Tego wieczoru spacerowałaś po londyjskich ulicach.Poszłaś do Mc-donald'u.Odchodziłaś już od lady z shake'iem, kiedy chłopak w kapturze i z okularami wpadł na ciebie wylewając napój.
Ch:Oj.Przepraszaj, naprawdę nie chciałem.
T:Spoko.Przecież nic się nie stało-powiedziałaś uśmiechając się do niego
Ch:Może kupie Ci drugiego w ramach rekompensaty?
Odpowiedziałaś"dziękuje" i razem siedzieliście już przy ladzie.Podczas czekania na zamówienie rozmawialiście.Dogadywaliście się bardzo dobrze.Chłopak odebrał zamówienie i powiedział.
Ch:Musze już leciec.Jeszcze raz przepraszam za shake-uśmiechnał się słodko
T:Ok.Pa-na pożegnanie mocno cię przytulił.
Bardzo spodobał ci się jego zapach.
Następnego dnia poszłaś na podpisywanie płyty One Direction w twoim mieście.Czekałaś bardzo długo, aż w końcu doszłaś.Kiedy byłaś przy nich Niall popatrzył na ciebie pytająco tak jakby się zdziwił, ale zarazem tak jakbyście się już znali.Gdy podeszłaś do niego słodko się uśmiechnął. Poprosiłaś o zdjęcie.Bez problemu się zgodził.Kiedy się ustawiliście, poczułaś ten zapach.Pomyślałaś"Znam ten zapach...to on.Ten z Mc-donald'u.Nie to nie możliwe, przecież każdy może mieć takie perfumy".W tej chwili poczułaś że przystojniak włożył ci coś do kieszeni.Gdy zrobili wam zdjęcie Niall powiedział ci na ucho.
N:Zobacz do kieszeni, jak będziesz już w domu-uśmiechnął się do ciebie zadzwiornie
Wracając do domu cały czas rozmawiałaś z przyjaciółką przez telefon.Byłaś podekscytowana tym że zobaczyłaś chłopaków.Byłaś już w domu.Przypomniałaś sobie o karteczce.Wyciągłaś ją, a tam widniał napis:"Jestem chłopakiem z Mc-donald'u.Znów się spotkaliśmy.Jeśli myślisz tak jak ja, że to nie przypadek tylko przeznaczenie, zadzwoń.Niall.xo.:)"
Od razu wzięłaś telefon i wykręciłaś numer.
N:Halo?-usłyszałaś ten słodki głos
T:Hej.Jestem dziewczyną z Mc-donald'u-zaczęłaś się śmiać-Mam na imię [T.I]
N:Jej! To ty! Ale się cieszę.Zadzwoniłaś to znaczy że Ci na mnie zależy.Co powiesz na spotkanie w naszym Mc-donald'zie-zaczął się śmiać
T:Z wielką chęcią.Do zobaczenia.
Spotkaliście się wieczorem i w każdy następny wieczór.Nie jesteście jeszcze razem, ale między wami istnieje wielkie i silne uczucie.
niedziela, 6 maja 2012
sobota, 5 maja 2012
Zayn:*
Poczułaś pocałunki na swojej szyi.
T:Zayn..co ty robisz?-zapytałaś spoglądając na chłopaka
Z:No co, nie chcesz tego?-nie przestawał cię całował
Odpychając go powiedziałaś.
T:Jesteśmy przecież przyjaciółmi.
Przestał.Wróciliście do oglądania filmu.Po chwili zaczął cię przytulać.Nic z tym nie robiłaś.Lubisz kiedy to robi.Zaczął karmić cię jedzeniem.To było dziwne.
T:Zayn!
Na twój krzyk przestał i udał, że to jedzenie było dla niego.Czułaś się nieswojo.Nigdy się tak nie zachowywał.Jednak nie poddawał się.
Poczułaś, że chce chwycić twoją dłoń.Odsunełaś ją.Zrobiłaś to z niechęcią.Czułaś coś do Zayn'a, ale nie chciałaś zespuć waszej przyjaźni.
Przysunął się do ciebie.Zaczął pieścić delikatnie twoje ciało.Opuszkami palców jeździł po twoich udach, brzuchu, szyi, dochodził do policzków.Podniecało cię to.
T:Ej..-odsunęłaś się-Zayn zachowujesz się jakoś inaczej.
Chłopak w końcu nie wytrzymał.Na skutek twojego zachowania wstał nerwowo.
Z:Kurde![T.I]Od początku chce ci powiedzieć, że jesteś dla mnie najważniejsza, że mi na tobie zależy.Kocham Cię!-zaakcentował te ostatnie dwa słowa.
Ty ze zdziwienia zrobiłaś wielkie oczy.Nie spodziewałaś się, że TE słowa padną z jego ust w kierunku twojej osoby.Zayn zmieszał się tym zachowaniem.Zgłupiał.Nie wiedział co robić.Oboje milczeliście patrząc sobie w oczy.Nagle Zayn odwrócił się i wybiegł z twojego domu.Chciałaś go zatrzymać, ale nie udało ci się.Byłaś zdziwiona ale też zachwycona.Przed chwilą chłopak który nie jest ci obojętny, wyznał ci miłość.
Kiedy już się otrząsnełaś zadzwoniłaś do Zayn'a.Nie odbierał.Robiłaś to kilka razy, ale zawsze odpowiadało ci to samo, poczta.Przez całą noc próbowałaś się z nim skontaktować.Niestety bez skutku.Następny dzień wyglądał tak samo.Telefon towarzyszył ci bez ustanku.Nie rozumiałaś"Najpierw wyznał mi miłość a teraz się nie odzywa".
Wieczorem usłyszałaś dzwonek do drzwi.Z nadzieją, że to Zayn pobiegłaś otworzyć.Twoim oczom ukazał się Harry.
H:Co ty mu zrobiłaś!?-zapytał oburzony, wpychając ci się do domu
T:Ja?Nic!To on się nie odzywa-tłumaczyłaś się
H:Nic!?To czemu wczoraj wrócił pijany, a dziś cały dzień siedzi w pokoju zamknięty i nie odzywa się do nas?
T:Co?-krzyknęłaś z niedowierzaniem
"Głupia!Czemu nie pojechałaś do niego!Byłaś tak zajęta rozmyślaniem i czekaniem aż tylko się odezwie, że nie pomyślałaś o tym wogóle!"-powtarzałaś sobie w myślach
H:Mówił nam wczoraj, ze po spotkaniu z tobą, wszystko się zmieni.No i zmieniło się.Załamał się!Co ty zrobiłaś?
T:Zawieź mnie do niego, szybko-krzyknęłaś w strone loczka proszącym głosem
Harry spełnił twoje życzenie.Za parę minut byliście w domu chłopaków.Jedyne czego teraz chciałaś to zobaczyć jego.Wbiegłaś do domu.Za plecami słyszałaś powitania chłopaków. ale ty nawet się nie odezwałaś, szybkim krokiem zmierzałaś do pokoju Zayn'a.Chwyciłaś za klamkę.Drzwi zamknięte.
T:Zayn!Otwórz!-krzyczałaś w strone drzwi
Odpowiadała ci cisza.
T:Zayn!Proszę.
Harry zdążył za ten czas wejść na góre.
H:On się nie odzywa od rana.
