po skończonym meczu. Zawodnicy byli cali spoceni, ale wiedziałem, że są z siebie zadowoleni, ponieważ ich oczy jasno świeciły. 
Wszyscy wrócili i ustawili się w równym szeregu, czekając co mam im do ogłoszenia.
-Więc na początku chcę wam powiedzieć, że jestem z Was bardzo dumny i naprawdę lubię z Wami trenować. -wszystkie buzie uniosły się do góry i uśmiechały szeroko, pokazując swoje ząbki- Zamknijcie te buźki, bo wam muchy powpadają -zaśmiali się i próbowali się nie uśmiechać, co wyszło jeszcze gorzej- A drugą informacją jest to, że w sobotę gracie pierwszy mecz! -podniosłem ręce do góry, a dwadzieścia cztery ciała rzuciły się na mnie. 
Podszedłem do wyjścia i przybiłem piątkę z każdym chłopakiem. Zamknąłem boisko i pojechałem do domu. Wbiegłem po schodach i szybko wszedłem do mieszkania. Zobaczyłem [T.I.] siedzącą na kanapie i zamknąłem jej oczy. Delikatnie podskoczyła, a ja przytuliłem ja mocno.

[T.I.] POV

Podskoczyłam, czując na sobie czyjś dotyk, przecież nie słyszałam, żeby ktokolwiek wchodził do mieszkania. Po chwili umięśnione ręce otuliły mnie a ja już wiedziałam kto to jest. Ten dotyk, ten zapach, Harry. Odwróciłam się do chłopaka, a ten złożył pocałunek na moich ustach. Wstałam, aby być bliżej chłopaka, który nie zrozumiał moich ruchów i usiadł na kanapie włączając mecz.
-Jejku Harry, ty i ta twoja piłka nożna, dopiero wróciłeś z treningu -poszłam do kuchni- nie masz tego dość?
-Nie, dobrze wiesz, że kocham piłkę -zacząłem mówić z entuzjazmem- a wiesz jak Jake dziś dobrze grał?
-Ta, ten cały Jake jest dla Ciebie ważniejszy niż ja- wywróciłam oczami.
Chwile potem chłopak stał przede mną trzymając za moje biodra.
-Dobrze wiesz, że to ty jesteś dla mnie najważniejsza- zaczął całować mnie po szyi.
-Tak, ale to Jake dziś dobrze grał, nie ja.
-Mmm, ale możemy to zmienić- wsunął ręce pod moją koszulkę, a ja podskoczyłam i objęłam go nogami w pasie. Położył mnie na łóżku, ściągając moją koszulkę. Poczułam napływ podniecenia i zdjęłam nakrycie jego torsu. Mruknął wprost do mojego ucha, a ja rozpięłam mu pasek zsuwając jego spodnie. Harry nachylił się nade mną, a ja czułam jego gorący oddech na mojej skórze. Jego usta składały pocałunki na mojej szyi, a ja odchyliłam głowę ułatwiając mu dostęp. Zielonooki wsunął ręce pod moje ciało i sprawnie rozpiął stanik, zsuwając go z moich ramion. Chłopak chwycił moje piersi, masując je całymi dłońmi. Po chwili zaczął drażnić sutki, liżąc je od czasu do czasu. Wygięłam się lekko w jego stronę i poczułam wybrzuszenie w jego bokserkach, które już po chwili znalazły się na ziemi. Brązowowłosy zszedł z pocałunkami do mojego podbrzusza, na co cicho mruknęłam. Przejechał palcami po mojej łechtaczce, gdy zdjął moje majtki. Podniósł się, a jego twarz znalazła się na wprost mojej, szukając obawy w moich oczach. Gdy nic takiego nie znalazł złożył czuły pocałunek na moich ustach, ustawiając swojego penisa przy moim wejściu i zakładając prezerwatywę. Patrzyłam na niego wzrokiem pełnym pożądania, a następnie chłopak wsunął się we mnie. Przyspieszył ruchy swoich bioder, a ja gniotłam prześcieradło w swoich rękach. Z moich ust wydobywało się jego imię, przez co chłopak poruszał się szybciej. Poczułam znajome mi uczucie, by po chwili dojść razem z nim. Nasze jęki mieszały się w pustym pomieszczeniu i oby dwoje czuliśmy się spełnieni. Harry wysunął się ze mnie i wyrzucił zużytą gumkę. Nałożyłam na siebie bieliznę i uspokoiłam swój oddech, podczas gdy on założył swoje bokserki. Poczułam kołdrę otulającą mnie i silne ramiona, w których się znalazłam.
-Nie liczy się żaden Jake, bo to Ty jesteś dla mnie najważniejsza na świecie.- rozbrzmiał jego zachrypnięty głos.
Wtedy wiedziałam, że nie kłamał. Słyszałam w jego głosie pewność siebie i szczerość.
Nie ważne jak nam się wiedzie, 
najważniejsze jest to, że zawsze mamy siebie.



Chciałam, żeby ten imagin był taki zwykły.
Bez żadnej sławy itp.
Chciałam pokazać, że mając spokojne życie można mieć wielkie szczęście.
Zabrałam się za niego już wczoraj, ale w ogóle nie miałam do tego głowy.
Dlatego też początek jest jaki jest.
Natomiast końcówkę pisałam dziś, chociaż bardzo nie lubię pisać +18.
Dopiero zaczęły się wakacje, a ja już wylądowałam z rozciętą wargą haha
Julka K 



poniedziałek, 9 czerwca 2014

Niall :)

Imagine dla: Paulina Zaprzałka

Wiatr chłodził ciało. Otuliłam się szczelnie kurtką kiedy już odnalazłam klucze. Słońce już dawno schowało się za horyzontem, a gwiazdy mało co dekorowały ciemne niebo. Mogłam dojrzeć księżyc, jednak połowa niego zasłonięta była przez ciężkie chmury.Pokonałam szybko schody wspominając wieczór spędzony z przyjaciółkami.Uśmiech towarzyszący mi przez całą drogę zniknął kiedy szmery w pobliskich krzakach doszły do moich uszu. Ciemna postać przebiegła pomiędzy nimi budząc mój strach. Przerażenie ogarnęło całe ciało, w poszukiwaniu osoby, ale jakby w jednej chwili zniknęła. Towarzyszył mi jedynie wiatr.Jego szum jeszcze bardziej pobudzał zdenerwowanie. Szybko przekręciłam klucz, przebiegłam przez próg od razu szukając włącznika światła. Kiedy mogłam juz zobaczyć dobrze znane mi wnętrze upewniłam się dwa razy czy łańcuszek zabezpiecza drzwi przed wtargnięciem obcej osoby.
Łomoczące jak oszalałe serce powoli się uspokajało kiedy zdruzgotana opierałam się plecami o drewnianą powłokę przez którą przed chwilą weszłam.Głęboki oddech pozwolił otrzymać władze w nogach dlatego wolnym krokiem chciałam przemierzyć salon w celu włączenia telewizora. Nienawidzę ciszy zwłaszcza jak jestem sama w domu. Zawsze musi coś brzmieć, nawet cicho.Pewnie uchyliłam szerzej drzwi odruchowo kierując lewą rękę w górę po ścianie aby zapalić światło.
-Cholera jasna-powiedziałam głośno po raz kolejny tego wieczoru przyprawiając się o mini zawał
Dłoń ochraniała ponownie walające serce kiedy dostrzegłam męska sylwetkę rozłożoną na kanapie. Moje przerażenie jedynie rozbawiło Niall'a.
-Mogłam się spodziewać, że to ty-powiedziałam obojętnie kierując się w stronę kuchni
Nienawidzę faktu, że bez problemu może dostać się do mojego domu choć wszystkie okna i drzwi są zamknięte. Nie mam pojęcia jak to robi, a kiedy chce się dowiedzieć odpowiada tak ze nic z tego nie wiem, więc po prostu przestałam pytać. Jego osoba tak bardzo mnie denerwuje ale zarazem intryguje.
Czasami czuje się jakbym żyła w filmie. Niall należy do tych osób z którymi ludzie nie chca rozmawiać a tym bardziej się zadawać. To osoba na widok której uciekasz na drugą stronę albo całkiem w inna drogę aby tylko nie mieć z nim kontaktu. Osobiście z chęcią zrobiłabym to samo jednak to nie możliwe.Jedna chwila, jeden spacer, jedno spotkanie i już się od niego nie uwolnię. Wszedł w moje życie nie dając mi chwili spokoju. Zjawia się w najmniej oczekiwanym momencie tłumacząc to jako ochronce mojej osoby.
-Czemu?-od razu znalazł się za mną kiedy nastawiałam wodę na herbatę
-Bo normalni ludzie wchodzą drzwiami-zadrwiłam starając się brzmieć wręcz uciążliwie
Moja uporczywość działała na moja niekorzyść.Jedynie rozbawiła chłopaka.
-Czemu mnie nachodzi jak jestem sama?-odwracam się stanowczo krzyżując ręce na piersiach
Od razu żałuję. Złość zaczyna piętnować w ciele kiedy mierze śliczne niebieskie oczy. Dlaczego musi byc taki przystojny? Czemu Bóg obdarzył go tak pięknym uśmiechem w którym tonę i niezależnie od chwili odwzajemniam.
-Przypadek-obojętny ruch ramion dopełniony szyderczym uśmiechem od razu wskazuje na tajemnice
-Ughhh- ściskam dłonie w pięść wracając do przygotowania napoju
Ciche chrząkniecie dochodzi do moich uszu i już wiem ze czuje się niezręcznie. To znaczy chciałabym żeby tak było.
Chwytam w dłonie kubek i prawie go wypuszczam kiedy biodra oplatane są w silnym uścisku.
-Choć może znajdzie się jakiś powód-zanim uświadamiam sobie znaczenie jego słów czuję ciepłe usta na szyi
Obdarowuje mnie krótkimi ale soczystymi całusami wzdłuż linii szczęki a ja zapominam o całym świecie. Zamykam oczy delektując się jego bliskością. Przyjemny dreszcz przechodzi przez ciało owocując w delikatny jęk kiedy zasysa skórę tuż pod płatkiem ucha. Marze o złączeniu naszych ust i tkwić jak najdłużej w tej chwili pełnej rozkoszy. Chce poczuć jego smak,zagłębić palce w tych miękkich brązowych włosach zakończonych blondem.
Nasza znajomość jest dość specyficzna. Darze go mieszanymi uczuciami. Za szybko, niespodziewane i zbyt głęboko zaszył się w moim życiu  przerażając mnie wiedzą o mojej własnej osobie. Wie o mnie wszyscy, az za dużo. Ale jednocześnie ta tajemniczość, przebiegłość stanowią pewną drogę podniecenia. Nigdy nie zaznałam jego złej strony, będąc ze mna zawsze jest miły, romantyczny jeśli podteksty seksualne można takimi nazwać. Gdyby nie postach miasta który sieje byłby idealny.Nie raz spotykając mnie, a raczej podchodząc po całym dniu śledzenia mnie, trzyma za rękę aby pokazać, że jestem tylko jego, mówi że mnie kocha ale tak naprawdę nie jesteśmy w związku. Ja tego nei czuję, nie potrzebuje chłopaka który włamuje mi się do domu.
Ciepło ogarniające ciało jeszcze znacznie się podwyższa kiedy uścisk przenosi się na talie mocniej mnie podtrzymując.
-Nienawidzę cie-wysyczałam przez zęby zbierając wszystkie siły aby się nie poddać
Szybko wysmyknęłam się z opiekuńczych ramion kierując się na druga stronę kuchni.Starałam się nie zdradzać moich uczuć ale jestem pewna, że dokładnie wie jak na mnie działa. Oddychałam szybko wpatrując się w jego umięśnioną posturę kiedy dalej stai w tej samem pozycji, jakby nie docierało do niego, że nie pozwoliłam na więcej. Powoli obraca głowę dokładnie skanując moje oczy. Kiedy w końcu widzi nutkę podniecenia którą tak bardzo chciałam ukryć ten cholernie, piękny uśmiech wkrada się na usta. Wiedziałam że jestem na przegranej pozycji.
-Ale ja Cię kocham-szepta tuż nad uchem uśmiechając się przy tym przebiegle
Uradowany chwycił jabłko, podrzucając nim skierował się w stronę salonu zostawiając mnie samą kompletnie zmieszaną
-Błagam nie-wyszeptałam jakby do Boga prosząc o uchronienie przez piekielnym uczuciem zwanym miłością.

