czwartek, 2 kwietnia 2015

Lou :D

Imagina dla: @MartynaaWampirr

Męczący dzień odbił się nie tylko fizycznie ale i psychicznie. Myśl, że wracając do domu ponownie muszę usiądź do książek i zakuwać do później nocy sprawiał, że jak tylko się dało odciągałam drogę powrotną. Dlatego zahaczyłam o niewielką, słodko wyglądającą kawiarenkę na roku mojej ulicy. Zamówiłam ulubiona kawę siedząc w kącie skupiając się na zatłoczonej drodze. Parę minut po 15 było godziną szczytu. Każdy chciał wreszcie znaleźć się w zakątku swojego domu i odpocząć, zupełne przeciwieństwo mnie. Wzory chemiczne bo to z nimi miałam największe problemy mieszały się w mojej głowie. Nie potrafiłam o tym zapomnieć do póki nie zobaczyłam dwóch chłopaków i dziewczynę siedząc naprzeciwko mnie. Blondynka zdecydowanie była załamana. Skrzyżowane dłonie na stole a o nie oparta głową. Chłopcy patrzyli na siebie niepewnie, podczas gdy jeden bawił się solniczką. Jego dłuższe włosy idealnie postawione były do góry a kości policzkowe mocno zarysowane.Kiedy przewrócił małe naczynie z solą w środku zaczął.
-Opowiem Ci kawał, chcesz?-zapytał entuzjastycznie ale nawet nie drgnęła
'Nauczyciel na chemii omawia doświadczenie:
- A teraz patrzcie jak ten niebieski płyn zazieleni się na czerwono'
Prychnęłam bo to tak idealnie opisywało moja sytuacje.Dokładnie tak czułam się na zajęciach z chemii. Kompletnie nic nie ogarniałam. Chłopak zaczął się śmiać, ale uświadamiając sobie, że to nie swoją koleżankę rozśmieszył zmierzył mnie wzorkiem. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały zmieszałam się uciszając w jednej chwili. Biorąc ostatni łyk wyszłam z pomieszczenia.


*

Z grymasem usiadłam na tym samym miejscu co wczoraj. Zdałam pieprzoną chemie, ale teraz matematyka stawiała mi opór. Nienawidzę tych sprawdzianów.Doprowadzają mnie na skraj wycieńczenia.
Oparłam głowę o przedramiona, zamykając oczy, oddychając głęboko chciałam zapomnieć o wszystkim.Wyciągnęłam dłoń aby chwycić kawę, ale dopiero wtedy uświadomiłam sobie że nic nie zamówiłam. Mając już wstać kelnerka zmaterializowała się obok mnie stawiając kubek kofeiny.Zmarszczyłam czoło widząc nazwę którą lubię najbardziej.
Okej..może jestem tu często ale nie az tak aby zapamiętać co kupuje.
Zdziwiłam się jeszcze bardziej zauważając jak kładzie niewielka karteczkę obok papierowego brązowego kubka. 
-Wszystko jest zapłacone-dodała z zbyt szerokim uśmiechem
Skrzywiłam się na jej dla mnie zbyt wielką uprzejmość wiec zanim popiłam kofeinę rozłożyłam papierek.
'Wiem, że je uwielbiasz :)
Przychodzi chemik do apteki:
- Poproszę opakowanie kwasu acetylowosalicylowego
- Chodzi panu o aspirynę – pyta zdezorientowana farmaceutka
- O,o...! Zawsze zapominam tę głupią nazwę! 
Zakrywam oczy ręką jakby tez żart był najbardziej żenującym jakim słyszałam, ale nic nie poradzę, ze się śmieje. Rozglądam się wokół z uśmiechem nie zauważając nikogo godnego uwagi, jedynie kelnerkę przygladająca mi się z słodkim rozbawieniem.Spoglądam jeszcze raz na kartkę próbując opanować śmiech, jednak nie potrafię. Te kilka słów poprawia mi humor mogąc zapomnieć o ciążących problemach. Mocno ostry charakter pisma zapisuje mi się w głowie i kiedy mam podejść do kobiety pytając kto zostawił ta malutką rzecz podnoszę wzrok a przez szybę napotykam widzianego wczoraj chłopaka. W rekach trzyma piłkę do nogi, zielona bluza i dresy otulają jego ciało a uśmiech promienieje na twarzy. Salutuje mi uśmiechając się i odchodzi.Podążam za nim wzorkiem, ale już znika za rogiem.
Śmieje się sama do siebie uświadamiając, że w ogóle mnie pamięta. Zatracam się w krótkim kawale dopóki nie kończę napoju. Chowam karteczkę do tylnej kieszeni dziękując za obsługę i wychodzę. 
Przypominam sobie jego wzrok, ten uśmiech którym mnie dzisiaj obdarzył i jeszcze to, ze zauważył jaki typ kawy piję. To słodkie-ponownie uśmiecham się do siebie i pewnie wyglądam jak głupia ale nie dbam o to. Pierwszy raz od dłuższego czasu odcinam się od szkoły i nie martwię się kolejnym dniem w tej chwili.
Ale trzeba wrócić do rzeczywistości. Dom. Nauka. Skupienie.
Kolejny dzień i znowu mi sprzyja kiedy zaliczam sprawdzian i nie myśląc otwieram drzwi znanej mi kawiarenki.Przebiegam wzorkiem niewielkie pomieszczenie widząc chłopaka z szerokim uśmiechem kiedy nasze spojrzenia się spotykają.Lekko speszona opuszczam wzrok uśmiechając się nieśmiało. Podchodząc do kasy ulubiony napój już stoi przede mną a kiedy marszczę czoło kobieta uśmiecha się wskazując brodą na chłopaka zajmującego moje wczorajsze miejsce. Odwracam się tylko po to aby zobaczyć, że ciągle mi się przygląda.Dzisiaj ubrany jest w czarne jeansy i w tym samym kolorze zwykły podkoszulek. Tatuaże zdobią jego przedramię w ogóle nie zgrywając się z tym słodkim uśmiechem którym mnie obdarowywuje.Odwraca wzrok kierując rękę do kieszeni jak się okazuje po telefon. Odczytuje sms'a i zaczyna na niego odpisywać i właśnie ta chwila wydaje mi się odpowiednia żeby podejść, ale kiedy mam to zrobić słyszę charakterystyczny kaszel więc szybko się odwracam.
-Lubi ją-mówi kelnerka przesuwając kawę latte bliżej mnie po blacie
Uśmiecham się do niej szeroko zbierając odwagę. Chwytam kubek  i kiedy podchodzę do stolika podnosi oczy ku górze. Przez chwile widnieje w nich jakby zdziwienie, że zdecydowałam się podejść, ale kilka sekund później uśmiecha się zadowolony odkładając małe urządzenie.
-Powinnam ci się odwdzięczyć-mówię zbyt cicho, mój głos się łamie pod koniec słowa 
-Nie musisz-odpowiada i na chwile zapominam się słysząc jego głos
Jest niski i nie jestem pewna czy ma tak cały czas czy jest to powodem długiego milczenia-ale nie ważne.
-Muszę, dziękuje-mówię zbyt szybko a strach oblewa mnie całą kiedy zapada niezręczna cisza
Chłopak zabiera kawę i popija ją niepewnie.Nie wiemy co powiedzieć. Ta sytuacja staje się dziwna dlatego z czerwonymi policzkami obracam się na piecie a moim celem stają się drzwi.
-Ej czekaj!-słyszę za sobą kiedy chwytam klamkę i kiedy obracam się widzę jak chłopak niezdarnie potyka się upadając na podłogę
Każda para oczu wraz z moimi obserwujemy jak szybko się podnosi, a śmiech w jednej chwili wypełnia pomieszczenie. Zakrywam usta dłonią aby nie wyglądało to na niegrzeczne. próbując się powstrzymać upadek chłopaka ciągle stoi przed moimi oczami.
-Tak?-powstrzymuje śmiech, ale uśmiech nie potrafi zejść z mojej twarzy
-Może wiesz..-zaczyna stając blisko..zbyt blisko-Może jutro przejdziemy się do kina?-pyta teraz dużo pewniej a ja pomimo tego wypadku przed chwila poważnieje
Koduje sobie jego słowa próbując je rozgryźć? Czy ona zaprasza mnie na randkę?
Przełykam ślinę widząc jak chłopak się niecierpliwi. 
-Tak, pewnie-odpowiadam spokojnie grając to w stu procentach-O 20?-pytam
-Spotkajmy się pod ta kawiarenką-potwierdzam kiwnięciem głowy i szybko wychodzę
Kiedy mijam róg i mając pewność, że nikt mnie nie widzi podskakuje do góry krzycząc 'tak' śmiejąc się do tego wniebogłosy.
-Do jutra-słyszę rozbawiony głos chłopaka 
Rumieniec od razu oblewa moja twarz, spuszczam głowę i idę do domu uśmiechając się pod nosem i przypominając sobie upadek chłopaka.
Jutro będzie idealnie.



sobota, 14 marca 2015

Harry ;)