T:Że co?-krzyknęłaś do Harry'ego
Odwróciłaś się do drzwi.Wystraszyłaś się.
T:Zayn, otwórz.Odezwij się.Proszę!
Bałaś się o niego.Nie wiedziałaś co zrobić.Krzyczałaś.Prosiłaś.Waliłaś w drzwi.Szarpałaś za klamkę.Najstraszniejsze myśli pojawiały ci się w głowie.Nadal krzyczałaś.Chciałaś już wyważyć drzwi, kiedy Zayn ruszył klamką.Otworzył drzwi nie spoglądając na ciebie.Usiadł na łóżku.Usiadłaś obok niego.Nie patrzył na ciebie.Chwyciłaś jego ręke.
T:Zayn, czemu się nie odzywałeś?Martwiłam się-nadal milczał-Zayn, proszę popatrz na mnie!
Spokojnie obrócił się w twoją strone.
T:Też cię kocham.
Chłopak spojrzał ci w oczy i zapytał.
Z:Co?To czemu tak zareagowałaś?
T:Zaskoczyłeś mnie.Nie spodziewałam sie tego.
Po chwili Zayn powiedział.
Z:Kocham Cię
T:Ja ciebie też!
Wasze usta spotkały się, a ty byłaś i jesteś najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
T:Zayn..co ty robisz?-zapytałaś spoglądając na chłopaka
Z:No co, nie chcesz tego?-nie przestawał cię całował
Odpychając go powiedziałaś.
T:Jesteśmy przecież przyjaciółmi.
Przestał.Wróciliście do oglądania filmu.Po chwili zaczął cię przytulać.Nic z tym nie robiłaś.Lubisz kiedy to robi.Zaczął karmić cię jedzeniem.To było dziwne.
T:Zayn!
Na twój krzyk przestał i udał, że to jedzenie było dla niego.Czułaś się nieswojo.Nigdy się tak nie zachowywał.Jednak nie poddawał się.
Poczułaś, że chce chwycić twoją dłoń.Odsunełaś ją.Zrobiłaś to z niechęcią.Czułaś coś do Zayn'a, ale nie chciałaś zespuć waszej przyjaźni.
Przysunął się do ciebie.Zaczął pieścić delikatnie twoje ciało.Opuszkami palców jeździł po twoich udach, brzuchu, szyi, dochodził do policzków.Podniecało cię to.
T:Ej..-odsunęłaś się-Zayn zachowujesz się jakoś inaczej.
Chłopak w końcu nie wytrzymał.Na skutek twojego zachowania wstał nerwowo.
Z:Kurde![T.I]Od początku chce ci powiedzieć, że jesteś dla mnie najważniejsza, że mi na tobie zależy.Kocham Cię!-zaakcentował te ostatnie dwa słowa.
Ty ze zdziwienia zrobiłaś wielkie oczy.Nie spodziewałaś się, że TE słowa padną z jego ust w kierunku twojej osoby.Zayn zmieszał się tym zachowaniem.Zgłupiał.Nie wiedział co robić.Oboje milczeliście patrząc sobie w oczy.Nagle Zayn odwrócił się i wybiegł z twojego domu.Chciałaś go zatrzymać, ale nie udało ci się.Byłaś zdziwiona ale też zachwycona.Przed chwilą chłopak który nie jest ci obojętny, wyznał ci miłość.
Kiedy już się otrząsnełaś zadzwoniłaś do Zayn'a.Nie odbierał.Robiłaś to kilka razy, ale zawsze odpowiadało ci to samo, poczta.Przez całą noc próbowałaś się z nim skontaktować.Niestety bez skutku.Następny dzień wyglądał tak samo.Telefon towarzyszył ci bez ustanku.Nie rozumiałaś"Najpierw wyznał mi miłość a teraz się nie odzywa".
Wieczorem usłyszałaś dzwonek do drzwi.Z nadzieją, że to Zayn pobiegłaś otworzyć.Twoim oczom ukazał się Harry.
H:Co ty mu zrobiłaś!?-zapytał oburzony, wpychając ci się do domu
T:Ja?Nic!To on się nie odzywa-tłumaczyłaś się
H:Nic!?To czemu wczoraj wrócił pijany, a dziś cały dzień siedzi w pokoju zamknięty i nie odzywa się do nas?
T:Co?-krzyknęłaś z niedowierzaniem
"Głupia!Czemu nie pojechałaś do niego!Byłaś tak zajęta rozmyślaniem i czekaniem aż tylko się odezwie, że nie pomyślałaś o tym wogóle!"-powtarzałaś sobie w myślach
H:Mówił nam wczoraj, ze po spotkaniu z tobą, wszystko się zmieni.No i zmieniło się.Załamał się!Co ty zrobiłaś?
T:Zawieź mnie do niego, szybko-krzyknęłaś w strone loczka proszącym głosem
Harry spełnił twoje życzenie.Za parę minut byliście w domu chłopaków.Jedyne czego teraz chciałaś to zobaczyć jego.Wbiegłaś do domu.Za plecami słyszałaś powitania chłopaków. ale ty nawet się nie odezwałaś, szybkim krokiem zmierzałaś do pokoju Zayn'a.Chwyciłaś za klamkę.Drzwi zamknięte.
T:Zayn!Otwórz!-krzyczałaś w strone drzwi
Odpowiadała ci cisza.
T:Zayn!Proszę.
Harry zdążył za ten czas wejść na góre.
H:On się nie odzywa od rana.
T:Że co?-krzyknęłaś do Harry'ego
Odwróciłaś się do drzwi.Wystraszyłaś się.
T:Zayn, otwórz.Odezwij się.Proszę!
Bałaś się o niego.Nie wiedziałaś co zrobić.Krzyczałaś.Prosiłaś.Waliłaś w drzwi.Szarpałaś za klamkę.Najstraszniejsze myśli pojawiały ci się w głowie.Nadal krzyczałaś.Chciałaś już wyważyć drzwi, kiedy Zayn ruszył klamką.Otworzył drzwi nie spoglądając na ciebie.Usiadł na łóżku.Usiadłaś obok niego.Nie patrzył na ciebie.Chwyciłaś jego ręke.
T:Zayn, czemu się nie odzywałeś?Martwiłam się-nadal milczał-Zayn, proszę popatrz na mnie!
Spokojnie obrócił się w twoją strone.
T:Też cię kocham.
Chłopak spojrzał ci w oczy i zapytał.
Z:Co?To czemu tak zareagowałaś?
T:Zaskoczyłeś mnie.Nie spodziewałam sie tego.
Po chwili Zayn powiedział.
Z:Kocham Cię
T:Ja ciebie też!
Wasze usta spotkały się, a ty byłaś i jesteś najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
piątek, 4 maja 2012
Harry:*
Jesteś energiczną dziewczyną. Kochasz motory.Od kumpla dowiedziałaś się, że organizowane są wyścigi.Bez zastanowienia poszłaś się zapisać.Od zawsze chciałaś jeździć szybkimi motocyklami.Twój chłopak, Harry od kiedy usłyszał, że masz zamiar wziąść w nich udział odradzał ci.Przekonywał.Prosił.Ale ciebie nikt nie odciągnie od marzenia.