Haha widze, że spodobał wam się mój ostatni, smutny imagin z Hazza 
i chcecie drugą część, ale ja właśnie chciałam żeby się tak skończyło.
Prawie wszystkie kończą się szcześliwie, a tamten po prostu jest inny.
A moze jak będę mieć  wenę to napisze do niego drugą część, ale nie obiecuję.
Druga sprawa,dużo ważniejsza, że to już ostatni tydzień na tym blogu.
O tej godzinie, za tydzień będe siedzieć w pociągu i jechać nad morze, 
aby przez 2 miesiące pracować jak głupia na takim gorącu.
Nie chce was zostawać, ale muszę.
Kocham Was <3 

Harry +18

Imagine dla: jeniss10


-Wychodzę! - krzyknąłem wystarczająco głośno, aby [T.I.] mogła mnie usłyszeć. Nie musiałem długo czekać, dziewczyna od razu znalazła się przy mnie zadając serię pytań.
-Co? Jak to? Gdzie wychodzisz? -gestykulowała rękami, a ja nie mogłem się powstrzymać przed wybuchem śmiechu.
-Skarbie idę wyrzucić śmieci, zaraz będę. - zaśmiałem się z jej reakcji.
-Aaa- spuściła głowę z lekko zaróżowionymi policzkami. Przejechałem palcem od jej szyi, po brodę, by podnieść jej głowę, przez co przez jej ciało przeleciał dreszcz. Spojrzała na mnie swoimi głębokimi tęczówkami, a ja przez chwilę nie mogłem wydusić z siebie słowa.
-Lubię, gdy się tak o mnie martwisz. - dałem jej buziaka w nos. -Będę za pięć minut.
Wyszedłem z domu i zamknąłem za sobą drzwi, następnie upewniając się czy na pewno zostały dobrze zablokowane. Nie mógł bym dopuścić, żeby z powodu mojej nieuwagi coś stało się [T.I.]. Tak bardzo lubię budzić się przy niej i widzieć moją rękę wplecioną w jej pofalowane włosy, jej głowę na mojej klatce piersiowej i spokojny oddech spowodowany moją obecnością. Kocham, gdy wyciąga swoje wargi w moją stronę oczekując na buziaka i gdy robi swoją ulubioną minę, byśmy po chwili oboje zaczęli się śmiać. Gdy każde obce spojrzenie w moją stronę przyprawia ją o zazdrość i popada w furię. Gdy martwi się zawsze, kiedy spóźniam się z pracy. Wtedy tak bardzo widzę, jak bardzo ważny dla niej jestem. Gdy przy każdym jej dotyku przechodzi mnie przyjemny dreszcz i gdy w końcu zasypiamy razem wtuleni w siebie, nie myśląc o niczym innym, tylko o nas.
Wróciłem do domu, gdzie zastałem dziewczynę oglądającą serial w telewizji. Usiadłem obok niej i oparłem swoją głowę o jej ramie cicho mrucząc. Popatrzyła na mnie karcącym wzrokiem.
-Harry! Oglądam serial, przeszkadzasz mi!- zaśmiałem się na jej zmarszczony nosek -No i co w tym śmiesznego? Hm?
-Nic, nic, nie przeszkadzaj sobie. - starałem się oglądać razem z nią, ale dziewczyna za bardzo mnie rozpraszała. Mój wzrok co chwilę przechodził na jej długie, opalone nogi. Dlaczego ona mi to robi i ubiera takie krótkie spodenki? Przygryzłem płatek jej ucha, na co odpowiedział mi uroczy śmiech.
Dziewczyna podniosła się na co zareagowałem zawiedziony, myśląc, że chce ode mnie odejść. Zdziwiłem się, gdy usiadła mi na kolanach, ale po chwili uśmiechnąłem się szeroko. Składałem po całunki na jej szyi, zatrzymując się w jej czułym punkcie. Cicho jęknęła, a ja zacząłem przysysać kawałek jej skóry. Gdy zostawiłem już znaczny ślad, przeniosłem dłonie na jej biodra, które po chwili wślizgnęły się pod jej koszulkę. Ścisnąłem jej pośladki i podniosłem do góry. Przeniosłem ją do sypialni i położyłem na łóżku. Pozbyłem się mojej koszulki i nachyliłem nad dziewczyną. Wsadziłem pod nią dłonie, na co lekko uniosła swoje plecy i bez problemu mogłem rozpiąć jej stanik. Chwyciłem jej piersi i zacząłem masować, na co dziewczyna cicho mruczała. Składałem pocałunki na jej obojczyku, co sprawiało jej dużą przyjemność. Podniosłem się i zdjąłem swoją dolną garderobę, to samo zrobiłem z jej ubraniami, twierdząc, że będą niepotrzebne. Wyciągnąłem prezerwatywę z szafki przy łóżku i założyłem ją. Chwyciłem swojego penisa i pomału wsunąłem się w dziewczynę. Jęknęła gardłowo i wygięła się w moją stronę. Zacząłem poruszać biodrami, wypełniając ją całą. Wydałem gardłowy jęk, gdy mocno zacisnęła się wokół mnie. Przyspieszyłem i widziałem, że jest blisko. Mocno się w nią wbiłem, przez co dziewczyna wbiła paznokcie w moje plecy. Doszliśmy w tym samym momencie, a przez moje ciało przeszła przyjemna fala rozkoszy. Delikatnie wysunąłem swojego członka i złożyłem pocałunek na jej ustach. Opadłem na łóżku obok niej i przykryłem nas kołdrą.
-Dobranoc kochanie. - pocałowałem ja w czoło i przytuliłem do swojego torsu, tak jak miałem to w zwyczaju.
-Dobranoc Harry. - powiedziała cichutko, a po chwili mogłem obserwować, jak najważniejsza osoba w moim życiu śpi u mojego boku.


Przepraszam Was bardzo bardzo mocno.
Miałam zamieszanie przez egzaminy, zdawałam dyplom. 
Wiem, że to mnie nie usprawiedliwia.
Na szczęście już jest. 
Tak bardzo nie lubię pisać +18.
W ogóle mi nie wychodzą ;/
Kocham Was bardzo mocno <3
Julka K

czwartek, 5 czerwca 2014

Harry

Imagine dla:Tinaa Dopieralska

PIOSENKA OBOWIĄZKOWO jak się skończy włączcie jeszcze raz!

