niedziela, 20 maja 2012

Harry:P

Piątek, wieczór.Spędzasz go z przyjaciółką.Jak zwykle świrujecie.Bez śmiechu wasze spotkania się nie obejdą.Tak też było dziś.Bawicie się jak małe dzieci.Oczywiście muzyka na full.Piosenki zmieniają się, a wy je podśpiewujecie.
T:Zmień tą piosenkę.Nie lubie jej-powiedziałaś do przyjaciółki
Zmieniła i natknęła się na WMYB.Wzięłaś mikrofon do ręki i zaczęłaś się wygłupiać.Przyjaciółka zaczęła nagrywać to jak śpiewasz.Oczywiście wszystko było dla śmiechu.
Następny dzień.
Jak co dzień rano wprawdziłaś twitter'a.Co nowego słychać i takie tam..
T:Tylko nie to!Zabije ją!-powiedziałaś sama do siebie po tym co zobaczyłaś.
"[T.I] masz naprawdę niesamowity głos"-wpis twojej przyjaciółki, plus filmik jak śpiewasz piosenke zespołu One Direction.Najgorsze było to, że dodała to nie tylko na twój profil ale też na chłopków z zespołu.
"Już nie żyjesz Sophie!"-napisałaś w komentarzu.Długo nie czekałaś na odpowiedź."Oj no przestań.Jesteś niesamowita,a  dzięki mnie wie to teraz cały świat:D"
Wzięłaś komórkę do ręki i wpisywałaś numer koleżanki.Już miałaś nacisnąć zieloną słuchawkę,  aby wszystko jej wygarnąć kiedy ktoś dodał komentarz.I nie była to twoja przyjaciółka.
"Sophie!Zgadzam się z tobą![T.I] Jesteś niesamowita, a zwrotkę Zayn'a zaśpiewałaś lepiej niż on"-napisał sam Harry Styles.
Nie mogłaś uwierzyć własnym oczom."Harry uważa, że jestem dobra.Aaaa!"-krzyczałaś na cały pokój.
Już pisałaś komentarz z podziękowaniem, ale znów pojawił się nowy wpis."Harry!Ona zaśpiewała lepiej od ciebie!Jesteś cudowna dziewczyno!-skomentował Zayn Malik. "Dzięki chłopaki"-odpisałaś po 15 minutach szaleństwa.
Wieczorem spotkałaś się z przyjaciółką.Musiałaś z nią o tym pogadać.Dziękowałaś jej. Znów weszłaś na strone tym razem z nudów.Nowa wiadomość.Harry Styles"Wiesz..jesteś naprawdę wspaniałą i piękna.Chciałbym się z tobą spotkać.Co ty na to?xoxo".
T:Patrz!Patrz!-krzyknęłaś do Sophie-Aaaa!
Oczywiście odpisałaś.Próbowałaś się wykręcić, bo co "Ja zwykła dziewczyna spotkam się z taką gwiazdą jak on.Przecież ja tam zemdleje".Po 2 dniach, Harry namówił cię na spotkanie.Denerwowałaś się tak bardzo, że do ostatniej chwili nie byłaś pewna czy dobrze zrobiłaś.
Na spotkanie szłaś jak na szpilkach, chociaż miałaś baleriny.Serce waliło ci jak oszalałe.Gdy doszłaś Hazza jeszcze nie było.Czekałaś na niego.Spóźniał się 10, 20, 45 minut.Zaczęło cię to wkurzać.Po godzinie, cała rozczęsiona i wkurzona na Loczka poszłaś do domu.Nie miałaś ochoty z nikim rozmawiać.
Facebook.Twitter.Nowa wiadomość, Harry Styles:"Przepraszam. Nie mogłem.Wybacz".Z trzaskiem zamknęłaś laptopa.
Na następny dzień chodziłaś cały czas zła.Wszystko cię wkurzało.A najbardziej wiadomości od Hazza"Nie chciałem cię wystawić.Przepraszam", "Odezwij się.", "Wybacz".Ostatnią rzeczą którą chciałaś teraz widzieć było wszystko co związane z Harry'm Styles'em.Bardzo zraniło cię to, że Harry tak z tobą postąpił.Najpierw namawiał cię na spotkanie, a później cię olewa.
Godzina 23.30.Nie możesz spać.Jedyne o czym marzysz to spacer.Twoje myśli zaprowadziły cię do miejsca niedoszłego spotkania.Siadłaś na przeciw ławki, na której czekałaś na Hazza, tamta była zajęta.Podkuliłaś nogi pod brodę.Twarz schowałaś w kolanach.Sama nie wiesz kiedy, zaczęłaś płakać.Zrobiło ci się smutno.Czułaś, że ktoś nad tobą stoi i chwyta cię za rękę.Ze łzami podniosłaś wzrok.
T:Co ty tutaj robisz?-otarłaś łzy, nie chciałaś żeby ich widział-Spadaj sta!
H:Co się stało?-zapytał Harry siadając koło ciebie
T:Chcesz wiedzieć co się stało?-wstałaś i stanęłaś przed nim-Pewien dupek bardzo mnie zranił.Najpierw mówił mi jaka to jestem cudowna, wspaniała, a później nie przyszedł na spotkanie!-nie wytrzymałaś i uciekłaś
H:[T.I] wybacz mi-zatrzymał cię i przytulił od tyłu.Obrócił cię do siebie, objął w pasie-Poprostu jak Cię zobaczyłem w parku.To jak pięknie się uśmiechasz, jak pieknie wyglądasz.Jaka jesteś piękna..na zdjęciach wyglądałaś inaczej.Nie mogłem do ciebie podejść.Nie dałem rady.Bałem się, że wyjde na głupka, że pomyślisz jaki ze mnie kretyn.
T:Po tym co mi zrobilłeś, jak mnie zostawiłeś samą, nie chciałam cię znać.
H:Proszę.Daj mi jeszcze jedną szansę-patrzył ci prosto w oczy.
Uśmiechnęłaś sie.Zaczął padać deszcz.Wasze  twarze się zbliżyły i obdarowały pocałunkiem.
H:To najwspanialsza chwila w moim życiu!

sobota, 19 maja 2012

Louis;P

Dwa tygodnie temu przeprowadziłaś się do Londynu.W końcu masz swój własny pokój.Jesteś tak szczęśliwa, że nie musisz dzielić pokoju z wredną siostrą, że codziennie przemeblowujesz swój własny już pokój.Nie wiesz jak będzie idealnie.Co chwile masz nowy pomysł na udekorowanie pomieszczenia.Tak też było w teń dzień.Włączyłaś piosenki One Direction i zaczęłaś przestawiać meble.Przy pracy świetnie się bawiłaś.Śpiewałaś.Tańczyłaś.Krzyczałaś.Przestawiłaś już szafkę nocną, komodę, łóżko z większym trudem.Miałaś zabrać się za szafę.Nie miałaś na tyle siły, aby ją przesunąć.Próbujesz w dwojaki sposób.Ani drgnie.Prace przerwała ci mama.
M:Córcia, ktoś do ciebie przyszedł.
Zdziwiłaś się, bo mieszkasz tu od niedawna i nie znasz jeszcze nikogo.
T:Kto to?
M:Zawołać go do ciebie?
T:Taaak-powiedziałaś niepewnie
Zdążyłaś się tylko obrócić, a usłyszałaś męski głos.
Ch:Chyba masz problem z szafą. Mogę ci  pomóc?
Byłaś tak zaskoczona, że nie odpowiedziałaś.Poprostu zamarłaś.Stałaś jak kamień.W tle słychać było piosenke One Direction a przed tobą stał Louis Tomlinson.Lou widząc twoje zachowanie zaczął się śmiać.Ty dalej stałaś bez ruchu nic nie mówiąc.Podszedł do ciebie i powiedział.
L:Ej [T.I] obudź się!-potrząsnął tobą dalej się śmiejąc
Najwyraźniej to pomogło.W końcu mogłaś wydusić jakieś słowo.
T:Co ty robisz w moim pokoju?
L:Przyszedłem żeby Ci pomóc.
T:Co?Ale jak?Gdzie?Skąd?
L:Stąd-pokazał na okno
Twoim widokiem był inny dom, a dokładniej okno.
L:Codziennie spędzam tam godziny i obserwuje Cię.
Spojrzałaś na niego pytająco.
T:Czyli mnie poglądasz?-zgodził się z tobą-Ale ja też dużo czasu spędzam w oknie i nigdy Cię nie widziałam.
L:Bo chciałem, żebyś mnie nie widziała.Chowałem się.Oglądałem Cię z ukrycia.
T:Ale czemu?
L:Jak Cię pierwszy raz zobaczyłem, nie mogłem oderwać od ciebie wzroku.Tak świetnie wyglądałaś.Miałaś koszulkę w paski, śpiewałaś nasze piosenki i jeszcze podjadałaś marchewki.
T:Haha..twoje znaki rozpoznawcze.
L:Tak też było następnego dnia.Znowu obracałaś pokój do góry nogami.
T:Minęło dwa tygodnie.Nie znudziło Ci się to?-zaśmiałaś się
L:A czy może znudzić się patrzenie na wschód słońca?
Objął cię w talii, a ty zbliżyłaś się do niego.Chciał cię pocałować, ale ty odsunęłaś się.
T:To co? Pomożesz mi?
L:Oczywiście-powiedział trochę zawiedziony
Wzieliście się do pracy.Razem śpiewaliście piosenki.Było naprawdę zabawnie.Louis ciągle cie rośmieszał.Płakałaś ze śmiechu.Gdy skończyliście robotę.
T:Dziękuje Ci za pomoc, oraz za to, ze dzięki tobie uśmiech na twarzy nie ustępował.
L:Haha...było zabawnie.
T:Tak to prawda.
Znów zaczęliście się śmiać.Na pożegnanie przytuliłaś go.
Louis wyszedł, a ty przestawiałaś jeszcze swoje małe rzeczy.Co chwile przechodziłaś obok okna.Usłyszałaś głos.Podeszłaś pod okno.
L:Już wystarczy.Wszystko jest na swoim miejscu-powiedział uśmiechnięty Lou ze swojego okna
T:To już ostatnie poprawki.
Siedzieliście tak w oknie około 20 minut.Co chwile śmialiście się.
T:Wiesz..a może wyjdziemy do kina?Chciałabym Ci podziękować za dzisiaj.
L:Znam inne podziękowania.
T:Jakie?-zapytałaś śmiejąc się
L:Na przykład całus.
T:Nie wolisz kina?-spuścił głowe w dół-No to trudno myślałam, że ten wieczór spędzimy tylko we dwoje.Tak wiesz romantycznie.Ale skoro nie chcesz.
L:Zmieniłem zdanie! Za pół godziny będę pod twoim domem.
T:Zdążysz, przecież masz tak daleko-zaczeliście się śmiać-To do zobaczenia za chwile.
Za równe 30 minut zadzwonił dzwonek.Ten wieczór był idealny, chociaż ciągle zaczepiały was fanki.Nie przeszkadzało ci to, przecież ty też jesteś fanką i tak samo zachowałabyś się gdybyś go spotkała.
Jesteście z Lou najlepszymi przyjaciółmi.W ciągu ostatnich dni chłopak zachowuje się inaczej.Jest zdenerwowany.Nie śmieje się tak często.Raz gdy rozmawialiście przez okno zapytałaś.
T:Lou, co się dzieje?Od jakiegoś czasu dziwnie się zachowujesz.
L:Tak jakoś.
T:Przestań.Przecież wiesz, że mi możesz wszystko powiedzieć.
Louis odszedł od okna.Wołałaś go, ale nie pojawił się.Ktoś zapukał do drzwi,.Pobiegłaś otworzyć.To był Lou.
T:Co ty wyprawiasz?
L:Chcę Ci coś powiedzieć, ale boję się odrzucenia.
T:Co?
L:Kocham Cię!-uśmiechnęłaś się-Tak kocham Cię!
T:Ja ciebie też!
Rzuciliście się sobie w ramiona.Całowaliście się bardzo namiętnie.Ten wieczór wspominasz jako najlepszy w twoim życiu.