W dzień wyścigów Harry i chłopaki poszli z tobą.Twój chłopak do ostatniej chwili prosił, abyś sobie odpuściła, ale ty byłaś nieugięta.Za 5 minut miały zacząć się zawody.
T:Harry, kochanie!.Kocham Cię i nigdy nie przestane.Ale gdyby jednak coś mi się stało prosze..-mówiłaś ściagając naszyjnik, przerwał ci
H:Nic Ci się nie stanie!Za 20 minut będziemy stać tu razem tak jak teraz.Kocham Cię.
Dałaś mu całusa, bardzo namiętnego i przytuliłaś go.Ubrałaś kask, usiadłaś za pasażera na motor nr.5.
Czerwone światło.Pomachałaś jeszcze Harry'emu i chłopakom.Zielone!Ruszyliście!
INFORMACJE Z OSTATNIEJ CHWILI:
Motocykl nr.5 miał wypadek.Niestety kierowca i pasażer nie żyją.
H:Nie!-krzyknął w niebo padając na kolana
Chłopakom łzy napłynęły do oczu.Nie wiedzieli co robić.
Rozpacz Harry'ego nie trwała długo.Podniósł się i zaczął biec.Pobiegł do miejsca wypadku.Padł na kolana obok twojego ciała.Chwycił twoją lodowatą już dłoń.Ścisnął ją z całych sił.
H:Kochanie mówiłem Ci!-rozpłakał się-Jak mogłaś mi to zrobić.Zostawiłaś mnie!Ale nadal cię kocham-łzy spływały mu po policzkach
Ściągnął ci naszyjnik z serduszkiem, na którym napisane było LOVE i założył sobie na szyję.
H:Nigdy o Tobie nie zapomne.
Popatrzył w twoje oczy ten ostatni raz, po czym swoją dłonią ci je zamknął.
Minęło 2 miesiące od twojego pogrzebu.Harry nadal się nie otrząsnął.Rozmawia tylko z chłopakami.Codzinnie odwiedza twój grób, jak nie z chłopakami to sam.Opowiada ci co u niego jak minął mu dzień.
H:Cześć kochanie!To ja. Znowu.Mam nadzieje, że Ci się nie narzucam.-mówił przez łzy, uśmiechając się-Dzisiaj był naprawdę szalony dzień. Niall ukradł Lou marchewki i gonili się po całym mieszkaniu.Haha..było zabawnie-nadal płakał, ale próbował się uśmiechać.
Zapadłą cisza.Ocierał łzy.
H:Tęsknie za Tobą!Najbardziej na świecie.Nie potrafie..nie potrafie ułożyć sobie życia bez ciebie.Byłaś dla mnie najważniejsza a teraz..nie ma cię.Część mojego serca odeszła i nigdy nie wróci to tak strasznie boli!-płakał patrząc w twoje zdjęcie-Wszędzie gdzie spojrze, o czym pomyśle wszystko przypomina mi Ciebie.Najgorzej jest wieczorem, kiedy kłade się w łóżku, w naszym łóżku, a ciebie nie ma obok.Czasem myśle"zaraz przyjdzie", ale nie przyjdziesz.Już nigdy Cię nie zobacze.Nigdy Cię nie poczuje.Często wspominam nasze wspólne chwile.Przypominam sobie jak lubiłaś rozłożyć się na kanapie i sprawdzać moje sms'y czy nie romansuje z inymi.Przedtem to mnie wkurzało, ale teraz-otarł łzy-teraz mi tego brakuje.Brakuje mi twojego uśmiechu, twoich pocałunków, ciebie.Brakuje mi Ciebie.Tego jak słodko denerwowałaś się gdy cię łaskotałem, albo raz tak się wkurzyłaś że chciałaś mi oddać i się przewróciłaś-zaśmiał się-Nikt mi ciebie nie zastąpi, byłaś jedyną, która tak kochałem.Byłaś częścią mnie a nawet całością, bez ciebie nie istnieje.Przy tobie czułem się inny, wyjątkowy, to dzięki tobie ten świat był piękny.Kiedy byłem w trasie marzyłem tylko aby wrócić do domu, bo wiedziałem że ty na mnie czekasz..czekasz z uśmiechem i z ciastem, a teraz nikt na mnie nie czeka.Tak bardzo mi ciebie brakuje-płakał i to tak bardzo, że chusteczki już nie pamagały-Zawsze zostaniesz w moim sercu.Kocham Cię i nigdy nie przestane!
To właśnie w tych chwilach żałowałaś swojej decyzji, a mogliście siedzieć teraz razem w salonie i planować waszą przyszłość.
Mój pierwszy smutny imagin.Proszę piszcie, co myślicie;)
W dzień wyścigów Harry i chłopaki poszli z tobą.Twój chłopak do ostatniej chwili prosił, abyś sobie odpuściła, ale ty byłaś nieugięta.Za 5 minut miały zacząć się zawody.
T:Harry, kochanie!.Kocham Cię i nigdy nie przestane.Ale gdyby jednak coś mi się stało prosze..-mówiłaś ściagając naszyjnik, przerwał ci
H:Nic Ci się nie stanie!Za 20 minut będziemy stać tu razem tak jak teraz.Kocham Cię.
Dałaś mu całusa, bardzo namiętnego i przytuliłaś go.Ubrałaś kask, usiadłaś za pasażera na motor nr.5.
Czerwone światło.Pomachałaś jeszcze Harry'emu i chłopakom.Zielone!Ruszyliście!
INFORMACJE Z OSTATNIEJ CHWILI:
Motocykl nr.5 miał wypadek.Niestety kierowca i pasażer nie żyją.
H:Nie!-krzyknął w niebo padając na kolana
Chłopakom łzy napłynęły do oczu.Nie wiedzieli co robić.
Rozpacz Harry'ego nie trwała długo.Podniósł się i zaczął biec.Pobiegł do miejsca wypadku.Padł na kolana obok twojego ciała.Chwycił twoją lodowatą już dłoń.Ścisnął ją z całych sił.
H:Kochanie mówiłem Ci!-rozpłakał się-Jak mogłaś mi to zrobić.Zostawiłaś mnie!Ale nadal cię kocham-łzy spływały mu po policzkach
Ściągnął ci naszyjnik z serduszkiem, na którym napisane było LOVE i założył sobie na szyję.
H:Nigdy o Tobie nie zapomne.
Popatrzył w twoje oczy ten ostatni raz, po czym swoją dłonią ci je zamknął.
Minęło 2 miesiące od twojego pogrzebu.Harry nadal się nie otrząsnął.Rozmawia tylko z chłopakami.Codzinnie odwiedza twój grób, jak nie z chłopakami to sam.Opowiada ci co u niego jak minął mu dzień.
H:Cześć kochanie!To ja. Znowu.Mam nadzieje, że Ci się nie narzucam.-mówił przez łzy, uśmiechając się-Dzisiaj był naprawdę szalony dzień. Niall ukradł Lou marchewki i gonili się po całym mieszkaniu.Haha..było zabawnie-nadal płakał, ale próbował się uśmiechać.
Zapadłą cisza.Ocierał łzy.