Imagine dla: @lexii_dancer

-Dalej nie mogę w to uwierzyć-mówi [T.I] z ekscytacją
Ściska mocniej moją dłoń na kilka sekund rozglądając się wokół. Setki fanów krzyczą na nasz widok, machają, skaczą pomiędzy autami aby tylko się do nas dostać.
Każdy uśmiecha się szeroko a moja dziewczyna jakby mogła to chyba krzyczałaby i skakała z tego podniecenia.
Kolejny koncert lecz w tym roku to wszystko różni się tak bardzo. Pierwszy raz mamy tancerki. W końcu ktoś z gracja i profesjonalizmem porusza się na naszej scenie. Minął miesiąc od pierwszego koncertu a [T.I] dalej się ekscytuje.
Przytulam ją do siebie a ta śmieje się. Nie mogę nic poradzić, że robię to samo, jeśli ona jest szczęśliwa to ja też. Wszystko jest idealnie. Niall, Liam, Zayn i Lou sa szczęśliwi, ja tym bardziej, Ona też, ale kiedy wychodzimy z samochodu wszystko się sypie. Odległość pomiędzy nami rośnie, a kiedy chce chwycić jej dłoń ta szybko ją zabiera. Nawet na mnie nie spogląda. Szybko wchodzi do pomieszczenia a ja podnoszą kąciki ust do zdjęć choć myślami jestem gdzieś indziej. Ból w sercu jest ogromny, jakby każda kość łamała się po kolei.
Nienawidzę tego za każdym razem kiedy jesteśmy w otoczeniu fanów. Kocham ich, chce żeby wiedzieli prawdę, chce żeby wiedzieli, że [T.I] jest moim światem, ze mnie szczęśliwa, że w końcu czuje że żyje.
Wszystko zaczyna się od nowa..pomocnicy, szefowie, fani nie mogą się o niczym dowiedzieć. Z moją dziewczyną stajemy się zwykłymi znajomymi. Wiecie jakie to uczucie unikać albo normalnie zachowywać  się przy osobie która kochasz?
Nienawidzę tego..
Kiedy w końcu łapie ją na korytarzu i udaje mi się zaciągnąć do jednego z mniejszych pomieszczeń zaczynam rozmowę.
-Nie dam rady tak dłużej-wyrzucam od razu a ona miesza się lekko marszcząc czoło-To udawanie. Chce żeby o nas wiedzieli.
Wypuszcza długi oddech zamykając oczy.Wiem, że nie udaje i że dla niej tez to trudne, ale chce w końcu móc ja tulić, całować przy wszystkim aby widzieli jak szczęśliwi jesteśmy.
-Harry rozmawialiśmy już o tym-odpowiada spokojnie
-Wiem, ale to jest trudne.
-Wiem-podnosi głos ale od razu się uspokaja-Wiem kochanie, ale zrozum, że nie chce teraz zamieszania wokół nas.Nie potrzebujemy tego-tłumaczy zbliżając się
Muska palcami moje przedramię, chce być stanowczy ale nie umiem kiedy uśmiech wkrada się na jej wargi a oczy błyskają tą słodką iskierką.
Wymuszam uśmiech kiedy odbija swoje usta na moim policzku a później wychodzi.
Tak łatwo jej ulegam. Może ma i racje ale nie potrafię tłumić tego w sobie. Chce żeby każdy bez wyjątku nas zaakceptował tak jak zrobili to chłopcy.
Moje imię niesie się po korytarzu a chwile później stoję pomiędzy chłopakami czekając na dziennikarza. Koncert zaczyna się za parę godzin i jeszcze wywiad przed nim a ja w ogóle nie mogę się skupić. Moje myśli biegają po tym jak łatwiej byłoby nam żyć gdyby fani się o nas dowiedzieli. Gdybyśmy chodzili z uśmiechami na twarzach po mieście trzymając się za ręce nie zważając na opinie innych. Mogłoby być idealnie..
Odpowiadam krótkimi zdaniami kompletnie się nad nimi nie zastanawiając. Obraz dziewczyny ciągle przewija się przed moimi oczami.jej uśmiech, oczy, usta, policzki. Z rozmyśleń wyrywa mnie pytanie.
'To który z was jest juz zajęty?'
Waham się. Serce chce krzyczeć i machać do wszystkich, że tak-jestem zajęty i cholernie szczęśliwy.Chce to zrobić. Chce im pokazać moja miłość. Ale kiedy obracam wzrok widzę ją. Stoi niepewnie w połowie za kotara. Intensywnie przygląda się całemu wywiadowi a kiedy nasze spojrzenia się krzyżują widzę strach. Reka Liam'a się podnosi, a zaraz po nim ręka Lou. Chce zrobić to samo. Chce żeby moja dłoń wisiała nad głową. Wpatruje się we mnie intensywnie. Wie co chce zrobić. Każda emocja przepływa przez komórki. W tej krótkiej chwili czuje ekscytacje, podniecenie, ale i strach, ból i przerażenie. Głos Zaym'a dochodzi do moich uszu potwierdzając pytanie, a ja dalej tkwię w tej samej pozycji. Ręka aż drży aby ja podnieść, ale ulegam. Widzę jak oczy [T.I] lekko się szklą, a kiedy kiwa lekko głowa na 'nie' chowam dłoń za sobą.Ulga oblewa jej ciało a ja cierpię. Zawieszam głowę i po raz kolejny nie wyszło.
Znajduje chwile dla siebie. Olewając każdego, zapominając o wszystkim siadam w kacie gdzie nikt prawie nie chodzi. Światło tutaj ledwo dostaje i oddycham głęboko.
Wmawiam sobie, że tak ma być. Że ukrywanie nas wyjdzie na lepsze. Że to wszystko co dzieje się między nami to tajemnica. Że to właśnie to daje nam prawdziwe szczęście i lekką adrenalinę w tym ukrywaniu się, jak małe dzieci. Kocham momenty kiedy jesteśmy w końcu sami i mogę mieć ją całą i to wszystko wtedy staje się sto razy mocniej odczuwalne po całym dniu udawania że nic nas nie łączy. Analizuje jej słowa przyznając racje-musi tak być. Jeśli uważa, że tak jest lepiej, niech będzie.
Słysze kroki. Niewielka postać materializuję się przede mna i nie muszę podnosić wzorku aby wiedzieć kto to jest. Zapach perfum do razu zostaje rozpoznany. Rozplątuje ramiona położone na podkulonych kolanach rozstawiając je tak aby swobodnie mogła na nich usiąść, Kiedy to robi zaciska donie na karku a moje mimowolnie oplatają jej biodra.
Kocham czuć ją tak blisko.
-Dziękuję-szepta a ja przytulam ja mocniej
To wszystko jest takie trudne. Nigdy nie sądziłem, ze az tak bardzo, ale wiem jak bardzo to dla niej ważne.
-Tak będzie lepiej-ponownie się odzywa i chce uwierzyć w jej racje
-Wiem-kłamie, ale zrobię wszystko aby stało się to rzeczywistością-Kocham Cię.
-Ja ciebie bardziej-odnajduje moje usta łącząc w delikatnym, subtelnym pocałunku
Chce żeby była szczęśliwa, a jeśli nie będzie się taka czuła kiedy fani bedą o nas wiedzieć, zrobię co chce bo cholernie ja kocham.


czwartek, 26 lutego 2015

Zayn ;)

Imagine dla: Directioner Best Ever

Promieniste słońce dawno schowało się za horyzontem. Chmury zasłoniły księżyc, a ledwo widzialne kropki miały przypominać gwiazdy.Zimny wiatr od razu otarł się o odsłonięta skórę nóg i ramion kiedy wyszłam z niewielkiej kawiarenki żegnając się z koleżankami. Odplątałam zawiniętą na biodrach czerwoną bluzę aby zasłonić nią ciało kiedy wiatr nie tylko przyprawił mnie o dreszcz ale lekka nutkę strachu wiejąc z zbyt dużą prędkością powodując świst.Spojrzałam na telefon widząc na niej 21:57. Nie jest późno a pogoda na tą porę roku zdecydowanie informuje, że w nocy będzie padać.Skrzyżowałam ręce na piersi zaciągając bluzę na nadgarstki żałując, że ubrałam krótkie spodenki. Ale kurde kto popołudniu przepuszczał, że pogoda popsuje się tak bardzo?
Prychnęłam sama sobie na odpowiedź skręcając w odpowiednią uliczkę. Pobliskie latarnie otulały żółtym światłem okolice. Znam ją na pamięć, wracam tędy codziennie ze szkoły. Aby zabić czas zaczęłam wspominać dzisiejszy wieczór. Zaśmiałam się zdając sobie sprawę, że właśnie to prawie cały czas robiłyśmy.To był na prawdę świetnie spędzony czas.
Ulica kompletnie opustoszała. Nie minęłam żadnej osoby i lekko zaczęło mnie to przerażać,ale szybko odsunęłam tę myśl wyjmując telefon.  Parę minut po 22, jęknęłam blokując komórkę. Odruchowo chciałam schować ją do kieszeni bluzy, kiedy nadgarstek został mocno zakleszczony w druga dłoń wywijając go w druga stronę.
-Aa-jęknęłam z bólu czują jak przedmiot wydostaje się w mojego uścisku
Nie zdarzyłam nawet szarpnąć z powrotem reki kiedy napastnik podniósł ją do góry ponownie otrzymując ode mnie krzyk. Ból przeszył każdy zakamarek aż tak, że łzy samowolnie popłynęły wzdłuż policzków.Plecy wygięły się w łuk na wskutek ponownego wyciągnięcia ręki w górę. A mocny wykop w odcinek lędźwiowy nie tylko zadał mi ból ale także popchnął do przodu upadając na twarz.Promieniujący ból od czubka głowy okazał się tak mocny, ze za parę chwil widziałam jedynie ciemność.Pustka-nawet cierpnie nie było odczuwalne.

*

Białe ściany poraziły lekko oczy ale kilka mrugnięć i w końcu mogłam je całkowicie otworzyć. Wkurzające piskanie dopadło moje uszy.Pokój był pusty, oprócz mnie. Krzesło obok było samotne, ale gazeta na stoliczku dała znać, że niedawno ktoś tu był.
Wspomnienia zaczęły mnie bombardować kiedy drzwi lekko uchyliły się. Zobaczyłam chłopaka, ciemnej karnacji, brązowe włosy postawione na żelu do góry i te śliczne oczy.
-Zayn?-zapytałam szeptem z walącym jak oszalałe sercem
Zamiast odpowiedzi dostałam szybkie wycofanie się chłopaka wraz ze skrzypem drzwi.
Potrząsnęłam lekko głową stwierdzając, że mam omamy. Widocznie ten upadek dość mocno zranił mi czaszkę, albo coś w tym stylu. Co robiłby tu Zayn? Chłopak który tak bardzo mi się podoba a nie zwraca na mnie uwagi?
Na serio jest coś ze mna nie tak.
Drzwi ponownie się otworzyły, ale teraz znacznie szybciej a przez nie wpadła mama razem z lekarzem. Na przemian zadawali pytania, których nie mogłam zrozumieć. W jednej chwili zrobił się szum, chaos, zamieszanie.Dotykali mnie sprawdzając czy wszystko jest w porządku. Odzywałam się krótkimi słówkami dopóki nie powiedziałam, że chce znowu spać. Uspokoili się a ja zamknęłam oczy.

*

Muśnięcie małego palca jakby skumulowało się i to właśnie ten ruch obudził mnie, Ponownie panował spokój jednak kiedy spojrzałam na prawo serce ponownie przyspieszyło swój rytm widząc uśmiech na bardzo dobrze znanej mi twarzy.
-Zayn?-ponownie jego imię wydostało się z moich ust
Gwałtownie się podniosłam wydobywając z siebie syk bólu jakby kręgi zaczęły mi się łamać.
-Spokojnie, nie powinnaś się jeszcze ruszać-posłuchałam go powoli opadając na poduszkę
Uniósł wyżej kąciki ust siadając uświadamiając sobie, że się na niego gapie.  Tyle razy chciałam do niego podejść i porozmawiać a teraz on jest tutaj obok mnie?
-Co tutaj robisz?-zadaje pytanie nie myśląc nad tym
-Chciałem oddać ci telefon-odpowiada od razu nie spuszczające we mnie wzorku a ja nie mogę się powstrzymać żeby się nie rozpłynąć
-Telefon?-nie dowierzam
On go odzyskał? Jak? Kiedy? Gdzie?
-Chyba ktoś chciał ci go ukraść-lekkość z jaką do mnie mówi jeszcze bardziej mnie do niego pociąga
-Ymm tak-mieszam się-Dziękuje-czuje jak moje policzki płoną, a chichot wydobywa się z ust chłopaka-Co?
-Słodko wyglądasz-odpowiada po chwili a następnie chwyta moją dłoń w swoja ściskając lekko
-Dziękuje-nie kontroluje słów kiedy patrzy na mnie z taka intensywnością
-Już to mówiłaś-teraz razem się śmiejemy, nie mogę uwierzyć
-Dlaczego wcześniej uciekłeś?-poważnieje, a on spuszcza wzrok
-Chciałem, żeby twoja mama zobaczyła Cię zaraz po przebudzeniu.
Słucham jego słów i samowolnie uśmiecham się szeroko.
-Czemu mi pomagasz?-trochę boje się odpowiedzi ale muszę wiedzieć, ciekawość ważniejsza
-Zadajesz dużo pytań-udaje urażonego i chce się zaśmiać, ale kiedy puszcza moja dłoń w jednej chwili brakuje mi jego dotyku
Cisza opanowuje pomieszczenie. Jedynie maszyny podłączone do mojego ciała dają znać, że dobrze się czuje. Podnosi wzrok na wysokość mojego i wyczekuje. Nie wiem na co. Patrze przed siebie i pochłaniam każdy zakamarek jego twarzy.Nigdy nie był tak blisko. Chce go jak najlepiej zapamiętać. Każdy szczegół. Jakby nigdy nie miało się to powtórzyć. Chce się uśmiechnąć na myśl jaki jest przystojny ale boje się słów które za chwile mogą paść.Co jeśli po prostu czuł taka potrzebę widząc, że ktoś kogoś atakuje? Pewnie nawet nie wiedział, że to ja.
Czekam i czekam i nie mogę oderwać wzorku. Tkwimy w tej chwili może trochę męczącej ale Podoba mi się. Podoba mi się że jesteśmy w takiej malej odległości.
Kiedy ponownie chwyta moja dłoń serce przypomina sobie o istnieniu.
-Chciałem Ci pomóc-nie to chciałam usłyszeć ale ciesze się-Podobasz mi się-dodaje po chwili i zamieram
Wszystko staje się piękniejsze i wyraźniejsze, a powietrze nagle staje się gęściejsze, ale nie narzekam. Śmieje się cicho ściskając palce.
-Lubie Cię-odpowiadam po chwili kiedy świeże powietrze dostaje się do moich płuc
Śmiejemy się razem i wiem że teraz wszystko będzie już inne. Takie jak sobie wymarzyłam. Nie zaprzepaszczę tego.


