niedziela, 19 sierpnia 2012

Harry:D

-Ale muszę-marudziłam udając zmęczoną
-Idź! Jak wcześniej pójdziesz to wcześniej wrócisz-namawiała mama wypychając mnie z domu
Z udawana złością zalazłam się na zewnątrz.Słońce zatrzymywało się na jasnej karnacji, która po dojściu do lekarza powinna zrobić się czerwona.Wolnym krokiem szłam w srtone budynku podziwiając mijających mnie ludzi  do którym mimowolnie się uśmiechałam. Dzisiaj obudziłam się w wesołym humorze i takim własne chciałam zarażać innych.Machałam do małych dzieci uszczęśliwiając je, a sama czułam jak moje serce się raduje. Promieniująca weszłam do odpowiedniego wejścia  w którym znajduję się poczekalnia.Pierwszym widokiem byli smutne i chore osoby, ale nawet ten widok  nie popsuł mi humoru.Usiadłam obok chłopaka, który jak wyczytałam z jego twarzy bardzo się bał. Z uśmiechem zasiadłam i nucąc swoja ulubiona piosenkę wybijałam ruch nogą.Z radością spoglądałam na zmartwionych ludzi i próbując ich pocieszyć moim uśmiechem poczułam na kolanie dłoń.
-Przestań-usłyszałam głos chłopaka obok
-Przepraszam-zawstydziłam się-Nie bój się-teraz to ja położyłam rękę na jego udzie i powiedziałam to z spokojem w głosie
-Łatwo ci mówić-nerwy chłopaka w marynarce z każda sekunda rosły w siłę
-Jestem [T.I],a ty?-pytałam aby choć na chwilę zapomniał o stresie
-Harry-po raz pierwszy spojrzał na mnie
W jego oczach kryło się przerażenie, ale zarazem zaświeciła radość na  mój widok.Mimowolnie się do niego uśmiechnęłam.
-Wyjeżdżam w trase i muszę się zaszczepić na jakąś chorobę, a ja jak cholernie boje się igieł.
Widząc jego strach splotłam nasze palce, aby chłopak poczuł się pewniej i bezpiecznej.Siedzieliśmy w ciszy trzymając się za ręce.
-Harry Styles proszony do gabinetu-usłyszeliśmy po chwili męski głos
-No to idziesz-zachęciłam chłopaka
-Nie-zaprzeczył  Loczek ściskając jeszcze mocniej moją dłoń
Na jego czyn lekko uniosłam kącik ust.
-Jak chcesz to mogę iść z tobą-zachęcałam chłopaka wstając
Styles z strachem w oczach spojrzał na drzwi gabinetu.
-Nie..ja nie dam rady-obrócić się w stronę drzwi wejściowych i chciał wyjsc
-Harry!-pociągnęłam go za rękę prowadząc do lekarza
-Cześć [t.I]-przywitał mnie młody mężczyzna
-Dzień dobry-odpowiedziałam z uśmiechem
Z wielka siła zaciagnełam Harry'ego na fotel, który nawet nie spojrzał na mężczyznę.Ukradkiem spoglądał na nasze ruchy.
-Harry Styles tak?-zapytał lekarz patrząc na chłopaka obok mnie
Z wahaniem pokiwał głową.Z moim ust wydobył się cichy śmiech.
-Dobrze..to tobie zrobimy zastrzyk..-mówił do sam do siebie mężczyzna w białym fartuchu.
Nie spostrzegłam się kiedy nasze dłonie ponownie zaciskały się w mocnym uścisku.
-A ty [T.I] po co przychodzisz?
-Mama mnie wysłała po jakieś zaświadczenie, czy coś-zaśmiałam się obojętnie
Podczas mojej krótkiej rozmowy meżczyzna przygotowywał potrzebny sprzęt aby zrobić zabieg Harry'emu. W oczach chłopaka z każda sekundą rosło większe przerażenie. Czułam, że ręce zaczynają mu drżeć, a oddech staje się szybszy na widok igły.Mężczyzna powoli zbliżał się do Harry'ego, który z nerwów podnosił się na siedzeniu.
-Poczujesz tylko lekkie ukłucie-pocieszał lekarz chłopaka
Harry spojrzał tylko na mnie błagalnym i pełnym bólu spojrzeniem.
-Czy to jest konieczne?-zatrzymałam lekarza
-Tak.Wyjeżdża w daleka podróż muszę mu to wstrzyknąć.
-Ale ja nie chce-odezwał się drżącym głosem Hazza
-Musisz.
-To może niech Pan najpierw mi zrobi zabieg.
-Tobie po co?Jesteś na coś chora?-zmartwił się lekarz
-Niee..może mi Pan pobrać krew obojętnie, chce pokazać Harry'emu, że to nie boli.
-Ale..-przerwałam mężczyźnie
-Proszę..-słodkie oczy zbiły go z tropu i po chwili w moim ciele znajdowało się mniej krwi
-Widzisz Harry to nic nie boli-pocieszałam chłopaka, który z zdziwieniem przypatrywał się mojej spokojnej twarzy-Teraz ty-uśmiechnęłam się szeroko, aby strach Hazza znikł
Lekarz zawiązał opaskę nad Żyłą Loczka, a ten wtulił się w moje ramie, a twarz schował w moja szyję. Czułam jego ciepły i szybszy oddech na skórze.Wplątałam swoje palce w jego włosy zaczynając rozmowę.
-To gdzie jedziesz?
-Do Ameryki-odpowiedział przez zęby
-A dokładniej?
-Będę podróżował po całej.
-A co lubisz robić?-zajmowałam chłopaka dialogiem dalej czochrając jego loki
-Najbardziej to śpiewać, to jest moja pasja. kocham to robić i bez tego czuje się nie potrzebny. Tylko to mi dobrze wychodzi-mówił rozmarzając się
-I jak bolało?-zapytałam z uśmiechem spoglądając na chłopaka
-Nie..bo jeszcze nie zrobił-mocniej wtulił się w moją delikatną Skórę muskając ja ustami
-Ale juz po wszystkim-uniosłam jego głowę, aby mógł spojrzeć na mężczyznę, który stał już pod oknem
-No tak...-po raz pierwszy ujrzałam jego uśmiech
Jego dołeczki w policzkach przykuły moją uwagę.Nie mogłam oderwac wzroku od jego promiennej twarzy, która tryskała radoscią i zadowoleniem.
-Dziękujemy-uśmiechnęłam się do lekarza który wręczył mi zaświadczenie dla mamy
Z uśmiechami wyszliśmy na zewnątrz, a Hazza zmienił się w zupełnie innego chłopaka. Jego zmartwiona twarz zamieniała się w wesołą, a oczy z przymrużonych stały się większe tak, ze mogłam podziwiac jego zielone tęczówki w których kryło się zauroczenie?Jego źrenice  powiększały się na każdy mój śsmiech..Czy tak zachowuje się znajomy?Chyba nie..
-Ejj..mam pytanie..masz jakieś plany na wakacje?-zapytał Harry przerywając cisze kiedy znaleźliśmy się obok jego auta
-Yyy..no nie wiem..dopiero dzisiaj się zaczęły więc nie wiem.
-Noo bo wiesz..-zaczął bawić się krępująco kluczykami pomału się do mnie zbliżając-ja jak wiesz wyjeżdżam do Ameryki i pomyślałem że mogłabyś jechac ze mną. Spędzilibyśmy ze soba wiecej czasu-podniósł swój wzrok
Dobrze wiedziałam, że to wszystko zaplanował, bo stał przede mna dosłownie pare centymetrów, a czubki naszych nosów lekko się muskały.
-No nie wiem-droczyłam się z nim
-Twoja obecność mi na prawdę duzo pomaga.Przy tobie nie będę denerwować się przed występami-mówił patrząc prosto w moje oczy
-Ok..-zaśmiałam się cwaniacko-Pojade z tobą-usmiechnęłam się znacząco
-dziękuje-przytulił mnie całując w szyje swoimi gorącymi ustami.
Od tego zdarzenia spotykamy się codziennie.Od dwóch tygodni nie odstępujemy siebie na krok. Codziennie towarzysze Harry'emu podczas koncertów, na których dedykują mi zawsze jedną ale wyjątkową piosenkę 'Stole my heart'.Myśle, że nasza przyjaźń przerodzi się w coś więcej.