H:Tęsknie za Tobą!Najbardziej na świecie.Nie potrafie..nie potrafie ułożyć sobie życia bez ciebie.Byłaś dla mnie najważniejsza a teraz..nie ma cię.Część mojego serca odeszła i nigdy nie wróci to tak strasznie boli!-płakał patrząc w twoje zdjęcie-Wszędzie gdzie spojrze, o czym pomyśle wszystko przypomina mi Ciebie.Najgorzej jest wieczorem, kiedy kłade się w łóżku, w naszym łóżku, a ciebie nie ma obok.Czasem myśle"zaraz przyjdzie", ale nie przyjdziesz.Już nigdy Cię nie zobacze.Nigdy Cię nie poczuje.Często wspominam nasze wspólne chwile.Przypominam sobie jak lubiłaś rozłożyć się na kanapie i sprawdzać moje sms'y czy nie romansuje z inymi.Przedtem to mnie wkurzało, ale teraz-otarł łzy-teraz mi tego brakuje.Brakuje mi twojego uśmiechu, twoich pocałunków, ciebie.Brakuje mi Ciebie.Tego jak słodko denerwowałaś się gdy cię łaskotałem, albo raz tak się wkurzyłaś że chciałaś mi oddać i się przewróciłaś-zaśmiał się-Nikt mi ciebie nie zastąpi, byłaś jedyną, która tak kochałem.Byłaś częścią mnie a nawet całością, bez ciebie nie istnieje.Przy tobie czułem się inny, wyjątkowy, to dzięki tobie ten świat był piękny.Kiedy byłem w trasie marzyłem tylko aby wrócić do domu, bo wiedziałem że ty na mnie czekasz..czekasz z uśmiechem i z ciastem, a teraz nikt na mnie nie czeka.Tak bardzo mi ciebie brakuje-płakał i to tak bardzo, że chusteczki już nie pamagały-Zawsze zostaniesz w moim sercu.Kocham Cię i nigdy nie przestane!
To właśnie w tych chwilach żałowałaś swojej decyzji, a mogliście siedzieć teraz razem w salonie i planować waszą przyszłość.
Mój pierwszy smutny imagin.Proszę piszcie, co myślicie;)
czwartek, 3 maja 2012
Louis:*
W końcu teń dzień! Dzisiaj wieczorem masz iść na mecz koszykówki.Uwielbiasz ten sport.Bilety dostałaś od rodziców na urodziny.Namówiłaś mame, że jest to świetny powód, aby pójść na zakupy.Wyłudziłaś od niej trochę kasy i razem z przyjaciółką udałyście się do centrum handlowego.Długo nie mogłaś znaleść idealnych ciuszków.Aż w końcu skompletowałyście 4 stroje.Poszłaś do przymierzalni.Ubrałaś pierwszy komplet, ale nie pasował do ciebie.Drugi był zbyt dziecinny, natomiast trzeci nie podobał ci się.Ubrałaś czwarty, wyszłaś z przymierzalni.Przyjaciółka z uśmiechem chciała coś powiedzieć, ale ktoś ją wyprzedził.
Ch:Tak, ten strój jest najlepszy, zdecydowanie-powiedział chłopak z T-shirt'em w paski
T:Też tak uważam.
Chłopak uśmiechął się po czym wyszedł ze sklepu.Ty udałaś sie do kasy.
Całe popołudnie byłaś bardzo podekcytowana. Nie mogłaś doczekać się meczu.Zbliżała się godzina 17.00.Z wielką radością i zachwytem zaczęłaś się ubierać.Twój nowy biały T-shirt, białe jeansy, czerwone trampki i czerwono-biała baseballówka świetnie na tobie leżały.Lekko się umalowałaś, a włosy spięłąś w niezdarny kok.Razem z koleżanką udałaś się do sali sportowej w której miał rezegrać się mecz.Usiadłyście na określonych miejscach i zaczęłyście rozmawiać.
Ch-Widzę, że kupiłaś te ciuchy.Dobrze zrobiłas wyglądasz w nich naprawde bosko-powiedział chłopak siadając koło ciebie
Rozpoznałaś, że to chłopak ze sklepu.Z uśmiechem na twarzy powiedziałaś.
T:Dziękuje.
Ch:Jestem Louis-podał ci rękę.
T:A ja[T.I].Też lubisz koszykówkę?-pomyślałaś:"Głupia, jak przyszedł na mecz to napewno lubi!"
L:Tak, bardzo.Kocham ją, ale..wstyd się przyznać nigdy w nią nie grałem-zaśmiał się
T:No to coś nas łączy, tylko że ja też uwielbiam w nią grać.
T.P:Tak, jest naprawdę dobra w tą grę-wtrąciła się twoja przyjaciółka.
Przedstawiłaś ją Louis'owi, jednak on nie był nią zainteresowany.
Zaczął się mecz.Kibicowaliście razem tej samej drużynie.Podczas gry poznaliście się lepiej.Był naprawdę zabawny.Mecz się skończył, a wy nadal świetnie się bawiliście.
L:Ej!A może chciałabyś poznać zawodników?Mam wejściówki do ich garderoby.
T:Jej!Naprawdę!Tak, bardzo bym chciała!
Byłaś tak zachwycona, że z tej radości pocałowałaś Lou w policzek.
T:Oj, przepraszam.Nie chciałam być nachalna.
L:Nie, nic się nie stało.To było przyjemne-uśmiechnął się zadziornie
T:To co idziemy?
Po 15 min. poznałaś wszystkich zawodników, zrobiłaś sobie z nimi zdjecia oraz z niektórymi porozmawiałaś.Po spotkaniu Lou zaproponował, że odwiezie cię do domu.Zgodziłaś się, bo było już trochę późno.Dojechaliście.
T:Dziękuje Ci bardzo, że zabrałeś mnie zza kulisy..tzn do garderoby, tzn..-przerwał ci
L:Nie ma sprawy-zaczął się śmiać-ważne, że świetnie się bawiłaś
T:Tak i to bardzo.Nie wiem jak ci się odwdzięcze.
LA może..pozwolisz się zaprosić jutro na randkę-zapytał nieśmiało
T:A pozwole-zaśmiałaś się głośno-To do jutra.Pa.
Przytuliłaś Lou i weszłaś do domu.
Następnego dnia Louis przyjechał po ciebie i wziął cię na romantyczną kolacje.Jednak nie skończyło sie na jednaj radce, były kolejne.Teraz spotykasz sie z nim prawie codzinnie, gdyż uczysz chłopaka grać w koszykówke.Czujesz, że za niedługo twój status się zmieni.
Ch:Tak, ten strój jest najlepszy, zdecydowanie-powiedział chłopak z T-shirt'em w paski
T:Też tak uważam.
Chłopak uśmiechął się po czym wyszedł ze sklepu.Ty udałaś sie do kasy.
Całe popołudnie byłaś bardzo podekcytowana. Nie mogłaś doczekać się meczu.Zbliżała się godzina 17.00.Z wielką radością i zachwytem zaczęłaś się ubierać.Twój nowy biały T-shirt, białe jeansy, czerwone trampki i czerwono-biała baseballówka świetnie na tobie leżały.Lekko się umalowałaś, a włosy spięłąś w niezdarny kok.Razem z koleżanką udałaś się do sali sportowej w której miał rezegrać się mecz.Usiadłyście na określonych miejscach i zaczęłyście rozmawiać.