Otworzyłem zbyt ciężkie powieki. Światło padające przez zasłonięte roletami okna stało się zbyt jasne. Przymrużyłem oczy czekając chwile aby się przyzwyczaiły. Kiedy obraz stał się wyraźny zauważyłem bałagan. Straszny bałagan będący wszędzie. Pudełka po pizzy, słodyczach, alkoholu dekorowały każdy skrawek pomieszczenia. Salon w którym się znajdowałem jest mi tak dobrze znany. Spędziłem tu ostatnie kilka dni. Nawet nie wyszedłem z domu i właśnie wtedy uświadomiłem sobie, że to dzieje się naprawdę. Że |T.I| tutaj nie ma, że odeszła, ona nie może tutaj być, musi być daleko ode mnie, zasługuje na prawdziwe szczęście. Nie muszę na siebie patrzeć, aby wiedzieć, że czy są całe czerwone od płaczu. Nigdy nie płakałem aż do dnia kiedy kazałem jej odejść.Jeden przyjazd, jedna osoba potrafiła zmienić wszystko. Siedzieliśmy wtuleni w siebie w jej mieszkaniu, wyznając sobie miłość dopóki nie przyszedł a raczej wpadł do domu jej ojciec. Krzyki  niosące się w powietrze,słowa obrażające moją osobę, obrona ze strony dziewczyny był daremne. Oskarżenie, że to przeze mnie |T.I| mniej kontaktuje się z rodzicami nie mogło przestać być narzucane. Prawda jest taka, że to dziewczyna chciała się od nich odciąć, dlatego przyjechała do Londynu, a ja stałem się idealnym sprawcą tego wszystkiego.Pomimo protestu zabrał ją ode mnie. Wściekłość kierująca moim ciałem w tamtej chwili pragnęła jego śmierci, ale z czasem, długimi chwilami zastanawiania się nad jego słowami zacząłem w to wierzyć. Nikt nie zasługuje na to,aby nie mieć kontaktu z prawnymi opiekunami, więc kiedy udało jej się wyrwać z domu, kiedy przybiegła prosto do mnie nie mogłem jej zatrzymać. Choć serce tak bardzo za nią tęskniło musiała wrócić do rodziców. Kłamałem mówiąc, że jej nie kocha. Jest jedyną tak ważną osobą w moim życiu. Jedyną która potrafiła mnie zrozumieć porozmawiać, pośmiać się i odwzajemnić uczucia. Tylko przy niej byłem naprawdę szczęśliwy. To dzięki niej nastawał piękny dzień.
Otwieram z problemem duże drzwi prowadzące do sypialni. Jedyna ostoja, którą kiedyś tak kochałem teraz nienawidzę. To właśnie tu wszystko się skończono. Mury tego pokoju widziały tyle pocałunków, słyszały miliony wyznać, czuły namiętność pomiędzy nami panującą, ale ostatnim ich obrazem byłą kłótnia, wymuszona kłótnia aby tylko sprawić aby w końcu była szczęśliwa i miała kontakt z rodzicami. Nie byłem tutaj od dnia rozstania, wszystko zostało na tym samym miejscu. A dokładniej zdjęcie, fotografia przestawiająca nas, szczęśliwych, uśmiechniętych, teraz leżała na ziemi,potłuczone. 'Widać, nie byliśmy nic warci!'-jej krzyk odbija się w mojej głowie kiedy podnoszę niewielki papier. Łamała mi serce tymi słowami, najwidoczniej dalej się nie pozbierało.Ale to moja wina. To ja powiedziałem, ze nie możemy dalej tego ciągnąć, przeze mnie łzy zaczęły płynąc z jej oczu a ja tak bardzo chcąc ją pocieszyć nie mogłem.Nie mogłem pokazać jej że tak bardzo mi na niej zależy, wtedy nie pozwoliłbym jej odejść, nie wypuściłbym jej z ramion. Jest dla nie najważniejsza, nie chce jej ranić, dlatego musiałem podjąć taką decyzję. Ja mogę cierpieć, moje serce boli jak cholera, ale robię to dla niej. Ja mogę się nie pozbierać, ale za to ona ma kontakt z mama i tata. To jest dla mnie ważne. Wiem, że jest szczęśliwa, w końcu to ja ją zostawiłem. Pewnie cieszy się,że się nie odzywam w końcu moje słowa zdecydowanie ją odrzucały. Umieram z tęsknoty. Serce potrzebuje nie tylko jej dotyku, widoku ale i głosu który zawsze działał kojąco.
-Już nigdy nie będzie tak jak dawniej-szepce tuląc zdjęcie do serca, a łza zaczyna spływać po moim policzku

*

Wiedziałam, że będzie trudno, ale nie aż tak.Ale żyję..czy to nie jest najważniejsze? Nie odzywam się do rodziców, zniszczyli całe moje życie,. Pozbyli mnie jedynego szczęścia w tym świecie więc jak mogę się uśmiechać? Jak żyć normalnie? Jak zapomnieć o wszystkim? Dresy i zwykły top okazał się dużym krokiem od paru dni kiedy to towarzysząca mi piżama była cały czas na moim ciele. Nie próbowałam nawet nałożyć makijażu, wiedziałam że i tak nie zakryje worków pod oczami, zaczerwień a zwłaszcza bólu bijące z oczu, Ciągle nabierają się łzy na chociażby jedną myśl o Harry'm. Tak bardzo tęsknie za jego uśmiechem, dołeczkiem którego dotykałam za każdym razem jak tylko byliśmy razem. Kochałam fakt, że to ja byłam powodem jego podniesionych kącików. Uwielbiałam momenty kiedy trzymając się za ręce kroczyliśmy po mieście zapominając o całym świcie skupiając się jedynie na sobie. Ciągłe łaskotki, które wykorzystywał wdawały się powodem nienawiści do chłopaka, ale teraz za tym tęsknie. Tęsknie za wszystkim co z nim związane, za bardzo wdarł się do mojego życia bym teraz mogła pozbyć się wspomnień. Ciągle w głowie siedzą słowa wychodzące z jego ust. 'Nie kocham Cię', 'oni maja racje', ' nie możemy już być razem' za każdym razem je odganiam, próbując wmówić, że to się nie wydarzyło, że to tylko głupi sen, a Harry zaraz stanie w drzwiach, powie, że tęskni, ze chce abym spędziła z nim resztę życia. Ale tak się nie dzieje. Telefon milczy od dnia w którym na niego nakrzyczałam. Żałuje tego, żałuje, że stamtąd wyszłam, mogłam zostać, na siłę ale zostać. Nie straciłabym go a teraz tak bardzo bym nie cierpiała.Każda czynność, rzecz, a nawet słowa przypominają mi tylko jego, tak bardzo chciałabym przytulić się do jego torsu, poczuć jak bezpiecznie otacza mnie ramionami mówiąc, że jestem jego jedynym skarbem. Pozostaje mi jedynie marzyć.
Słowa ojca znowu przelatują przez moje uszy kiedy myśli zaprzątane są tylko jednym chłopakiem. Otwieram drzwi a morze rozpościera się po horyzont. Ocieram łzę, ten widok kojarzył mi się jedynie z radością a teraz pragnę płakać. Stąpam po zimnej trawie, słońce już dawno zaszło, a niebo jest wręcz czarne jak moje serce. Piasek zaczyna łagodzić moje stopy. Ciepły dzień nagrzał go wystraczająco aby utrzymał swoją temperaturę do teraz.Upadam pozwalając moim łzą po raz setny wydostać się na zewnątrz. Nie potrafię ich zatrzymać, tak bardzo go potrzebuje, pomimo wypowiedzianych słów, pomimo braku miłości z jego strony, pomimo sprzeciwu moich rodziców. Potrzebuje go jak powierza aby zacząć normalnie funkcjonować. Bez niego nic nie jest normalne, każdy przedmiot zdaje się zbędny, każdy dzień okazuje się cierpieniem, a szczęście to nieosiągalne marzenie. Nie mogę zapomnieć pięknych oczu które widziałam jako pierwsze po przebudzeniu. Jasne za każdym razem kiedy mówiłam 'kocham cię' a ciemne jakby z rozpaczy kiedy się rozstawaliśmy. Chciałabym ponownie czuć jego dotyk, był dla mnie jak lekarstwo. Jeśli będę go miec przy sobie wszystko będzie możliwe tak jak dawniej. Wszystko będzie piękne. Zaskakujący będzie każdy kolejny dzień.
Piasek przesypuje się miedzy moimi palcami. Życie jest takie szybkie jak on. W jednej chwili możesz mieć cały a za chwile nie masz nic. Pozostają ci jedynie okruszki,ale one nie pozwolą ci istnieć bez reszty. Bez kolejnych ziarenek są nic nie warte, tak naprawdę już ich nie ma.Żeby je odzyskać trzeba zrobić kolejny ruch, zanurzyć rękę w piasku ale aby to zrobić trzeba dużo więcej ruchów niż tylko rozchylenie palca aby się rozsypał. Nie potrafię zrobić aż tak dużego kroku aby wszystko wróciło. Nawet nie mogę pozbierać się, że go straciłam a co dopiero aby próbować go odzyskać. Ból mnie niszczy, a łzy jedynie go piętnują.
Fale tworzące się na morzu przypominają mi Harry'ego. Są takie nieprzewidywalne, pełne wigoru kiedy zawieje mocny wiatr, ale jak trzeb potrafią być nie zauważalne tak jak Harry kiedy starał się być dla mnie delikatny. Tak bardzo za nim tęsknie. Potrzebuje go.
-Już nigdy nie będzie tak jak dawniej-szeptam w powietrze ocierając łzy

No i jest.
Przepraszam, ze tak długo ale miałam strasznie zabiegane dni.
Mała podpowiedz jak chcecie wiedzieć na początku jaki będzie imagin  (ciekawe czy ktoś to zauważył xd)
Jeśli obok imienia chłopaka z którym jest imagin jest:
-":D", ":P" (albo coś takiego) to znaczy, że będzie jakiś śmieszny 
-":)" czyli jakiś zwykły, zwykle romantyczny
-jeśli nie ma nic, to jest smutny
No to tyle :D
Mam nadzieję, że fajnie się czytało bo mi bardzo fajnie się go pisało i myśle, że nawet jestem z niego zadowolona :D
Kocham Was..komentujcie no proszę <3

wtorek, 3 czerwca 2014

Harry +18

Imagin dla: Natalie Sparks

                                 *muzyka*

Byłaś zwykłą dziewczyną zamkniętą w sobie. Nikt nie był na tyle odważny aby cię 'odkryć', aż w końcu ja się odważyłem i nie żałuję tego do dnia dzisiejszego i zapewne żałować tego nie będę. Teraz kiedy patrze na naszą małą Darcy jak pięknie i szybko dorasta mogę jedynie podziękować tym którzy cię nie 'odkryli', bo dzięki temu ja mogę być tym szczęśliwcem i dumnym ojcem.


Josh zaprosił mnie na imprezę z okazji jego urodzin. Czemu niby miałbym nie iść? Przecież to mój dobry przyjaciel jeszcze z podstawówki. 
Byli tam wszyscy ze szkoły łącznie z tobą. Siedziałaś na krześle barowym i piłaś drinka z jakimś kolesiem którego nie znałem, bałem się o ciebie. Cholernie się bałem, że mógłby zrobić coś tak niewinnej istotce, jak ty.

-Hej Harry. -momentalnie zeszłaś z krzesła i ucałowałaś mnie w policzek.
-Hej. -powiedziałem speszony całą tą sytuacją.

Nieznajomy szybko ulotnił się pozostawiając nas samych, a ty dalej stojąc, kołysałaś się lekko na boki i śpiewałaś coś pod nosem.

-Harry? -przerwałaś.
-Tak?
-Kochasz mnie?
-Nie.
-To po co my jesteśmy razem? Chcesz mnie wziąć do łóżka, przelecieć, a potem zostawić?
-Nie o to chodzi [T.I].
-A o co? Może mi wytłumaczysz?
-Moje uczucia do ciebie są mocniejsze niż tylko jakieś 'kocham cię'. Nie potrafię opisać tego uczucia, ale czuję do ciebie coś więcej niż tylko jakąś miłość, która może zaraz się skończyć. Rozumiesz?
-O, jejku Harry. Przepraszam. No, no nie wiem co powiedzieć. Jezu czy ja zawsze muszę wszystko spierdolić? -pobiegłaś na górę po schodach, dobrze znałaś ten dom, bo często bywając u Josh'a przebywaliśmy na piętrze. Natychmiast pobiegłem za tobą.

-[T.I]? [T.I]? -wołałem otwierając drzwi do każdego napotkanego przeze mnie pokoju, aż w końcu cię znalazłem. -Tu jesteś.
-Idź stąd Harry, szkoda na mnie tracić czas. -szlochałaś.
-Nawet tak nie mów [T.I]. Zawsze przy tobie będę. Forever and Always, pamiętasz?
-Jasne że tak. -podciągnęłaś nosem.

