piątek, 22 czerwca 2012

Zayn;*

Dzień jak co dzień. Jak codziennie zapowiadał się koncert. Powoli mam tego dość. Te wrzeszczące fanki, krzyczące nasze imiona to denerwujące. Nie mam chwili spokoju. One są wszędzie. Ale nie rzucę śpiewania przez nich. Kocham to co robię. Śpiewanie daje mi tyle radości jak nic innego.
Koncert się zaczął. Jak zwykle dawałem z sobie wszystko. Choć byłem już znudzony tą monotonnością na występach uśmiechałem się. Chciałem się dobrze bawić. Bezmyślnie patrzyłem na dziewczyny, które piszczały na nasz widok. Nuda. Zaczęliśmy piosenkę WMYB, to ona przypomina mi najpiękniesze lata. Uwielbiam ją. Śpiewając ją nie muszę grać. Zawsze poprawia mi humor.
Przyszła kolei na moją zwrotkę. Wtedy moje oczy ujrzały najpięknijszy widok jaki do tej pory widziały. Zobaczyłem JĄ.Ten śliczny uśmiech, oczy przepełnione radością, wielkie czerwone usta. Nogi mi się ugięły.Zachwycony jej urodą zapomniałem tekstu. Pomachała mi. Chciałem zrobić to samo,ale ciało odmówiło mi posłuszeństwa. Nie mogłem się ruszyć.Wpatrywałem się w nią, nawet nie mogłem uśmiechnąć się do niej.Oczy radowały się tym widokiem.Tak samo serce.Biło coraz szybciej.Przez wszystkie części ciała przeszedł ciepły i przyjemny dreszcz. Gdy nasze spojrzenia spotkały się ogarnęła mnie niesamowita błogość.  Kiedy moje ciało zgrało się z rozumem wróciłem do śpiewania.Odwróciłem od niej wzrok.Czemu? Speszyłem się. Poczułem się jak jakiś kretyn. Nie odpowiedziałem na jej gest. Przeze mnie posmutniała. Widziałem to w jej oczach. Zrobiło mi się głupio. Nie chciałem aby to się powtórzyło. Patrzyłem w inną stronę. Bełkotałem jakieś słowa. W ogóle nie przypominały naszej piosenki. Ciągle myślałem o "niej". Jej piękna twarz pojawiała się przed oczami. Wzrok zmierzał w jej kierunku.Szukał jej w tłumie. Wyróżniała się. Znalazłem ją! Pragnąłem ponownie zobaczyć ten piękny i szczęśliwy wyraz twarzy.Tym razem próbowałem utrzymać stabilnie moje ciało. Oddech był szybszy, a serce waliło jak oszalałe.Wiedziałem, że muszę dać jej jakiś znak. Uśmiechnąłem się. Oddała mi najpiękniejszym prezentem na świecie. Pokazała szereg białym ząbków. Moje oczy nie mogły się napatrzeć. Nie chciałem rezygnować z tak cudownego obrazu. Spojrzałem na jej nadgarstki. Miała bransoletkę ze swoim imieniem. Pomyślałem"Chciałbym mieć ją teraz przy sobie". Na tą myśl uśmiech pojawił mi się na twarzy. Chyba czytała mi w myślach, bo wyciągnęła rękę z pytaniem "chcesz?"Wiedziałem, że muszę mieć coś, co będzie mi o niej przypominać. Nie mogłem jej stracić. Ruchem głowy powiedziałem"tak". Zajęła się kilkoma sznureczkami splecionymi ze sobą. Podchodziłem do niej.Z każdym krokiem serce wybijało szybszy ruch. Nie kontynuowałem śpiewania, za bardzo byłem zachwycony, aby skupiać się na słowach które mam wypowiedzieć. Zdenerwowany podeszłem do niej. Nie chciałem spuszczać z niej wzroku. Jej piękna osoba stała przede mną. Rozmarzyłem się. Jej spojrzenie sprawiło, że zrobiło mi się słabo.Przez chwilę nie wiedziałem co się dzieje. Temperatura ciała podwyższyła się do maksimum.Brałem głębokie wdechy aby tlen dostał się do płuc inaczej zemdlałbym tam.Śpiewałem, a [T.I](przeczytałem z bransoletki)zawiązywała mi ją na ręce. Każde jej muśnięcie opuszkami palców przyprawiało mnie o dreszcze. Ciepłe dreszcze. Przyjemne dreszcze.Zamykałem oczy, aby poczuć jej obecność. Chciałem, aby ta chwila trwała wiecznie. Co chwilę spoglądałem, aby napawać się jej widokiem. Jej uśmiech sprawiał, że serce się radowało.  