Ch-Widzę, że kupiłaś te ciuchy.Dobrze zrobiłas wyglądasz w nich naprawde bosko-powiedział chłopak siadając koło ciebie
Rozpoznałaś, że to chłopak ze sklepu.Z uśmiechem na twarzy powiedziałaś.
T:Dziękuje.
Ch:Jestem Louis-podał ci rękę.
T:A ja[T.I].Też lubisz koszykówkę?-pomyślałaś:"Głupia, jak przyszedł na mecz to napewno lubi!"
L:Tak, bardzo.Kocham ją, ale..wstyd się przyznać nigdy w nią nie grałem-zaśmiał się
T:No to coś nas łączy, tylko że ja też uwielbiam w nią grać.
T.P:Tak, jest naprawdę dobra w tą grę-wtrąciła się twoja przyjaciółka.
Przedstawiłaś ją Louis'owi, jednak on nie był nią zainteresowany.
Zaczął się mecz.Kibicowaliście razem tej samej drużynie.Podczas gry poznaliście się lepiej.Był naprawdę zabawny.Mecz się skończył, a wy nadal świetnie się bawiliście.
L:Ej!A może chciałabyś poznać zawodników?Mam wejściówki do ich garderoby.
T:Jej!Naprawdę!Tak, bardzo bym chciała!
Byłaś tak zachwycona, że z tej radości pocałowałaś Lou w policzek.
T:Oj, przepraszam.Nie chciałam być nachalna.
L:Nie, nic się nie stało.To było przyjemne-uśmiechnął się zadziornie
T:To co idziemy?
Po 15 min. poznałaś wszystkich zawodników, zrobiłaś sobie z nimi zdjecia oraz z niektórymi porozmawiałaś.Po spotkaniu Lou zaproponował, że odwiezie cię do domu.Zgodziłaś się, bo było już trochę późno.Dojechaliście.
T:Dziękuje Ci bardzo, że zabrałeś mnie zza kulisy..tzn do garderoby, tzn..-przerwał ci
L:Nie ma sprawy-zaczął się śmiać-ważne, że świetnie się bawiłaś
T:Tak i to bardzo.Nie wiem jak ci się odwdzięcze.
LA może..pozwolisz się zaprosić jutro na randkę-zapytał nieśmiało
T:A pozwole-zaśmiałaś się głośno-To do jutra.Pa.
Przytuliłaś Lou i weszłaś do domu.
Następnego dnia Louis przyjechał po ciebie i wziął cię na romantyczną kolacje.Jednak nie skończyło sie na jednaj radce, były kolejne.Teraz spotykasz sie z nim prawie codzinnie, gdyż uczysz chłopaka grać w koszykówke.Czujesz, że za niedługo twój status się zmieni.
środa, 2 maja 2012
Liam;*
Nie dawno poznałaś chłopaków z One Direction.Okazało się, że twój kuzyn przyjaźni się z nimi i chętnie cię z nimi poznał.Od razu się polubiliście, a tobie najbardziej do gustu przypadł Liam.Wasza przyjaźń rozwinęła się dość szybko, bo zaledwie po dwóch tygodniach, nie mogłaś żyć bez Liam'a.Codziennie się spotykaliście.Bardzo dużo sms'owaliście.Darzyłaś chłopaka silniejszym uczuciem niż przyjaźń, ale nie chciałaś tego okazywać, bo wiedziałaś, że Liam tego nieodwzajemni.Wasze spotkania odbywały się głównie w domu, gdyż nie chcieliście, aby prasa się o was dowiedziała.
Pewnego dnia przyjaciel zaproponował abyście wyszli do kina.Nie byłaś tym zachwycona, ale po długich namowach Liam'a zgodziłaś się.Ten wieczór spędziliście w kinie.Było napradę wyjątkowo.
Następnego dnia:
Mieszkasz razem z koleżanką.Dzisiaj jest twoja kolej na przygotowanie śniadania.Z uśmiechem robiłaś kanapki wspominając wczorajszy wypad z Liam'em.Nagle z jadalni krzyknęła do ciebie koleżanka.
T.K:[T.I] nie mówiłaś mi, że chodzisz z Liam'em!
T:Przecież wiesz, ze jesteśmy tylko przyjaciółmi-krzyknełaś w kierunkiu jadalni do koleżanki
Szybko przybiegła i pokazała ci gazetę.Twoim oczom ukazał się magazyn z waszym zdjęciem na okłąadce oraz podpis"Nowy romans Liam'a Payne".
T:Co?-krzyknęłaś
T.K:Wyglądacie naprawde słodko razem-powiedziała z uśmiechem biorąc kubek z sokiem
Z otwartymi szeroko oczami patrzyłaś na zdjęcie.Nie mogłaś uwierzyć, że wasza przyjaźń wyszła na jaw.Nie wiedziałaś co zrobić.Zdziwiona tym co się stało szybko ubrałaś buty i wybiegłaś z domu z gazetą w ręku.Byłaś pewna, że nikt was wczoraj nie widział.Specjalnie weszliście gdy film już się zaczął, a wyszliście 5 minut przed zakończeniem, gdy było jeszcze ciemno.
W drodze zauważyło cię kilka ludzi i paparazzi.Krzyczeli do ciebie, zadawali pytania.Nie zwracałaś na nich uwagi, milcząco przechodziłaś obok nich.Twoim celem było dotrzeć do domu chłopaków, do Liam'a.
W końcu byłaś na miejscu.Szybko weszłaś do środka.
N:Oo hej[T.I]-przywitał cię blondasek wychodząc z kuchni z chipsami w ręku
T:Gdzie jest Liam?
W tym samym czasie twój przyjaciel zszedł na dół.Gdy cię zobaczył podbiegł do ciebie.
L:[T.I]Co ty tutaj robisz?Co to za krzyki na zewnatrz-powiedział spoglądając za okno
T:Patrz!-pokazałaś mu gazetę-mówiłam, że kino to zły pomyśł!
Wziął ją do ręki po czym posmutniał.Zrobiło ci się głupio, że tak na niego naskoczyłaś.
T:Liam.Przepraszam-przytuliłaś go-nie ważne, że wszyscy o nas wiedzą, ważne że nasza przyjaźń przetrwa.
Liamm odszedł i powiedział.
L:Nie o to chodzi-odwrócił się do ciebie twarzą-nienawidze się z tobą przyjaźnić
T:Co?-zdziwiona zapytałaś podchodząc do niego
L:Słuchaj-chwycił cię za rękę-Nie chciałem, żeby to tak wyszło.Chciałem ci to powiedzieć w innych okolicznościach, bardziej romantycznych-przełknął głośno śline-Kocham Cię!
Uśmiechnełaś się.Patrząc mu głęboko w oczy powiedziałaś.
T:Ja ciebie też!
Przytulił cię mocno, a Niall bił wam brawo.
Nagle Liam wybiegł na zewnątrz.Nie wiedziałaś co robi, o co mu chodzi.Spojrzałaś pytająco na Niall'a, a on ruszym ramionami na znak niezrozumienia.
L:Chcecie wiedzieć prawdę.Dobrze!Dziewczyna na zdjęciu-pokazał gazetę-to[T.I].Osoba, którą kocham najbardziej na świecie i nigdy nie pozwole jej odejść.