udało mi się jakoś wyskrobać :D
Serdecznie was zapraszam na FF o Harry'm które pisze:)
a jeśli już czytacie to bardzo, ale to BARDZO proszę was o komentarze.
Są ważne-bardzo.
chce wiedzieć co myślicie :)
~Jannet;)

niedziela, 1 lutego 2015

Liam ;)

Ostatni raz pociągnęłam czerwona szminką po ustach. Roztarłam je aby kolor równomiernie się rozprowadził dokładnie kiedy drzwi lekko zaskrzypiały a po chwili pojawił się w nich roześmiany Liam. Uśmiechnęłam się na jego widok,ale nie trwało to długo widząc spodenki i luźną sportową koszulkę.
-Zbieraj się, bo się spóźnimy-pospieszyłam go okładając wszystkie kosmetyki na miejsce
Na prawdę zadowolona byłam ze swojego wyglądu.
-Spóźnimy się gdzie?-zapytał zmieszany
Jego głos był spokojny, nie chciał szargać moich nerwów, ale zdecydowanie mu się to nie udało.
-Żartujesz sobie prawda?-podniosłam głos jednocześnie wstając
Parę kroków bliżej chłopaka wzbudziło jeszcze większość złość.Stanął niepewnie obok łóżka a ja krzyżując ręce na piersi chciałam pokazać swoją złość.
Na prawdę zapomniał?
Swoją postawą, wystukiwaniem nogą, groźną miną chciałam aby tylko powiedział 'A no tak. Już się zbieram!'-nawet jeśli nie wiedziałby gdzie idziemy. Potrzebowałam kłamstwa i szybkich jego ruchów abyśmy mogli już wychodzić.
Jego wzrok przebiegł od głowy aż do stóp. Miałam na sobie czerwoną obciśnięta sukienka na grubych szelkach,do tego długi czarny naszyjnik choć trochę zakrywający dekolt który jako jedyny nie lubiłam-był zdecydowanie za duży. Na nogi miałam zamiar założyć czarne szpilki jednak leżały jeszcze obok łóżka i ona także nie obeszły się bez uwagi chłopaka. Powrócił wzrokiem na brak materiału który powinien zakryć talie i trochę bioder z dwóch stron. Promienisty uśmiech zagościł na jego ustach a ja aż fuknęłam pod nosem.
Typowy facet!
-Co jest tak bardzo ważnego, ze zapomniałeś?-oburzyłam się i szybko wyciągnęłam rękę zatrzymując jego ruchy kiedy chciał się zbliżyć
Oblizał powoli usta i wcale nie wyglądał seksownie! Jestem na niego wkurzona!
-Tak jakoby..ten..-zaczął i w końcu ten uśmieszek zszedł z twarzy
-Mów..-szepnęłam, nie chciałam się kłócić
Potarł ręka kark a ja wypuściłam  głośniej powietrze. Niecierpliwił mnie i to jeszcze bardziej mnie denerwowało.
-Dzisiaj jest mecz i chciałem z chłop..-przerwałam
-Co?!-krzyknęłam, chyba sobie jaja robi
-Ja nie wiedz..zapomniałem, nie mogę tego cofnąć-ponownie chciał się zbliżyć a ja ponownie zaprotestowałam
-Dobrze! Idź! Ale to ty będziesz tłumaczyć się swojej siostrze dlaczego cię nie ma! Nie będę cie kryć!
-Ale..-zaczął, ale ponownie przerwałam
-To rocznica jej ślubu!-krzyknęłam chwytając buty i torebkę-Fajny z ciebie brat..-dodałam z ironią kiedy trzasnęłam za sobą drzwiami
*
Wzięłam głęboki oddech. Co ja jej powiem? 'Wiesz dla Liam'a ważniejszy jest mecz niż twoje szczęście' tak pięknie!
Ścisnęłam mocniej sznureczki od prezentu w której mieścił się album ze zdjęciami małżeństwa. Kocham Liam'a ale zdecydowanie przesadził. Żeby nie przyjść i świętować 2 rocznice ślubu swojej siostry? Nie jestem zła-jestem na niego wkurzona.
Nie chciałam, ale musiałam przycisnąć przycisk aby poinformować domowników i gości że się pojawiłam.Nie czekałam długo aby zobaczyć radosną, ślicznie wyglądającą Ruth z lekkimi wypiekami na policzkach.
-Dzień dobry, ciesze się, że jesteś. A gdzie Liam?-zapytała od razu i tego się spodziewałam
-Wszystkiego najlepszego kochana!-chciałam zmienić temat przytulając ją
-Dziękuje-odpowiedziała smutno
-Liam..wiesz on musiał coś załatwić, ale powiedział że przyjdzie.
Miałam wyznać prawdę w końcu tak Liam powiedziałam Liam'owi i miałam taki zamiar ale nie mogłam tego zrobić jego siostrze, przecież by się załamała.Dzisiaj ma być szczęśliwa.
Uśmiechnęłam się słabo, a ona wierząc w moje słowa ponownie wróciła do pełnego radości uśmiechu, az mogłam zauważyć małe iskierki przyjemności w jej oczach.
Cholera.
Juz miała zamykać drzwi kiedy ich płyta ponownie się otworzyła. Naszym oczom ukazał się nie kto inny jak Liam...zdyszany Liam. Ubrany w garnitur, krawat lekko się przekrzywił kiedy oparł dłonie o kolano głośno oddychając. Zaśmiałam się na ten widok a radość w jednej chwili zagościła w każdym zakątku ciała. Przyszedł..
-Wszystkiego najlepszego siostrzyczko-powiedział cicho przytulając dziewczynę
Zamknęła oczy mocno się w niego wtulając-to zdecydowanie najlepszy prezent.
*
Wszystkie prezenty były juz rozpakowane, a pyszny obiad właśnie dobiegał końca. Siedzieliśmy z Lima'em obok przyjaciół Sam'a-męża Ruth, a na przeciw mieliśmy Nicole z jej chłopakiem. Wszystko wyglądało uroczo i nie mogłam przestać się uśmiechać. Gdyby Liam'a tu nie było wyglądałabym głupio.
Zjedliśmy sushi prawie w tym samym czasie. Wyłączyliśmy się na chwile z żywej rozmowy pomiędzy przyjaciółmi kiedy dłoń chłopaka znalazła się na moim udzie. Lekko je ścisnął uśmiechając się przy tym przebiegle.
-Wyjdziemy na chwile?-wyszeptał przeciągle, wargami muskając płatek ucha
Nie mogłam odmówić. Nie odpowiadając powoli wstałam z miejsca informując pozostałych, że za chwile wrócimy. Duże drzwi na taras były otwarte, a świeże powietrze kwietniowego popołudnia wpadało do dużego pomieszczenia. Biała firanka została odsunięta przez chłopaka a ten jak na dżentelmena przystało przepuścił mnie pierwszą. Zaśmiałam się cicho przekraczając próg-cholernie go kocham.
-Na prawdę ciesze się, że przyszedłeś.Ruth się ucieszyła-zaczęłam od razu opierając się jednym biodrem o barierkę
-Mhym..-zaśmiałam się na jego odpowiedź
-Chłopaki mogą poczekać-szepnęłam kiedy otaczając swoje ręce na mojej talii przycisnął mnie do siebie
-Dokładnie.Nie mogłem pozwolić żebyś wyszła sama w takim stroju-oblizał dolna wargę pomiędzy słowami
-Coś z nim nie tak?-udałam przerażoną chcąc się odsunąć i spojrzeć na sukienkę ale on tylko przycisnął mnie mocniej
-Nie wręcz przeciwnie-uśmiechnął się tryumfalnie schylając się, a motylki w brzuchu zaczęły budzić się do życia-Ale jestem trochę zazdrosny, że inny mogą widzieć cię w tej sukience-zarzuciłam mu ręce na szyję uśmiechając się szerzej
Mówiłam już że go kocham?
-Ten widok powinien byc zarezerwowany tylko dla mnie.
-Wariat-zaśmiałam się łącząc nasze usta w słodkim, powolnym pocałunku
Czuć jego wargi na swoich to najwspanialsze uczucie na świecie. Z niczym innym nie moge go porównać. Trwaliśmy tak sekundy może minuty a kiedy jego dłonie ścisnęły moje pośladki odsunęłam się.
-Wracamy do środka-ogłosiłam splatając nasze dłonie
-Ughh..-zamajaczył niezadowolony ale nie miał wyjścia
Przytulił  mnie od tyłu mówiąc jak bardzo mnie kocha kiedy ponownie usłyszeliśmy głosy znajomych osób.
To najlepszy mężczyzna pod słońcem.


I bardzo proszę :D
Pisany na szybko ale mam nadzieję, ze choć trochę się podoba , bo mówiliście, że chcecie abym coś napisała :)
~Jannet;)

sobota, 31 stycznia 2015

Zapraszam :)

Także...teraz juz OFICJALNIE chciałabym każdego zaprosić na mojego bloga z fanfiction z  Harry'm.
Jest juz pierwszy rozdział i możecie zobaczyć zwiastun!
Zapraszam bardzo serdecznie :)



piątek, 23 stycznia 2015

Pytanie :)

Także..nie wiem czy w ogóle ktoś tu jeszcze zagląda, ale mam cichą nadzieje, że tak.
Ponieważ..tak trochę wpadłam na pomysł pisania FF, ale nie wiem czy w ogóle się to opłaca. Dlatego pomyślałam, że wstawię tutaj PROLOG. Jeśli ktos go przeczyta to proszę bardzo WYRAŹ SWOJĄ OPINIE

KAŻDĄ

Negatywny komentarz tez dla nie duzo znaczy. FF jest trochę inne niż te które przynajmniej ja czytałam, bo moze i jest o nielegalnych wyścigach ale to główna bohaterka jest tą pewną siebie, prowokacyjną dziewczyną,której tak na prawdzie nie zależy na miłości, ale na zemście.
FF jest o Harry'm, ale pojawia się też chłopaki z 5SOS-głównie Michael.