I wtedy się zaczęło. Spokojne pocałunki, które składałem na twojej szyi przerodziły się w czyste szaleństwo.

-Zróbmy to Harry, słyszysz, zróbmy to.
-No dobrze. -zaśmiałem się i zacząłem spełniać twoje życzenie.

Ramiączko twojej sukienki lekko osunęło się ku dołowi, nie czekając chwili dłużej ściągnąłem (sukienkę) ją z ciebie, po zostawiając cię w samej bieliźnie. Nie pozostawałaś mi dłużna i również w szybkim tempie pozbyłaś się moich spodni i marynarki. Lekko popchnąłem cię na łóżko, aby móc zatopić się w twoich ustach.

-Mmm. -wykazywałaś zadowolenie.

Twoja jak i moja bielizna znajdowała się już na podłodze. Spojrzałem na ciebie pytającym wzrokiem, a ty skinęłaś głową. Bez zawahania wszedłem w ciebie. Przyśpieszając tempo doprowadzałem cię na sam 'szczyt'. Krzyczałaś moje imię nie zważając na to czy ktoś nas słyszy czy nie. W końcu kiedy nasze płyny się zmieszały doprowadziliśmy się do stanu 'początkowego' i jakby nigdy nic opuściliśmy pokój.

Kilka tygodni później dowiedziałaś się że będziesz matką, a ja ojcem. Kiedy się o tym dowiedzieliśmy byliśmy wystraszeni jak małe dzieci, ale na szczęście twoi rodzice dodawali nam otuchy.

I teraz siędze tak tu z tobą i myślę o tym wydarzeniu, które miało miejsce zaledwie półtora roku temu. Siedzę obok naszej małęj Darcy, która bawi się pluszowym misiem od cioci Perrie. A obok mnie siedzisz ty - uśmiechnęta od stóp do głów. 

Forever and Always skarbie ♥



* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Baaaaaaardzo Was przepraszam że tak długo nie dodawałam imaginów, ale przez te wszystkie egzaminy nie miałam czasu, teraz juz jestem i będe.

Zapraszam was również na mojego (kolejnego xd) bloga ♥♥♥

 http://www.wattpad.com/49668269-fear-a-harry-styles-fanfiction <<< komentujcie, głosujcie, klikajcie ''heart''.

proszeeeee KOMENTUJCIE POD IMAGINEM bo inaczej nie będe dodawać ;)

wasza chanellezx ♥♥





poniedziałek, 2 czerwca 2014

Louis +18

Imagine dla: dear.john

-[T.I] możesz szybko przyjechać?-usłyszałam głos Louis'a po drugiej stronie zaraz po wciśnięciu zielonej słuchawki
-Co się stało?-zapytałam szybko zdenerwowana
-Po prostu przyjedź- połączenie zakończone
Tylko nie wymyślaj najgorszych scenariuszy-powtarzałam sobie w myślach. Próbowałam o tym nie myśleć jak najszybciej próbując dostać się do domu Tomlinson'a. W duchu dziękowałam Bogu, że zdążyłam przed korkami i dość krótko zajęła mi droga. Zaciągnęłam się powietrze otwierając drzwi.Boję się, boję się. Potykając się o własne nogi pokonałam schody z rozrzutem otwierając drzwi.
-Louis?!-krzyknęłam próbując go odnaleźć
-Wreszcie jesteś-odezwał się tuż za mną cudowny głos
Ledwo zdążyłam się odwrócić kiedy nasze usta złączyły się w mocnym pocałunku.Nie protestowałam w końcu po to tu byłam.
-Strasznie za tobą tęskniłem-oderwał się na chwile łapiąc z trudem oddech
Jego lewa ręka powoli zsunęła się po moich plecach przysuwając mnie bliżej jego ciała. Obydwoje lubimy się dobrze zabawić, a stałe związki nie są naszą mocna stroną. Kłótnie prowadzone z 'druga połówką' sa nieźle męczące, za to imprezowanie i brak ograniczeń pasuje do nas. Sprawianie sobie przyjemności nawzajem okazuje się cudownym rozwiązanie. Zaspokajanie potrzeb przez nieźle przystojnego chłopaka, jeszcze przyjaciela, to nieźle pociągające.
Pocałował mnie zachłannie. Nie odrywaliśmy się od siebie kiedy ręka powędrował w dół jego brzucha. Mocno chwyciłam materiał koszulki, którą miał na sobie.Przeciągnęłam ją przez głowę odrzucając w nie ważnym dla mnie kierunku.Dłonie od razu odnalazły skórę jego brzucha, była taka delikatna ale zaraz kochałam formujące się mięśnie. Nie raz mogłam podziwiać jego poczynania na siłowni i zdecydowanie to najpiekny widok jaki do tej pory widziałam. Dotykałam go już tyle razy,ale chyba nigdy się nie przyzwyczaje.
-Chodź do pokoju-blask w jego oczach pogłębił się kiedy chwycił moją dłoń
Od razu zamknął za sobą drzwi wyciągając w moim kierunku drugą dłoń. Bez zawahania chwyciłam ją uśmiechając się przy tym. Usta ponownie odnalazły drogę rozkoszując się swoja obecnością.Z niechęcią oddaliłam się od jego ramion. Nasze oczy nie opuszczały siebie nawzajem ani na moment kiedy skrzyżowałam ręce ściągając bluzkę.Uśmiechnęłam się nieśmiało kiedy Louis zmniejszał dystans pomiędzy nami. Język torował sobie drogę odchylając wargi.W jednej chwili potrafił sobie mnie opanować, a ja z czystym sumieniem mogłam powiedzieć, że w tej chwili należę tylko do niego.
Przejeżdzając dłońmi przez plecy dotarł do spodni. Nie wiele czasu zajęło mu odpięcie guzika aby po chwili wsunąć palce na obramówke i pozwolić im opaść.
-Cholera-powiedział szybko
Pełne pożądania spojrzenie skanowało moje ciało od stóp do głów.Powoli oglądał każda moją wypukłość jakby widział je pierwszy raz, ale właśnie to sprawiało, że czułam się piękna.
-Taka idealna-dodał po chwili
Bez problemu dotarł dłońmi na uda mocniej je ściskając. Jęknęłam w odpowiedzi łącząc nasze usta. Bez problemu uniósł mnie ponad ziemie. Nogi od razu oplotły jego talie a ręce powędrowały we włosy. Ciągnięcie delikatnie za końcówki równało się z gardłowymi jęknięciami. Nie dorywaliśmy się od siebie kiedy wolnym krokiem prowadził nas w stronę łóżka. Przyjemny koc pokrywający materac łagodził moja skórę podobnie jak błądzące dłonie chłopaka. Zachichotałam kiedy nos Louis'a przejechał u podstawy szyi aż do ucha, kocham jak to robi. Jest wtedy taki delikatny ale i dominujący.Chwytając moje piersi przyjemność rozlała się po moim ciele.Spotkałam jego intensywny wzrok kiedy zaczął zjeżdżać palcami w dół mojego brzucha.Gęsia skórka obdarzyła ciało kiedy zwinne palce chwyciły materiał majtek. Zachłysnęłam się powietrzem czując jak dolna część bielizny opuszcza ciało.Bez żadnych ostrzeżeń wypuścił zimne powietrze wprost na miejsce intymne. Wciągnęłam powietrze przez zaciśnięte zęby a w zamiast dostałam cichy chichot chłopaka.Uniosłam plecy w górę czując jego język. Lekko zniekształcone wersje imienia chłopaka wydostawały się z moich ust prosząc o więcej. Zacisnęłam pościel w dłonie rozkoszując się jego wędrującym językiem. Ciche westchnięcia, unosząca się szybko klatka piersiowa zdradzała emocje. Zacisnęłam uda czując, że spełnienie jest coraz bliżej.
-Wytrzymaj jeszcze chwile kochanie-odezwał się rozbawiony kiedy na próbowałam złapać choć trochę świeżego powietrze
Zawisł nade mną chwile skanując moją twarz. Wpatrywałam się w jego piękne oczy zapominając o równomiernym oddychaniu. Uśmiechnął się przeciągle po czym złączył nasze usta, tym razem delikatnie. Smak własnej siebie był niczym w porównaniu z jego ustami. Podniecenie rosło z każdą sekunda, z każdym naszym zbliżeniem, z każdym ruchem. Nie chcąc dłużej czekać sięgnęłam do jego spodni. Szybko pozbyłam się ich razem z bokserkami tym samym podwyższając sobie samoocenę, że tak bezproblemowo teraz mogę oglądać go zupełnie nagiego.Zamruczałam niezadowolona kiedy obrócił nas tak, ze teraz to ja siedziałam okrakiem na nim, kiedy on wygodnie rozłożył się na łóżku. Od razu złączyłam nasze usta poprzedzajac obdarowaniem pocałunkami jego szyję i policzki. Dłonie z gracja przejechały przez biodra po talie do zapięcia stanika aby się go pozbyć. Chwile później oboje byliśmy nadzy całując się w zapomnienie. A przynajmniej ja bo nie zauważyłam kiedy chłopak wyciągnął prezerwatywę z szafki. Odsunął na chwile moje ramiona dając mi znać, ze musimy przerwać pocałunek. Nie chcąc tracić chwili, wargi znaczyły jego tors kiedy rozrywał małą poczuszkę. Chwile później zgiął kolana tym samym przesuwając mnie niżej. Uśmiechnął się szeroko budząc kolejna fale pożądania. Podniosłam ciało uważnie przyglądając się jak nasuwa prezerwatywę na całą swoją długość. Otulił ramionami prosząc o kolejny pocałunek. Nie wahałam się, szybko spełniłam jego prośbę. Męskie dłonie masujące a za chwile mocno chwytajace biodra dokładnie ustawiły się tuż nad czubkiem penisa. Delikatnie zaczął mnie opuszczać, a głębokie jęknięcia wypuszczane wprost do jego ust zdawały się jedynie dla niego przyjemnością. Choć to ja byłam na górze tak na prawdę to Louis dominował, to on ruszał moimi biodrami kiedy ja starałam skupiać się jedynie na naszym pocałunku. Głośne warknięcia i ciche przekleństwa wydobywające się z jego ust jedynie podwyższały temperature powodując szeroko uśmiech na mej twarzy. Zaciągaliśmy się swoimi przyspieszonymi oddechami kiedy cicho mruczałam swoją rozkosz do ucha Tomlinson'a. Poruszał się coraz szybciej, pogłębiał pchnięcia doprowadzając tym samym mnie na szczyt spełnienia.
-Jesteś. Najlepsza-wyszeptał postrzępionym oddechem i to wystarczyło abym obdarzyła go tym czym chciał
-[T.I]-moje imię zamajaczyło na jego ustach oddajac się całkowicie orgazmowi
Opadłam na jego ciało nie mając w ogóle siły na jakikolwiek ruch. Głośne oddechy wydawały się jedynymi w pokoju kiedy w swoich ramionach próbowaliśmy wrócić do rzeczywistości.
-Potrzebujesz snu-usłyszałam jakby za mgłą dokładnie dostosowując się do jego zaleceń
Zanim jednak zamknęłam oczy uśmiech obdarował twarz kiedy poczułam pełne usta chłopaka na swoim policzku.

Ufff...niesamowicie męczą taki imagine.
Trzeba włożył dużo więcej pracy w tego typu, na serio.
Myślałam, ze go dzisiaj nie dodam, bo kurde przez cały wieczór nie miałam internetu,
ale na szczeście włączyli i oto jest :)
mam nadzieję, że się podobał:)
Błagam komentujcie!

niedziela, 1 czerwca 2014

Zayn :)

Imagine dla: Sylwia loves Djerba 

Pilot leniwie spoczywający w mojej dłoni ustawił parę minut wcześniej przygodowy serial. Nogi skrzyżowane na kostkach wygodnie spoczywały na dość twardym stoliku.Znudzona przyglądałam się kolorowemu obrazowi kiedy zabrzmiał dzwonek do drzwi.
-Ughhh-zamajaczyłam podnosząc się niedbale z miejsca
Może i się nudziłam, ale nie lubię jak ktoś przerywa mi moje nic nie robienie.
-Dzień dobry-przywitał mnie dość przystojny mężczyzna
-Dzień dobry-odpowiedziałam szybko z uśmiechem
Ciemne, brązowe oczy od razu przywołały na myśl Zayn'a-chłopaka z którym aktualnie się spotykam ale parą bym nas nie nazwała. Chodzimy na randki i na razie jest fajnie, bardzo przyjemnie. Za każdym razem jak się z nim widzę motyle w brzuchu szaleją, a serce bije serce.
-Pani [T.I]?-zapytał szybkie kiwnięcie głową miało być potwierdzeniem-To dla Pani-w moim kierunku wysunął bukiet czerwonych róż
-Wow..-zdumienie wydostało się z moich ust odbierając kwiaty-Dziękuję-odpowiedziałam szybko zamykając drzwi
Oczy nie mogły oderwać się od widoku moich ulubionych kwiatów.Ich woń zaczęła dominować podnosząc kąciki ust jeszcze wyżej. Ostrożnie wyjęłam białą karteczkę dekorującą bukiet. Delikatnie ją rozłożyłam ciągle uśmiechając się w stronę prezentu.