Słysząc to, również wyszłaś do reporterów.Popatrzyłaś na Liam'a i powiedziałaś:
T:Kocham Cię!
Liamm chwycił cię w talii i złożył pocałunek na twoich ustach.
I tak oto dowiedziałaś sie co naprawdę Liam do ciebie czuje.Teraz jesteście szczęśliwą parą.
Pewnego dnia przyjaciel zaproponował abyście wyszli do kina.Nie byłaś tym zachwycona, ale po długich namowach Liam'a zgodziłaś się.Ten wieczór spędziliście w kinie.Było napradę wyjątkowo.
Następnego dnia:
Mieszkasz razem z koleżanką.Dzisiaj jest twoja kolej na przygotowanie śniadania.Z uśmiechem robiłaś kanapki wspominając wczorajszy wypad z Liam'em.Nagle z jadalni krzyknęła do ciebie koleżanka.
T.K:[T.I] nie mówiłaś mi, że chodzisz z Liam'em!
T:Przecież wiesz, ze jesteśmy tylko przyjaciółmi-krzyknełaś w kierunkiu jadalni do koleżanki
Szybko przybiegła i pokazała ci gazetę.Twoim oczom ukazał się magazyn z waszym zdjęciem na okłąadce oraz podpis"Nowy romans Liam'a Payne".
T:Co?-krzyknęłaś
T.K:Wyglądacie naprawde słodko razem-powiedziała z uśmiechem biorąc kubek z sokiem
Z otwartymi szeroko oczami patrzyłaś na zdjęcie.Nie mogłaś uwierzyć, że wasza przyjaźń wyszła na jaw.Nie wiedziałaś co zrobić.Zdziwiona tym co się stało szybko ubrałaś buty i wybiegłaś z domu z gazetą w ręku.Byłaś pewna, że nikt was wczoraj nie widział.Specjalnie weszliście gdy film już się zaczął, a wyszliście 5 minut przed zakończeniem, gdy było jeszcze ciemno.
W drodze zauważyło cię kilka ludzi i paparazzi.Krzyczeli do ciebie, zadawali pytania.Nie zwracałaś na nich uwagi, milcząco przechodziłaś obok nich.Twoim celem było dotrzeć do domu chłopaków, do Liam'a.
W końcu byłaś na miejscu.Szybko weszłaś do środka.
N:Oo hej[T.I]-przywitał cię blondasek wychodząc z kuchni z chipsami w ręku
T:Gdzie jest Liam?
W tym samym czasie twój przyjaciel zszedł na dół.Gdy cię zobaczył podbiegł do ciebie.
L:[T.I]Co ty tutaj robisz?Co to za krzyki na zewnatrz-powiedział spoglądając za okno
T:Patrz!-pokazałaś mu gazetę-mówiłam, że kino to zły pomyśł!
Wziął ją do ręki po czym posmutniał.Zrobiło ci się głupio, że tak na niego naskoczyłaś.
T:Liam.Przepraszam-przytuliłaś go-nie ważne, że wszyscy o nas wiedzą, ważne że nasza przyjaźń przetrwa.
Liamm odszedł i powiedział.
L:Nie o to chodzi-odwrócił się do ciebie twarzą-nienawidze się z tobą przyjaźnić
T:Co?-zdziwiona zapytałaś podchodząc do niego
L:Słuchaj-chwycił cię za rękę-Nie chciałem, żeby to tak wyszło.Chciałem ci to powiedzieć w innych okolicznościach, bardziej romantycznych-przełknął głośno śline-Kocham Cię!
Uśmiechnełaś się.Patrząc mu głęboko w oczy powiedziałaś.
T:Ja ciebie też!
Przytulił cię mocno, a Niall bił wam brawo.
Nagle Liam wybiegł na zewnątrz.Nie wiedziałaś co robi, o co mu chodzi.Spojrzałaś pytająco na Niall'a, a on ruszym ramionami na znak niezrozumienia.
L:Chcecie wiedzieć prawdę.Dobrze!Dziewczyna na zdjęciu-pokazał gazetę-to[T.I].Osoba, którą kocham najbardziej na świecie i nigdy nie pozwole jej odejść.
Słysząc to, również wyszłaś do reporterów.Popatrzyłaś na Liam'a i powiedziałaś:
T:Kocham Cię!
Liamm chwycił cię w talii i złożył pocałunek na twoich ustach.
I tak oto dowiedziałaś sie co naprawdę Liam do ciebie czuje.Teraz jesteście szczęśliwą parą.
wtorek, 1 maja 2012
Niall:)
Wyszłaś ze swoim psem-Fokusem-do parku.Robiłaś to prawie codziennie.W parku bawiłaś się z nim, albo siedziałaś, a Fokus biegał z innymi psami.Ta druga opcja nastąpiła dzisiaj.Zachwycałaś się pięknym dniem.Czytałaś magazyn, ale co jakiś czas spoglądałaś gdzie jest twój pupil.Spojrzałaś za Fokusem, ale nie był on w zasięgu twojego wzroku.Zaczęłaś się nerwowo rozglądać i wołać go.Wstałaś.Nigdzie go nie było.Wystarszyłaś się.Krzyczałaś jego imie, jednak się nie pokazywał.Bałaś się, że już go nigdy nie zobaczysz, że go zgubiłaś.
Nagle zza rogu pojawił się chłopak z blond włosami, a obok niego szedł Fokus.Z radością na twarzy krzyknełaś:Fokus.Od razu do ciebie przyleciał.Zaczęłaś go głaskać.Naprawdę cieszyłaś się, że masz go przy sobie, twoja radość była nie do opisania.W tym czasie co ty witałaś sie z psem, chłopak zdążył do was podejść.
Ch:Masz naprawdę mądrego psa.
T:Dziękuje.
Nastała cisza.Chłopak zaczął bawić sie z psem.
Ch:Mam na imię Niall, a ty?
T:[T.I].Dziękuje Ci, że przyprowadziłeś Fokusa, nigdy mi nie uciekł, nie wiem co go napadło.
N:Nie ma za co.Wiesz..w końcu dzięki niemu spotkałem ładną dzieczynę-spojrzał ci w oczy
Nie wiesz czemu ,ale zrobiło ci się głupio, zarumieniłaś się.Wstałaś, chwyciłaś smycz i powiedziałaś:
T:Musze już lecieć.Jeszcze raz dzięki za przyprowadzenie Fokusa.Pa.
Odwróciłaś się i odeszłaś.Zrobiłaś to tak szybko, że nie usłyszałaś nawet jak Niall się z tobą pożegnał.Wróciłaś do domu.Wieczorem leżąc w łóżku rozmyślałaś o tym co się stało.Nie rozumiałaś swojego zachowania.W końcu Niall chciał być miły, a ty go olałaś.Nie zrobił nic złego, powiedział ci komplement, chciał być gentelmenem.
Minęło parę dni, ty nie bywałaś w parku.Nauka.Praca w domu.W końcu znalazłaś chwile wolnego i wzięłaś pupila na spacer.Fokus szedł powoli obok ciebie, gdy nagle się szarpnął i poleciał naprzód.Biegłaś za nim, jednak on był szybszy.Zauważyłaś, że pobiegł on do kogoś siedzącego na ławce.Rozpoznałaś, że jest to Niall.Mimowolnie się uśmiechęłaś.Ucieszyłaś się na jego widok.Podeszałaś:
T:Widać, że Fokus cię polubił.
Denerwowałaś się, bo nie wiedziałaś jak Niall zareaguje na twoją obecność.Gdy cię zobaczył, wstał spojrzał na ciebie i powiedział:
N:No chyba tak.Wiesz...przepraszam cię za to co ostatnio powiedziałem.Nie chciałem Cię wystraszyć-był napradę smutny
T:Nie, to ja przepraszam.Przecież ty nic złego nie zrobiłeś-uśmiechnełaś sie i przytuliłaś go.
N:Czekałem tutaj na ciebie codziennie.Cieszę się, że się pojawiłaś.
Siedzieliście na ławce.Cały czas Niall cię rozśmieszał.Przesiedzieliście tak około 2 godziny.Musiałaś już iść, ale nie było to wasze ostatnie spotkanie.Po paru spotkaniach wymieniliście sie numerami telefonów.Niall w końcu zaprosił cię na randkę, był naprawdę romantyczny, czułaś sie przy nim wspaniale.Teraz darzysz Niall'a wyjątkowym uczuciem.Dzisiaj umówiliście się na kolejną randkę masz odwiedzić go w domu. Czujesz że będzie to wyjątkowy dzień.
Nagle zza rogu pojawił się chłopak z blond włosami, a obok niego szedł Fokus.Z radością na twarzy krzyknełaś:Fokus.Od razu do ciebie przyleciał.Zaczęłaś go głaskać.Naprawdę cieszyłaś się, że masz go przy sobie, twoja radość była nie do opisania.W tym czasie co ty witałaś sie z psem, chłopak zdążył do was podejść.
Ch:Masz naprawdę mądrego psa.
T:Dziękuje.
Nastała cisza.Chłopak zaczął bawić sie z psem.
Ch:Mam na imię Niall, a ty?
T:[T.I].Dziękuje Ci, że przyprowadziłeś Fokusa, nigdy mi nie uciekł, nie wiem co go napadło.
N:Nie ma za co.Wiesz..w końcu dzięki niemu spotkałem ładną dzieczynę-spojrzał ci w oczy
Nie wiesz czemu ,ale zrobiło ci się głupio, zarumieniłaś się.Wstałaś, chwyciłaś smycz i powiedziałaś:
T:Musze już lecieć.Jeszcze raz dzięki za przyprowadzenie Fokusa.Pa.
Odwróciłaś się i odeszłaś.Zrobiłaś to tak szybko, że nie usłyszałaś nawet jak Niall się z tobą pożegnał.Wróciłaś do domu.Wieczorem leżąc w łóżku rozmyślałaś o tym co się stało.Nie rozumiałaś swojego zachowania.W końcu Niall chciał być miły, a ty go olałaś.Nie zrobił nic złego, powiedział ci komplement, chciał być gentelmenem.
Minęło parę dni, ty nie bywałaś w parku.Nauka.Praca w domu.W końcu znalazłaś chwile wolnego i wzięłaś pupila na spacer.Fokus szedł powoli obok ciebie, gdy nagle się szarpnął i poleciał naprzód.Biegłaś za nim, jednak on był szybszy.Zauważyłaś, że pobiegł on do kogoś siedzącego na ławce.Rozpoznałaś, że jest to Niall.Mimowolnie się uśmiechęłaś.Ucieszyłaś się na jego widok.Podeszałaś:
T:Widać, że Fokus cię polubił.
Denerwowałaś się, bo nie wiedziałaś jak Niall zareaguje na twoją obecność.Gdy cię zobaczył, wstał spojrzał na ciebie i powiedział:
N:No chyba tak.Wiesz...przepraszam cię za to co ostatnio powiedziałem.Nie chciałem Cię wystraszyć-był napradę smutny
T:Nie, to ja przepraszam.Przecież ty nic złego nie zrobiłeś-uśmiechnełaś sie i przytuliłaś go.
N:Czekałem tutaj na ciebie codziennie.Cieszę się, że się pojawiłaś.
Siedzieliście na ławce.Cały czas Niall cię rozśmieszał.Przesiedzieliście tak około 2 godziny.Musiałaś już iść, ale nie było to wasze ostatnie spotkanie.Po paru spotkaniach wymieniliście sie numerami telefonów.Niall w końcu zaprosił cię na randkę, był naprawdę romantyczny, czułaś sie przy nim wspaniale.Teraz darzysz Niall'a wyjątkowym uczuciem.Dzisiaj umówiliście się na kolejną randkę masz odwiedzić go w domu. Czujesz że będzie to wyjątkowy dzień.
Zayn:)
Jest piątkowy wieczór.Masz go spędzić z przyjaciółką.Umówiłyście się w KRF.Jak zwykle to ty jesteś pierwsza, bo Emma ma w zwyczaju się spóźniać.Zamówiłaś kurczaka i czekałaś na nią.Po 20 minutach zadzwonił telefon.
E:[T.I]przepraszam Cię ale nie przyjdę.
T:Co?Jak to?-byłaś zdziwiona ale zarazem strasznie wkurzona
E:Idę z Nick'iem(chłopak Emmy) do kina.Sorki.Pa.
Odłożyłaś komórkę ze złością.No nie znowu mi to zrobiła, znów ważniejszy jest on ode mnie-myśli błąkały ci się po głowie.Cała w negatywnych emocjach zaczęłaś jeść.
Do restauracji weszło pięciu chłopaków, rozpoznałaś że to One Direction.Pomyślałaś:"Gdyby Emma tu była napewno by oszalała, jest ich wielką fanką".W przeciwieństwie do ciebie.Dalej zajadałaś się kurczakiem.Kątem oka widziałaś, że jeden z chłopaków cały czas ci się przygląda.Popatrzyłaś na niego, a on uśmiechnął się.Odwzajemniłaś to.Po paru minutach ktoś podszedł do twojego stolika, to był chłopak, który na ciebie patrzył.
Ch:Co tak piękna dziewczyna, robi sama w piątkowy wieczór w KRF?-zapytał przy czym usiadł naprzeciw ciebie
T:No wiesz...-nie mogłaś przypomnieć sobie jego imienia.Szukałaś w myślach.Przecież Emma cały czas używa ich imion.No kurcze jak to było.Jest Harry, Niall, Louis, Liam i..i...Nie mogłaś sobie przypomnieć aż w końcu..o jest! Już wiem-Zayn tak to jest jak twoja najlepsza przyjaciółka ma chłopaka.
Z:Nawet nie wiesz jak cię rozumiem-spojrzał na Liam'a-Ale zaraz..znasz moje imie, to znaczy że jesteś fanką-powiedział podnosząc brwi
Głupio Ci było przyznać się, że NIE więc skłamałaś.
T:Tak, oczywiście-uśmiechnełaś się
Z:To słodkie.Ale ja nadal nie wiem jak ty masz na imię.
T:Jestem [T.I]
I właśnie tak zaczęła sie wasza rozmowa.Dobrze sie rozumieliście.Było zabawnie.Zrobiło ci się głupio, że twoja znajomość z Zayn'em rozpoczęła się od kłamstwa.Postanowiłaś to wyjaśnić.
T:Wiesz..musze Ci coś powiedzieć.Okłamałam cię, tak naprawdę nie jestem waszą fanką.