PROSZĘ NAPISZCIE MI CO MYŚLICIE i jeśli założyłabym bloga to bylibyście chętni czytać? ~Jannet;)



*-To jest Harry-przedstawił mnie Luke także wyraźnie onieśmielony towarzystwem dziewczyny
-Hej-powiedziałem szybko wyciągając ku niej rękę, a uśmiech rozpromienił na mej twarzy
-Cześć-odpowiedziała odwzajemniając radość zakleszczając  swoja mała dłoń w mojej
Kąciki jej ust opadły, jednak usta dalej utrzymywały się w półuśmiechu. Próbowała odnaleźć jakieś wspomnienie w swoich zabieganych myślach, odczytać można to było z zakłopotanego spojrzenia i lekko zmrużonych powiek
-Harry od zioła?-zapytała nagle jakby odnalazła zagmatwaną wiadomość na mój temat
Wyraźnie było widać, że nie było to nic pozytywnego.*

[…]

*-To nie możliwe-wystraszyła się Jess na wspomnienie o jej dawnym chłopaku
 …
-Nie martw się, załatwię go jego własną bronią*

[…]

*-Czy ty zapraszasz mnie na randkę?- udałam zdziwioną ale jednocześnie podnieconą pytaniem Harry’ego idealnie wplątującego się w moją zastawioną pułapkę*

[…]

*-Wystarczy, ze raz zajdziesz na skórę Dan, a ona nigdy ci tego nie wybaczy..będzie twoja zmorą do końca życia, uwierz mi, nie będzie fajnie więc  jej nie podpadnij-ostrzegł mnie Michael poważnym tonem i chyba pierwszy raz poczułem lekka nutkę strachu*

[…]

*Jej delikatne usta musnęły moje w subtelnym pocałunku. poruszała ustami w wolnym tempie a ja nie mogłem nie przyznać, ze właśnie tego potrzebowałem. Tak bardzo różni się od zajęć, które codziennie wykonuje. Nigdy nie pomyślałbym, ze jest taka krucha, spokojna i uczuciowa. Jej hobby w ogóle jej nie odzwierciedla. Szybka jazda, strach, adrenalina-jakby były jej powłoką oddzielająca od innych ludzi. Chciała aby właśnie tak ja ludzie postrzegali, jako odważna, niczego nie bojąca się kobietę,ale mi udało się poznać jej drugie oblicze…oblicze które posiada każda dziewczyna, jednak do tej pory nikt nie mógł jej otworzyć, jestem pierwszy*

[…]

-Danielle jest świetna aktorką, nie zapominaj o tym-nie zrozumiałem słów Clifford’a

[…]

*-Na prawdę fajnie spędziłam z Tobą czas-skłamałam po raz setny tego dnia..robię to zawsze gdy z nim jestem, ale jak widać to działa.
Wierzy w każde moje słowo. Harry jest taki naiwny, jego pewność siebie w ogóle mnie nie zaskakuje, przewidując  jego ruchy idealnie wgłębia się w sieć cierpień, które mu przygotowałam*

[…]

-Wierzysz w miłość? –zapytała nagle
-Chyba właśnie zaczynam-odpowiedziałem dopiero po chwili uświadamiając sobie, że słowa te wyszły na światło dzienne

[…]

-Moim życiem kieruje zemsta..zapamiętaj to i przeanalizuj…dokładnie-zaakcentowała ostatnie słowo wypowiadając je zbyt wolno
Surowość jej spojrzenia nie dawała najmniejszych szans o kłamstwie.

piątek, 5 grudnia 2014

Kolejny rozdział! :))

Hej miśki!♥
Właśnie pojawił się kolejny rozdział!
Zapraszam! ☺
Komentarze bardzo mile widziane! ♥

Kocham was mocno !♥♥♥
wasza chanellezx (:

http://breathe-gently-fanfiction.blogspot.com/2014/12/chapter-3.html

wtorek, 11 listopada 2014

Niall cz.2

Imagine dla: Andzela

Część pierwsza

*T.I.*
Siedziałam przed telewizorem, a przed oczami cały czas pojawiał mi się obraz jego niebieskich oczu. Były takie głębokie, podczas gdy uprawialiśmy seks. Widziałam w nich tą głębię. Chwile potem przypomniałam sobie jak wyglądały rano, gdy po prostu wyszłam. Straciły swój błysk i stały się mniej intensywne. Jakby moje słowa wypróżniły go z wszelkich emocji i wywołały smutek. Taka już jestem, lubię jednorazowe przygody, ale coś nie pozwala mi zapomnieć o tym chłopaku. Wyobrażałam sobie każdą chwilę, która mogłaby nas spotkać. Moment, w którym moglibyśmy się przytulać na łóżku, oglądając palący się kominek, albo zwykły spacer po parku z watą cukrową w ręku. Każdą bliskość, każdy pocałunek wszystko siedziało teraz w mojej głowie, choć wiedziałam, że to wszystko jest tak nierealne. Nie lubię związków. Czemu? Boję się zobowiązania. Prędzej czy później i tak każdego ranię.
Nie mogę o nim myśleć, czas zapomnieć. Jakby nic się nie wydarzyło.

*Josh*
Poczułem wibracje w kieszeni i wyciągnąłem telefon. [T.I.].
-Josh pomóż mi -usłyszałem w słuchawce. No tak, nigdy nie dzwoniła bez powodu.
-Co się stało mała?
-Nie mogę o nim zapomnieć. Cały czas widzę jego oczy.
-Kogo? Co się dzieje? -zdziwiłem się.
-Twój kuzyn. Um... Niall? Powiedziałam mu rano, że nie spotykam się z facetami.
-Nie martw się, gówniarz za miesiąc wraca do domu- starałem się ją pocieszyć.
-Miesiąc?!- krzyknęła głośno.
Znam ją nie od dziś i wiem, że w tym momencie zaczęła się denerwować. Nie byłem w nastroju do kłótni, więc rozłączyłem się zanim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć. Nie wiedziałem co o tym wszystkim myśleć, racja, nie raz gdy szliśmy do klubu lub jakiegoś fast food'a [T.I.] mówiła o przypadkowych chłopakach, ale wystarczyła jedna noc z nim i już szukała kolejnego. W dodatku nie jest to jakiś przypadkowy chłopak, tylko mój kuzyn, który ma tu mieszkać jeszcze najbliższe 30 dni. Usłyszałem kroki na schodach i spojrzałem w ich kierunku. Blondyn nie wyglądał zbyt dobrze, a ja nawet nie mogłem mu pomóc.
-Co jest stary?- zapytałem go. Co z tego, że znałem już całą historię i byłem pewny, że dziewczyna nie kłamała, ale chciałem poznać to wszystko z jego perspektywy.
-Trzymaj twoich przyjaciół z daleka ode mnie. -warknął- Pewnie jesteś taki sam jak oni.
-Nikt nie kazał ci jej pieprzyć!- nie wytrzymałem. Najpierw włażą sobie do łóżka, potem obydwoje chcą się spotkać,a w rezultacie wyżywają się na mnie.
-Skąd wiesz?- uspokoił się. Patrzył na mnie tak, jakby nie liczyło się dla niego nic więcej po za tą dziewczyną, zmiękłem.
-Dzwoniła do mnie rano -zatrzymałem się na chwilę, myśląc czy kontynuować- kurwa., Horan, ja nie wiem co z nią zrobiłeś. Mówiła, że nie może przestać o tobie myśleć. To pierwsza taka sytuacja, zazwyczaj nawet nie zwracała na nikogo uwagi. Rozumiesz?
Patrzył na mnie swoimi głębokimi oczami, a ja nie wiedziałem co jeszcze mógłbym dodać. Byłem pewny, że skopie mi za to dupę, ale jego oczy wyrażały tyle emocji, że nie mogłem się powstrzymać.

*T.I.*
Super, ten skurwiel jeszcze pożałuje, że rozłączył się od tak. Co ja mam teraz zrobić ze swoich wolnym czasem, którego mam aż zanadto? Położyłam się na skórzanej kanapie i podciągnęłam nogi pod brodę. Przeskakiwałam z kanału na kanał, lecz nic nie mogłam znaleźć, bo przed oczami cały czas miałam tę niebieska głębię. Odłożyłam pilota i chwyciłam swój puszysty kocyk, który dostałam od Josha na święta.
Obudziły mnie czyjeś głosy, a ja byłam pewna, że to mój przyjaciel, tylko on miał klucze. Ospale wstałam z kanapy i skierowałam się do kuchni.
-Niall? Co ty tu robisz? -zdziwiłam się jego obecnością, chciałam zapomnieć, a tymczasem on zjawia się w moim domu.
-Ja..uh..- zająknął się- Przyszedłem zrobić kolacje?
Zaśmiałam się z jego nieporadności. Mimo wszystko był bardzo słodki, a według mnie była to bardzo przyjazna cecha. Za wszelką cenę chciałam uniknąć tematu poprzedniej nocy, więc udawałam jakby nic się nie stało. Chłopak wyglądał na przerażonego, stojąc w bezruchu, jakby bał się mojej reakcji. Podeszłam do niego powolnym krokiem i poczochrałam jego idealnie ułożone blond włosy. Ukazał mi swoje śnieżnobiałe zęby, a w moich brzuchu obudziło się stado motyli.
-Więc w czym ci pomóc, przystojniaku?- zaśmialiśmy się oboje.
Wiadomo, potrzebujemy wiele czasu, alby się poznać i nauczyć nawzajem, ale jesteśmy na dobrej drodze, gdzie obydwoje stajemy się lepszymi ludźmi.

Bezpośredni odnośnik do obrazka

Julka K

poniedziałek, 10 listopada 2014

Harry i Niall :)

Imagine dla: Oliki

Zaśmiałam się rozgryzając winogrono którym przed chwilą poczęstował mnie Harry. Ledwo poczułam jego smak kiedy miękkie usta chłopaka przywarły do moich.Lekko ścisnął moje biodro ostatni raz muskając wargi.
-Na serio nie chce żebyś szedł-wyszeptałam rozpływając się w zielonych oczach
-Uwierz mi ja tym bardziej, ale muszę-odpowiedział z niezadowoleniem podnosząc się z kanapy
-To kiedy się zobaczymy?-zapytałam szybko w momencie będąc obok niego przyglądając się jak zakłada kurtkę
-Wieczorem, kochanie.
Ujął delikatnie moja twarz głaszcząc policzki kciukami. Mimowolnie zamknęłam oczy rozkoszując się jego bliskością. Przyjemny dreszcz przeszedł przez plecy kiedy złożył soczystego buziaka. Zamruczałam z zadowolenia przyprawiając chłopaka o uśmiech.
-Do zobaczenia skarbie-pożegnał się wychodząc z mieszkania
-Kocham Cie-wszeptał jeszcze przed zamknięciem drzwi
Zachichotałam podskakując jak mała dziewczynka uświadamiając sobie jaką szczęściara jestem mając tak wspaniałego chłopaka. Tanecznym krokiem zbliżyłam się do kuchni nalewając wody do szklanki. Mama wróci dopiero za jakieś 2 godziny więc mam jeszcze chwile spokoju. A co to oznacza? Muzyka..na fulla.
Z takim zamiarem kierowałam się do salonu kiedy zabrzmiał dzwonek do drzwi. Jeszcze raz upewniłam się co do godziny i to niemożliwe aby mam już wróciła, a poza tym ona ma klucze więc kto to? Ze zmarszczonym czołem chwyciłam klamkę uchylając delikatnie drzwi.
-Niall?-zapytałam zdziwiona jego obecnością
Ostatnio bardzo rzadko się widujemy. Od kiedy jestem z Harry'm chłopak nie za bardzo pozwala mi się spotykać z Irlandczykiem. Fakt, ze kiedyś kręciliśmy nakręca Harry'ego niemiłosiernie, a fakt, nierealny fakt, ze dalej coś czuje do Horan'a co chwile wkrada mu się do głowy.
-Możemy pogadać?-zapytał zbyt cicho i już wiedziałam, ze tak się stało
W innej sytuacji już bym mu odmówiła, ale widzę, że jest smutny. nie chce kłótni z Harry'm. Mam nadzieje, że nawet się nie dowie o jego obecności.
-Wchodź-zaprosiłam go do środka i może to chamskie ale chciałam żeby już wyszedł
Lubie Niall'a, nawet bardzo, mozna powiedzieć, ze dalej jesteśmy przyjaciółmi ale czasami dziwne się czuje w jego towarzystwie po tym wszystkim co zaszło.
-Chcesz cos do picia?
-Nie-odpowiedział krótko siadając przy stole, opierając o niego łokcie zawieszając nisko głowę
-Co jest?-zaczynam się martwić, chyba jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie i na prawdę nie wiem co robić
Wole wesołego, zabawnego a nawet rozrabiającego Niall'a.
-Moja mama jest chora-tego to się nie spodziewałam-Nie wiadomo czy z tego wyjdzie.
O cholera..nie wiedziałam co powiedzieć. Niall siedział bez ruchu chyba dalej nie godząc się ze słowami, które przed chwilą mi powiedział.
-Niall, ja..-zaczęłam ale dźwięk otwieranych drzwi mi przeszkodził
-[T.I]?-zawołał Harry..oo kurde
W jednej chwili zjawił się w drzwiach mierząc mnie szczęśliwym wzorkiem póki nie przeniósł go na Niall'a. Złość zaczęła emanować w jego spojrzeniu a dłonie zaczęły ściskać się w pięści.
-Harry, ja ci to wszystko wyjaśnie-zaczęłam szybko analizując sytuacje podnosząc się z miejsca
Jednak i tak byłam za wolna. Harry od razu zbliżył się do chłopaka zadając mu cios prosto w oko.
-Zostaw!-krzyknęłam widząc jak niewinny Niall traci równowagę i przewraca się z krzesłem-To nie tak jak myślisz!-odsunęłam Styles'a  kucając przy Niall'u
-Wszystko ok?-siliłam się na spokój widzą zdziwioną minę Horan'a trzymającego się za policzek
-Wyszedłem niedawno a on już tutaj jest!-wściekłość zaczyna kierować moim chłopakiem
-Chciał pogadać!-odkrzykuje mu podnosząc się z miejsca
-Ta jasne-fuka z obrzydzeniem odwracając wzrok
-Jego matka jest chora! Chciał się komuś zwierzyć, opanuj się!-odpycham go wzbudzając w nim zdezorientowanie-Zaraz przyniosę ci lód.
Zwracam się do Niall'a pomagając mu się podnieść. Rzucam Harry'emu ostre spojrzenie kierując się do kuchni. Przyspieszam swoje ruchy uświadamiajac sobie, ze zostawiłam ich samych w tym samym pomieszczeniu. Szybko wracam aby zastać ich w dokładnie takiej samej pozycji jak byli.
-Nieller na prawdę mi przykro...w obydwu sprawach.
-Spoko-odpowiada niepewnie spoglądając na Harry'ego, najwidoczniej odłączył się od nas nie słuchając naszej rozmowy, ale nie zostawi nas samych-Jednak jeśli będziesz chciała do mnie wrócić po tym co zrobił, nie będę miał nic przeciwko-nienawidzę kiedy wraca do tej sprawy-Będę się zbierać.
-Na prawdę przepraszam..za Harry'ego-akcentuje jego imię może jednak będzie miał odwagę przeprosić
Uśmiecha się sztucznie a ja boję się, ze Nialler znowu nie odpuści i od nowa zacznie się o mnie starać. Harry nawet się za nim nie odwraca, a kiedy chłopak wychodzi, jego wściekłość przechodzi na mnie.
-Co ty sobie wyobrażasz?!-wyrzucam ręce w powietrze dając mu jasno do zrozumienia że przesadził
-Przepraszam-widzę, ze mu głupio a ja nie mogę poradzić, ze pragnę mu wybaczyć
-Nie możesz tak robić..na serio on tylko przyszedł pogadać-próbuje mu to wytłumaczyć ale on zakleszcza mnie w swoich ramionach a ja to odwzajemniam
-To się nie powtórzy..-szepcze mi do ucha a ja odwazajemniam jego uścisk
-Wierze ci-ściskam go mocniej próbując zapomnieć o Niall'u

~Jannet;)

środa, 17 września 2014

Niall +18

Imagine dla: Julki


Przedostałam się przez pełen spoconych ciał salon i dostałam się do kuchni, która dziś robiła za bar. Głośna muzyka dudniła w moich uszach, a ja chwyciłam drinka by móc się rozluźnić. Oto moje życie. Zero zobowiązań, codziennie imprezy, czysty seks i nowy chłopak każdej nocy. Taka już byłam. Usiadłam na obrotowym krześle, obciągając moją sukienkę w dół. Ciasno opinała się na moich kształtach i podkreślała moje długie nogi. Obserwowałam bawiący się tłum, parę osób w kącie palących jointy, tłum tańczących ludzi na wykładzinie, która uchodziła za parkiet, kilka par obściskujących się gdzieś przy ścianach -typowa impreza Josha. Uśmiechnęłam się na myśl o przyjacielu i wypiłam shota. Z daleka zobaczyłam Zacka idącego w moim kierunku. Uśmiechnęłam się do niego zachęcająco, a chłopak po chwili siedział tuż obok mnie. Zack jest współlokatorem Josha od kąd tylko pamiętam i zawsze mieliśmy dobry kontakt. Ma śliczną dziewczynę o imieniu Stella, ale raczej nie pasuje do mojego środowiska. Podczas gdy ona uczy się do egzaminów, ja bawię się w najlepsze. Bardzo się różnimy, ale mimo to bardzo ją lubię.
-Widzę tu dziś dużo nowych osób. -krzyknęłam chłopakowi do ucha, aby przekrzyczeć głośną muzykę, na co chłopak skinął głową.
-Są tu znajomi Josha z Nowego Jorku i jakiś jego kuzyn, podobno jest strasznym sztywniakiem. -zaśmiałam się na jego słowa -może go trochę rozruszasz -poruszył brwiami i szturchnął mnie w ramię.
Szansa na nowego faceta, w dodatku sprawdzenie go? Idealny pomysł i tak wszystkich innych znam od tej strony.
-Który to? -zapytałam szybko.
Zack wskazał mi blondyna, który stał pod ścianą i wpatrywał się we mnie. Po mimo tej odległości mogłam zobaczyć głębię jego niebieskich jak ocean oczu. Nawiązałam z nim kontakt wzrokowy, a on podszedł do mnie pewnym krokiem. Gdy chciałam się odwrócić i powiedzieć Zackowi, że to będzie prostsze niż myślałam, zorientowałam się, że już go tu nie ma. Powróciłam głową do swojej poprzedniej pozycji, a mój nos spotkał się z nosem blondyna.
-Cześć -wymruczał do mojego ucha.
-Cześć -przygryzłam wargę -więc jesteś kuzynem Josha?
-Mhm. -skinął głową - Niall. A ty?
-[T.I.]
Chłopak przejechał nosem po mojej szyi i wyczułam od niego zapach alkoholu. Czyżby był wstawiony? Zeskoczyłam z krzesła, chłopak spojrzał na mnie zdezorientowany, więc szybko chwyciłam jego rękę. Wchodziliśmy schodami na gorę, gdy poczułam jego rękę na swojej pupie. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-A mówili mi, że jesteś sztywniakiem -wyszeptałam do jego ucha i zamknęłam za nami drzwi od pokoju. Niall przyparł mnie do ściany i całował moją szyję, zjechał rękami na moje biodra i rozsunął zamek od sukienki. Podniosłam rękę i zaplątałam palce w jego włosach, lekko ciagnąc za końcówki. Zrzucił z ramion moją sukienkę i szybko pozbył się stanika, rzucając się na moje piersi, jakby czekał na to od kilku godzin. Jęknełam cicho, odchylając głowę i przeciągnęłam chłopakowi koszulkę. Położyłam się na łóżku, a blondyn podchodził w moją stronę, ściągając po drodze swoje spodnie. Wyglądał cudownie, jego wyrzeźbione ciało idealnie komponowało się z tym głupim uśmieszkiem przyklejonym do twarzy. Bokserki były ciasne dla jego erekcji, więc pomogłam mu i zrzuciłam je na podłogę. Chłopak uśmiechnął się chytrze i zsunął w dół moje majtki rzucając je za siebie.
-Taka mokra dla mnie -wyszeptał pomiędzy moimi udami.
Rozciągnął prezerwatywę na swoimi penisie i wszedł we mnie gwałtownie, uprzednio drażniąć się z moją łechtaczką.
Z każdym jego ruchem, czułam wypełniające mnie uczucie i przyjemność przechodzącą przez moje ciało. Jęczałam jego imię na przemian z jego głosem. Kilka ruchów bioder Nialla i poczułam jak jego prezerwatywa wypełnia się, a po chwili i ja czuję się spełniona. Uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam namiętnie, co chłopak odwzajemnił z jeszcze większą pasją. Przykryłam nas kołdrą, by po chwili zapaść w sen.
Obudziłam się, czując coś wilgotnego na szyi. To Niall, pozostawiający swoje pocałunki. Wstałam z łóżka i ubrałam sie w pośpiechu.
-To co mała zostawisz mi swój numer? -zapytał pewny siebie.
-Nigdy nie sypiam z nikim więcej niż raz. -odpowiedziałam ostro i trzasnęłam drzwiami, zostawiając chłopaka w osłupieniu.