Kiedy skończyła poczułem, że teraz to ja powinienem dać jej coś mojego.Odwiązywałem jedną  z moich bransoletek. Moją ulubioną zawiesiłam na jej nadgarstku.Wyglądała pięknie. Nikomu jej nie dawałem, ale nie bałem się oddając ją w ręce [T.I]. Chciałem aby miała ją zawsze przy sobie. To będzie znak, że o niej myślę.Ponownie obdarowała mnie swoim ślicznym uśmiechem. Chwyciłem mocno jej dłoń i popatrzyłem prosto w jej piękne [kolor twoich oczu] oczy.  W tej pozycji śpiewałem jej refren WMYB. Było to bardzo trudne, bo co chwilę rozpływałem się w jej oczach. Były takie piękne, miały głębie, która sprawiała, że nie mogłem się skupić. Patrzyła na mnie radosnym wzrokiem, pragnąłem abyśmy zostali tak na zawsze. Nie chciałem się oderwać...ale musiałem. Wróciłem do chłopaków, ale nie zapomniałem o [T.I]. Patrzyłem na nią. Na jej prezent. W tamtej chwili pragnąłem, aby koncert się skończył, a ja w spokoju będę mógł z nią porozmawiać.Tak też było. Skończyliśmy śpiewać. Musiałem pożegnać się z jej widokiem, ale wiedziałem, że zaraz ją zobaczę.
Po chwili odpoczynku szybkim ruchem zmierzyłem z powrotem na scenę. Chciałem ją jeszcze złapać. Niestety nie było już nikogo. Nie mogłem się z tym pogodzić. Z tym, że właśnie ją straciłem. Spojrzałem na bransoletkę i wspomniałem jej śliczny uśmiech, jej przepiękną twarz, rozpalone usta. Na policzku spłynęła pojedyncza łza.
Mijały tygodnie.Musiałem wyjechać w trasę po Europie. To był najgorszy termin na podróż. Nie mogłem jej zobaczyć. Zostały mi tylko wspomnienia, ale to nie to samo co widzieć [T.I] na żywo. Z każdym dniem tęskniłem za nią bardziej. Ból w sercu spowodowany nie widywaniem jej był ogromny. Codziennie wpatrywałem się w jej imię na bransoletce. Zamykałem oczy i wymuszałem piękny widok jej twarzy z tamtego dnia. Robiłem to aby o niej nie zapomnieć. Chciałem aby przynajmniej przez to była bliżej mnie. Tęskniłem za nią, za jej uśmiechem, za tym aby jeszcze raz chwycić jej dłoń i powiedzieć co tak na prawdę czuje.
W końcu. Po 4 miesiącach wróciliśmy do Londynu. Bałem się, że mogę już jej nie spotkać, przecież znałem tylko jej imię. Rozmyślałem co robić, aby się do niej zbliżyć. Zamyślony poszedłem do parku.Co chwile nowe pomysłu, ale żaden nie był skuteczny.Mając jej twarz przed oczami(cały czas wspominałem) pomyślałem "jest naszą fanką, więc jak zrobię twicam'a na pewno będzie go oglądać wtedy poproszę ją o kontakt". Uśmiechnąłem się.W końcu była nadzieja, że ją zobaczę.Z tą świadomością wracałem do domu. Rozmyślałem jak będzie wyglądać nasze drugie spotkanie. Gdzie ją zabiorę. Co zrobię. Myśląc o [T.I] zauważyłem, że chłopczyk wpadł na dziewczynę.Przewróciła się. Podbiegłem, żeby jej pomóc.Podałem jej telefon. Zdziwiło mnie jej zachowanie.Zobaczyła moje bransoletki. Wpatrywała się w nie. Nie wiedziałem o co chodzi. Dopiero kiedy spojrzała na  mnie, zrozumiałem jej zainteresowanie moją, a raczej jej bransoletką. Serce na chwilę zatrzymało się, aby po chwili bić jak oszalałe. Ze zdziwieniem zapytałem czy to naprawdę ona. Tego uśmiechu, tej twarzy nie dało się pomylić z nikim innym. Jedyne co mogłem robić to uśmiechać się. Musiałem się otrząsnąć,żeby jej nie stracić tak jak za pierwszym razem. Spytałem czy ma ochotę na kawę. Z Nadzieją