niedziela, 31 marca 2013

Przeszłość staję się teraźniejszością cz.5

-Mówiłem o tobie..-otworzyłam szerzej oczy, a serce się zatrzymało
znieruchomiona stałam przed chłopakiem, którego oczy wbijały się we mnie. Szum, głos dziewczyny dochodził do moich uszu, ale pod wpływem hipnozy nie rozumiałam jej słów. Cały świat się zatrzymał a ja zauważałam tylko jego, Chłopaka, którego oczy ponownie wypełniły się tym dziwnym blaskiem, którego jeszcze parę dni temu nie potrafiłam zdefiniować, teraz widziałam co się pod nim kryje. Czyli on naprawę mnie kocha? Te wszystkie spotkania, które dla mnie przesiąknięte były przyjaźnią dla niego były miłością?
-Ale..ale..-nie potrafiłam nic powiedzieć czując jak moje serce się kurczy
-[T.I] to po prostu jest silniejsze ode mnie-wstał aby się zbliżyć, ale wraz z jego krokiem do przodu ja się cofałam-Zrozum, że nie panuję nad tym.
-Zostaw mnie!-krzyknęłam czując jak oczy wypełniają się łzami
Pobiegłam..przed siebie nie mając celu. Chciałam uniknąć rozmowy, tego bólu, którego miałam mu zadać. Za plecami słyszałam krzyk swojego imienia, nie zatrzymało mnie to. Gnałam przed siebie nie zważając na nikogo i na nic.Parę minut później moje policzki były już mokre od płaczu. Serce które kiedyś rozgrzewał stało się dziurą, czarną dziurą, która cholernie bolała.Niezręczna sytuacja. Jak mógł tak postąpić? Czemu nie powiedział mi wcześniej? Ten wyjazd był tylko po to, żeby mnie rozkochać? Żeby jeszcze bardziej mnie do siebie zbliżył?
Zamknęłam się w pokoju nie zważając na krzyki przyjaciółki. Mokrą twarz schowałam w poduszkę. Nie mogłam powstrzymać łez, które na samą myśl o Louis'ie wypływały z mocniejszą siłą. Nie chciałam zrozumieć jego słów. Kocham cię to takie mocne słowo, powinno być zarezerwowane dla osoby, którą się kocha najmocniej na świecie, dla której jest się gotów poświecić wszystko, kiedy szczęście drugiej osoby jest ważniejsze od twojego..o nie..to znaczy, że to właśnie ja jestem taka osoba dla Louis'a? Również go kocham, ale to przyjaciel z dzieciństwa, czy między takimi osobami potrafi się zawiązać tak mocne uczucie zwane miłością? Nie potrafię odpowiedzieć. Moje uczucia są tak zmieszane, zaczynając od smutku poprzez dziwnego rodzaju radość, nienawiść a kończąc na miłości. Czuję, że stanęłam na skraju przepaści, jeden krok, jedna decyzja zadecyduje o całym moim życiu. Załamana bałam się podjąć odpowiednią decyzję. Boję się..cholernie się boję, że nie jestem gotowa na nasz związek. Louis to cudowny chłopak, zasługuję na cudowną dziewczynę, która będzie dawać mu prawdziwe szczęście, która zawsze będzie go wspierać..podołam temu zadaniu? Nie wiem..waham się.
Wrak człowiek-tak właśnie opisywałam siebie przez kilka kolejnych dni, które spędziłam jedynie w swoim pokoju.W uszach ciągle był dzięki połączenia lub sms'a. Cała skrzynka była przepełniona nim. Tłumaczenia, przeprosiny, błagania były dla niego rutyna, a dla mnie męczarnią. Najchętniej odcięłabym się do tego życia, zapomniała o przeszłości, o tym co się zdarzyło o ponownym jego spotkaniu, każdej chwili razem spędzonych. Aby to wszystko okazało się tylko złym snem, a po obudzenia się wrócę do życia, które jest nudne, ale wole to zamiast okropnego uczucia, który miażdży mnie od środka. Louis był moja codziennością, światłem w każdym dniu, teraz kiedy się od niego odwróciłam straciłam jedyny powód do uśmiechu. Jakby cząstka mnie umierała, pomału umierała raniąc, zadając przeszywający ból.
Brakiem sił dostałam się do kuchni. Czerwone oczy zobaczyły wodę, która stała się moim celem. Spragnione usta potrzebowały mokrej cieczy.
-Jak się czujesz?-wystraszył mnie spokojny głos przyjaciółki
-Czemu jesteś dla mnie miła? Dopięłaś czego chciałaś-odgryzłam się nie panując nad sobą
-Nie chciałam. Przepraszam-zbliżyła się i objęła moje mizerne ciało
-Nie wiem co robić-wypłakałam w jej ramie mocniej się wtulając
-Kochasz go?-wyszeptała nie puszczając mnie z uścisku
-Nie wiem.
Ta odpowiedź zadała mi tyle bólu. Najgorsza była właśnie ta niepewność. Te mieszane uczucia, które raz górowały a po chwili zniżały się do najniższego poziomu. Czemu to wszystko jest takie trudne? Dlaczego nie potrafię się zdecydować?
-Musisz z nim porozmawiać-doradziła przyjaciółka odsuwając się ode mnie i poprawiając kosmyk włosów, który zasłaniał przepełnione bólem oczy
-Boję się-na samą myśl moje ciało zaczęło drżeć, a serce walić jak oszalałe
Ciało wypełnione od gorącej fali po zimną, który wywoływała dreszcze. Przed oczami ponownie ukazał się chłopak, jego uśmiech, oczy wypełnione blaskiem, który teraz  mnie zauroczył. Tęskniłam za nim lecz strach przed nasza rozmowa paraliżował mnie, rozwiewał też chwilowe myśli. Kiedy na chwilę o nim zapomniałam, czułam energię, która prowadziła mnie na spotkanie, lecz wystarczyło jedno, zamazane choćby wspomnienie z nim związane czułam się jak roślina, której brakuje wody i tym samym umieram.
Wsiadłam w samochód. Emocje górowały. Chciałam dostać się do miejsca, które jako jedyne mogło choć trochę ulżyć w cierpieniu. Gnałam przez miasto próbując powstrzymać fale płaczu. Myśli kierowałam na tor związany z drogą, aby choć na chwile zapomnieć o chłopaku, którego darzę mieszanymi uczuciami.Długa podróż przede mną nie była strachem. Chciałam w końcu o świetle księżyca stanąć na wysokim wzniesieniu. Dojechałam do rodzinnego miasta. Drogi prowadzące przez jego środek obrazowały miejsca, które jeszcze parę dni temu odwiedzaliśmy. Przed oczami miałam ciągle uśmiechniętych przyjaciół, którzy świetnie się bawiąc wspominają najpiękniejsze czasy.Teraz płakałam..czułam jak moje serce się łamie na kilkanaście kawałeczków. W pewnej chwili żałowałam, że tutaj wróciłam, tyle wspomnień, które teraz mnie ranią, a ja chciałam tutaj odnaleźć siebie, własne 'ja' które pomoże podjąć mi najważniejszą decyzję w moim życiu. Z złamanym serce wspięłam się na 'nasze miejsce'. Piękne widoki tym razem sprawiły mi ból i ogromny płacz.Upadłam na miejscu na którym siedzieliśmy. Próbowałam uspokoić nerwy, zgrać się z przyrodą, która tej nocy była idealna. Cicha mnie otaczająca była przeciwieństwem mojego wnętrza. W środku toczyłam walkę, której nie potrafiłam powstrzymać.Schowałam twarz w kolanach próbując zapomnieć o całym świecie, rozkoszować się tym miejscem. Liczyłam na cud, który spłynie na mnie i rozwieje wszelkie wahania a tym samym da konkretna odpowiedź.
-Wiedziałem, że tutaj będziesz.

Mam tylko jedno pytanie.
Czy w ostatniej części (czyli w 6) ma pojawić się scena +18?

Nowa informacja:D

Jak możecie zauważyć na blogu trochę się pozmieniało. Nowe tło, nowy nagłówek, ale jeszcze coś. Założyłam nowe zakładki, zaraz pod nagłówkiem.Możecie tam znaleźć 'zamówiania' i 'wasze blogi'. proszę zajrzyjcie tam:) Mam nadzieję, że to ułatwi nam porozumienie.Wiec..chyba to tyle..nie chce was zanudzać:D A i jeszcze jedno..wiem, ze się powtarzam, ale...KOCHAM WAS ♥

sobota, 30 marca 2013

Przeszłość staję się teraźniejszością cz.4

Wszystko było idealne. Widok, pogoda, on, który sprawił, że moje życie nabierało sensu. szczęście promieniowała w każda część ciała. Jego dotyk sprawił, że rozpływałam się czując się jak w siódmym niebie. Ciepło jego ciała dawało mi uśmiech.W tej chwili czułam jakby cały świat był u moich stóp, a razem możemy pokonać wszystkie przeszkody, żadna nie będzie nam straszna.
-Kocham to miejsce, tutaj jesteś zupełnie inny-odezwałam się nie odrywając się od widoku który nadal mnie zachwycał
-Czyli jaki?-w jego głosie słychać było lekkie zdziwienie
-Taki spokojny-podniosłam wzrok aby rozkoszować się jego widokiem
-Zawsze taki jestem-uśmiechnął się słodko ale zaraz chytrze
-Oczywiście-zapewniłam go choć rozum miał inne zdanie
-Jak możesz-zaśmiał się ściskając moją głowę do swojej klatki piersiowej
-Żałuję, że to powiedziałam-zaśmiałam się przewracając jego ciało na trawę
-Cieszę się, że się spotkaliśmy, możemy to wszystko powspominać-powiedział kiedy już trochę się uspokoiliśmy
-Tak ja też. Wiesz..jak tak sobie myślę to nie wiem co ja bym robiła gdybyśmy się wtedy nie spotkali- przytuliłam się do niego mocniej zaciągając się jego zapachem
-Ten dzień zdecydowanie należy do moich najpiękniejszych-odwzajemnił uścisk a ja poczułam się najszczęśliwszą dziewczyną na planecie
-Mówiłam, że tutaj się zmieniasz-jego słodkość w jednej chwili się pogłębiła
-Może trochę, ale to dlatego, że jestem tutaj z tobą-jego słowa wprowadziły mnie w zamieszanie
Powoli podniosłam głowę. Spojrzałam w jego oczy w których od razu się zanurzyłam. Ich blask teraz był zupełnie inny, jakby zaczarowany.Zauroczył mnie ich widok, jeszcze nigdy nie odczuwałam tak silnego, przyjemnego uczucia patrząc prosto w oczy jakiegoś chłopaka. Jakbym odkrywała w tej chwili w nim coś nowego, zupełnie innego, niezwykłego.Nie potrafiłam oderwać oczu. Nasze spojrzenie było napięciem które iskrzyło.Jakby ono rodziło w nas uczucie, którymi się darzymy, pogłębiało go kierując na zupełnie inny tor niż miałam zamiar. Wyczuwając w naszym zachowaniu, w tym słodkich oczach niebezpieczne, zbyt bliskie zbliżenie, lekko wystraszona przytuliłam się do Louis'a by być pewną, że to co nas łączy pozostanie w przyjaznych stosunkach.Wiatr łagodzący moje wypieki, chłodził tez rozgrzane do czerwoności serce. Ta chwila, czułam jakby właśnie spełniały się moje najskrytsze marzenia, jakby aura odzwierciedlała naszą sytuację. Miasto było takie spokojne, ale zarazem romantyczne o tej porze, tak jak my. Oddaliśmy  się tylko sobie w głowie mając pełno myśli, które wprowadzały w głęboka refleksję.Od dzieciństwa minęło tyle czasu, a wciąż to tutaj czuje się najlepiej. To dzięki Lousi'owi gdyby mnie tutaj nie zabierał pozostałoby dalej zwykłym, szarym miejscem który nie ma żadnego znaczenia. A dla  nas to jest 'nasze miejsce'. Zawsze pozostanie naszym symbolem przyjaźni.
-Idziemy? Trochę zimno się zrobiło-odsunęłam się od niego pocierając skórę ręki
-Możemy iść-jego uśmiech od razu rozgrzał serce, które swoja wysoką temperaturą zaraziło ciało
Powoli wstałam, niepewność od chwili w której spotkaliśmy się wzrokiem zmieszała moje uczucia. W tej chwili nie wiedziałam co powiedzieć. Jego oczy były zupełnie inne, jakby szczęśliwe, ale nie spełnione. Pełne głębokiego ale nie zdefiniowanego uczucia.Poczułam jak materiał utula moje ramiona. Uśmiechnęłam się widząc jak bluza Tomlinsona znalazła się na moim ciele, jednak to dziwne uczucie nie zniknęło.
Droga powrotna nie przyniosła żadnej rozmowy. Zadowolenie chłopaka widziałam kątem oka. Na jego twarzy malował się szeroki uśmiech, a ręka obejmowała mnie w pasie. To wszystko stawało się coraz bardziej zamieszane, a co z tym idzie, dziwne. Parę minut po godzinie 2 byliśmy w  domu. Żegnając się oschłym 'pa' po krótkim prysznicu położyłam się spać.Koszmary męczyły mnie całą noc. Najgorsze scenariusze wkradały się do snu. Ponowna strata przyjaciela. Brak jakiegokolwiek wsparcia. Brak jego uśmiech. Brak poczucia humoru.Brak energii, znowu szara, nudna monotonność mojego życia.
Otworzyłam zmęczone oczy po ciężkich 7 godzinach snu. Słońce wpadające do pokoju sprawiło, że zobaczyłam na ten dzień zupełnie innymi kolorami. Uśmiechnęłam się uświadamiając sobie, że muszę walczyć o naszą przyjaźń bo to ona jest dla mnie najważniejsza. Nie mogę pozwolić mu odejść.
Zerwałam się z łóżka, robiąc delikatny makijaż udałam się do kuchni.Spokojnie, będąc pewna, że wszyscy jeszcze śpią, przeszłam przez próg.
-Dzień dobry-wyraźny, głośny głos Louia'a przyśpieszył akcje serca
-Lou! Wystraszyłeś mnie-lekko zdenerwowana zmierzyłam go piorunującym wzrokiem
-Tak wiem, że w ogóle się nie zmieniłem-powiedział to co miałam na myśli
-Jesteś debilem-uderzyłam go w ramię a ten udając obrażonego po chwili zaczął się śmiać
I tak oto spędziliśmy pełne 3 dni. Tylko w swoim słodkim towarzystwie. Odwiedzaliśmy miejsca w których spędzaliśmy całe dnie kiedy jeszcze chodziliśmy do szkoły. Każda minuta zapisała się w tych najlepszych i najpiękniejszych. Te dni spędzone tutaj jeszcze bardziej nas do siebie zbliżyły, ale nadal byliśmy przyjaciółmi, bardzo dobrymi, którzy przekładaja ją nad najwyższe wartości.
Kolejne dni kiedy wróciliśmy do Londynu nie mogły odbyć się bez naszych spotkań.
-A pamiętasz jak jakiś chłopak przez przypadek podstawił mi nogę, a ty się na niego rzuciłeś?-zapytałam rozbawiona podczas kolejnego spotkania w parku
-Jasne, nieźle się wtedy wkurzyłem-choć codziennie rozmawialiśmy ciągle były nowe tematy do poruszenia
-Ale nic mi się wtedy nie stało.
-Ale mogło ci się stać-objął mnie ramieniem a ja mimowolnie położyłam głowę na ramienia kładąc ręką na idealnie wyrzeźbionej klatce piersiowej zakrytej podkoszulkiem
-O kogo ja tu widzę-do uszu doszedł głos dobrze znanej mi przyjaciółki
-O cześć Martina-uśmiechnęłam się wstając a tym samym zbliżając się do niej
-Jacy przyjaciele-jej ironia poszarpała nerwy
-Tak, przyjaciele!-zatwierdziłam to podniesionym głosem
-Przyjaciele tak się nie zachowują!-krzyknęła zdenerwowana
-Martina kurde! On mnie nie kocha.Ja jego też. To tylko przyjaźń!
-Oczywiście-parsknęła
-Louis powiedz jej, że mnie nie kochasz-zdenerwowana szukałam oparcia w Louis'ie
Wiedziałam, że jego odpowiedź wszystko wyjaśni.
-Ale nie mogę-speszony odpowiedział
-Co?! Przecież mówiłeś mi że poznałeś dziewczynę,że kochasz Martine!-krzyczałam wpatrując się w chłopaka
-Mówiłem o tobie..-otworzyłam szerzej oczy, a serce się zatrzymało

Przepraszam was za błędy,ale nie mogę przestać się
śmiać i mogłam jakieś pominąć:D
Przypomniało mi się jak jakaś dziewczyna napisała mi, że kocha
moje imaginy i że założyłaby mi fanclub, ale jest zbyt leniwa.
hahahahahahahahhahaha:D
Kocham was ♥

piątek, 29 marca 2013

Przeszłość staję się teraźniejszością cz.3

Mojej radości w tej chwili nie dało się opisać. Myśl, że ponownie odwiedzimy miejsca w których parę lat temu przebywaliśmy godzinami uszczęśliwiała moje serce. Całe spotkanie opierało się na naszej podróży, której nie mogłam się doczekać. W swoim towarzystwie spędziliśmy cały wieczór, a Louis jak prawdziwy dżentelmen odprowadził mnie pod dom ciągle rozśmieszając. Nic się nie zmienił,ale za to go właśnie doceniałam. Uwielbiam to jego podejście do życia, którym mnie zarażał kiedy byłam obok. Przy nim wszystkie zmartwienia uciekały w niepamięć, a ja nie mogłam przestać się śmiać. Dobrze na mnie wpływa. Można powiedzieć, że już jako dziecko nauczył mnie bardzo ważnych rzeczy, aby cieszyć się z najmniejszych szczegółów i że jako debila więcej osób cie kojarzy. Kochałam go za to.
-Muszę już lecieć-ogłosiłam stojąc u drzwi mojego domu
-Szkoda-jego oczy, które w jednej chwili wypełniły się smutkiem zasmuciły mnie
-Ale zobaczymy się jutro-pocieszyłam go obejmując ramieniem
-Już nie mogę się doczekać. Cieszę się, że spędzimy 3 dni razem-wypowiedział przytulając mnie
Czując jego oddech na szyi przyjemne ciepło ogarnęło moje ciało.Jego dotyk zawsze były dla mnie ukojeniem, tak też było w tej chwili. Zapieczętował nasze spotkanie tak jakby chciał powiedzieć całemu światu, że należę tylko do niego.
-Do zobaczenia-powiedziałam składając delikatnego, namiętnego całusa na jego policzku
-Dobranoc-jego uśmiech jeszcze bardziej uszczęśliwił serce
-Długo cię nie było-od progu usłyszałam głos przyjaciółki, która zazwyczaj o tej godzinie już śpi
-Ooo odezwałaś się do mnie-zerknęłam na zegarek widząc parę minut po północy, dobrze wiedziałam, że widziała moje pożegnanie z jej ukochanym
-Co robiliście?-zapytała z lekką nutką złość
-Musisz wiedzieć?-odpuściłam kierując się do swojego pokoju
-Tak-stanowczo zagrodziła mi drogę
-Jedziemy do naszego rodzinnego domu-powiedziałam usatysfakcjonowana olewając jej osobę i kierując się w stronę pokoju
Tylko przez parę minut górowały negatywne emocje. Uśmiech pojawił się na twarzy na sama myśl o Louis'ie.Szybko otworzyłam szafę.Podekscytowana wybierałam ubrania, które będą idealne na naszą podróż. Serce waliło jak oszalałe aż do godziny w której się ponownie spotkaliśmy. Tylko jego osoba potrafiła mnie w pełni uszczęśliwić.Cała podróż przetrwała w świetnym humorze. Co chwilę dźwięk śmiechu wypełniał samochód który prowadził Louis.8 godzin jazdy okazało się chwilą, fajnie spędzona chwilą, która nawet nas nie zmęczyła, jak byłam tego pewna.O 20 wieczorem zajechaliśmy pod dom Louis'a.Z ogrodu dochodził głos mamy chłopaka, który przywołał szerszy uśmiech. W młodszych latach była dla mnie jak druga mama. Spędzałam z nią dużo czasu, a teraz znam tylko jej imię, pragnę ponownie ją zobaczyć
-Idziemy?-wyrwał mnie głos z zamyślenia
-Pewnie-radosna odpowidziałam zbliżając się do drzwi frontowych domu
-Mamo jestem-krzyknął chłopak kładąc walizki na podłogę
-Kochanie-uśmiechnięta kobieta znalazła się w zasięgu mojego wzroku
Widząc radosne twarze rodziny, przytulenia moje serce oblewał soczysty miód.
-[T.I]?-wzrok kobiety przeniósł się na mnie, z uśmiechem potwierdziłam-Ale wyrosłaś, ale dalej jesteś taka piękna-jej ramiona mnie otoczyły a ciepłe wypieki pojawiły się na mojej twarzy
-Dziękuję-nieśmiało odpowiedziałam
Wszyscy radośnie oddaliśmy się rozmowie, którą prowadziliśmy do późnej nocy.  Ciągle pojawiały się nowe wspomnienia, które poruszaliśmy.Czułam się wspaniale w ich towarzystwie. Ciągłe spojrzenia Louis'a w moja stronę przyprawiały mnie o  uśmiech.
-Przepraszam, ale idę juz spać, porozmawiamy jutro-odezwała się starsza kobieta, która po chwili opuściła nasze towarzystwo
-Więc ja też już pójdę-powiedziałam wstając
-Poczekaj-chwycił moją rękę-Pamiętasz co robiliśmy jak chcieliśmy spokojnie porozmawiać?-zapytał patrząc prosto w moje oczy
-Co?
-Wymykaliśmy się z domu na ' naszą' górę-uśmiechnął się co znaczyło tylko jedno
Po paru minutach znaleźliśmy się na zewnątrz kierują się w najwspanialsze miejsce na ziemi. Ciemna noc, przyjemny wiatr, księżyc nas oświetlający przypomniał noce w których to zestresowani uciekaliśmy z domu właśnie w to miejsce. Choć zawsze narzekałam na przysważająca nam zmęczenie drogę decydowałam się na kolejna wyprawę. Zawsze podczas niej wygłupialiśmy się na zielonych łąkach otaczających drogę, tak było i teraz. Co chwilę Louis biegał krzycząc a ja żeby go uspokoić zamykałam mu buzie rękami co wykorzystywał i wywracał mnie na zielona roślinność. Zachowywaliśmy się jak dzieci, ale właśnie tego było nam potrzeba. Bawiliśmy się tą drogą, na której w jednym miejscu stał oświetlony pomnik. Choć nie było w nim nic nadzwyczajnego, historie opowiedziane przez chłopaka w dzieciństwie do teraz mnie przestraszały. Powoli chciałam ominąć niewielka budowlę, jednak zapomniałam o chytrym planie Tommo, który za każdym razem go spełniał.
-Buuu!-krzyknął z drugiej strony a ja z przerażenia przytrzymywałam ręką pierś i bijące jak oszalałe serce, które chciało się wydostać
-Debil!-krzyknęłam kiedy oddech się uspokoił, ale zdenerwowanie rosło widząc rozbawionego chłopaka
-Nigdy się nie nauczysz-mój strach i zdenerwowanie rozśmieszało go
-Z karę, masz mnie nieść aż do góry!-powiedziałam stanowczo wskakując na plecy chłopaka
-Jak zawsze...-narzekał idąc do góry-Uff w końcu jesteśmy-odezwał się po paru minutach zrzucając mnie z kręgosłupa a tym samym odsłaniając piękne widoku
-Nic się nie zmieniło. Nadal jest tu jak piękne-zachwycałam się nie zmienionym widokiem panoramy całego miejsca
-Kocham to miejsce-powiedział wskazując miejsce na którym mieliśmy usiąść
-Dziękuję, że mnie tutaj zabrałeś-uśmiechnęłam się kładąc głowę na jego ramieniu
-Nie ma za co-odezwał się a ja poczułam jak jego ciepła dłoń otula moje biodra
Jego ruch uskrzydlił moje serce. Zapach jego perfum choć inny sprawił, że poczułam się tak jak kilkanaście lat temu. Wszystko było idealne. Widok, pogoda, on, który sprawił, że moje życie nabierało sensu..

Podejrzewam, że ta historia będzie mieć 6 części
czyli jeszcze pozostało nam 3;)

czwartek, 28 marca 2013

Przeszłość staje się teraźniejszością cz.2

Z szczęśliwym piskiem odłożyłam telefon. Podekscytowanie wzbiło się na najwyższy szczebel radości. Pragnęłam, aby ta chwila zmieniła się w następny dzień, godzinę w której ponownie się spotkamy, powspominamy piękne czasy, kiedy to świat był dla nas tajemnicą, zmartwienia nie były problemem, a zabawka spełnieniem marzeń i największa radością.Jednak..nadal pozostawała kwestia przyjaciółki. Oburzyło mnie jej zachowanie. Szybkim krokiem znalazłam się w jej pokoju z mocna siłą otwierając drzwi.
-Co ty wyprawiasz?-krzyknęłam widząc jej zdenerwowaną ale zdezorientowana minę
-To ja powinnam się zapytać. Wynocha z mojego pokoju!-burzyła się
-Czemu nie dałaś mojego numeru Louis'owi? To mój przyjaciel!
-Przyjaciel? Chyba ktoś więcej.
-Co ty znowu wymyślasz...wczoraj spotkaliśmy się po długich latach, zaczęliśmy rozmawiać a ty się obraziłaś, ale bo wiesz co-wyhamowałam-Rób co chcesz..bo to co robisz..zachowujesz się jak ośmiolatka!-trzaskając drzwiami wybiegłam na podwórko aby trochę ochłonąć
Gwiazdy znajdujące się na niebie a po środku nich księżyc, który oświetlał pobliskie drogi przywołał ponownie myśli Louis'a, który jako jedyny mógł mi teraz pomóc i uspokoić zszarpane nerwy. Do głowy przychodziły czasy, kiedy to jako młode osoby wykradaliśmy się w ciemne noce z domu błąkając się po mieście bez celu. Nasza przyjaźń należała do najsilniejszych. Każdy w szkole zazdrościł nam tej więzi nas łączącej. Czasami zachowywaliśmy się jak para choć tak naprawdę nigdy nią nie byliśmy.Po prostu małolaty cieszące się swoim towarzystwem..to wszystko.
Noc przebiegła niespokojnie. Zmęczone oczy nie potrafiły pogrążyć się w śnie dłużej niż 40 minut. Ciągłe pobudki, zamieszanie w głowie męczyło mnie nie mogąc się tego pozbyć. Zniesmaczona o godzinie 7 rano byłam już na nogach. Ciepłe słońce dostawało się do wnętrza w domu,  śpiew ptaków nie ciszył tak bardzo. Chęć zrobienia sobie śniadania zniknęła wraz z negatywnym samo poczuciem.Bez celu błąkałam się po zimnych płytkach kuchni szukając soku na jedynie którego miałam teraz ochotę. Usłyszałam kroki współlokatorki na którą od razu skierowałam oczy lecz nasze spojrzenia nie spotkały się. Nerwowe napięcie między nami wyczuwałam w powietrzu. Choć nie widziałam jej oczu jej zachowanie jeszcze bardziej mnie denerwowało.
-Okay-przeciągnęłam dalej nie rozumiejąc podstawy jej zachowania
W takim oto humorze przetrwałam cały dzień aż do spotkania z Louis'em. To właśnie godzina 20 była jedynym pocieszeniem tego okropnego dnia. Na miejscu byłam nawet przed czasem, zaledwie minutę,ale chłopaka jeszcze nie było. Z głowy nie potrafiła mi wyjść kłótnia z przyjaciółka a to wszystko za sprawą mojej dawnej przyjaźni. Dlaczego nie możemy spotykać się w 3? Uśmiechać się razem, wspominać co się działo..jak widać nie można mieć wszystkiego.
-Hey-z zamyślenia wyrwał mnie słodki głos Louis'a
-Cześć-odpowiadziałam całując jego policzek, jednak z głosu nie można było wywnioskować zadowolenia
-Co się stało?-usiadł obok przejmując się moim zmartwieniem
-Nic-odpowiedziałam oschle-Nie ważne, mów lepiej co u ciebie-wymusiłam nie szczery uśmiech
-Przecież widzę, mów mi tu,teraz-jego śmieszna mina poprawiła na kilka sekund humor
-Przestań-zaśmiałam się-Mówię, że to nic takiego.
-Jak nie chcesz to nie mów, ale pamiętaj, że mi możesz wszytko powierzyć, powiedzieć-spojrzał głęboko w oczy, które nie chciały przerwać tej pięknej chwili
-To wszystko przez  Martine, ale błagam nie mówmy o niej, nie chce znowu zepsuć sobie humoru-poprosiłam ponownie zerkając na uśmiechniętego Louis'a
-Przestań-podniosłam lekko głos śmiejąc się
-Przecież ja nic nie robię-zaśmiał się ukazując swój szereg białych ząbków
-Robisz te swoje miny,zawsze mnie rozpraszają-uderzyłam go w ramię nie mogąc powstrzymać śmiechu
-Mówisz o tych?-zapytał zaczynając przewracać oczami, co wywołało napad śmiechu a tym samym poprawę humoru na dłuższy czas
-Dobra, spokój-próbowałam łapać świeże powietrze- Lepiej mów co u ciebie!-szybko chciałam zmienić temat,aby tylko pozbyć się bólu brzucha z zbyt dużej dawki śmiechu
-Nic ciekawego-odwrócenie wzroku znaczyło o kłamstwie
-Znam cię Lou! Mów co się dzieję-w jego oczach zobaczyłam błysk, który pojawia się tylko w jednej chwili-Zakochałeś się?-zapytałam uśmiechając się szeroko
-Nie-jego cichy, nieśmiały głos utwierdził mnie
-Mały Louis się zakochał-zaśmiałam się mając przyjazne intencje-Opowiedz mi coś o niej-zachęciłam będąc ciekawa i zachwycona zarazem
-Jest śliczna.-zaciął się
-Ej no coś więcej! Jaki ma charakter-podekscytowana chciałam dowiedzieć się więcej
-Jest cudowna wiem, że mogę powiedzieć jej wszystko, spotkałem się z nia parę razy i było na prawdę fajnie-lekkie rumieńce pojawiły się na jego policzkach
-To super-zachwyciłam się wnioskując po słowach Louis'a, że opisywaną dziewczyną jest moja przyjaciółka czyli Martin'a
Uśmiech w jednej chwili poszerzył się mając w końcu dowód, że Louis odwzajemnia jej uczucia, a wszystko co między nami się dzieję to tylko przyjazne zamiary. Mogłam być spokojna o nasze relację.
-Ale zmieniając temat, pomyślałem sobie, że może chciałabyś jechać ze mną na kilka dni do Doncaster? Wiesz odwiedzimy miejsca gdzie się poznaliśmy i w ogóle.
-Mówisz serio?-jego pytanie zbiło mnie z tropu, serce zaczęło szybciej bić uświadamiając sobie, że właśnie tego potrzebuje
-No tak-jego szeroki uśmiech pogłębiał chęć spędzenia z nim tych kilka dni w tym wyjątkowym dla nas miejscu
-Pewnie! Może być fajnie-ucieszyłam się rzucając mu się na szyję co ponownie przywołało więcej wspaniałych wspomnień, które możemy odtworzyć..

No i kolejna część za nami:D
Mam nadzieję, że was nie zanudzam.
PS: Odwiesili mi konto na TT więc możecie juz pisać:)
Kocham was ♥

środa, 27 marca 2013

Przeszłość staje się teraźniejszością cz.1

-No wiesz, on jest śliczny, chciałabym się z nim umówić, to znaczy spotykamy się i w ogóle, ale to nie jest jeszcze randka-choć do uszu dochodził emocjonalny głos przyjaciółki tak na prawdę myśli wbiegały na inne tory
Ciało przejęte wsłuchiwało się przyjaciółce, lecz dusza jakby odłączona od serca błąkała się myśląc nad życiem, a dokładniej o wieczorze, który ponownie spędzę przed telewizorem.Mimo tego to wydawało się to lepszym sposobem niż słuchanie kolejny dzień o chłopaku w którym zakochała się rówieśniczka.Jej stosunki sercowe zawsze należały do lepszych niż moje wiec może też to przyczyniło się do odrzucania każdej informacji z nim związanej? Może.. Po prostu od kiedy go poznała nasze rozmowy zawsze kończą się tym samym. Już nawet nie mogę powierzyć jej żadnej tajemnicy, nie mam na to czasu, każde moje słowo przypomina jej chłopaka, który według niej jest najcudowniejszy na świecie. Powtarzając jej że ideały nie istnieją rozmowa ta kończy się kłótnią. Według niej wysoki brunet należy do tej klasy społecznej zwanej ideałami.
-To co pójdziesz ze mną?-pytanie wyrwało mnie w mojego własnego świata
-Ale gdzie?-jej godzinny monolog nawet na chwile nie przykuł mojej uwagi
-No do kawiarni.
-Po co?-zapytałam zdziwiona
-Przecież Ci mówiłam, że spotykam się dzisiaj z Louis'em-jej błyszczące oczy wbijały się w moje, pełne znudzenia
-Kim jest Louis?-po raz pierwszy usłyszałam to imię
-Żartujesz sobie?-jej śmiech, który skończył się zażenowaniem,zaczęłam żałować swojego pytania-Przecież od paru dni tylko o nim ci opowiadam-lekko podniosła głos a jej oczy wypełniły się złością
-Dobra, spoko, ale muszę?-w duchu prosiłam, aby jednak przystała na brak mojej obecności w ich towarzystwie
-Musisz! Musicie się poznać-jej stanowczość jeszcze bardziej mnie zdołowała
Wieczór spędzony nie tylko z przyjaciółką, której myśli nie mogą zapomnieć o poznanym chłopaku i Louis'em, który pewnie nie będzie szczędzić jej słodkich słówek raniących mnie tym samym.Przeróżne próby uniknięcia spotkania z chłopakiem były odrzucane przez Martine.Skazana na 'romantyczny' wieczór cały dzień okazał się beznadzieją, szarą dla mnie rzeczywistością. Jedyną rzeczą, której teraz nie chciałam było oglądanie zakochanej pary..blee..czemu musiało mi się to przytrafić?
Wybija godzina 18 co oznaczało wyjście do kawiarni gdzie miałam poznać nową miłość Martine'y. Choć na mej twarzy można było zobaczyć uśmiech nie odzwierdziedlał mojego wnętrza. W środku wrzałam od złości widząc jasne oczy dziewczyny, która nie mogła doczekać się spotkania.
-Za chwilę powinien być-podekscytowana dziewczyna ciągle kierowała swój wzrok w kierunku drzwi z których ma wyłonić się postać mężczyzny-Już idzie-ucieszyła się niezmiernie, a ja połykając głośno ślinę wymyślałam sposób, aby jak najszybciej stąd zniknąć
-Cześć-przywitała się niewinnie moja koleżanka, a ja usłyszałam całusa w policzek
-Część-męski głos doszedł do moich uszu
-Louis poznaj to jest [T.I]-powoli obracałam głowę w jego kierunku-[T.I] to jest właśnie Louis-skierowałam swoje oczy na chłopaka, który swoim wzrokiem przywołał wiele zamazanych wspomnień
-Louis?-powtórzyłam jego imię z zmieszaną mina podnosząc się z miejsca
-[T.I]?-jego pytanie i ten błysk w oku wyostrzył mysli związane z przeszłością
-Nie wierzę, że to ty-serce zaczęło się radować choć do rozumu nie docierała ta wesoła informacja
-Tyle lat-nasze ciała połączyły się w jedność zapominając o całym świecie ciesząc się jedynie swoja obecnością
-To wy się znacie?-zdziwione a nawet lekko rozczarowane oczy Martiny nie mogły oderwać od nas wzroku
-Pewnie. Od dzieciństwa-zapewnił ja chłopak obejmując moje biodra-Musze przyznać, że się zmieniałaś-powiedział zmierzając mnie wzrokiem od stóp do głów-Na lepsze-poruszył śmiesznie brwiami tak ja to robił kiedy byliśmy dziećmi
-Dziękuję, za to ty nic się nie zmieniłeś-zaśmiałam się głęboko zaglądając w nadal piękne czarujące mnie oczy
-Usiądziemy?-zapytałam czując jak ochota spędzenia tego dnia tutaj spływa na mnie tak nagle
-Jasne-uśmiechnięty chłopak usiadł na przeciw mnie, a tym samym obok Martiny
-Mów co tam u ciebie-zachęciłam go będąc ciekawa jakie przygody zesłał mu los
-W sumie nic ciekawego się nie dzieje, aż do dzisiaj-jego uśmiech doskonale mówił, że spotkanie mnie należy do jego szczęśliwych chwil-A u Ciebie?-dodał po chwili
-U mnie-ciche, ale wyraźne chrząknięcie przyjaciółki i ten denerwujący wzrok przeszył mnie całą-U nas -spojrzał na Martine z uśmiechem, lecz po paru sekundach wrócił do mojego widoku- No wiesz..wakacje, wolne to co lubimy więc jest na razie dobrze-zerknęłam na dziewczynę, która dopiero po chwili z wyraźnym nie zadowoleniem przyznała mi rację
Słowo do słowa, a nasz dialog nie miał końca. Rozmowa znacznie się rozwinęła a nasze osoby chciały wiedzieć więcej o dawnym przyjacielu. Nowe rzeczy zachwycały nas, a każda ciekawostka rozbudzała chęć dowiedzenia się więcej.To spotkanie jakby rozbudzało przeszłość, która jeszcze dzisiaj rano była w zaniku pamięci. Teraz dzięki Louis'owi to wszystko wróciło, te dawne uczucia, przyjaźń..coś pięknego.
Wieczór, od spotkania minęło dobre 3 godziny, a ja dalej nie mogę przestań myśleć o przyjacielu. Powinnam być smutna.Martina obraziła się za moje zachowanie,ale pomimo tego na twarzy ciągle pojawiał się uśmiech. Te ruchy, uśmiech, oczy Tomlinsona były takie jak kiedyś. Tak jakby nic się nie zmieniło po tych 10 latach przerwy.
Zeszłam do kuchni w radosnym humorze. Przygotowując sok do uszu doszedł dźwięk połączenia komórki przyjaciółki. Krzyki informujące ją o tym nie pomagały więc sama zbliżyłam się do telefonu widząc na ekranie imię przyjaciela.
-Martina czemu się nie odzywasz? Czemu nie chcesz dać  mi numeru [T.I]?-usłyszałam lekko zdenerwowany głos
-Louis to ja, [T.I]-zdezorientowana odpowiedziałam
-O to nawet lepiej. Tak sobie myślałem, że może chciałabyś się jutro spotkać?-jego humor w jednej chwili się poprawił
-Czemu nie. Nie mogę się doczekać. To do jutra.-uśmiech się poszerzył, a ja już nie mogłam doczekać się jutrzejszego dnia

No wiec..jak zauważyliście wygrał Louis i to z nim
będzie kilka następnych imaginów:D
Taka informacja, znowu zawiesili mi konto na TT, więc jak coś to kontaktujcie się ze mną tutaj.
Jeśli w najbliższym czasie mi nie odblokują, może założę nowe konto, ale to będę was informować o tym, choć nie jest to ważne.
A więc..widać Tomlinson. To tobą zajmiemy się przez kilka dni:D
Mam nadzieję, że się cieszycie:)

wtorek, 26 marca 2013

NIESPODZIANKA czyli gify + ważna informacja

Z racji tego, że nie mam czasu, żeby napisać imagina, bo mam jeszcze naukę, postanowiłam dodać parę imaginów a gifami. Wiem, że je lubicie, więc no...:D Osoby, które mają twittera i odwiedzają mój profil możliwe, że już je znają bo to właśnie te imaginy dodawałam na moje konto. One są mojego autorska, mam nadzieję, że się wam spodobają, ale jeśli nie macie ochoty na takie imaginy, to proszę zjedźcie na dół bo tam czeka na was kolejna informacja może i mała niespodzianka na którą będziecie mieć duży wpływ;)

Niall: Chłopcy dajcie mi coś słodkiego
Niall: Miałem na myśli [T.I]!


Niall: Liam słuchaj..wczoraj z [T.I]..no wiesz..między nami do czegoś doszło
 
 
Ty:Louis z kim chcesz spędzić resztę życia? Louis:
 
 

Louis: Uff..jakie tu gorąco. A no tak..[T.I] tutaj jest.
 



*Niall kiedy uświadamia sobie, że po koncercie się zobaczycie*
 
 
 Li: I jak ci się układa z [T.I]? Lou: W końcu zgodziła się na randkę
 


Zayn:Niall czy to ty powiedziałeś, że [T.I] nie jest dobra w łóżku?
 
 
*redaktorka wspomina o tobie podczas wywiadu* Zayn:
 

Louis: A [T.I] robi tak<3 Kocham ją  za to:D
 
 
Fanka: A ja cieszę się, że jesteś z [T.I]. Ona jest piękna, Harry:
 
 
Fanka: Zayn czy to prawda, że zerwałeś z [T.I]?


Ty: Zayn! Miałeś wynieść śmieci! Ile razy mam ci powtarzać?! Zayn:Przepraszam


Zayn: Louis pomóż mi! On nie pozwala mi spotkać się z [T.I].


Ty:Moi rodzice jadą na imieniny, nie będzie ich całą noc. Wpadniesz do mnie? Zayn:

 
Ty:Zayn wstawaj! Już późno! Zayn: Kochanie jeszcze 5 minut..
 
 
Niall: Zayn wiemy, że spędziłeś wczoraj cały dzień z [T.I]. Co robiliście? Zayn:
 
 
Louis:Harry no wstawaj! Harry:Ale ja nie chce! W łózku została [T.I]..ja chce do niej!


Ty:Przepraszam Harry, ale nie ma sensu dalej tego ciągnąć. To już koniec. Harry:


Fanka: Harry pokaż nas swój najlepszy taniec.


*wszyscy w 6 wybraliście się na grę w piłkę, ale Harry ciągle kieruję swój wzrok w twoim kierunku*



*obiecałaś Harry'emu,że przyjdziesz na koncert.Kiedy w końcu odnajduje cię w tłumie zapomina tekstu piosenki*

Reporter: Zayn wyobraź sobie, że ta kamera to [T.I]. Co robisz? Zayn:


No to teraz druga informacja! Z racji tego, że zbliżamy się do świat, co za tym idzie? WOLNE! Nawet się nie wiecie jak długo na to czekałam:D Ale nie ważne..zmierzam do sedna..dużo osób pytało się a zarazem prosiło o kolejny kilkupartowiec, niestety nie miałam na to czasu, ale teraz..myślę, że dam radę:D Akurat tydzień starczy na jakiś imagin:D Co o tym myślicie? Piszcie w komentarzach czy chcecie no i oczywiście z kim. Ja później policzę ile osób jest za danym chłopakiem i może już jutro pojawi się pierwsza część. Więc DO DZIEŁA! To od was zależy:)