piątek, 18 maja 2012

Liam:P

Przyjaźnisz się z chłopakami z 1D.Najbardziej związana jesteś z Liam'em.Jest twoim najlepszym przyjacielem.Piszecie, a spotykacie się jeśli tylko chłopak ma troche czasu wolnego.Naprawdę jesteś z nim bardzo blisko.Jest przy tobie zawsze.Zawsze możesz na niego liczyć.
Liam wyjechał w trase ale wasz kontakt się nie urwał.Pisaliście nawet częściej niż wtedy kiedy byliście w Londynie.Niestety przyjaciel nie odzywa się już od 2 dni.Nie martwisz się.Rozumiesz, że jest zajęty i bardzo zmęczony.Nie daje znaku życia już od tygodnia.Martwisz się.Boisz się, że coś mu się stało.Próbowałaś się z nim skontaktować, ale Liam zmienił numer.Zraniło cię to.Płakałaś nocami.Tak bardzo ci go brakowało.Mijały kolejne tygodnie bez kontaktu.Dzwoniłaś do chłopaków ale oni odrzucali twoje połączenia.Po 3 miesiącach zrozumiałaś, że Liam nie chce się z tobą przyjaźnić, więc nie będziesz się narzucać.Chciałaś o nim zapomnieć, ale wszystko przypominało ci JEGO.Wszystko co robiłaś wiązało się z waszymi wspomnieniami.Często odwiedzałaś wasze ulubione miejsce.Tak też było tego wieczoru.Na ławce w parku obok fontanny przesiadywaliście godzinami.Z oddali zauważyłaś, że wasza, no teraz już twoja ławka jest zajęta.Zbliżałaś się do ławki i zarysy ciała tego mężczyzny zdawały ci się znajome.Byłaś już zaledwie parę metrów od fontanny gdy rozpoznałaś.To Liam!Wszędzie go poznasz.Twoja radość była nie do opisania.Chłopak miał twarz schowaną w dłoniach.
T:Liam?
Chłopak podniósł wzrok.Był smutny, ale na twój widok uśmiech pojawił mu się na twarzy. Rzuciliście się sobie w ramiona.Ty z radości uroniłaś kilka łez.Tak bardzo ci tego brakowało.Brakowało ci jego zapachu, uśmiechu, jego poczucia humoru.
L:Co ty tutaj robisz?-zapytał nie puszczając twojej dłoni
T:Co ja tutaj robię?Co ty tutaj robisz?Przecież miałeś być w trasie-usiedliście razem na ławce
L:Dzisiaj wróciliśmy-przerwałaś mu
T:Czemu się nie odzywałeś?
L:To ty zerwałaś kontakt.
T:Ja?Przecież do ciebie dzwoniłam.
L:Czemu wyjechałaś?
T:Ja wyjechałam?-byłaś zdziwiona
L:Tak ty! Chłopaki mówili.
T:Że co?Czemu zmieniłeś numer?
L:Czemu nie powiedziałaś mi że wyjeżdżasz?
T:Liam!Ja nigdzie nie wyjechałam!
Nie mogliście się dogadać.
L:Że co?Ale chłopaki mówili.
T:Co mówili?
L:Że wyjechałaś-zrobiłaś zdziwioną i głupią minę-mówili, że zadzwoniłaś do nich i że kazałaś mi przekazać, że wyjeżdżasz i że lepiej będzie jeśli nie będziemy sie dłużej przyjaźnić.
T:Przecież jakbym wyjechała to bym ci o tym powiedziała!
L:Paul mówił, że nie chciałaś mnie zranić i powiedział żebym skupił się na muzyce, bo to jest najważniejsze.
L:Ale czemu ty sam nie zadzwoniłeś?
L:Zmienili mi numer.
T:Co?!-krzyknęłaś
L:Mówili, że to dla mojego dobra.
T:Po pierwsze nigdzie nie wyjechałam, a po drugie napewno to ty byś się o tym pierwszy dowiedział.Nigdy cię nie zostawie.Nie chce starcić takiego cudownego przyjaciela.
L:Ważne, że jesteś teraz tutaj, przy mnie!-przytulił cię
Czułaś na swoim ramieniu łzy Liam'a.
T:Liam!-uśmiechnęłaś się
L:Muszę ci coś powiedzieć-patrzył ci prosto w oczy-dopiero kiedy cię straciłem zrozumiałem, że jesteś dla mnie najważniejsza, że nie jesteś tylko przyjaciółką, ale kimś więcej.
T:Liam, co ty chce..
L:Proszę nie przerywaj mi.Gdy chłopaki powiedzieli, że nie chcesz się ze mną przyjaźnić, nie mogłem zrozumieć dlaczego.Te dni były najgorsze w moim życiu.Cały smutek, uczucia próbowałem przelać na kartkę.Dopiero wtedy zrozumiałem, że bez ciebie moje życie nie ma sensu, zrozumiałem, że Cię kocham.
Zbliżył swoją twarz do twojej i obdarzył cię namiętnym pacałunkiem.Kiedy wasze czoła dotykały się powiedziałaś.
T:Też cię kocham!
Reszte wieczoru spędziliście razem.Bardzo cieszyłaś się, że masz go przy sobie, a w dodatku wyznał ci miłość.
Następnego dnia Liam poszedł na plaże, posurfować.Wiedziałaś, że reszta chłopaków jest w domu.Postanowiłaś, że nie zostawisz tak tego.W końcu przez nich mogłaś stracić najbliższą osobę.
T:Kto to wymyślił?!-wepchałaś się do środka domów chłopaków
N:Ale co?-zapytał Niall zdziwiony twoim zachowaniem
Zauważyłaś, że Harry, Louis i Zayn siedzą w salonie.Podbiegłaś do nich zaczęłaś krzyczeć.
T:Kto to wymyślił?!
H:[T.I] co ty tutaj robisz?
T:Co zaskoczyłam was?!A no może troszkę przecież wyjechałam!
Chłopakom zrobiło się głupio.Ty nie przestawałaś krzyczeć.
T:Jak mogliście to zrobić?!Poróżnić mnie i Liam'a?!Dobrze wiedzieliście, że się przyjaźnimi!
Z:Ale my tylko chcieliśmy..-przerwałaś mu
T:Ja wiem co chcieliście.Chcieliście, żeby Liam napisał wam kolejny hit, ale nie zważaliście na jego uczucia?Nienawidze was! I współczuje tylko Liam'owi, że ma takich "wspaniałych"przyjaciół.
Wyszłaś, trzaskając za sobą drzwiami.
Na następny dzień Liam dowiedział się o całej sytuacji.Chłopaki zrozumieli, że źle zrobili i ciągle cię przepraszali.Nie wybaczyłabyś im gdyby nie słowa Liam'a.
L:Proszę.Nie gniewaj się na nich.Nie chce aby osoby mi najbliższe i osoba którą kocham najbardziej na świecie kłóciły się.
Teraz dużo czasu spędzacie wszyscy razem,  a ty z Liam'em za niedługo staniecie przed ołtarzem.

czwartek, 17 maja 2012

Wszyscy:D

Od 3 miesięcy przyjaźnisz się z chłopakami z One Direction.Prawie całe dnie spędzacie razem.Każdy z nich jest dla ciebie ważny i kochasz ich, ale tylko jak przyjaciół.Z nikim nic więcej cię nie łaczy.Oni też nie mogą się bez ciebie obejść.Zawsze mogą  z tobą porozmawiać o wszystkim. Dla ciebie najlepszym doradcą jest Liam, zawsze chodzisz do niego, gdy masz problemy ze sprawami sercowymi.Niall i Louis pocieszają cię, gdy jesteś smutna, a Zayn i Harry oni...zawsze są przy tobie, są najbliżej ciebie.Z nimi możesz pogadać dosłownie o wszystkim, no z wyjątkiem tematów dotyczących chłopaków, bo są stasznie o ciebie zazdrośni chociaż nic was nie łączy.Chłopaki też mogą na tobie polegać.Liam i Louis zazwyczaj pytają co zrobić w związku, a reszta jak poderwać albo zdobyć dziewczynę.Mówicie sobie o wszystkim, o wszystkich radościach, smutkach.
Raz chłopaki postanowili wziąść cię  w trase po Ameryce Północnej.Już pierwszy dzień w New York'u nie był dla ciebie udany.Tak jak reszta.Fanki nienawidziły cię.Wychodząc z hotelu potrafiły za tobą chodzić i wyzywać cię.Było ci trudno, gdy okrutne wyzwiska padały w twoją stronę. Stony internetowe były przepełnione groźbami.Przed chłopakami udawałaś, że nic się  nie dzieje.Codziennie psychofanki wymyślały coś nowego, chciały abyś odczepiła się od chłopaków.Nocami płakałaś.Nie mogłaś sobie z tym poradzić.Nie wiedziałaś co robić.Kolejna noc znów cała przepłakana.
Po 7 dniach tortut nie wytrzymałaś.Wczesnym rankiem zerwałaś się z łóżka i pojechałaś na lotnisko. Zostawiłaś jeszcze w recepcji karteczkę dla chłopaków "Przepraszam, ale dłużej tego nie wytrzymam.Wracam do domu.Życzę udanych koncertów.Kocham Was!Wasza[T.I]".
Po paru godzinach byłaś w domu w Londynie.Przyjaciółka z którą mieszkasz zdziwiona była twoją obecnością. Od razu\ poszłaś do swojego pokoju.Włączyłaś smutne piosenki na fulla i położyłaś się na łóżku z płaczem.Reszte dnia spędziłaś właśnie tak.
Było już późno, słuchałaś dalej muzyki, nie usłyszałaś, że ktoś wszedł do pokoju.
H:Co się stało?-spytał Harry siadając koło ciebie na łóżku
Reszta chłopaków stanęła przed tobą.
T:Co wy tutaj robicie?-krzyknęłaś zdziwiona
Z:Nie odbierałaś telefonu.Co się dzieje kochana?
T:Wy macie być w USA, a nie tutaj!Paul pozwolił wam przyjechać?
H:On o niczym nie wie.
Wtedy się rozpłakałaś.Od razu zaczęli cię przytulać.Potrzebowałaś tego.Po paru minutach przestałaś płakać.
Li:To co powiesz nam czemu nas zostawiłaś?
T:To fanki, one nienawidzą mnie-miałaś łzy w oczach
N:Że co?I dlatego wyjechałaś?Przecież my też mamy antyfanów-pocieszał cię Niall
H:Napewno nie jest tak źle!
T:Otwórz sobie laptopa to zobaczysz.
Wszyscy  zobaczyli brzydkie, okropne słowa, które tak bardzo cię raniły.
Z:Ale przecież przechodziliśmy przez to w Londynie.Za jakiś czas wyluzują.
T:Tutaj było inaczej.Fanki w Londynie obrażały mnie tylko w internecie, a tam...one są okropne.Nie mogłam wyjść z hotelu.Obrzucały mnie wszystkim czym się dało.Zaczepiały mnie na ulicy i prosto w twarz mówiły"Ty suk*", "Odpierd** się od chłopaków","Jesteś dziwk*"
Niall który siedział najbliżej przytulił cię.Po chwili dodałaś.
T:Ale to nie wszystko.One potrafiły wejść do hotelu i stać pod moimi drzwiami i mnie wyklinać.Obrażały mnie, a ja nie mogłam tego wytrzymać!
Lo:Przepraszamy, że tak cierpisz przez nas-przeżywali to razem z tobą
T:Chłopaki!Jesteście dla mnie naważniejsi i kocham was ale najlepiej będzie..-wstałaś i szałaś w strone drzwi-lepiej będzie jeśli to zakończymy.Nie wytrzymam tego..-otworzyłaś drzwi
Wszyscy byli zdziwieni tym co mówisz.Chciałaś skończyć waszą cudowną przyjaźń?Cicho wyszeptali zdziwione"co?"
T:Przepraszam, ale zrozumcie mnie.Nie utrudniajcie mi tego, to najtrudniejsza decyzja w moim życiu.
Li:Nie zostawimy cię!
Chłopaki pokiwali głową na znak, że zgadzają się z Liam'em.
T:Proszę!Chce być sama.
Smutni podeszli do ciebie.Chcieli cię przytulić, ale ty obróciłaś się.Wychodząc powiedzieli do ciebie.
Z:Nie zostawimy tak tego!
Po wyjściu przyjaciół od razu zaczęłaś płakać.Następne dni były dla ciebie naprawdę trudne.Po domu chodziłaś jak cień, nie chciałaś z nikim rozmawiać.Nie wychodziłaś z domu.Czułaś się okropnie.Byłaś zdołowana, straciłaś najlepszych przyjaciół i świat cię nienawidził.Po 2 dniach płaczu postanowiłaś zapomnieć o chłopakach.Wzięłaś się za porządki domowe.Udało ci się zapomnieć o całym świecie.Nawet pojawił się uśmiech na twarzy, kiedy znalazłaś zdjęcia z dzieciństwa.Tę radosną chwilę, której brakowało ci od pewnego czasu, przerwał dzwonek do drzwi.Poszłaś otworzyć.
H:Cześć piękna!-krzyknął Harry rzucając się na ciebie z objęciami
Z:Spadaj!Teraz ja!Stęskniłem się za tobą-przytulił cię
Nie wiedziałaś co sie dzieje.Odsunęłaś się.
T;Co ty tutaj robicie?Powinniście był w trasie, a poza tym mówiłam że z przyjaźnią koniec!-mówiłaś z lekką złością w głosie
Podszedł do ciebie Niall i zapytał
N:Nie widziałaś wywiadu?
T:Jakiego wywiadu?-zapytałaś zdziwiona
Zaprowadzili cię do stołu i włączyli komputer.Puścili ci swój wywiad, ale przewinęli na koniec.Nie wiedziałaś o co im chodzi.Patrzyłaś na chłopaków ze zdziwieniem.Oni co chwile cię przytulali i mówili, jak bardzo za tobą tęsknili, jak bardzo cię kochają i że brakowało im ciebie.Harry włączył film:
R:Dziękujemy chłopcy za wywiad!
H:Przepraszam, ale czy moglibyśmy coś powiedzieć?
R:Tak oczywiście.
Li:Dowiedzieliśmy się, że tutaj w Ameryce fanki bardzo zraniły bliską nam osobę.
N:Nie spodziewaliśmy się tego, bo myśleliśmy, że mamy tutaj lojalnych i cudownych fanów.
Z:Jak widać nie mieliśmy racji.Prawdziwe fanki są szczęśliwe, jeśli my też.Cieszą się i szanują osoby z którymi sie spotykamy i przyjaźnimy.
H:Bardzo zraniliście[T.I] więc nas też.Ona jest dla nas najważniejsza, nie wyobrażamy sobie życia bez niej.Kiedy robicie jej na złość, wyzywacie, mieszacie z błotem, to tak jakbyście robiły to nam.Ona jest jedyną osobą, która nas rozumie, zawsze jest przy nas, dlatego nie chcemy jej stracić.
N:[T.I]jest cudowną osobą i jest naszą przyjaciółką, nie rozumiemy waszego zachowania-w tej chwili łzy spłynęły ci po policzku
Lo:Wszyscy razem zdecydowaliśmy, że odwołujemy trasę po Ameryce Północnej
Li:Odwiedzimy kraje, gdzie mamy prawdziwych fanów i będą traktować tam naszych przyjaciół z szacunkiem.
Po tym jak gdyby nigdy nic podziękowali za wywiad i wyszli.Tobie łzy spływały po policzkach. Wyksztusiłaś.
T:Dziękuje, ale nie powinniście tego robić.
H:Ty jesteś najważniejsza.Chcemy być przy tobie.
Z:Tak!Kochamy Cię!
Interwencja chłopaków pomogła.Jeszcze w ten sam dzień wszystkie groźby zamieniły się w przeprosiny.Wasza przyjaźń jeszcze bardziej się umocniła.Ty nie jesteś już okrutną dziewczyną, tylko sławną przyjaciółka 1D.Masz nawet fanki, które pragną cię spotkać.
Teraz nie rozstajesz się z chłopakami. Jeździsz z nimi wszędzie i wiesz, że już nic nie rozerwie waszej przyjaźni.


środa, 16 maja 2012

Niall;)

"Jej, ale nudy"-pomyślałaś
T:Mamo, babciu mogę wyjść na miasto?
T.M:No pewnie córcia.Tylko nie bądź późno.
I wyszłaś.U babci zawsze jest tak nudno, jeden powód czemu tam jeździsz to to, że mieszka ona w centrum Londynu. Założyłaś słuchawki i jak zwykle włączyłaś piosenki One Direction.Wolnym krokiem  szłaś do centrum miasta. Podśpiewując piosenkę "WMYB" mignęło ci przed oczami pięć chłopaków.
Zatrzymałaś się, bo nie mogłaś uwierzyć.Obróciłaś się.W kafejce obok siedzieli chłopcy z twojego ulubionego zespołu.Przetarłaś oczy z niedowierzania.Tak to naprawdę oni!Chciałaś krzyczeć, ale się opanowałaś.Jesteś nieśmiałą osobą i bałaś się do nich podejść.W końcu się odważyłaś, bo przecież nie spotykasz ich na co dzień.
T:Hej chłopaki.Przepraszam, że wam przeszkadzam, ale mogłabym zrobić sobie z wami zdjęcie?-zapytałaś nieśmiało
N:No pewnie ślicznotko-wstał szybko i momentalnie był obok ciebie
Harry zrobił wam zdjęcie twoim i Niall'a telefonem.Tę chwilę upamiętniłaś też zdjęciami z chłopakami.Nie żałowałaś, że do nich podeszłaś, nawet usłyszałaś parę komplementów z ust chłopaków.Poprosiłaś o autografy, podziękowałaś i odeszłaś.
Usiadłaś obok fontanny.Przy szumie wody zamknęłaś oczy i rozmarzyłaś się.Twoje myśli przerwał męski głos zza ramienia, a przed twoimi oczyma ukazała się róża.
N:A co moja dziewczyna robi tutaj sama?-zapytał Niall siadając koło ciebie
T:Yyy..-mruknęłaś zdziwiona
N:Każda Directionerka jest moją dziewczyną.
T:Ooo!To chyba za niedługo zbankrutujesz, jeśli każdej będziesz kupować kwiaty, jest ich miliony.
N:Nie, bo kwiaty dostają tylko te wyjątkowe-puścił oczko
T:Dziękuje!Jest piękna-przytuliłaś go.
Wasza rozmowa zaczęła się od poznania.Tzn. to ty mówiłaś o sobie, bo o Niall'u wiedziałaś wszystko. Mówiłaś mu gdzie mieszkasz, czym się zajmujesz.
T:Ej, a gdzie są chłopaki?-zapytałaś nadal się uśmiechając
N:Nie wiem.Pewnie siedzą gdzieś w restauracji i nas obserwują.
T:Acha-zaśmiałaś się-bo myślałam, że nie wiesz.Oni siedzą tam-wskazałaś palcem na chłopaków
Zayn, Harry, Louis i Liam widząc to spuścili głowy.
T:Przepraszam to mama, musze odebrać.
N:Spoko.
T:Ok, już idę-powiedziałaś do mamy-Przepraszam Cię, ale muszę już iść. Dziękuje za róże i za rozmowe.
N:To ja dziękuje, że tak piękna dziewczyna poświęciła mi chwile
Przytuliłaś go i dodałaś.
T:To co do zobaczenia, na którymś koncercie,jeśli uda mi się zdobyć bilet.
Minął tydzień, ty nie masz kontaktu z Niall'em.Cały ten czas rozmyślałaś jaki on jest słodki.No ale cóż, on jest gwiazdą nie spotkasz go, a wogóle napewno cię już nie pamięta.
T:Mamo, pójdę otworzyć!
Otworzyłaś drzwi.Nie mogłaś uwierzyć, że przed tobą stoi  sam Niall Horan.
T:Niall, co ty tutaj robisz?-zapytałasś z wielkimi oczami ze zdziwienia
N:A może się ładnie ze mną przywitasz piękna?
Rzuciłaś mu się na szyje z radości.
N:To co, może spacer?
T:Czemu nie!-uśmiechnęłaś się
W trakcie spaceru Niall opowiadał ci jak za tobą tęsknił.Że codziennie o tobie myślał.
N:A mam coś dla ciebie!
T:Niall!Ten bilet jest dla mnie?-pokiwał głową na tak-dziękuje Ci bardzo-przytuliłaś go
N:To nie wszystko.Tutaj masz jeszcze wejście za scene.Po koncercie będę na ciebie czekał.
Znów go przytuliłaś, tak że sturlaliście się z górki.
T:Niall, jesteś szalony wiesz? Ale strasznie słodki-dałaś mu buziaka w policzek
Dzień koncertu.Świetnie się bawisz.Ciągle patrzysz na Niall'a, on na ciebie też.Wasz wzrok często się spotyka.Cały czas uśmiecha się do ciebie.
N:Teraz zaśpiewamy piosenkę"Stole my heart".A ja tą piosenkę dedykuje najwspanialszej dziewczynie na świecie, która mówi, że jestem szalony, ale słodki-popatrzył na ciebie, słodko się uśmiechnął  i puścił ci oczko.
Od jakiegoś czasu się spotykacie, ale Niall jest gwiazdą i wiesz że nic z tego nie będzie, a może jednak..

wtorek, 15 maja 2012

Zayn;)

Siedziałaś w piękny, słoneczny dzień w parku.Czytałaś książkę i rozkoszowałaś się dniem. Naprzeciw ciebie siedział jakiś chłopak z dziewczyną.Był naprawdę przystojny.Włosy postawione na żelu, duże ciemne oczy no i super styl.Co jakiś czas zerkał na ciebie i się uśmiechał.Ty starałaś skupiać się na książce, bo czułaś jego wzrok na sobie.Czytając ksiażkę, kątem oka zobaczyłaś, że para się żegna.Ty tylko się poprawiłaś i czytałaś dalej.
Ktoś usiadł koło ciebie.
Ch:Piękny dziś mamy dzień.
T:Tak, to prawda-powiedziałaś patrząc w niebo
Nastała niezręczna cisza.Popatrzyłaś na chłopaka.To był ten przystojny z ławki naprzeciw.Na jego widok, uśmiech pojawił ci się na twarzy.Chłopak odwzajemnił to.
Ch:To co piękna? Co powiesz na kino?
T:Po pierwsze nie chodzę na randki z nieznajomymi-wstałaś-a po drugie masz dziewczyne, przed chwilą się z nią spotkałeś-powiedziałaś odchodząc
Chłopak podbiegł do ciebie i przez ramię powiedział.
Ch:Po pierwsze mam na imię Zayn, a po drugie, to była to moja kuzynka.To co kino aktualne?
T:Ja nadal Cię nie znam, zresztą ty mnie też-uśmiechałaś się
Z:To tak..Mam 19 lat.Jestem z Bradford.Moim ulubionym zajęciem jest śpiewanie i rysowanie.Lubię psy, i lubię też się przytulać-powiedział podnosząc brwi-To teraz ty!
T:Hyyy..?-mruknełaś zdziwiona
Z:Opowiedz coś o sobie.
T:Noooo ok.Mam na imię [T.I] Mam 16 lat.Kocham psy.Uwielbiam długie spacery i romantyczne randki.
Z:No to mamy dużo wspólnego.No wieź, proszę zgudź się na to kino.
T:No dobra.
Zayn chwycił cię w talii, a jego ręka powędrowała w strone twojej pupy.
T:Ej..tylko bez takich numerów!-krzyknęłaś w strone bad boy'a
Chłopak opamiętał się i udaliście się w strone kina.Po filmie odprowadził cię do domu.Czułaś, że to może być ten jedyny.Traktował cię z szacunkiem, był miły,  miał poczucie humoru, romantyczny no i przystojny.Normalnie cechy twojego ideału.
Miesiąc później.
T:Po co mnie tutaj przyprowadziłeś?-zapytałaś Zayn'a
Z:Nie pamiętasz tego miejsca?
Zaczęłaś się rozglądać.Usiedliście na ławce
Z:To tutaj się poznaliśmy-uśmiechnęłaś się-Tutaj moje życie się zmieniło.Od kiedy cię poznałem wiedziałem, że nie jesteś mi obojętna, od razu coś do ciebie poczułem.
Mówiąc to był zupełnie inny.Denerwował się, unikał twojego wzroku, nie wiedziałaś co się dzieje.
Z:[T.I]tutaj wszystko się zmieniło.Chce żeby teraz też tak było.Musze Ci coś powiedzieć.
Chwycił twoje ręcę i po raz pierwszy dzisiaj popatrzył ci w oczy.
Z:Kocham Cię!
Słysząc to oczy ci się zaświeciły, tak długo na to czekałaś.
T:Ja też cię kocham!
Zbliżyliście się do siebie.Zayn obdarzył cię namiętnym pocałunkiem i dodał.
Z:To miejsce jest wyjątkowe.Tutaj dzieją się same dobre rzeczy.
T:To prawda-powiedziałaś przytulając go.
Rok później Zayn poprosił cie o rękę w tym samym miejscu.Dzisiaj zapowiada się twój najcudowniejszy dzień.Za parę godzin masz powiedzieć najcudowniejszemu mężczyznie"TAK" i spędzić z nim resztę życia.

poniedziałek, 14 maja 2012

Harry;)