'Wieczorem porywam Cię na kolacje. Nie mogę się doczekać aż Cię zobaczę. Będę o 20. Zayn xox'

Chyba się zakochuje.

*

-Pięknie wyglądasz-przywitał mnie całusem w policzek
-Dziękuję-odpowiedziałam nieśmiało odwracając wzrok
Podróż samochodem minęła szybko koncentrując się na rozmowie która toczyliśmy. Nie skłamie jeśli powiem, że co chwile zachwycałam się jego widokiem. Miał ubrane ciemne spodnie, prawdopodobnie jeansy, biały podkoszulek a na to marynarka dodająca mu powagi ale zarazem uroku. Jeszcze chyba nigdy nie widziałam go w takiej kreacji.
-Jesteśmy-oświadczył i jak prawdziwy dżentelmen otworzył drzwi pomagając wysiąść z samochodu
Podniosłam wzrok i od razu się skrzywiłam. O nie.
-Zayn błagam tylko mi nie mów że to shusi.
-Nie lubisz?-przeraził się, jego oczy wyraźnie błysnęły smutkiem
-Nie, że nie lubię, ale..y..-zacięłam się, trochę wstyd się przyznać- Nie umiem jeść pałeczkami.
-Nauczę cię-powiedział poprzedzajac wypowiedź krótkim śmiechem
Wyraźna ulga oblewająca jego ciało widoczna była w szerokim uśmiechu. Niepewnie chwyciłam jego dłoń wchodząc do środka. Tylko się skompromituje tym jedzeniem. Teraz to przysporzył mi nerwów.

*

-Musisz je wziąć pomiędzy palec wskazujący a kciuk-słuchałam każdej rady wpatrując się w Zayn'a, powtarzając ruchy-Kciukiem będziesz je podtrzymywać-skupiałam się tylko na tym-Ej..ale ja też tu jestem-zaśmiał się prosząc o trochę więcej uwagi kiedy cały czas przyglądałam się pałeczką
-To jest dziwne, nie można tego jeść normalnie?-marudziłam tym samym oferując sobie przepiękny głos jego śmiechu, kocham kiedy to robi
-Jak poćwiczysz to zobaczysz że to łatwe, patrz.
Przysunął talerz z pysznie wyglądającym posiłkiem. Zmarszczyłam czoło dokładnie oglądając jego poczynania z dwiema drewnianymi pałeczkami. Skupiona szybko ustawiłam je tak samo przyglądając się jak zabiera małą porcje między patyczki. Powoli zaczął je unosić otwierając przy tym usta. Pełne wargi, które tak bardzo chciałabym pocałować, trzymać je przy swoich jak najdłużej.Mogłabym dłużej tak marzyć gdyby nie fakt, że mała porcja z powrotem znalazła się na talerzu a Zayn nawet nie poczuł jej smaku. Śmiech rozniósł się po sali, chcąc go zagłuszyć szybko zasłoniłam usta ręką widząc jak zawstydzony chłopak sprawdza czy nikt go nie widział.Lekki rumieniec pojawiający się na jego policzkach jeszcze bardziej rozbudzał moje rozbawienie.
-To twoja wina-odezwał się, wracając do poprzedniej pozycji jakby nic się nie stało
Próbowałam się powstrzymać, ale myśl, że nauczał mnie chłopak któremu samemu nie wyszło naprawdę była śmieszna.
-Moja? Niby co zrobiłam?-rozbawienie ciągle było słyszalne w moim głosie
-Po prostu tu jesteś-zmarszczyłam czoło próbując go zrozumieć-Jakbyś nie miała ten sukienki nie miałbym takim..yy..dziwnych myśli.
W jednej chwili spoważniałam analizując jego słowa.Odwrócił na chwile wzrok jakby żałował tych słów. Wpatrywałam się w niego, a cisza pomiędzy nami panująca coraz bardziej się zaostrzała.Otworzyłam usta ale nie potrafiłam wydobyć z siebie głosu. Czy to działo się na prawdę? Czy na prawdę działam na niego tak samo jak on na mnie? Czy jesteśmy gotowi na związek? Ale dlaczego zachowuje się tak dziwnie? Nie chciał abym to usłyszała..i wtedy spojrzałam na jego dłonie. Nerwowo je pocierał i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę że boi się mojej reakcji. Może nie chce naciekać, nie chce aby wszystko potoczyło się za szybko. W sumie..może to dobrze, wiem, że mu na mnie zależy ale możemy mknąc ku temu powoli bez pośpiechu dokładnie kontrolując nasze emocje.
Odkrząknęłam znacznie ucieszona.
-To może wrócimy do jedzenia?-zapytałam nieśmiało, błagając aby się zgodził
Leniwie spojrzał na moją twarz próbując odczytać moje samopoczucie. Lekki uśmiech którym go obdarzyłam upewnił go w swojej pozycji, zabierając ponownie pałeczki.
-Tylko teraz proszę skup się jedynie na jedzeniu-zaśmiałam się cicho odwracając wzrok w kierunku mojego posiłku
Zawstydzona czułam przez chwilę jego wzrok mierzący moje ciało. Uśmiechnęła się pod nosem w głowie ciągle słysząc jego słowa. Zakochałam się..zakochałam się w tym cudownym chłopaku. Nie potrafię się okłamywać. Zakochałam się.

Przyznaje się, że jadłam sushi, ale normalnie, nie pałeczkami
bo nie umiem, więc tez nie wiedziałam jak to wytłumaczyć :D
hahah opis wywnioskowałam ze zdjęcia, na serio :D
Jest kolejny imagin :)
Cieszę się, że pod poprzednim ponownie zwiększyła się liczba komentarzy.
Liczę na jeszcze więcej bo bez nich nie mam ochoty tutaj pisać.
Kocham Was! <3 
~Jannet;)