Dzień dobry :*
Znów dodaję imagina z telefonu, co jest bardzo niewygodne :/
Ciężko mi się na nim dodaje, więc jak są błędy to przpraszam.
Naprawdę liczę na komentarze, one motywują najbardziej. <3 
Chociaż bardzo nie chcę, muszę to zrobić.
7 komentarzy = nowy imagin
Julka K <3

niedziela, 14 września 2014

Nowy rozdział! ☺

Hej misie.
Chciałam wam tylko powiedzieć że nareszcie pojawił się 2 rozdział! ♥

http://breathe-gently-fanfiction.blogspot.com/

zapraszam do czytania i komentowania ☺
kocham was mocno
wasza chanellezx ♥


wtorek, 26 sierpnia 2014

Marcel/Harry :)

Imagine dla: Angelika


Jak to jest być sławną gwiazdą? Nie powiem, mam z tego wiele korzyści. Rozpoznawalność, dużo pieniędzy no i fanów, co łączy się z ogromnym wsparciem. Gdyby nie oni, nic bym nie osiągnęła. Niestety, są też minusy popularności. Ludzie traktują mnie jakbym była "pępkiem świata", to nie prawda, jestem jak każda inna dziewczyna. Uczęszczam do szkoły, mam znajomych i czytam książki. Jedynym wyjątkiem są moje popołudniowe zajęcia. Studio muzyczne- to tam znajduje się, podczas gdy wszyscy inni idą a pizze, albo urządzają sobie piżama party. Swoją drogą dziś pierwszy września, co wiąże się w powrotem do liceum.
Zostałam obudzona przez dźwięk od którego byłam wolna aż dwa miesiące- budzik. Wywlekłam się z łóżka i skierowałam do łazienki. Stanęłam przed lustrem i przeraziłam się na swój widok. Moje włosy były w totalnym nieładzie, a na środku nosa widniał ogromny pryszcz. Wzięłam szybki prysznic i rozczesałam włosy. Co z moim nosem? Nie byłam zwolenniczką mocnego makijażu, ale co w tej sytuacji miałam zrobić? Po skończonej pracy, dumna ze swoich efektów, zbiegłam na dół i złapałam jabłko.
-Tato! Odbierzesz mnie dziś ze szkoły i zawieziesz do studia?
-Mam dziś dużo pracy, dlaczego nie pójdziesz pieszo? To że jesteś sławna, nie znaczy, że nie możesz się przejść. -pouczył mnie, na co wywróciłam oczami.
-Dobrze wiesz, że lubię spacerować, ale między zajęciami, a studio mam pół godziny, nie wyrobię się. -wydęłam wargi w geście prośby.
-Będę o 16 i tylko spróbuj się spóźnić. -pogroził mi palcem na co tylko się zaśmiałam i wybiegłam z domu.
Od razu po przekroczeniu wejścia, zainteresowanie moją osobą wzrosło. Nie lubiłam tego, przynajmniej w szkole mogliby traktować mnie jako normalną osobę. Weszłam do sali i zajęłam miejsce w ostatniej ławce. Po rozpoczęci lekcji nauczyciel przedstawił nam nowego ucznia naszej klasy- Marcela. Chłopak zajął miejsce obok mnie, cieszyłam się, że nie zachowywał się jak inni. Poznał mnie, widziałam to, ale nie naskakiwał na mnie. Był ubrany w sweter w brązową kratę, spodnie, które mógłby założyć mój dziadek i białą koszulę. Włosy miał ulizane do tyłu, a na nosie wielkie okulary. Na szczęście nie miałam tendencji do oceniania ludzi po wyglądzie. Wyciągnęłam rękę w stronę chłopaka i uśmiechnęłam się uprzejmie.
- [T.I.], a ty?
-Jestem H...Marcel, tak, jestem Marcel. -przywitał się ze mną.
Na początku każdego roku szkolnego musimy zrobić projekty w parach, które są główną częścią oceny końcowej. Tym razem nauczyciel nie zrobił losowania i zdecydował, że zrobimy go ławkami.
-Um, więc kiedy się spotkamy?- zapytał chłopak.
-W tygodniu raczej nie mam czasu, od razu po zajęciach jeżdżę do wytwórni. -westchnęłam.
-Rozumiem- zaśmiał się- ja też pracuję.
-Tak? A gdzie?
-Dokładnie tam gdzie ty, widziałem cię tam parę razy- uśmiechnął się.
-Co tam robisz? -zaciekawiłam się.
-Ja...um...sprzątam -odpowiedział nie pewnie.
-Jeśli chcesz możemy dziś pojechać tam razem, mój tata mnie odbierze. -zaproponowałam.
-Byłoby super.


Znam się z Marcelem już 2 miesiące, spotykamy się prawie codziennie. Zaczęło się od wspólnych spotkań przy projekcie, a teraz czasem nawet u siebie nocujemy. Chłopak jest dla mnie bardzo ważny i chyba coś do niego czuję, ale wiem, że to nigdy by się nie udało, ponieważ wytwórnia ma wielki wpływ na moje życie, a oni nigdy by się nie zgodzili, żebym była w związku z niepopularną osobą. Ehh... Polubiłam go od pierwszego spotkania, potrafi mnie rozbawić, ale potrafi też być poważny. Jest po prostu wyjątkowy. Przy nim zapominałam, że jestem kimś ważnym w show biznesie, że codziennie dostaję zaproszenia na wywiady. Przy nim czułam się jak zwykła nastolatka, która codziennie czeka, aż skończy się szkoła i znów będzie miała czas dla siebie.
Zjawiłam się w wytwórni w celu nagrania nowej piosenki. Nic nie mogłam poradzić na to, że nie mogłam się skupić, ponieważ moje myśli rozpraszał Marcel. Opuściłam studio i przeprosiłam za nieudaną pracę. Gdy zmierzałam w kierunku wyjścia usłyszałam czyjś głos, jakby...Marcela? Ruszyłam w stronę dźwięku z wielkim zainteresowaniem. Przed wielką szybą zobaczyłam One Direction, bez Harry'ego. Podeszłam bliżej chłopców i zobaczyłam go, szkolnego kolegę. Ale dlaczego mnie okłamał? Przecież mój Marcel był zawsze sobą. Drzwi otworzyły się, a przed sobą zobaczyłam zszokowanego chłopaka, stał w bezruchu.
-[T.I.]...To, to nie nie tak jak myślisz- plątał się w swoich słowach.
-Nie tak jak myślę?!- nie wytrzymałam, a po moich policzkach zaczęły spływać łzy- Zaufałam ci, a ty mnie cały czas okłamywałeś!
Wybiegłam z wytwórni , nie chciałam go dłużej widzieć, zranił mnie. Tego najbardziej nie lubiłam w ludziach, braku szczerości, kłamstwa, a M...Harry bardzo dobrze o tym wiedział.

Nie ma nic gorszego od kłamstwa i braku szczerości,
teraz, będę bardziej uważać komu ufam.




Wróciłam z wakacji! :D
Z góry chciałabym podziękować Believe. i Maddie Fray za podsunięcie pomysłu. 
Obydwa bardzo mi się spodobały, więc postanowiłam je połączyć.
Drugą sprawą są komentarze.
Jeśli przeczytaliście to, zostawcie komentarz, choćby nawet najkrótszy, one po prostu bardzo motywują do dalszej pracy :)
Kocham Was <3

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Niall :)

Imagine dla: Alex 


-Co? Ale jak to nie możesz jechać? Przecież to miały być nasze wakacje, tylko nasze -posmutniałam.
-Dobrze wiesz, że bardzo bym chciała, ale jak mama się uprze, to nie zmieni zdania -westchnęła.
Zdenerwowałam się i zakończyłam połączenie. Jak ona mogła mi to zrobić? Przecież dobrze wie, że jestem bardzo nieśmiała. Wygląda na to, że obóz będę musiała spędzić sama. Na pewno wszyscy pojadą ze znajomymi, a ja będę siedziała sama jak palec. Eh, no cóż, takie życie. A jak wytrzymam całą drogę?
Nie, [T.I.], na pewno będzie fajnie, poznasz wspaniałych ludzi i będziesz się dobrze bawić.



*2 miesiące później*

Podróż wcale nie była taka zła. Poznałam parę nowych osób, które miały podobne zainteresowania do moich. Bałam się, że będę sama, a większość uczestników nie zna nikogo. Zapomniałam o przerażeniu i teraz byłam po prostu podekacytowana spędzeniem dwóch tygodni z nowymi ludźmi.
Gdy dojechaliśmy na miejsce, zakwaterowaliśmy się w ośrodku i poszliśmy na spotkanie. Zostaliśmmy podzieleni na trzy grupy po dwadzieścia osób. Zapoznaliśmy się powierzchownie i wróciliśmy do pokoi.
Fakt, czułam się nieswojo, ale w końcu przyzwyczaje się do swoich współlokatorek. Nie znałam ich bardzo długo, ale mogłam powiedzieć już coś na ich temat.
Kate, z pozoru wydaje się być bardzo miła, ale w rzeczywistści na wszystko narzeka i tylko marudzi.
Zoe, wielka fanka Justina Biebera. Nie dużo się odzywa, ponieważ cały czas leży i słucha muzyki. Wygląda na zazdrośnice i wszystkim się chwali.
Mia, oh, od razu pokochałam tę dziewczynę, jest cudowna. Ma fobie na punkcie porządku.
Poznałam dziś też Zayna, nieśmiały chłopak, ale zawsze gdy coś powie, wszyscy zwijają się ze śmiechu.
Louis, cały czas siedzi na swojej przenośnej konsoli, ale ma podzielną uwagę, więc zawsze wie o co chodzi.
Niall, naprawdę działał mi na nerwy. Wszystkich podrywał i cały czas się popisywał.

~*~

Siedziałam w pokoju pomiędzy Niallem, koło którego siedziała Kate, a Louisem, Zoe, Mia i Zaynem. W pokoju leciała muzyka z PSP bruneta, a ja kiwałam głową w jej rytmie. Drzwi do pokoju otworzyły, a wszystkie nasze głowy skierowały się w ich stronę. Alex weszła do pokoju i usiadła na przciwległym łóżku.
-Wy -pokazała na mnie i Lou- jesteście rodzeństwem?
Dlaczego ona tak pomyślała? O co jej chodzi? Popatrzyłam na chłopaka i okazało się, że w tym samym czasie kiwamy głową.
-Nie, nie jesteśmy, poznaliśmy się kilka dni temu. -zaśmiałam się pod nosem.
I w tym momencie wszyscy rozpoczęli dyskusje, że razem z chłopakiem zachowujemy się jak rodzeństwo.
Okej. Wcale mnie tu nie ma.
Siedziałam skrępowana, opierając się o ścianę, nigdy nie lubiłam być głównym tematem rozmowy. Okryłam swoje nogi kołdrą i podciągnęłam je pod brodę. Poczułam czyjś oddech wprost na moim policzku.
No tak. Niall.
Położył głowę na moich kolanach i patrzył prosto w moje oczy.
-Co taka skrępowana, księżniczko? -zaśmiał się.
Wolałam odpuścić temat, widząc na sobie wzrok Kate. Niall wpadł jej w oko i nawet niebprzejmowała się tym, że wszyscy ją rozszyfrowali.
Był wysokim blondynem z niebieskimi oczami. Jego włosy spoczywały na jego czole, ale bywały dni, kiedy były sztywno podniesione do góry. Usta były wąską linią, ale idealnie pasowały do wyrysowanych kości policzkowych i brody. Był bardzo przystojny.
Mam na myśli, najprzystojniejszy na świecie.
Kate podniosła go do góry i położyła na swoich kolanach. Nie trwało to długo zanim wszyscy usłyszeliśmy jedno krótkie ‘spierdalaj’. Uśmiechnęłam się pod nosem i ułożyłam na ramieniu Louisa.

~*~

Podchody. Nocne podchody. Od zawsze bałam się ciemności.
Cholera, cholera, cholera, cholera.
Kto go w ogóle wymyślił? Jest środek nocy, a ja stoję w ciemnym lesie. Cała grupa szuka zadań wymyślonych przez młodszą grupę, a ja stoję z tyłu i patrzę w księżyc. Przeszedł mnie dreszcz, gdy poczułam czyjeś ręcę na swoich ramionach. To on, a któżby inny.
-Boisz się skarbie? -zapytał. Po raz pierwszy nie wyczułam kpiny w jego głosie, tylko… troskę?
-Uh… Może trochę?
Schylił się, a ja nie wiedziałam o co chodzi.
-No dalej, wskakuj. Poczujesz się bezpieczniej.
Weszłam na jego plecy i usłyszeliśmy głos kogoś z przodu.
-Więc, mamy zadanie: czołgajcie się, wydając dźwięki zwierząt.
Kto wymyśla te zadania? Um no tak, maluchy. Oczywiście Niall postanowił, że będzie dużo zabawniej, gdy zamiast wykonać zadanie, zacznie wkładać patyk do tyłka Johnego. Chłopak zaczął jęczeć, a ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
-Johny, a co to za zwierzątko? -zapytała nasza opiekunka.
-Króliczek Playboy’a.
Niall ugiął się ze śmiechu, prawie zrzucając mnie ze swoich pleców. Uśmiechnęłam się wiedząc, że jego dobroć nie potrwa wiecznie i cieszyłam się tym co mam w danym momencie.

~*~

Siedziałam pod sklepem razem z Niallem, Louisem i Zaynem. Czekaliśmy na dziewczyny, które poszły kupić pamiątki. Niall stał do nas plecami, mierząc wzrokiem każdego przechodnia. Zajęłam się rozmową z Zaynem, który jest naprawdę świetnym kolesiem, a ja wiem, że mogę powiedzieć mu wszystko.
-Louis! -krzyknął Niall- widziałeś jakie ta baba miała duże cyce?
Wywróciłam oczami. Niall właśnie wrócił do siebie. 
-Co? Um… usnąłem.
-Idzie z wielkimi cyckami na wierzchu, a ty po prostu sobie śpisz?!
Lou wzruszył ramionami, a my wszyscy po cichu byliśmy wdzięczni dziewczynom, które właśnie wyszły ze sklepu. 

~*~

Dziś idziemy nad jezioro. Skończyłam na rowerku wodnym z Louisem, Zaynem i Niallem.
Tak, Niallem, który znów działa mi na nerwy.
Czasem było mi żal mulata, który zawsze odwalał całą robotę. Oczywiście to Zayn skończył pedałując, bo żadnemu z nas się nie chciało. Znaleźliśmy się na środku wody, daleko od pozostałych, a chłopak pwiedział, że ma już dość i nie zabierze nas na brzeg. 
-Louis teraz ty. -powiedział pewny siebie.
-Nie, ja śpię. -zaśmiał się Lou.
-Oh, ty zawsze śpisz. Niall twoja kolej.
-Nie! Bez szans.
I tak właśnie się zaczęło, zaczęli się kłócić o to jak dostanieny się na brzeg. Louis usnął po wymianie dwóch zdań, a ja zaczęłam narzekać, że jest nudno.
-O skarbie, jeśli się nudzisz to możesz zrobić mi loda.
No tak. Niall.
-Gdy na ciebie patrzę, widzę pedała, więc na twoim miejscu zapytałabym Zayna. 
To był zły pomysł, ponieważ chwilę potem zostałam wepchnięta do wody. Louis, który "nagle" obudził się wepchnął go zaraz za mną i teraz przytulaliśmy się w wodzie.
Nasze relacje są nieco pokręcone.

~*~

Dziś ostatnia noc. Między mną, a Niallem w miarę się poukładało i zaczęliśmy się lubić. Nie musieliśmy spać w swoich pokojach, ponieważ "na zalończenie" możemy gdzie chcemy. Położyłam się z Niallem w łóżku i oglądaliśmy pioruny za oknem. Chłopak podniósł poduszkę i przesunął ją wyżej. Opuściłam głowę i teraz lezała ona na jego ramieniu.
Zrobił to specjalnie.
Przykrył nas kołdrą, a ja ucieszyłam się, gdy objął mnie drugą ręką i przyciągnął bliżej siebie. Czułam jego ciepło, które obijało się o mnie, a to uczucie było naprawdę przyjemne. Jego oddech tuż na moim uchu, gdy wypowiadał słowa i jego oczy wpatrujące się daleko przed siebie. 
Z niechęcią opuściłam jego objęcia i wyszłam na balkon. Ściągłam rzeczy, które wyprali sobie na jutro i stanęłam przy barierce. Obróciłam głowę i poczułam oddech blondyna na swoich ustach. Przysunął swoją twarz do mojej i delikatnie musnął moje wargi, bojąc się, że mogę go odtrącić. Objęłam jego kark rękami i po chwili mogliśmy poczuć jak nasze języki idealnie do siebie pasują. To było naprawdę przyjemne, gdy po chwili brakło nam oddechu i uśmiechnęliśmy się do siebie.
Wróciliśmy do łożka, chłopak wsunął swoją rękę pod moją koszulkę i ułożył na brzuchu. Drugą splótł z moimi palcami i wyszeptał do ucha ciche 'dobranoc księżniczko’ całując płatek mojego ucha.
W tym momencie nie myślałam co będzie za tydzień, czy za rok. Czy nasz kontakt się utrzyma, czy zerwie. Teraz myślałam tylko o tym, że byłam szczęśliwa, a to chyba najważniejsze, prawda?


Kochani <3
Dodaję tego posta z telefonu, więc jeśli czcionka będzie nie tak, czy coś to bardzo przepraszam.
Wiem, że zdjęcie jest małe, ale nie umiem tego zmienić :/
Ten imagin jest oparty w 100% na moich wspomnieniach, tylko pozmieniałam imiona.
Jutro wyjeżdżam na obóz do Bułgarii, więc nie będzie mnie dwa tygodnie :(
I jeszcze jedno… w zamówieniach jest imagin z Harrym/Marcelem i kompletnie nie mam pomysłu, ma ktoś może?
Kocham Was <3

piątek, 8 sierpnia 2014

Informacja :)

Przepraszam, bardzo dawno nie dodawałam imagina, wiem. Problem polega na tym, że znów nie mam komputera. Nie czytał mi baterii, więc po prostu się nie ładował. Tata mówił, że naprawa potrwa niedłużej niż dwa tygodnie, więc oddałam go gdy wyjeżdżałam na wakajce. Teraz, laptop jak miał, tak ma status "w naprawie". Nie wiem ile to jeszcze potrwa, ale mam nadzieję, że już niedługo.
Kolejną sprawą jest fakt, dlaczego piszę to dopiero teraz. Mianowicie, dziś dostałam nowy telefon i na szczęście mogę dodawać z niego posty.
Mam pomysł na imagina, który mam nadzieję, że będzie jednym z moich najlepszych, ponieważ chcę go napisać na własnych wspomnieniach, więc będzie mi łatwiej z uczuciami. Nie wiem czy dodam go jutro, czy po jutrze, ze względu na to, że będę go pisać na telefonie i ciężko mi z polskimi znakami.
Jeszcze raz bardzo Was przepraszam i mam nadzieję, że się nie gniewacie.

Julka K <3

czwartek, 7 sierpnia 2014

Fanfiction! ☺♥

Proszę. Macie tu pierwszy rozdział mojego nowego fanfiction o Luke'u Hemmings'ie! Miłego czytania misie! Pamiętajcie o komentowaniu, to bardzo motywuje do pracy! ☺♥ http://breathe-gently-fanfiction.blogspot.com/2014/08/chapter-1.html

Kocham Was mocno ♥♥
wasza chanellezx ☺


wtorek, 5 sierpnia 2014

Ważne! ♥

Hej Kochani! ♥ Chciałam was bardzo przeprosić że nic z dziewczynkami nie dodajemy na bloga, ale zrozumcie proszę, mamy wakacje i też chcemy troszeczkę odpocząć, ale w sumie nie bardzo nam to wychodzi, bo ciągle znajduje się cos do roboty ☺

Tutaj macie zdjęcie moich bilecików z koncetru 1D i 5SoS w Dusseldorfie ♥

Jeśli chcecie wiedziec szczegóły o koncercie to piszcie chętnie opowiem ☺♥

PS. Tutaj mój nowy blog >>>> /http://breathe-gently-fanfiction.blogspot.com/ 
proszę was bardzo DODAWAJCIE SIĘ NA NIM JAKO CZŁONKOWIE I KOMENTUJCIE! ♥

Bardzo Was kocham!!! ♥ 
wasza chanellezx ♥


czwartek, 3 lipca 2014

Harry +18

Imagine dla: @VictoriaLokk


-Dobrze! -krzyknąłem w stronę podopiecznego, który kopnął piłkę prosto do bramki. Uniosłem kciuki do góry, a na twarzy zawodnika pojawił się szeroki uśmiech. Jake miał w sobie wielki potencjał, wiedziałem, że zajdzie daleko. Nigdy się nie poddawał zawsze dążył do celu. Z takimi dziećmi praca jest najlepsza, kiedy wiem, że przychodzą tu z chęcią, by w przyszłości osiągnąć wiele. Poklepałem go po plecach i ustawiłem się przed chłopcami.
-Dobierzcie się w dwie drużyny.- powiedziałem głośno, aby każdy mnie usłyszał.
Wysokie głosy rozniosły się po całym boisku. Mogłem się spodziewać, że tak będzie. Zacząłem się gardłowo śmiać i usłyszałem swój głos w odbijającym się echo. Bardzo rzadko krzyczałem na małych. Trening powinien być dla nich przyjemnością, a nie stresem. Jeśli zdobędziemy swoją sympatię wzajemnie, praca będzie milsza i skuteczniejsza. Głowy maluchów odwróciły się w moją stronę w zdziwieniu. 
Dobrałem ich w dwie drużyny i dmuchnąłem w gwizdek. Chłopcy zaczęli biegać, a ja byłem z nich dumny. Każdą radę, którą kierowałem w ich stronę brali sobie do serca. Grają na naprawdę wysokim poziomie. 
-Możecie pójść po wodę i wróćcie jeszcze na boisko. -powiedziałem po skończonym meczu. Zawodnicy byli cali spoceni, ale wiedziałem, że są z siebie zadowoleni, ponieważ ich oczy jasno świeciły. 
Wszyscy wrócili i ustawili się w równym szeregu, czekając co mam im do ogłoszenia.
-Więc na początku chcę wam powiedzieć, że jestem z Was bardzo dumny i naprawdę lubię z Wami trenować. -wszystkie buzie uniosły się do góry i uśmiechały szeroko, pokazując swoje ząbki- Zamknijcie te buźki, bo wam muchy powpadają -zaśmiali się i próbowali się nie uśmiechać, co wyszło jeszcze gorzej- A drugą informacją jest to, że w sobotę gracie pierwszy mecz! -podniosłem ręce do góry, a dwadzieścia cztery ciała rzuciły się na mnie. 
Podszedłem do wyjścia i przybiłem piątkę z każdym chłopakiem. Zamknąłem boisko i pojechałem do domu. Wbiegłem po schodach i szybko wszedłem do mieszkania. Zobaczyłem [T.I.] siedzącą na kanapie i zamknąłem jej oczy. Delikatnie podskoczyła, a ja przytuliłem ja mocno.