T:Nie pójdziemy do niej!
H:Co?Ale czemu?Przecież ona jest moją przyjaciółką-mówił spokojnie twój chłopak
T:Harry ty naprawdę tego nie widzisz?Ona chce nas poróżnić!
H:Ok, kochanie, jeśli nie chcesz to nie pójdziemy-powiedział przytulając i całując cię.
Nadal przyrządzaliście jedzenie.Ten wieczór spędziliście razem.Poprosiłaś Hazza, aby został z tobą na noc, gdyż rodziców nie było i ty troche się bałaś, ale też chciałaś mieć najcudowniejszego chłopaka przy sobie.
Rano obudził cię pocałunek i słodki głos.
H:Dzień dobry kochanie!Jak ci się spało?
T:Dobrze.Czuje się wspaniale, ale to chyba ty tak na mnie działasz-powiedziałaś przytulając go
To był cudowny poranek.Chłopak przyniósł ci jedzenie do łóżka, ty za to mu ładnie podziękowałaś.Spędziliście cudowne chwile.Z pokoju dopiero wyszliście w samo południe.Poszliście razem na zakupy.Harry pomógł ci nawet wybrać bieliznę, pod warunkiem, że przymierzałaś ją przy nim.Chodziliście po centrum handlowym, świetnie spędzając razem czas i dobrze się bawiąc.Gdy wróciliście do domu zbliżał się wieczór.
H:Kotku.Przepraszam Cię, ale dzisiaj nie spędze z tobą tego wieczoru-powiedział smutno
T:Czemu?-zapytałaś zawiedziona, robiąc minę przy której Hazza zawsze się rozczulał
H:Nie patrz tak na mnie.Przepraszam, chciałbym, ale urządzamy sobie z chłopakami męski wieczór.No wiesz tylko my w pięć.
T:Ok, rozumiem-powiedziałaś uśmiechając się.
Przytulił cię.
H:Wiesz dobrze, że wolałbym spędzić ten czas z tobą, ale obiecałem chłopakom-tłumaczył się
Mruknęłaś po nosem "spoko" i pocałowałaś go.
Za niecałą godzine zastałaś sama.Postanowiłaś, że posprzątasz, bo w końcu jutro przyjeżdżają rodzice.Gdy ogarniałąaś dom znalazłaś zegarek Hazza.Był on dla niego ważny, więc wzięłaś komórkę do ręki i wykręciłaś numer chłopaka.Po kilku próbach Loczek nadal nie odbierał.
Następnego wieczoru odwiedził cię Harry.
H:Hej, kochanie!Stęskniłem się-przywitał się słodko
T:Ja też-powiedziałaś ozięble
H:Coś się stało?-pytał smutno patrząc ci w oczy i trzymając cię w talii
T:Nie, nic się nie stało.To co idziemy do mnie, no nie?-chwyciłaś go za rękę
H:Nie, nie!-uśmiechnął się-Chcę cię gdzieś zabrać.
T:Harry, nie dzisiaj!-powiedziałaś znudzona
H:Proszę-zrobił słodkie oczy
T:Ja też cię proszę!Zostańmy w domu-mówiłaś wciągając go do domu
Poszliście do twojego pokoju.Włączyłąaś jakiś film.Leżąc w łóżku oglądaliście, jednak ciebie wogóle on nie interesował.Harry zaczął cię całować.Wsadził rękę pod twoją bluzkę.
T:Harry..dzisiaj mi się nie chce-powiedziałaś odpychając go
H:To ty się rozluźnij, a ja będę działać-powiedział po czym przygniótł twoje ciało swoim przytrzymując ci ręce
T:Dzisiaj nie mam ochoty!-krzyknęłaś zwalając go z siebie
Harry był zawiedziony.Położył się obok i zły oglądał film.Ty usiadłaś na łóżku.
T:I jak tam wczorajszy wieczór?-wypaliłaś nagle
H:Dobrze-odpowiedział krótko
T:Znalazłam twój zegarek.Dzwoniłam do ciebie, ale nie odbierałeś.
H:Pewnie telefon mi się rozładował.
T:Też tak pomyślałam, więc zadzwoniłam na domowy-rozmawialiście nie spoglądając na siebie
H:Nie było mnie w domu.
T:Tak wiem.Ale Liam był.Spytałam go jak impreza, ale on nie wiedział  o czym mówie.
H:Tak?- spytał udając zdziwionego
T:Tak!Harry gdzie ty wczoraj byłeś?!-spojrzałaś na niego
Odpowiedziała ci cisza.
T:Nie wierze!-krzyknęłaś, spojrzał na ciebie-Byłeś u niej!
H:Nie, nie byłem.
T:Taa jasne!.Wiesz co..nie wytrzymam tego dłużej wybieraj, albo ona albo ja!
Wybiegłaś z pokoju na balkon.Byłaś zdenerwowana na Hazza, nie chciałaś go widzieć, ale on przybiegł za tobą.Chwycił cię za ręcę, chciałaś się wyrwać, ale przygniótł cię swoim ciałem do barierki.
T:Puść mnie!-szarpałaś się
H:Nie.Póki nie uwierzysz, że nie byłem u niej.
T:To czemu wczoraj Cię nie było w domu?!Tylko nie kłam!-nadal cię trzymał, wiec nie mogłaś się ruszać, krzyczałaś mu prosto w twarz
H:Chcesz wiedzieć co wczoraj robiłem?-powiedział groźnie
Chciał cię pocałować, ale ty obróciłaś głowe.
H:Nie dajesz mi innego wyjścia.
Wziął cię za ręcę.Rzucałaś się, krzyczałaś żeby cię puścił, ale Hazza nie reagował.Po chwili ucichłaś, bo nie miałaś już sił.Harry doniósł cię na plaże. W oddali widziłaś jakieś światełka.Kazał ci zamknąć oczy.Nie opierałaś się, byłaś zmęczona.Położył cię na ziemi.
H:Kochanie, teraz możesz otworzyć.
Zrobiłaś to.Ujrzałaś piękny widok.Koc, a na środku kosz, domyśliłaś się że jest to jedzenie, a wokół pełno malutkich świeczek.Wyglądało to cudownie i tak romantycznie.Chociaż byłaś wkurzona na Harry'ego, uśmiech pojawił ci się na twarzy.
H:Wczoraj to przygotowywałem.Byłem u kierownika, musiałem wynająć to miejsce, było dużo roboty, ale się opłacało. To tylko dla ciebie!Kocham Cię! Teraz mi wierzysz?
T:Tak!Kocham Cię!-rzuciłaś mu się na szyję z pocałunkiem.
Ten wieczór był bardzo romantyczny.Harry cały czas dawał ci jasno do zrozumienia, że to ty jesteś dla niego najważniejsza, i że kocha cię najbardziej na świecie.