Z:Co?Ale czemu to zrobiłaś?
T:Poprostu, bałam się że jeśli powiem prawdę odejdziesz-spuściłaś głowe w dół
Z:[T.I]-chwycił cię za rękę-Nie usiadłem tutaj, aby usłyszeć, że jesteś moją fanką...tzn.naszą-podniosłaś głowę, nadal mówił do ciebie, patrząc ci w oczy-Chciałem Cię lepiej poznać, spodobałaś mi się i pomyślałem, że taka ładna dziewczyna napewno musi mieć fajny charakter.
T:Dziękuje i przepraszam-uśmiechełaś się
Nadal trzymając się za ręcę kontynuowaliście rozmowę.Dużo dowiedziałaś sie o Zayn'ie.Zrozumiałaś, że nie jest nadętą gwiazdą tylko wrażliwym chłopakiem.Było wam razem naprawdę dobrze.Zayn sprawił, że humor ci się poprawił, mało osób to potrafiło.Dużo się uśmiechałaś.To dzięki niemu poczułaś sie wyjątkowo, czułaś że w końcu jesteś dla kogoś ważna.
Spojrzałaś na zegarek.Była 22:10.
T:O jej, już tak późno.Przepraszam musze już lecieć.Miałam być w domu przed 22-powiedziałaś wstając
Z:Naprawdę, nie możesz zostać jeszcze chwilę-złapał cię za rękę
T:Przykro mi.
Z:To może spotkamy się jutro tutaj o tej samej porze?-uśmiechnął się
T:No nie wiem.Jutro przyjeżdża moja rodzina.Nie wiem czy dam radę wyrwać się z domu-powiedziałaś smutno
Z:Poczekaj chwilę-wziął serwetkę i zapisał swój numer-jak będziesz mieć czas i ochotę zadzwoń.Będę czekał.
T:Ok. To do zobaczenia-z uśmiechem na twarzy przytuliłaś go.
Zayn odwzajemnił uścisk.Odeszłaś.Za plecami słyszałaś głosy reszty chłopaków.
H:Jest śliczna!
E:[T.I]przepraszam Cię ale nie przyjdę.
T:Co?Jak to?-byłaś zdziwiona ale zarazem strasznie wkurzona
E:Idę z Nick'iem(chłopak Emmy) do kina.Sorki.Pa.
Odłożyłaś komórkę ze złością.No nie znowu mi to zrobiła, znów ważniejszy jest on ode mnie-myśli błąkały ci się po głowie.Cała w negatywnych emocjach zaczęłaś jeść.
Do restauracji weszło pięciu chłopaków, rozpoznałaś że to One Direction.Pomyślałaś:"Gdyby Emma tu była napewno by oszalała, jest ich wielką fanką".W przeciwieństwie do ciebie.Dalej zajadałaś się kurczakiem.Kątem oka widziałaś, że jeden z chłopaków cały czas ci się przygląda.Popatrzyłaś na niego, a on uśmiechnął się.Odwzajemniłaś to.Po paru minutach ktoś podszedł do twojego stolika, to był chłopak, który na ciebie patrzył.
Ch:Co tak piękna dziewczyna, robi sama w piątkowy wieczór w KRF?-zapytał przy czym usiadł naprzeciw ciebie
T:No wiesz...-nie mogłaś przypomnieć sobie jego imienia.Szukałaś w myślach.Przecież Emma cały czas używa ich imion.No kurcze jak to było.Jest Harry, Niall, Louis, Liam i..i...Nie mogłaś sobie przypomnieć aż w końcu..o jest! Już wiem-Zayn tak to jest jak twoja najlepsza przyjaciółka ma chłopaka.
Z:Nawet nie wiesz jak cię rozumiem-spojrzał na Liam'a-Ale zaraz..znasz moje imie, to znaczy że jesteś fanką-powiedział podnosząc brwi
Głupio Ci było przyznać się, że NIE więc skłamałaś.
T:Tak, oczywiście-uśmiechnełaś się
Z:To słodkie.Ale ja nadal nie wiem jak ty masz na imię.
T:Jestem [T.I]
I właśnie tak zaczęła sie wasza rozmowa.Dobrze sie rozumieliście.Było zabawnie.Zrobiło ci się głupio, że twoja znajomość z Zayn'em rozpoczęła się od kłamstwa.Postanowiłaś to wyjaśnić.
T:Wiesz..musze Ci coś powiedzieć.Okłamałam cię, tak naprawdę nie jestem waszą fanką.
Z:Co?Ale czemu to zrobiłaś?
T:Poprostu, bałam się że jeśli powiem prawdę odejdziesz-spuściłaś głowe w dół
Z:[T.I]-chwycił cię za rękę-Nie usiadłem tutaj, aby usłyszeć, że jesteś moją fanką...tzn.naszą-podniosłaś głowę, nadal mówił do ciebie, patrząc ci w oczy-Chciałem Cię lepiej poznać, spodobałaś mi się i pomyślałem, że taka ładna dziewczyna napewno musi mieć fajny charakter.
T:Dziękuje i przepraszam-uśmiechełaś się
Nadal trzymając się za ręcę kontynuowaliście rozmowę.Dużo dowiedziałaś sie o Zayn'ie.Zrozumiałaś, że nie jest nadętą gwiazdą tylko wrażliwym chłopakiem.Było wam razem naprawdę dobrze.Zayn sprawił, że humor ci się poprawił, mało osób to potrafiło.Dużo się uśmiechałaś.To dzięki niemu poczułaś sie wyjątkowo, czułaś że w końcu jesteś dla kogoś ważna.
Spojrzałaś na zegarek.Była 22:10.
T:O jej, już tak późno.Przepraszam musze już lecieć.Miałam być w domu przed 22-powiedziałaś wstając
Z:Naprawdę, nie możesz zostać jeszcze chwilę-złapał cię za rękę
T:Przykro mi.
Z:To może spotkamy się jutro tutaj o tej samej porze?-uśmiechnął się
T:No nie wiem.Jutro przyjeżdża moja rodzina.Nie wiem czy dam radę wyrwać się z domu-powiedziałaś smutno
Z:Poczekaj chwilę-wziął serwetkę i zapisał swój numer-jak będziesz mieć czas i ochotę zadzwoń.Będę czekał.
T:Ok. To do zobaczenia-z uśmiechem na twarzy przytuliłaś go.
Zayn odwzajemnił uścisk.Odeszłaś.Za plecami słyszałaś głosy reszty chłopaków.
H:Jest śliczna!
N:No i jeszcze lubi kurczaka, tak jak ty.
Lo:Uuu..wyczuwam miłość w powietrzu-zaczął się śmiać
Z:Tak wiem, jest wyjątkowa.Lou chyba masz racje.
Słysząc to uśmiechnełaś się i zamknęłaś za sobą drzwi do restauracji.Cała drogę rozmyślałaś o nowo poznanym chłopaku.
Lo:Uuu..wyczuwam miłość w powietrzu-zaczął się śmiać
Z:Tak wiem, jest wyjątkowa.Lou chyba masz racje.
Słysząc to uśmiechnełaś się i zamknęłaś za sobą drzwi do restauracji.Cała drogę rozmyślałaś o nowo poznanym chłopaku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