Przepraszam za błędy..ale nie mam czasu sprawdzać.
Wybaczcie;/
Musze czytać  wasze imaginy na konkurs!:)
Macie jeszcze 3 dni aby wysyłać swoje prace;)
Love you<3
Czekam na was na twiterze<3



15 komentarzy:

  1. biedny Hazza :D imagin fajny i trochę zabawny, czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och Hazzuś ;DD
    <3
    Świetny! I uwielbiam szczęśliwe zakończenia.
    ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com/

      Usuń
  3. Super...;D
    Biedy Hazza ;(
    http://onedirection-imaginy-pati.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha ha :D Haroldzik jak zwykle powalił mnie na kolana ze śmiechu^^ Ohh, ja także chętnie "pomogłabym" mu u lekarza, a co ;)
    Świetnie piszesz :P

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny!!
    Zapraszam do mnie:
    http://ximaginyzonedirectionx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. OoOo Mega jest i wgl ;3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ekstra <3
    Mój Hazzuś :3
    Super napisałaś :D
    A mam prośbę: czy mogłabyś zrobić na jutro +18 z Zaynem? Bo w środę wyjeżdżam, wracam 1 września, a mam internet do końca wakacji [*] :(
    I bardzo bym chciała go przeczytać (wiesz jak kocham Zayna!!! :D)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobra, już dobra ! Dalej się śmieje z tego imagina. Fajny.. Taki inny ! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć ! Zostałaś nominowana na moim blogu do nagrody Libster Adward :) Koniecznie wejdź na mojego bloga : http://have-this-life-for-one-more-days.blogspot.com/ i przeczytaj notkę właśnie o tytule Libster Adward. Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń