sobota, 13 kwietnia 2013

Louis

Imagin dla: @make_me_glow

Otworzyłam zmęczone oczy, które przestały świecić swoim blaskiem od kilku miesięcy.Podniosłam się z łóżka nie mając najmniejszej ochoty ponownie zjawić się w szkole. Kolejne spojrzenia, bezpodstawne śmiechy w moją stronę..nienawidziłam tego miejsca.Jako jedynie zadawało mi tyle cierpienia, a dokładniej osoby tak uczęszczające.
Kolejny przytłaczający mnie dzień. Raniący moje serce coraz bardziej.Jest tak bardzo zranione, czuję że nie ma już dla niego ratunku. Jednak dalej brnę w to źle wpływające na mnie środowisko.
Z brakiem sił odbyłam poranna toaletę po raz kolejny nie zjadając śniadania skierowałam się w stronę szkoły. Dzień jak co dzień. Dla mnie zawsze jest szary, a minuty przed godziną 8 rano nadzieją na lepszy dzień. Zawsze rozmyślam, że to właśnie dzisiaj wejdę do szkoły jako zwykła, nie wyróżniającą się dziewczyną, którą nikt nie zauważy. Dla niektórych to dziwne, chcą być lubiani, popularni,ale ja właśnie o tym marze. Aby w spokoju, bez żadnego strachu wracać tutaj każdego dnia.Nie martwić się, że po raz kolejny zostanę wyśmiana bez powodu.Niestety po raz kolejny się pomyliłam. Przekroczenie progu wiązało się z głupimi śmieszkami, które są już rutyną. Jak ja w ogóle mogę myśleć, że to się kiedyś skończy? Szłam przez korytarz z głową spuszczona na dół. Pragnęłam zapaść się pod ziemie, nigdy się do tego nie przyzwyczaje, to za bardzo mnie rani.Szepty, śmiechy, wytykanie palcami, nie dało się tego nie zauważyć.Czułam jak obolałe serce promieniuje łzami w moje oczy. Nie mogłam dać po sobie poznać słabości, jeszcze bardziej zaczęliby mnie męczyć. Otarłam niewidoczną jeszcze łzę na policzku. Odruchowo podniosłam wzrok. Najpopularniejsza grupka chłopaków zwróciła moją uwagę. Jak zwykle...to oni wszystko zaczęli. Cieszyli się moim bólem.Moje cierpienie ich uszczęśliwiało.Uwagę przykuł nowy członek  znajdujący się miedzy 5 chłopakami. Czerwone spodnie, włosy postawione na żelu to obrzydzenia, ale zarazem śmiech z mojej osoby uwydatniał się na jego twarzy.Pogarda nowego ucznia naszej szkoły, sprawiła, że kolejna osoba znalazła się na mojej liście 'nienawidzę'.Odrzucona przez całe społeczeństwo przebrnęłam przez wszystkie lekcje. Moje serce radowało się końcem tego dnia, lecz ciągle dominowało cierpienie.W drodze powrotnej mogłam dać upust wszystkim emocją. Łzy rzewnie spływały po moich policzkach. Miałam dość, siebie, znajomych, całego świata. Brakowało sił, żeby dalej brnąć w te wszystkie upokarzające  mnie sytuacje.Rzuciłam plecak gdzieś w kąt. Nienawidziłam..chce skończyć to wszystko! Bez wyjątku! Nie chce już cierpieć..osoby wyrządziły mi już tyle bólu, którego nie wytrzymuję. Otworzyłam szafkę. Środki nasenne przygotowane były już od pewnego czasu. Wiedziałam, że to zrobię. Była to zaledwie kwestia czasu. Białe proszki wysypały się na rękę. Rozpływały się pod wypływem kropli płaczu zatrzymujących się na ręce. Poczułam je w buzi..teraz tylko czekać na zapomnienie, czyli ukojenie.
'Oczami Louis'a'
-Muszę iść?-zapytałem zniesmaczony
-Tak, to taka tradycja. Idź-wręczyła mi kawałek ciasta a ja niezadowolony musiałem wybrać się do sąsiadów
Zadzwoniłem do drzwi lecz nie dostałem żadnej odpowiedzi, a drzwi nawet nie drgnęły. Zdezorientowany sam chwyciłem za klamkę.
-Jest tutaj ktoś?-krzyknąłem rozglądając się dookoła mieszkania
Cisza panująca w mieszkaniu lekko mnie zdziwiła. Postanowiłem zostawić wypiek mamy w kuchni, którą także wypełniała pustka. Powolnym krokiem zbliżyłem się do stołu. Odłożyłem prezent zauważając osobę przy stole w jadalni.
-Przepraszam, ale myślałem, że nikogo nie ma.
Nastolatka, tak mi się zdawało, nie drgnęła. Głowę opartą miała o ręce skrzyżowane na stole.
-Przepraszam czy coś ci się stało?-zapytałem niepewnie podchodząc bliżej-Ej jak się czujesz?-jej zachowanie wystraszyło moje serce kiedy ruszając jej ramiona dziewczyna nie obudziła się
-Obudź się!-krzyknąłem odsuwając ja od stołu-[T.I]?-zapytałem zdziwiony czując jak moje serce przyśpiesza rytm-Obudź się! Słyszysz mnie! [T.I]?! Co ty zrobiłaś?-krzyczałem ogarnięty strachem
Ciało zaczęło się trząść. Wybranie numeru na karetkę okazało się bardzo trudne. Bałem się, że będzie juz za późno. Przecież ona popełniła samobójstwo..odpwiedzialność na mnie ciążąca tak bardzo mnie przerażała.
'Oczami [T.I]'
Ciężkie powieki podniosły się. Biała powierzchnia ukazała się moim oczom. Chwila bez opamiętania. Nie wiedziałam co się dzieję.Obraz lekko zamazany. Mężczyzna w białym farturze a obok niego chłopak, którego twarz była mi znana lecz nie na tyle aby podać jego imię. Chwila rozglądania się a informacja dotarła do rozumu. Uświadomiłam sobie co się stało i zaczęłam żałować.Zła na siebie, że znajduję się w tym miejscu. Skutek mojego czynu miał być inny.
-I jak się czujesz?-usłyszałam przyjazny męski głos
-Co ty tutaj robisz?!-podniosłam głos zbierając wszystkie siły
-Spokojnie, tylko pytam. To ja cie uratowałem-usiadł obok mnie delikatnie, lecz jego oczy wypełnione były szczęściem ale i strachem
-Po co to zrobiłeś? Trzeba było mnie zostawić!-każde słowo przysważało mi ból
-Czemu to zrobiłaś?-zapytał chwytając moją rękę
-Zostaw mnie! To nie twoja sprawa-spojrzałam na niego z pogardą-Zresztą co to cię wszystko obchodzi? Wracaj do swoich kolegów i dalej się ze mnie śmiej.asss-syknęłam z bólu kiedy chciałam się podnieść
-Nie ruszaj się-wystraszył się-To nie tak.
-A jak?! Nie znasz mnie! Nie wiesz co przeżyłam! Co ty tu jeszcze robisz?!-krzyczałam ostatkiem sił
-Ale chce cię poznać-delikatny,denerwujący mnie uśmiech zagościł na jego twarz
-Spadaj!-krzyknęłam opadając głową na poduszkę czując jak moje ciało opada z całej energii-Nie mam mamy, zginęła 2 lata temu w wypadku. Wjechał w nią pijany kierowca, nie miała szans na przeżycie. Zmarła w szpitalu. Byłam z nią bardzo blisko. Była jak przyjaciółka. Od tego czasu mój tata codziennie pije, nie poświęca mi w ogóle czasu. Jeszcze ta szkoła. Codziennie się ze mnie śmiejecie, nawet nie wiem czemu. To wszystko jest za trudne. Chciałam być tylko szczęśliwa, a ty to wszystko popsułeś.-powiedziałam po chwili ciszy-Wynoś się stąd! Nie chce cię widzieć.
-Ale ja chce..-przerwałam mu
-Nienawidzę cię! wynocha!-krzyknęłam i wraz z jego wyjściem  łzy spłynęły po policzkach
Wszystkie moje marzenia uleciały w przestrzeń. Inaczej wyobrażałam sobie teraz moje życie. Moje ciało było zbyt słabe, abym mogła wrócić do domu. Cieszyłam się, bo chociaż raz unikałam raniących mnie słów ze strony rówieśników. Dwa dni rozmyślałam na szpitalnym łóżku co będzie dalej. Jak teraz potoczy się moje życie. Co zrobić, żeby być szczęśliwą? Ponowić próbę?
-Dlaczego nie chcesz wpuścić tego chłopca do siebie?-zapytała młoda pielęgniarka podłączając kroplówkę
-Jakiego chłopaka?-jej głos mnie zaskoczył
-Ten który cie tutaj przywiózł. Od kiedy tu jesteś siedzi na korytarzu, nawet na chwile nie poszedł do domu-uśmiechnęła się lekko-Musi mu na tobie zależeć.
-Może chce po raz kolejny się ze mnie pośmiać-powiedziałam pewna siebie
-Raczej nie, co chwile pyta się o twój stan. Naprawę się o ciebie boi-zapewniała mnie kobieta
-Może Pani go wpuścić?-zapytałam lekko niepewna
Jej odpowiedzią był uśmiech i zadowolenie. Po chwili w drzwiach ukazał się znany chłopak. Jego zmęczone oczy nie wyglądały za dobrze.
-Powinieneś iść do domu-odezwałam się kiedy usiał obok
-Zostanę z tobą.Chciałem cię przeprosić, nie chciałem się z ciebie śmiać. Po prostu jestem tutaj nowy i chciałem się kormuś przypodobać. Chciałem znaleźć przyjaciół. Przepraszam-jego oczy wbijające się we mnie, wiedziałam, że żałuję tego co zrobił
-Nie musisz przepraszam, rozumiem cię, ale proszę wracam do domu, wypocznij i jak będziesz czuć się na siłach i jeśli będziesz chciał możesz do mnie wrócić-ścisnęłam jego dłoń a na naszych twarzach zagościły promieniujace uśmiechy
Jednak to nie był koniec. Za parę godzin Louis ponownie mi towarzyszył tak samo jak kolejny dzień, po którym wróciłam do domu. Nie opuszczał mnie na krok. Pilnował mnie w domu. Nie dopuszczał do mnie myśli kolejnej próby samobójczej. Stał się moim przyjacielem, który pomógł także w sprawie wyśmiewania. Po raz pierwszy poczułam przy sobie kogoś komu na mnie zależy. Kogoś w nim mam oparcie. Wspaniałe uczucie. Skupiając się wyłącznie na Louis'ie zapomniałam o wszystkich przykrościach, które w pewien dziwny sposób ustały. Przeróżne osoby zaczęły ze mną rozmawiać, uśmiechać się. Jak się okazało to wszystko stało się za sprawą chłopaka, do którego zaczęłam odczuwać mocniejsze uczucia.Po paru tygodniach oficjalnie staliśmy się parą. To on okazał się moim źródłem szczęścia. Z nim nie liczyło się nic innego. Pokochałam jego charakter. Jego osoba jest idealna, idealna, aby przeżyć z nią resztę życia.

I znowu coraz mniej komentarzy.
Ja się staram, znajduję czas a wy..
noo..przykro ;c

Niall ;)

Imagine dla: Amy

-Możesz to zanieść Brytany?-zapytała mama kiedy znalazłam się w kuchni
-A co to?-zapytałam chwytając niewielka karteczkę
-Przepis-odpowiedziała wracając do przygotowywania obiadu
-A gdzie mam to zanieść? Przecież jej nie znam-obojętna położyłam kartkę na blacie
-Pracuje w Nando's, no idź już!-lekko podniosła głos zadziwiając mnie
-Ale teraz?-powiększyłam oczy krztusząc się sokiem
-No tak...idź idź-ruszyła rękami jakby chciała mnie przegonić
Zanim się zorientowałam stałam na zewnątrz za zamkniętymi drzwiami.
-Ale ja mam serial!-krzyknęłam tupiąc nową jakby te słowa miały zmienić prośbę rodzicielki-Ale przy najmniej kupię sobie kurczaka-dodałam po chwili uśmiechnięta
Ruszyłam w stronę dobrze znanego mi miejsca choć nie wiedziałam, że właścicielką jest koleżanka mamy. Słońce tej wiosny, które dopiero od paru dni cieszy obecnością, poprawiło mi humor.  Na twarzy gościł uśmiech, którymi obdarowywałam mijających mnie ludzi.Czułam jak serce się raduje, a ja ogarnięta przez błogość zapominam o całym świecie, problemach, przykrościach radując się pięknym dniem.Chwyciłam klamkę, która dzieliła mnie od środka restauracji.Hałas doszedł do moich uszu który zniszczył moją harmonię z naturą. Po raz pierwszy miejsce to przyprawiło mnie o wstrętne uczucie.Od razu nerwowo zaczęłam wyszukiwać starszej kobiety. Ostatni opis matki nie pasował mi do żadnej widzianej przeze mnie trzydziestolatki.Pomysł wpadający do mojej głowy okazał się idealnym rozwiązaniem. Bez problemu dostałam się do kuchni gdzie dostrzegłam uśmiechniętego Blondyna.Jego obecność uświadomiła mi, że w pewniej sposób musi być związany nie tylko z restauracją, ale również właścicielką. Jego obycie, poruszanie się po pomieszczeniach, ta wiedza co gdzie jest ułożone, zorientowałam się kim jest.
 -Hej, przepraszam-odezwałam się do zadającego się chłopaka-Mógłbyś przekazać to swojej mamie?
Jego powiększone źrenice, pełna buzia w połączeniu wyglądały tak śmiesznie.
-Możesz?-zapytałam ponownie nie mając odpowiedzi
-Ale..ale-zacinał się nie mogąc odnaleźć się w tej sytuacji
Jego błękitne, pełnie omotania oczy skierowane na mnie zauroczyły a zarazem lekko speszyły. Odwróciłam na chwilę wzrok, aby uczucie gorąca na policzkach się zniweliczyło. Lekki, nieśmiały uśmiech na twarzy.
-Więc możesz?-ponowiłam pytanie chcąc szybko znaleźć się w domu, aby jeszcze zdarzyć na ulubiony film
-Ale wiesz..-znieruchomiały nie potrafił wydobyć słowa
-Ok..to ja zostawię to tutaj i powiedź swojej mamię, że jest to przepis na ciasto, które chciała-uśmiechnięta położyłam kartkę na stoliku żegnając się z chłopakiem głębokim spojrzeniem i szerokim uśmiechem
Droga powrotna do domu minęła szybko a w głowie było pełno myśli na temat syna przyjaciółki mamy.Jednak wraz z przekroczeniem progu, obejrzeniem pierwszej sceny serialu wszystkie wcześniejsze obrazy zniknęły z wszelkich myśli.Zadowolona przesiedziałam przed telewizorem do wieczora.Po domu rozniósł się dźwięk połączenia mamy telefonu. Pogłośniłam kanał na który leciała ulubiona piosenka.
-[T.I] czemu nie zaniosłaś Brytany przepisu?-usłyszałam gruby głos kobiety przebijający głośną muzykę
-Zaniosłam. Zostawiłam go jej synowi-odezwałam się wracając do telewizji
-Przecież Brytany nie ma syna-usłyszałam jej głos tuż za plecami
-Jak to?-zapytałam uspokajając bijące jak oszalałe serce pod wpływem jej szybkiego znalezienia się tuz obok-Taki Blondyn z niebieskimi oczami-jego obraz pojawiający się przed oczami przywołał uśmiech
-Idź jeszcze raz-postanowiła, moje prośby nie były żadnym przekonaniem
Parę minut później byłam w tej samem drodze co Parę godzin temu.
-Już jestem.Proszę-z uśmiechem wręczyłam przepis
-Dziękuję bardzo-odpowiedziała kobieta z uśmiechem
-Przepraszam ale dałam ten przepis..-kątem oka zobaczyłam znany mi obraz-temu chłopakowi-wskazałam na niego palcem jednocześnie spotykając się z nim wzrokiem
-To jest Niall nasz stały bywalec. Nie jest moim synem.
-Właśnie to chciałem ci powiedzieć, ale nie dałem rady-lekko się zmieszał kiedy znalazł się obok nas
-Ups-wymsknęło się z moich ust
-Ale dałem przepis mojej mamie i ciasto było pyszne-jego oczy się zaświeciły na samą myśl
-Minęło parę godzin a już je zjadłeś?-zapytałam śmiejąc się
-Bo było pyszne-uśmiechnął się znacząco rozbudzając we mnie fale gorąca
-Jeśli chcesz mogę cie poczęstować, mam go jeszcze trochę w domu-zaproponowałam nie mogąc oderwać wzroku od pięknie błyszczących błękitnych oczu
Jego szeroki uśmiech był cieszącą mnie odpowiedzią. W swoim towarzystwie wyszliśmy z ulubionej restauracji. Słońce zatrzymujące się na naszych ciałach rozweselało atmosferę. Niewinna, skromna rozmowa po pewnym czasie się ożywiła.
-Przepraszam, że cie pomyliłam, ale tak dobrze sobie radziłeś w kuchni, że myślałam, że jesteś rodziną-lekko zmieszana musiałam wyjaśnić tą sprawę
-Nie ma sprawy.Ale zaraz..zdaje mi się, ze ja tam jestem częściej niż właścicielka-zamyślił się
-To nie możliwe-towarzyszył mi wesoły humor
-Możliwe, na serio-potwierdził to kiwając głową
Zaśmiałam się uświadamiają sobie jak duże poczucie humoru drzemie w chłopaku. Jego uśmiech, którym mnie po chwili obdarzył był taki piękny. Śmiechy doprowadziły nas do mieszkania. Nie przerywając rozmowy zajadaliśmy się pysznym ciastem. Widok chłopaka co chwile mnie rozśmieszał. Miny pojawiające się na jego twarzy doprowadziły do bólu brzucha pod wpływem zbyt dużej dawki śmiechu.
-Widzę, że Ci smakuje-odezwałam się
-Mówiłem, ze ten placek jest pyszny-oderwał się na chwilę od jedzenia
-Jak chcesz to mogę jutro upiec ci drugi-zaproponowałam widząc jak podnosi wzrok
-Nie moge cie wykorzystywać-lekko zaniepokojony odłożył kawałek ciasta
-Ale ja lubię piec, to nie będzie kłopot-zapewniłam go widząc niezdecydowanie w jego oczach
Pragnął tego lecz jego charakter prawdziwego dżentelmena mu na to nie pozwalał.
-Zgodzę się, ale pod warunkiem, ze ci pomogę.
-Zgadzam się-zaśmiałam się podając sobie dłonie na znak obietnicy
Następny dzień. Jak obiecał tak zrobił. O określonej godzinie znalazł się w moim domu, lecz nie przewidywałam takiego przebiegu sprawy. Pieczenie ciasta zajęło nam dobre parę godzin co było powodem ciągłych śmiechów i przeróżnych zabaw zaczynając od mieszania nieodpowiednich składników po rzucaniu się mąką. Jednak efekt był wyśmienity..muszę przyznać, że to ciasto nas połączyło..tak właśnie tak. Od tego czasu spotykamy się. Telefony komórkowe przepełnione są wiadomościami od tej jednej wyjątkowej osoby. Zaczynam czuć, że między nami rodzi się wyjątkowe uczucie..może to właśnie on....może to właśnie Niall jest moim przeznaczeniem, życiem, prawdziwym szczęście? Zaczynam wierzyć, że tak jest.

Przepraszam za błędy, ale komp tak mi zamula, że
mogło jakiegoś nie poprawić.
Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale ci nauczyciele są porypani..
tyle nauki, sprawdziany, kartkówki..masakra..ale
mam nadzieję, że imagin poprawił wam trochę humor:D
Kochaaaam ♥

niedziela, 7 kwietnia 2013

Harry :D

Imagin dla: @Mariaanne94

-Jak to już nie ma?-krzyknęłam kiedy przyjaciółka uświadomiła mi, że  bilety na koncert The Script są już wyprzedane
-Nic ci na to nie poradzę-bezsilna wzruszyła ramionami
Zerknęłam na ekran komputera. 'Bilety wyprzedane'. W jednej chwili moje marzenia legły w gruzach. Tak długo czekałam na ten dzień. Zobaczyć idola, najwspanialsze uczucie na świecie. Nie mogłam doczekać się dnia w którym bilety wejdą w sprzedaż. Gniew na samą siebie zaczął wypełniać ciało.
-Po co ja szłam do tej łazienki?-pytałam siebie podniesiony głosem nie mogąc wybaczyć sobie, że tak zaprzepaściłam szansę ich spotkania. Gdybym sama siedziała przy komputerze może teraz byłabym najszczęśliwszą osobą posiadająca bilet na koncert najwspanialszego zespołu pod słońcem.Niestety nie można mieć wszystkiego. Usiadłam załamana przy biurko, czując jak serce ogarnia smutek, a oczy wypełniają się łzami.Byłam o krok od spełnienia swoich marzeń..teraz wiem, dlatego nazywa się je marzeniami, bo żadko wciela się je w rzeczywistość.
'Czy nie masz jeszcze biletu na The Script a bardzo chciałbyś ich zobaczyć?'-usłyszałam głos w radiu
Podniosłam głowę, mężczyzna zadający pytanie był moja ostatnią nadzieją.
'Jeśli tak, to powinieneś za parę minut wstawić się w Parku Rozrywki. Jeśli wygrasz wszystkie rundy to właśnie w twoje ręce dostanie jest bilet...' wystarczyło tylko tyle. Ostatnich słów nie usłyszałam. Z prędkością światła biegłam do pobliskiego parku odzyskując nadzieję. Uśmiech na twarzy wradał się wraz z różnymi obrazami pojawiającymi się przed oczami związanymi z koncertem. Jednak los się do mnie uśmiecha. Wie doskonale, jak bardzo ten koncert jest dla mnie ważny.  Z szybszym oddechem znalazłam się obok bardzo dobrze znanego mi miejsca. Przeróżne kolorowe obrazy przykuwały moja uwagę lecz cel był inny. Dostanie się do kasy, aby zdobyć moje marzenie. Poczuć go w dłoni. To on jest moją przepustką do lepszego świata, do zobaczenia osoby, która wyrwała mnie z ciągłej monotonii, zmieniła moje życie, uświadomiła, że warto walczćy o coś co się kocha..właśnie to muszę zrobić. Tak mówi mój idol.
'Jeszcze tylko parę minut, aby zapisać się do konkursu i powalczyć o vipowski bilet na koncert The Script w naszym mieść'-głos rozniósł się w powietrze
-Vipowski?-zapytałam sama siebie nie wierząc, że tak drogi bilet jest na wyciągnięcie ręki
'Oczami Harry'ego'
-No to w końcu dzień wolny, będę mógł wypocząć-powiedziałam cicho stając w kolejne do kasy
Park Rozrywki to moje ulubione miejsce. Mogę poczuć się swobodnie. Nie muszę się ograniczać. Dziewczyna przede mną. Jej noga wystukiwała nerwowy rytm. Drżące ręce, jakby jej serce nie było cierpliwe.
-Chce się zapisać na konkurs, muszę zdobyć ten bilet na koncert-jej drżący głos, zachowanie to przejęcie się wydło mi się dość dziwne
-Proszę wejść-ucieszone dziewczyna podskakując jak małe dziecko weszła do Parku Rozrywki
-Jaki koncert?-zapytałem kasjerkę
-The Script, można wygrać bilet-spojrzałem na ucieszoną dziewczynę, która nie mogła doczekać się zadań, przeszkód dzielących ja od usłyszenia głosów na żywo
-Też chce się zapisać-powiedziałem uśmiechnięty dostając odpowiednią opaskę pozwalającą na zabranie udziału.
'Oczami [T.I]'
Pierwsze zadanie. Proste jak mi się zdawało, ale nie zostałam zwyciężczynią. Trafienie gumową kulką w oddalony o 4 metry otwór przerosło mnie, a moje miejsce zając chłopak z burza loków na głowię.Drugie zadanie polegające na wytrzymaniu jak najdłużej na kręconym się krzesełku nie przyniosło mi pierwsze miejsca jak poznanemu już chłopakowi. Ten jego szyderski uśmiech kiedy po raz kolejny odebrał nagrodę za pierwsze miejsce. Zaczynał mnie denerwować.
Kolejna przeszkoda nabrała we mnie energii. Wygrałam pokazując zielonookiemu,że moja chęć walki i zwycięstwa przewyższy jego i to ja będę dumna właścicielką biletu..niestety pomyliłam się. Kolejne zadania nie był na miarę moich możliwości. Z szyderskim uśmiechem nagrody zdobywał chłopak, którego nienawidziłam. Ta pewność siebie, ten wzrok, którym mnie obdarowywał podczas odbierania rzeczy przybliżających go do mojego marzenia. Zrezygnowałam nie mając szans przy ostatnim zadaniu. Odeszłam nie mogąc patrzeć na znienawidzonego przeze mnie chłopaka, który pewnie okaże się czempionem. Moje pełne nadziei jeszcze parę minut temu serce teraz ogarnął niesamowity smutek, którego nie miałam ochoty poprawiać. Usiadłam na ławce nie mogąc zrozumieć dlaczego los tak bardzo karze mi cierpień? Jeden bilet..czy o tak dużo proszę?
'Oczami Harry'ego'
-Tak..-krzyknąłem zadowolony zwyciężając całą zabawę, lecz moje oczy nie znalazły wśród tłumu walczącej dzielnie dziewczyny.
Musiałem ją odnaleźć. Nie chciałem zakończyć tak naszej dziwnego rodzaju znajomości. Nie myślałem, że wygram, poza tym, jej radość bijąca z oczy, byłem pewny, że to ona zgarnie bilet na jeden z moich ulubionych zespołów.Zauważyłem ją, siedząca na ławce. Kolana pod brodą, wyglądała tak niewinnie. Smutek bij z jej oczy. Wyglądała zupełnie inaczej niż przed kasą, jak zupełnie inna dziewczyna.
-Jak się czujesz?-zapytałem niepewnie usiadając obok niej
-Co cię to obchodzi?-odpowiedziała agresywnie przenosząc swoje oczy na moją osobę
'Oczami [T.I]'
-Obchodzi-miał czelność odpowiedzieć
-Weź iść sobie, zniszczyłeś moje marzenia, fajnie się czujesz?-czułam jak moje oczy wypełniają się łzami
-Chce je odbudować, a raczej..tak na prawdę od początku chciałem wygrać to dla ciebie, widziałem jak ci na tym zależy, proszę-wysunął papierek o którym tak bardzo marzę
-Że co?-zdziwiona otarłam łzę spływającą po policzku
-No tak, prosze weź go-uniosłam lekko kąciki ust niedowierzacąc zaistniałej sytuacji
-Ale..ale-zacinałam się nie mogąc uwierzyć, że moje marzenie jednak się spełni
-Mam nadzieję, że będziesz dobrze się bawić-powiedział z uśmiechem oddalając się ode mnie
Chwyciłam papier. Był tylko moją własnością. Serce ponownie ogarnęła niesamowita błogość. Świat stał się pieęniejszy.
-Zaczekaj!-krzyknęłam uświadamiając się co się stało-Nawet ci nie podziękowałam-powiedziałam kiedy chłopak się zatrzymał i obrócił w moją stronę-Ja..ja nawet nie wiem jak ci podziękować, to dla mnie na prawdę ważne-obdarowałam go uśmiechem, zrobił to samo
-Po prostu mnie przytul wtedy zrozumiem, że dobrze zrobiłem.
Spełniłam jego zadanie.Zatonęłam w jego mocnym uścisku zaciągając się przyjemnym zapachem jego perfum, które zostały zapamiętane na długo. Odszedł z uśmiechem na twarzy
Jednak to nie był koniec. Za miesiąc odbył się koncert. Był tam. Wszystkie piosenki spędziliśmy razem, śpiewając dobrze się bawiąc, a przy smutnych przytulając. Świetnie się bawiliśmy w swoim towarzystwie, dlatego spotkania stawały się coraz częstsze i to one doprowadziły do namiętnego uczucia rodzącego się miedzy nami. Po paru miesiącach zostaliśmy parą, która szczęśliwa często bywa w Parku Zabawi jednak teraz to ja wygrywam, swoim uśmiechem uszczęśliwiam chłopaka, który jest dla mnie wszystkim.

Więc znowu Harry, ale nie miejcie do mnie pretensji, że takie pokazują się imaginy.
Zobaczcie sobie na zamówienia, idę po kolei aby było sprwiedliwie.
Nie mogę sobie wybierać osoby bo niektórzy będą czekać 2 dni, a niektórzy miesiąc, tylko żeby  po kolei był inny chłopak.
Druga sprawa..po to zrobiłam zakładni, żebyście ich używali.
Nie piszcie w komentarzach spamu do bloga..od tego jest zakładka! Tak samo z zamówieniami, prośby o imagina pod imaginami nie uznaję, pisze dla tych, którzy mnie słuchają i piszą swoje prośby w 'zamówienia'
Mam nadzieję, że mnie rozumiecie;)

piątek, 5 kwietnia 2013

Harry

Imagin dla: @HeroHarreh

-Ale przecież wiesz, że umówiłam się z Harry'm-krzyczałam wpatrując się w mamę
-Spotkacie się jutro-jej spokojny głos jeszcze bardziej mnie denerwował
-Jutro wyjeżdża-nie panowałam nad emocjami zapatrzona na zadowoloną rodzicielkę, której najwidoczniej pasowało popsucie mi planów
-Tak mi przykro-sztucznie się zasmuciła
-Mi też jest smutno, że nie potrafisz zaakceptować tego, że chociaż raz chce spędzić spokojnie wieczór z osobą, którą kocham najbardziej. Nie wiedziałam, że taka jesteś!-zaakcentowałam ostatnie zdanie wybiegając do ogrodu
Wypełnione gniewem serce przyzwyczajało się do spokojnego otoczenia przyrody. Śpiew ptaków, słońce otulające swoim ciepłem nie tylko powietrze i piękny obraz ale także mnie. Głębokie oddechy uspokajały bijące szybciej serce oraz zszarpane doszczętnie nerwy, których w pewnej chwili nie potrafiłam utrzymać na odpowiedznim szczeblu. Przed chwila przekroczyły granicę, która uwydatnia się tylko w ważnych sprawach, które nie idą po mojej myśli.
Chwyciłam rękawiczki, które z niewielkim trudem podniesionego jeszcze ciśnienia włożyłam na ręce.Klęknęłam przed zarośniętymi, ulubionymi kwiatami mamy.To one zdobiły nasz wielki ogród w którym kocham spędzać wolne chwile. Teraz, najchętniej wyrwałabym je razem z korzeniami, aby tylko ich nie pielęgnować. To one zepsuły mój pięknie zapowiadający się wieczór z najcudowniejszym chłopakiem na ziemi.
Jeden chwast, drugi, trzeci i po nich kolejne. Zdenerowowanie zamieniło się w smutek, a ruchy stawały się spokojniejsze i coraz bardziej leniwe.Gorące promienie słoneczne opalały moje ciało dając przy tym uczucie gorąca. Bluzka zniknęła z mojego ciała. W samym staniku i krótkich spodenkach dalej oddałam się denerwującej mnie pracy. Usłyszałam przez otwarte okno dzwonek do drzwi, który dostał się aż do ogodu. Nie drgnęłam. Chciałam jak najszybciej skończyć pracę w ogóle mnie nie cieszącą.
-Cześć kochanie-poczułam zimne dłonie na plecach i słodki głos lekko mnie wytracający z równowagi i harmonii
-Wystraszyłeś mnie-podniosłam się z miejsca przeszywając Harry'ego piorunującym wzrokiem
-Uumm-zachwycił się-Podobasz mi się w takim stroju-jego oczu zaświeciły blaskiem zatrzymując się na piersiach
-Spadaj-zezłościłam się odsuwając go lekko ręką
-Ej co jest?-zdziwił się chłopak przytulając moje ciepłe od słońca ciało
-Nie wszyscy mają tak idealne życie jak ty, że nie mają żadnych obowiązków i zawsze wszystko idzie po ich planie-odsunęłam się gwałtownym ruchem
-Rozmawialiśmy o tym..przecież wiesz, że to wygląda zupełnie inaczej-raniące go moje słowa podniosły jego ton
-Przepraszam kotku-zrobiło mi się głupio-Nie chciałam-przytuliłam go wtulając się w klatkę piersiową-Pokłóciłam się z mamą, nie potrafi zrozumieć tego, że ja też mam własne życie.
-Nic się nie stało-odwzajemnił uścisk a ja poczułam jego usta na czole-To może ci pomogę-zaproponował wymuszając swoimi silnymi dłońmi abym spojrzała wprost w jego oczy
-Nie, coś ty. Jak skończę to przyjdę do ciebie i mam nadzieję, że ładnie się pożegnamy przed jutrem-uśmiechnęłam się szerokow widząc tą radość bijącą z jego oczu, która zawsze mnie oczarowuje
-No ja też-dodał ucieszony składając na moich spragnionych jak zawsze ustach soczysty pocałunek, który okazał się zaspokojeniem na parę minut
-To widzimy się za kilka godzin-dopowiedziałam po poprawiającym mi humorze pocałunku
-Jak chcesz to możesz przyjść w takim stroju jakim teraz jesteś-zaśmiał się cwaniacko uciekając przed zabawką, należącą do mojej siostry leżącą blisko piaskownicy, którą wprawiłam w ruch
-Spadaj!-zaśmiałam się widząc jak Harry znika z uśmiechem za dom-Debil-powiedziałam sama do siebie wracając do pracy aby jak najszybciej spotkać się z żartownisiem
Usiadłam przed dużym kwiatem nie zważając na dokładnośc, szybko chciałam zauważyć efekty mojej pracy i oderwać się w lepszy dla mnie świat. Kątem oka zauważyłam poruszający się obraz z prawej strony. Obróciłam głowę. Uśmiechnięty Harry zakładał rękawiczki. Odwzajemniłam ruch wracając do widoku kwiatów.
-Zaraz..co ty tutaj robisz?-zapytałam zdziwiona kiedy wiadomość ta dostała się do rozumu
-Pomogę ci-jego rwąca chęć do pracy zaskoczyła mnie
-Ale przecież ty nie wiesz co robić-zaśmiałam się
-Patrzyłem na ciebie i wiem,że mam wyrywać to-powiedział chwytając małą stokrotkę
Uradowany spojrzał na mnie pokazując mi swój 'chwast'.
-Harry to jest kwiatek i jego masz zostawić, wyrywasz to-wskazałam odpowiednią zieleninę chłopakowi który od razu zabrał się do pracy
Usiadłam niedaleko, aby 'pod okiem' mieć ruchy chłopaka, ale żebym sama swobodnie mogła wydzierać niepotrzebną roślinność. Jego ruchy, ta radość z jaką to robił rozśmieszała mnie. Jeszcze nigdy nie widziałam go takiego szczęśliwego podczas jakiejś  pracy.
-Dobrze ci idzie-pocieszyłam go zauważając jak szybko radzi sobie z zarośniętymi kwiatami
-Po prostu, chce to szybko skończyć, żebyśmy mogli gdzieś wyjść-uśmiechnął się szeroko nie przerywając swojego nieprzymusowego obowiązku
-Wiec tylko o to ci chodzi. Myślałam, że chcesz mi pomóc. Że o mnie dbasz, żebym się nie zmęczyła-zażartowałam próbując być poważna
-Ależ oczywiście-zbliżył się do mnie-Tylko o to mi chodziło-przytulił mnie mocno odbijając swoje usta na szyi
Ciepłą, delikatna dłonią przeciągnął palcem wzdłuż mojego kręgosłupa. Wzdrygnęłam z uśmiechem na twarzy. Oddech zatrzyumujacy się na moim ciele dawał dreszcze. Pocałunki obdarowywały moje ramię.
-Co ci się stało, że jesteś taki czuły?-zapytałam rozkoszując się jego ustami na swoim ciele
-Po prostu Cię kocham-zielone oczy zajrzały głęboko w moje pełne mocnego uczucia
-Też cię kocham-odpowiedziałam zagłębiając się nie tylko w jego hipnotyzujących mnie oczach,ale zniewalającym uśmiechu
Spojrzał na ust. Pragnęłam tego samego co on. Przygryzłam wargę. Uśmiechnął się dobrze wiedząc co oznacza mój ruch. Zbliżył się na tyle, aby musnąc moje usta. Nie lubiłam kiedy tak ze mną pogrywa, dlatego przejmując inicjatywę wbiłam się w smaczne usta chłopaka, które jak zawsze potrafią zaspokoić najpotrzebniejszą potrzebę. Zamknęłam oczy, aby bardziej rozkoszować się ich smakiem i obenością.
-Macie skończyć swoja pracę-usłyszeliśmy głos mojej mamy
-Nie zwracaj na nią uwagi-powiedziałam kiedy Harry odsunął nasze wargi
Zaśmiał się chytrze ponownie łącząc nasze usta w namiętnym i długim pocałunku.

 

środa, 3 kwietnia 2013

Niall

Imagin dla: @EdithBielak

-Kochanie, przyszedł ci sms-krzyknęłam z kuchni aby mój głos doszedł do Niall'a, który znajdował się na pierwszym piętrze naszego domu
Odpowiedziała mi cisza. Nie dziwiłam się, wczorajsza impreza na której był Niall źle na niego wpłynęła. Boląca głowa nie akceptuje szybkich ruchów więc sama stwierdziłam, że przeczytam wiadomość i powiem chłopakowi co się w niej znajduję.
Chwyciłam jego telefon mając w głowie tylko Niall'a, który teraz cierpi, a mi robi to uśmiech na twarzy.Otworzyłam skrzynkę odbiorczą. Nadawcą był nieznajomy numer. Włączyłam.Przeczytałam całą zawartość. Zaniemówiłam. Moje serce się zatrzymało. Wpatrywałam się w słowa, które mnie tak bardzo zraniły.Czułam jak serce wypełnione po brzegi miłością ogarnia nienawiść, która łamie go na miliony kawałeczków.Gnie mnożył się z każda sekundą i wyobrażeniami przez tego sms'a. Myślałam, że mnie kocha, a on tak po prostu to zrobił? Oczy zaczęły wypełniać się gorzkimi łzami. Ich źródłem było serce próbujące choć w najmniejszym stopniu się odbudować.
-Mówiłaś coś do mnie?-usłyszałam jego spokojny głos
-Tak-odpowiedziałam z uśmiechem patrząc w jego małe oczy z wycieńczenia
-Co?-odpowiedział mi z uśmiechem
-Że cię nienawidzę-krzyknęłam
-Po pierwsze ciszej-chwycił się za głowę-A po drugie co?-zdziwił się
-Jak mogłeś mi to zrobić?Ja cie kochałam-emocje górowały a panowanie nad nimi było w tej chwili nie możliwe
-Nic nie zrobiłem-próbował się tłumaczyć
-Przespanie się z inna dziewczyną nazywasz niczym?-krzyczałam coraz bardziej aby jeszcze bardziej się na nim odegrać
-Uspokój się! Przecież wczoraj byłem na imprezie, nie mogłem..-zaciął się jakby odnalazł pewne wspomnienie w myślach
-No właśnie! Nie chce cię znać-krzyknęłam ponownie rzucając jego telefon w kąt
Ruszyłam w stronę drzwi. Nie potrafiłam patrzeć dłużej na chłopaka który przed chwila w moich oczach był najsłodszym stworzeniem,a teraz okazał się podłą świnią, która nie potrafi szczerze kochać.
Śnieg zatrzymujący się na moich rekach, które nie były osłonięte żadnym materiałem dawał zimno.Nie odczuwałam go. Od środka ogrzewała mnie fala gorąca, którą rozbudził Niall swoją zdradą.Zszarpane nerwy jeszcze bardziej dawały o sobie znak kiedy na mojej osobie zatrzymywały się spojrzenia przechodniów, którzy dziwili się, że w taką srogą zimę dziewczyna idzie w podkoszulku jeszcze z czerwonymi oczami. W głowie był tylko on i ten okropny czyn, który mi wyrządził. Kochałam i nienawidziłam jednocześnie. Jest dla mnie zbyt ważny, żeby tak nagle się od niego odwrócić, ale z drugiej strony nie chce mieć z nim żadnego kontaktu. Wspomnienia o naszych pocałunkach, przytulenia, słodkich słówkach obrzydzała mnie. Chciałam jak najszybciej się ich pozbyć, pozbyć się jego i wszystkiego co z nim związane.
Zmarznięta udałam się do przyjaciółki. Pytania, pytania, ciekawość a ja nie chciałam rozmawiać. pragnęłam zostać sama. Odłączyć się od całego świata. To wszystko było jak okropny sen, z którego nie mogłam się obudzić. Serce tak bardzo bolało. Nie potrafiłam normalnie funkcjonować.
-[T.I] mogę wejść?-usłyszałam głos przyjaciółki
-Wchodź-odpowiedziałam wycierając mokre pliczki
-Niall chciał z tobą porozmawiać-wysunęła w moim kierunku swoja komórkę
-Nie chce z nim rozmawiać. Niech się ode mnie odwali! Nienawidzę go!-krzyczałam czując jak moje serce się kurczy
-Mówi, że zrobił to po alkoholu, nic nie pamięta i nie chciał tego.
-Zamknij się! -krzyknęłam wybiegając do łazienki gdzie nie krępując się wylałam z siebie tonę płaczu
Kolejne dwa dni..płacz towarzyszył mi bez ustanku, jakby był moim przyjacielem. Serce nie potrafiło się odbudować. Noce nie przespane. Worki pod oczami. Zmęczenie. Smutek. Tylko to odczuwałam. Nic poza tym. Nienawidziłam siebie, za to jak bardzo to przeżywam. Nie jest tego wart.
-Dzień dobry-zmierzyłam wzrokiem koleżankę, które wypowiedziała te słowa w złą godzinę-Przepraszam. Zjesz coś?
-Wystarczy kawa-bez siły usiadłam na krześle zatrzymując oczy na dzisiejszej gazecie
Wzięłam ją do ręki. Przewracałam kartki papieru uważając, że nie ma nic ciekawego. Ostatnia strona. Uwagę przykuło nazwisko Horan, który okazał się nadawcą informacji zamieszczonej w tym czasopiśmie '[T.I] kocham Cię najbardziej na świecie. Błagam odezwij się do mnie. Żyłuję tego co zrobiłem. Proszę nie odchodź, za bardzo cię kocham. Twój Niall' Przeczytałam poszerzając swoje źrenice.
-Patrz, patrz!-krzyknęłam do przyjaicółki uradowana nie mogąc napatrzeć się na głupi wpis który w małym stopniu ucieszył moje serce
-To piękne. Wybaczysz mu?-zapytała z uśmiechem
-Nie wiem. Dalej boli mnie to co zrobił-bolesne wspomnienie ponownie wróciło
Wróciłam do pokoju. Nienawiść mieszała się z miłością. Moje serce nadal należało tylko do niego jednak czy jestem na tyle silna, żeby z nim porozmawiać i wybaczyć?
Refleksja. Cały dzień. Nie widziałam co zrobić. Serce dalej bolało choć dawało mniejsze cierpienie. Pragnęłam go przytulić, poczuć jego zapach..marzyłam o tym w tej chwili.
-[T.I] chodź szybko, szybko!-usłyszałam przeraźliwy, ale zachwycony głos przyjaicółki
Zerknęłam na zegarek. Parę minut po 15.
-Idę, idę-lekko zezłoszczona zeszłam na dół
-Patrz-wskazała mi obraz za oknem
Zdziwiona zbliżyłam się do niego. Zachwyciłam się. Odebrało mi mowę. Na śniegu widniało  ogromne serce ozdobione płatkami róż a na środku napisz z małych świeczek 'Kocham cię'. Wyglądało to tak pięknie. Znieruchomiałam z uśmiechem na twarzy. Oczy wypełniły się łzami,ale tym razem radości i dumy.
-Przepraszam za wszystko, byłem pijany, nie chciałem tego-usłyszałam jego głos za plecami
-Jak...jak ty się tutaj znalazłeś?-zdziwiła mnie jego obecność
-[I.P] mnie wpuściła. [T.I] kocham Cię proszę zrozum to, jesteś dla mnie najważniejsza, bez ciebie to w ogóle nie ma sensu-w jego oczach zauważyłam smutek
-Żałujesz?-zapytałam zagłębiając się w tych pięknych oczach
-Tak i to cholernie. Wybaczysz mi?-zapytał z nadzieję
Spojrzałam za okno podziwiając po raz kolejny na piękne serce.
-Kocham Cię-powiedziałam zaniżając się w spragnionych ustach
-A ja kocham cię bardziej-powiedział w przerwie pocałunku
Czułam jak serce wypełnia się prawdziwym uczuciem. Jak moje życie nabiera sensu. Zrozumiałam, że tylko on jest mi potrzebny do szczęścia. Dzięki niemu się uśmiecham. On jest moją nadzieją, a źle rzeczy należy usunąć z pamięci. Nasza miłość jest zbyt głęboka aby ja zaprzepaścić.

 Prosze przeczytajcie, to dla mnie bardzo ważne!
I jeśli wysyłaliście takie coś, dajcie mi znać♥
Albo jeśli znacie jakąś osobę:)

wtorek, 2 kwietnia 2013

Harry :)

Imagin dla: Kika

Spojrzałam w lustro.Z uśmiechem przejechałam rękami po idealnie ułożonej na moi ciele sukience .Zadowolona obróciłam  się w okół własnej osi aby sprawić czy wszystko jest dobrze.Świadomość upewniająca mnie, że ta impreza będzie wyśmienita, że nie będzie brakował mi dobrej zabawy, stwierdziłam jednak, ze torebka nie będzie mi potrzebna.Wyszłam na zewnątrz dostrzegając taksówkę. Słońce zatrzymywało się na opalonym ciele dając przyjemne ciepło.Wsiadłam do samochodu z którego wyszłam po ledwie paru minutach. Głośna muzyka doszła do uszu kiedy uchyliłam drzwi taksówki. Wiedziałam, że dobrze postąpiłam podejmując żeby  tutaj przyjść. Poprawiając włosy uśmiech się poszerzył a ja podekscytowana zbliżyłam się do drzwi. Otworzyłam je lecz pomieszczenie było puste. Zdziwienie ogarnęło moje serce co widoczne było w powiększonych oczach, lecz hałas ciągle dochodził do uszu. Zrobiłam parę kroków, minęłam ścianę która rozwiała wszelkie zwątpienia. Moim oczom ukazała się wielka grupa ludzi, którzy świetnie bawili się w ogrodzie. Ponownie się uradowałam odzyskując nadzieję na świetną zabawę. Szybkim krokiem znalazłam się wśród tłumu wyszukując znajomych. Nie było to problemem. Już zaledwie po chwili stałam nad basenem z drinkiem w kręgu najlepszych przyjaciół. Czułam się wspaniale i pięknie jednocześnie. Idealny strój, idealny humor-wszystko było perfekcyjne dodając do tego przystojnych chłopaków wokół.
'Oczami Harry'ego'
-Nie wyrwiesz dzisiaj żadnej laski-zatwierdzał mnie Zayn
-Jeszcze się zdziwisz-wiedziałem, że się myli
-Zobaczę jak z tej imprezy wyjdziesz sam-jego szyderstwo denerwowało mnie
-Poznam dziewczynę i zamknij się!-podniosłem głos nie wytrzymując jego pewności siebie
-Nie unoś się tak Loczku bo ci jeszcze coś pęknie i nie zagadasz do żadnej dziewczyny-śmiał się Mulat
-Spadaj!-nie chciałem go więcej słuchać więc szybkim ruchem obróciłem
Nie zauważyłem że zaraz za mną stoi grupka ludzi a co się z tym wiąże? Wpadłem na nich a dokładniej na dziewczynę, która po chwili, pod wpływem mojej dużej sił znalazła się w basenie
-O kurde-powiedziałem sam do siebie patrząc znieruchomiały na dziewczynę, która próbowała dostać się nad wodę
-[T.I], [T.I] nic ci nie jest?-chłopak obok mnie podał rękę dziewczynie
-Kurwa co za kretyn!-usłyszałem jej głos i rozmazaną z tuszu twarz
-Przepraszam-odezwałem się cicho i nieśmiało kiedy pomogłem wyjść jej z basenu
-Dobra nic się nie stało. Anne masz jakieś ciuchy?-szybko lekko speszona spojrzała na przyjaciółke z która udała się do mieszkania
-No umiesz zrobić na dziewczynie wrażenie-usłyszałem głos przyjaciela
-Zamknij się!-krzyknąłem biegnąć w kierunku domu gdzie udały się dziewczyny
Głosy dochodziły z pokoju na górze. Choć bałem się spotkania wiedziałem, że muszę ją przeprosić. Nie wiedziałem jak, ale musiałem.Uchyliłem drzwi do pomieszczenia w  którym się znajdowała.
-Daj mi tą bluzkę-lekko zdenerwowany ale dalej słodki głos wypełnił pomieszczenie
Wystawiłem głowę. Nie żałowałem. Jej piękne ciało zauroczyło oczy. Idealna karnacja. Te jędrne pośladki, piękne kształty. Nie chciałem odrywać oczu. Jej widok sprawił, że moje ciało znieruchomiało choć serce waliło jak oszalałe. Ciepła fala ogarnęła każdą część.
'Oczami [T.I]'
Lekko zdenerwowana, przy pomocy Anne zdecydowałam się na taki strój. Lekki wstyd, te pary oczu które wtedy były skierowane na mnie, na moje mokre ciało, rozmazany makijaż , chciałam zapaść się pod ziemię.Nienawidziłam być w centrum uwagi. To najgorsze uczucie. Wyszłam z pokoju czując dziwne spojrzenie na ciele, jednak kiedy się obróciłam..nikogo nie było. Z rumieńcami na policzkach wmieszałam się w tłum, na szczęście śmieszne dogryzki, głupie uśmieszki nie miały miejsca. Uszczęśliwiło mnie to. Usiadłam przy barze, aby w pełni się rozluźnić.Do reki wpadł kolejny drink, w zasadzie to pierwszy bo tamtego nie zdążyłam wypić przez wypadek.
-Przepraszam-usłyszałam męski głos i chłopaka który usiadł book
-Za co?-zmarszczyłam czoło
-Za to co zrobiłem-wbijał wzrok przed siebie jakby bał się spojrzeć w moje oczy
-Czyli?-nie rozumiałam jego słów
-Że wrzuciłem się do basenu-niewinnie obrócił twarz w moją stronę
Zaśmiałam się bojąc się, że przyczyna jego przeprosin jest coś znacznie gorszego.
-Daj spokój, o ile to było niechcący-udałam uniesioną
-Oczywiście, że niechcący-od razu podniósł ręce w geście pojednania
-No to spoko-odezwałam się przełykając łyk alkoholu
-Serio? Nie gniewasz się?-moja reakcja widocznie zaskoczyła przystojnego chłopaka, który po raz pierwszy spojrzał w moje oczy
-Serio-zapewniłam go wybuchając ponownym śmiechem zauważając strach w jego oczach-Aż tak przejąłeś się tą sprawą?
-Nie..ale wiesz..tak ładnie wyglądałaś-dodał lekko niepewny
-Czyli teraz juz nie wyglądam?
-Wyglądasz jeszcze ładniej-podniósł kąciki ust
-Czyli przedtem wyglądałam brzydko?
-Nie nie..nie o to mi chodziło..bo, bo-zacinał się
-Ej dobra spokojnie, tylko żartowałam-uspokoiłam go sama nie mogąc powstrzymać śmiechu
Ta jego nieśmiałość mogłaby mnie odrzucić, ale zauroczyła mnie. Delikatny uśmiech, który w moich oczach były taki słodki. Te oczy, które na mnie spojrzały, kiedy zamieniły się w te radosne okazały się piękne.
-Zatańczymy?-zapytał lecz teraz w jego głosie dominowała pewność
-Jasne-zgodziłam się
Jak się okazało taniec połączył nas nie tylko na cały wieczór ale i na całe życie. Codziennie odnajdywałam w nim zupełnie innego chłopaka. I właśnie to mnie w nim najbardziej pociągało.Teraz jesteśmy szczęśliwym małżeństwem czekającym na bliźniaki. Nie potrafimy wyobrazić sobie życia bez siebie a tamtej wieczór wspominamy z uśmiechem na ustach, który okazał się przełomowy w sprawach sercowych.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Przeszłość staję się teraźniejszością cz.6

-Wiedziałem, że tu będziesz-usłyszałam ten głos
-Nie możesz chociaż raz mnie zostawić-nerwy podniosły się tak, że podniosłam ciało
-Nie zachowuj się tak, chce tylko porozmawiać-wiedziałam, że pomimo tego, przeciwstawień będziemy musieli przeprowadzić dialog
Usiadłam na tym samym miejscu. Słyszałam jak się zbliża. Usiadł obok mnie. Jego ciało było tak blisko.Słyszałam i czułam jego oddech. Cisza. Spokój. Żadnego Słowa. W takiej chwili tkwiliśmy dobre parę minut.
-Więc..?-zaczął szeptem
-Co mam ci powiedzieć?-lekko podniosłam głos
-To co czujesz-widziałam, że jego oczy ciągle na mnie patrzą, ale nie byłam gotowa aby spojrzeć prosto w te oczy, które mnie kochają
-Nie wiem, co czuje..rozumiesz nie wiem-uświadamiając sobie to ponownie łzy zaczęły wypływać  z czerwonych oczu
Jego ręka otoczyła moje ramienia a tym samym przybliżyła do niego, do jego ciała, które stało się moim pragnieniem
-Boję się, cholernie się boję, że nam nie wyjdzie-odsunęłam się po raz pierwszy od kilku dni patrząc mu w oczy
-Ale ja Cię kocham, nie masz czego się bać-zapewnił mnie a ta pewność bijąca z oczu nie miała wątpliwości
-Obiecasz mi, że mnie nie skrzywdzisz?-zapytałam pełna nadziei
-Nie muszę obiecywać, przecież to jest jasne-uśmiechnął się
-Obiecujesz?
-Tak.
-Obiecujesz, że jeśli nie poczuję tego co ty pozostaniemy przyjaciółmi?
-Obiecuję-to słowo stało się kluczowe
Strach nie minął, ale ta krótka rozmowa upewniła mnie i rozwiała wątpliwości. Może właśnie tak ma być. Może tak ma potoczyć się moje życie?
Miesiąc później:
-Kochanie chodź już-zawołałam Louis'a z kuchni kiedy posiłek był już gotowy
-Idę-powiedział po czym usłyszałam kroki za sobą
Gwałtownym ruchem obróciłam się trzymając w ręku dzbanek z sokiem. Zauważyłam jego, którego zasłaniał ogromny kosz czerwonych róż. Zaniemówiła. Wyglądały tak pięknie.
-Wszystkiego najlepszego z okazji naszej rocznicy!-krzyknął wysuwając kwiaty w moim kierunku
W oczach stanęły łzy, a serce się uskrzydlało. Tak bardzo kocham tego debila
-Louis..ale ja zapomniałam..nie mam nic dla ciebie-w jednej chwili to zdumienie zamieniło się w pewien rodzaj wstydu
-Masz i to bardzo dużo-zbliżył się do mnie i chwycił mocno moje ciało
Przyparł mnie do ściany.Na twarzy pojawił się radosny, ale też zaskakujący uśmiech. Moje biedne ciało, pomiędzy nim a  zimna, białą ścianą próbowało oddychać. Choć było to trudne teraz nie dbałam o to. Liczył  się tylko on i ta dzikość w jego oczach. Musnął palcami moje ciało od ramienia poprzez przedramię, kończąc na palcach, które ściskając mocno złączył w jedność.Wraz z spleceniem naszych dłoni na wargach poczułam jego obecność. Wbił się mocno, jakby moje usta były jakąś przeszkodą, którą za wszelką cenę chce pokonać, dając przyjemność nie tylko sobie, ale też mi. Języki wprowadził w zawziętą walkę. Jego ruchy nie pasowały do niego. Zawsze spokojny, zabawny, a teraz szalony i agresywny. Nie znałam go takiego..ale chce poznać i zagłębić się w takim, innym Louis'ie.
Podniosłam prawą nogę otaczając jego biodra. Rozbudzał podniecenie, które już było na wysokim poziomie. Rozłączyłam nasze dłonie po czym zmieszałam je w włosami Tommo. Widziałam jak bardzo to lubi, chciałam dać mu rozkosz tego wieczoru jak nigdy. Pragnienie wbijało się na wyższe szczeble. Spragnione usta nawet na sekundę nie mogły za sobą zatęsknić.Chwila..daliśmy się jej ponieść, a teraz liczyliśmy się tylko my i unosząca się nad nami romantyczność przeradzająca się w chęć poczucia drugiej połówki. Ścisnął mocno moje pośladki. Psiknęłam. Uśmiechnął się przez pocałunek. Podniósł na wysokość swojego pasa, abym mogła dołożyć drugą nogę. Ręce przeniosły się na jego plecy. Podwyższając materiał dostałam się do skóry, którą staram się gładzić gwałtownym ruchem. Wbicie paznokci wzdrygnęło chłopakiem. Poczułam lekką dominację co nie spodobało się Louis'owi. Przytrzymując moje ciało, przytulił mnie jeszcze mocnej odsuwając się do ściany. Wolnym krokiem dalej łącząc nas w pełnym namiętności pocałunku przeszedł do sypialni. Delikatnie położył mnie na łóżku tak, aby to on górował.Udało mu się, ponownie ograniczył moje ruchy tym samym rozbudzają kolejną falę podniecenia. Oderwał się na chwilę. Zajrzał swoimi pełnymi blasku oczami w moje,pełne pragnienia. Szybkim ruchem pozbył się swojej jeansowej kurtki. Przygryzłam wargę, którą już po paru sekundach przejął ukochany. Nagle niewielki materiał osłaniający moje górne ciało stał się zbędny.Gwałtownym ruchem chłopak pozbył się go a widok moich piersi wywołał cwaniacki uśmiech.Zadowolił mnie jago widok. Tym razem swój smak pozostawił na szyi.Wzór ust pozostawił na jej całej powierzchni a moje ciało pod wypływem przyjemnego uczucia zaczęło wyginać się w łuk.Zjeżdżał niżej. Pieścił dekolt. Mięśnie brzucha dokładnie zostały zaznaczone przez jego usta. Ciche jęki wydobywały się z ust pod wpływem jego bliskości.Schodził niżej. Tym razem przeszkodziły mu spodenki których z małą trudnością się pozbył. Prawie naga jęczałam. Jego pocałunki nie miały końca. Całował wewnętrzne części ud. Moje podniecenie nie mogło wytrzymać tak dużej dawki. Co jakiś z moich ust wydobywał się krzyk jego imienia. Chciałam mieć go już w sobie. Poczuć to wspaniałe uczucie, które nas połączy.Wrócił do ust, które już się za nim stęskniły. Wbiłam się w nie z niesamowitą siłą przewracając chłopaka tak, że to ja przygniatałam jego ciało do łóżka.Gwałtownymi ruchami pozbywałam się jego podkoszulka i spodni. Wybrzuszenie na bokserkach zachęcało do dalszego działania. I tak właśnie zrobiłam. Rozlegniżowany Louis leżał pode mną oddając mi się cały. Tak długo na to czekałam.Z szybszym oddechem wróciłam do jego ust tym samym ocierając się o jego czułe miejsce. Syknął z podniecenia. Uszczęśliwiło mnie to lecz zanim się spostrzegłam Louis zajmował się zapięciem stanika. Zdziwiłam jak szybko sobie z nim poradził, szybciej było z dolna garderobą. Ocierając o swoje ciała nie potrafiliśmy wytrzymać tego napięcia.Przejechałam ręką po członku. Rozkoszny śmiech chłopaka rozniósł się po pomieszczeniu.
-Już niedługo-zapewniłam go z uśmiechem lecz to Louis postanowił działać
Widać jego uczucia były silniejsze od moich. W jednej chwili, nie ostrzegając przyjaciel Louis'a znalazł się we mnie. Krzyknęłam z bólu, przyjemnego bólu. Ciało wygięło się w łuk. Niegrzeczny chłopak zaczął poruszać się w przód i w tył. Wbiłam palce w jego plecy przytulając go do siebie.
-Jeszcze..jeszcze-sapałam mu do ucha czując się jak w siódmym niebie
Coraz to szybsze ruchy sprawiały, że czułam się spełniona. Parę chwil a będę na szczycie.
-Louis dochodzę-krzyczałam zacinając się przy tym lekko
-Jeszcze chwila-jego ruchy stały się jeszcze szybsze a ja czułam jak moje całe ciało rozsadza podniecenie i rozkosz-Błagam już!-krzyczałam bojąc się, że nie wytrzymam
-Już-usłyszałam jego głos i rozluźniając wszystkie mięśnie wypuściłam wszystkie soki sprawiając mi tak ogromną radość
Razem opadliśmy na łóżko próbując opanować tak szybkie oddech i walające jak oszalałe serca.
-Byłeś cudowny-przytuliłam się do Louis'a, kiedy trochę ochłonęłam
-Ty też, Kocham Cię-usta chłopaka poczułam na czole
Przykrywając nas kocem w swoich objęciach zasnęliśmy razem w szczęśliwą przyszłość.

No i koniec..
Mam nadzieję, że podobała wam się historyjka.. i że was nie zanudziłam:D