[T.I.] POV

Podskoczyłam, czując na sobie czyjś dotyk, przecież nie słyszałam, żeby ktokolwiek wchodził do mieszkania. Po chwili umięśnione ręce otuliły mnie a ja już wiedziałam kto to jest. Ten dotyk, ten zapach, Harry. Odwróciłam się do chłopaka, a ten złożył pocałunek na moich ustach. Wstałam, aby być bliżej chłopaka, który nie zrozumiał moich ruchów i usiadł na kanapie włączając mecz.
-Jejku Harry, ty i ta twoja piłka nożna, dopiero wróciłeś z treningu -poszłam do kuchni- nie masz tego dość?
-Nie, dobrze wiesz, że kocham piłkę -zacząłem mówić z entuzjazmem- a wiesz jak Jake dziś dobrze grał?
-Ta, ten cały Jake jest dla Ciebie ważniejszy niż ja- wywróciłam oczami.
Chwile potem chłopak stał przede mną trzymając za moje biodra.
-Dobrze wiesz, że to ty jesteś dla mnie najważniejsza- zaczął całować mnie po szyi.
-Tak, ale to Jake dziś dobrze grał, nie ja.
-Mmm, ale możemy to zmienić- wsunął ręce pod moją koszulkę, a ja podskoczyłam i objęłam go nogami w pasie. Położył mnie na łóżku, ściągając moją koszulkę. Poczułam napływ podniecenia i zdjęłam nakrycie jego torsu. Mruknął wprost do mojego ucha, a ja rozpięłam mu pasek zsuwając jego spodnie. Harry nachylił się nade mną, a ja czułam jego gorący oddech na mojej skórze. Jego usta składały pocałunki na mojej szyi, a ja odchyliłam głowę ułatwiając mu dostęp. Zielonooki wsunął ręce pod moje ciało i sprawnie rozpiął stanik, zsuwając go z moich ramion. Chłopak chwycił moje piersi, masując je całymi dłońmi. Po chwili zaczął drażnić sutki, liżąc je od czasu do czasu. Wygięłam się lekko w jego stronę i poczułam wybrzuszenie w jego bokserkach, które już po chwili znalazły się na ziemi. Brązowowłosy zszedł z pocałunkami do mojego podbrzusza, na co cicho mruknęłam. Przejechał palcami po mojej łechtaczce, gdy zdjął moje majtki. Podniósł się, a jego twarz znalazła się na wprost mojej, szukając obawy w moich oczach. Gdy nic takiego nie znalazł złożył czuły pocałunek na moich ustach, ustawiając swojego penisa przy moim wejściu i zakładając prezerwatywę. Patrzyłam na niego wzrokiem pełnym pożądania, a następnie chłopak wsunął się we mnie. Przyspieszył ruchy swoich bioder, a ja gniotłam prześcieradło w swoich rękach. Z moich ust wydobywało się jego imię, przez co chłopak poruszał się szybciej. Poczułam znajome mi uczucie, by po chwili dojść razem z nim. Nasze jęki mieszały się w pustym pomieszczeniu i oby dwoje czuliśmy się spełnieni. Harry wysunął się ze mnie i wyrzucił zużytą gumkę. Nałożyłam na siebie bieliznę i uspokoiłam swój oddech, podczas gdy on założył swoje bokserki. Poczułam kołdrę otulającą mnie i silne ramiona, w których się znalazłam.
-Nie liczy się żaden Jake, bo to Ty jesteś dla mnie najważniejsza na świecie.- rozbrzmiał jego zachrypnięty głos.
Wtedy wiedziałam, że nie kłamał. Słyszałam w jego głosie pewność siebie i szczerość.
Nie ważne jak nam się wiedzie, 
najważniejsze jest to, że zawsze mamy siebie.



Chciałam, żeby ten imagin był taki zwykły.
Bez żadnej sławy itp.
Chciałam pokazać, że mając spokojne życie można mieć wielkie szczęście.
Zabrałam się za niego już wczoraj, ale w ogóle nie miałam do tego głowy.
Dlatego też początek jest jaki jest.
Natomiast końcówkę pisałam dziś, chociaż bardzo nie lubię pisać +18.
Dopiero zaczęły się wakacje, a ja już wylądowałam z rozciętą wargą haha
Julka K 



poniedziałek, 9 czerwca 2014

Niall :)

Imagine dla: Paulina Zaprzałka

Wiatr chłodził ciało. Otuliłam się szczelnie kurtką kiedy już odnalazłam klucze. Słońce już dawno schowało się za horyzontem, a gwiazdy mało co dekorowały ciemne niebo. Mogłam dojrzeć księżyc, jednak połowa niego zasłonięta była przez ciężkie chmury.Pokonałam szybko schody wspominając wieczór spędzony z przyjaciółkami.Uśmiech towarzyszący mi przez całą drogę zniknął kiedy szmery w pobliskich krzakach doszły do moich uszu. Ciemna postać przebiegła pomiędzy nimi budząc mój strach. Przerażenie ogarnęło całe ciało, w poszukiwaniu osoby, ale jakby w jednej chwili zniknęła. Towarzyszył mi jedynie wiatr.Jego szum jeszcze bardziej pobudzał zdenerwowanie. Szybko przekręciłam klucz, przebiegłam przez próg od razu szukając włącznika światła. Kiedy mogłam juz zobaczyć dobrze znane mi wnętrze upewniłam się dwa razy czy łańcuszek zabezpiecza drzwi przed wtargnięciem obcej osoby.
Łomoczące jak oszalałe serce powoli się uspokajało kiedy zdruzgotana opierałam się plecami o drewnianą powłokę przez którą przed chwilą weszłam.Głęboki oddech pozwolił otrzymać władze w nogach dlatego wolnym krokiem chciałam przemierzyć salon w celu włączenia telewizora. Nienawidzę ciszy zwłaszcza jak jestem sama w domu. Zawsze musi coś brzmieć, nawet cicho.Pewnie uchyliłam szerzej drzwi odruchowo kierując lewą rękę w górę po ścianie aby zapalić światło.
-Cholera jasna-powiedziałam głośno po raz kolejny tego wieczoru przyprawiając się o mini zawał
Dłoń ochraniała ponownie walające serce kiedy dostrzegłam męska sylwetkę rozłożoną na kanapie. Moje przerażenie jedynie rozbawiło Niall'a.
-Mogłam się spodziewać, że to ty-powiedziałam obojętnie kierując się w stronę kuchni
Nienawidzę faktu, że bez problemu może dostać się do mojego domu choć wszystkie okna i drzwi są zamknięte. Nie mam pojęcia jak to robi, a kiedy chce się dowiedzieć odpowiada tak ze nic z tego nie wiem, więc po prostu przestałam pytać. Jego osoba tak bardzo mnie denerwuje ale zarazem intryguje.
Czasami czuje się jakbym żyła w filmie. Niall należy do tych osób z którymi ludzie nie chca rozmawiać a tym bardziej się zadawać. To osoba na widok której uciekasz na drugą stronę albo całkiem w inna drogę aby tylko nie mieć z nim kontaktu. Osobiście z chęcią zrobiłabym to samo jednak to nie możliwe.Jedna chwila, jeden spacer, jedno spotkanie i już się od niego nie uwolnię. Wszedł w moje życie nie dając mi chwili spokoju. Zjawia się w najmniej oczekiwanym momencie tłumacząc to jako ochronce mojej osoby.
-Czemu?-od razu znalazł się za mną kiedy nastawiałam wodę na herbatę
-Bo normalni ludzie wchodzą drzwiami-zadrwiłam starając się brzmieć wręcz uciążliwie
Moja uporczywość działała na moja niekorzyść.Jedynie rozbawiła chłopaka.
-Czemu mnie nachodzi jak jestem sama?-odwracam się stanowczo krzyżując ręce na piersiach
Od razu żałuję. Złość zaczyna piętnować w ciele kiedy mierze śliczne niebieskie oczy. Dlaczego musi byc taki przystojny? Czemu Bóg obdarzył go tak pięknym uśmiechem w którym tonę i niezależnie od chwili odwzajemniam.
-Przypadek-obojętny ruch ramion dopełniony szyderczym uśmiechem od razu wskazuje na tajemnice
-Ughhh- ściskam dłonie w pięść wracając do przygotowania napoju
Ciche chrząkniecie dochodzi do moich uszu i już wiem ze czuje się niezręcznie. To znaczy chciałabym żeby tak było.
Chwytam w dłonie kubek i prawie go wypuszczam kiedy biodra oplatane są w silnym uścisku.
-Choć może znajdzie się jakiś powód-zanim uświadamiam sobie znaczenie jego słów czuję ciepłe usta na szyi
Obdarowuje mnie krótkimi ale soczystymi całusami wzdłuż linii szczęki a ja zapominam o całym świecie. Zamykam oczy delektując się jego bliskością. Przyjemny dreszcz przechodzi przez ciało owocując w delikatny jęk kiedy zasysa skórę tuż pod płatkiem ucha. Marze o złączeniu naszych ust i tkwić jak najdłużej w tej chwili pełnej rozkoszy. Chce poczuć jego smak,zagłębić palce w tych miękkich brązowych włosach zakończonych blondem.
Nasza znajomość jest dość specyficzna. Darze go mieszanymi uczuciami. Za szybko, niespodziewane i zbyt głęboko zaszył się w moim życiu  przerażając mnie wiedzą o mojej własnej osobie. Wie o mnie wszyscy, az za dużo. Ale jednocześnie ta tajemniczość, przebiegłość stanowią pewną drogę podniecenia. Nigdy nie zaznałam jego złej strony, będąc ze mna zawsze jest miły, romantyczny jeśli podteksty seksualne można takimi nazwać. Gdyby nie postach miasta który sieje byłby idealny.Nie raz spotykając mnie, a raczej podchodząc po całym dniu śledzenia mnie, trzyma za rękę aby pokazać, że jestem tylko jego, mówi że mnie kocha ale tak naprawdę nie jesteśmy w związku. Ja tego nei czuję, nie potrzebuje chłopaka który włamuje mi się do domu.
Ciepło ogarniające ciało jeszcze znacznie się podwyższa kiedy uścisk przenosi się na talie mocniej mnie podtrzymując.
-Nienawidzę cie-wysyczałam przez zęby zbierając wszystkie siły aby się nie poddać
Szybko wysmyknęłam się z opiekuńczych ramion kierując się na druga stronę kuchni.Starałam się nie zdradzać moich uczuć ale jestem pewna, że dokładnie wie jak na mnie działa. Oddychałam szybko wpatrując się w jego umięśnioną posturę kiedy dalej stai w tej samem pozycji, jakby nie docierało do niego, że nie pozwoliłam na więcej. Powoli obraca głowę dokładnie skanując moje oczy. Kiedy w końcu widzi nutkę podniecenia którą tak bardzo chciałam ukryć ten cholernie, piękny uśmiech wkrada się na usta. Wiedziałam że jestem na przegranej pozycji.
-Ale ja Cię kocham-szepta tuż nad uchem uśmiechając się przy tym przebiegle
Uradowany chwycił jabłko, podrzucając nim skierował się w stronę salonu zostawiając mnie samą kompletnie zmieszaną
-Błagam nie-wyszeptałam jakby do Boga prosząc o uchronienie przez piekielnym uczuciem zwanym miłością.

Haha widze, że spodobał wam się mój ostatni, smutny imagin z Hazza 
i chcecie drugą część, ale ja właśnie chciałam żeby się tak skończyło.
Prawie wszystkie kończą się szcześliwie, a tamten po prostu jest inny.
A moze jak będę mieć  wenę to napisze do niego drugą część, ale nie obiecuję.
Druga sprawa,dużo ważniejsza, że to już ostatni tydzień na tym blogu.
O tej godzinie, za tydzień będe siedzieć w pociągu i jechać nad morze, 
aby przez 2 miesiące pracować jak głupia na takim gorącu.
Nie chce was zostawać, ale muszę.
Kocham Was <3