patrzyłem na nią. Kiedy się zgodziła, kamień spadł mi z serca. "teraz szybko jej nie stracę". Ruszyliśmy. Zadawałem dużo pytań. Chciałem jak najwięcej się o niej dowiedzieć.Byłem tak zachwycony, że nie usłyszałem odpowiedzi na niektóre pytania, ponieważ byłem tak w nią zapatrzony. Poszliśmy do jakieś restauracji. Zauważyłem, że ma moją bransoletkę, bardzo się ucieszyłem a jeszcze bardziej z tego, jak powiedziała, że jest dla niej ważna bo jest ode mnie. Jej osobowość była tak samo piękna jak uroda. Świetnie mi się z nią rozmawiało. Od samego początku wiedziałem, że mogę powierzyć jej tajemnice.
Długo rozmawialiśmy.Nie chciałem się z nią rozstawać. Kiedy jestem z nią czuję przyjemne emocje, tak jakby ktoś wylewał miód na moje serce.Czuje się przy niej zupełnie inaczej. Nie muszę nikogo udawać. Mogę być sobą i za to mnie lubi. Zaproponowałem, żebyśmy zrobili zdjęcie naszych bransoletek. Chciałem mieć po prostu jakaś pamiątkę.
Kiedy tylko wróciłem do domu dodałem zdjęcie na twitter'a. Chciałem się pochwalić z jaką cudowną dziewczyną spędziłem dzień. Moje myśli były przepełnione [T.I].Nie mogłem jej zapomnieć, a raczej nie chciałem. Po chwili przyszedł sms. Spojrzałem na wyświetlacz. to [T.I] Ucieszyłem się "To niebywałe szczęście, ze dzień spędzony ze mną jest na  2 miejscu dla ciebie. Dziękuje. xx" Musiałem powiedzieć prawdę. Wykręciłem jej numer i powiedziałem, że ten pierwszy też należy do niej. Usłyszałem w jej głosie radość, co sprawiło, że uśmiechnąłem się. Ze strachu przed ponownym straceniem [T.I] szybko zaproponowałem randkę. Zgodziła się. Nie mogłem opanować szczęścia, więc rozłączyłem się. Połowę nocy myślałem o spotkaniu z [T.I]. Byłem tak podekscytowany, że nie mogłem zasnąć.
Randka była cudowna. Tak samo jak następne. Każda chwila spędzona z tą cudowną dziewczyną jest piękna. [T.I] jest ideałem. Moim ideałem. Jest piękna, wrażliwa, romantyczna i czuła.
Dzisiaj zaprosiłem [T.I] do siebie. Rozmawiałem z chłopakami. Poradzili mi, żebym jak najszybciej powiedział co czuje. Cały dzień chodzę jak na gorących kamieniach. Denerwuje się. Robię wszystko żeby było idealnie. Przygotowałem kolację, świece, czerwone wino, wiem doskonale, że je uwielbia. Boję się!Cholernie się boję, bo w końcu nie wiem jak [T.I] zareaguje na słowa "Kocham Cię".

No to taki trochę inny:D
Podoba się wam?
Mam pisać takich więcej?:P
A no i dalej mój blog jest waszych rękach:)
Liczę na komentarze, bo właśnie dzięki nim mam ochotę na dalsze pisanie!
To wasze opinie dają mi motywację do prowadzenia tego bloga<3

9 komentarzy:

  1. Genialny <3
    Taki inny <3
    Cały dzień czekałam na twojego Imagina i się doczekałam <3
    Teraz czekam na 2 cz z Liam'em <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ;* Bardzo mi się podoba:))
    Czekam na więcej takich Imaginów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. *____________________________*
    Kochana ten Imagin był GENIALNY :D
    Znowu nie mogę twojego Imagina opisać słowami :C Czemu nie ma tak wspaniałych słów do opisania tego co tu piszesz,więc skomentuje to nudnymi słowami :*
    Wow to byłooooo takie roooomantyczne że aż się popłakałam :*
    Musisz zostać moją mentorką ok? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. rany boskie!!!!!! jaki on zajebisty! cudowny. naprawdę! jak się skończył to ryczeć mi się chciało ;) jesteś zajebista! kocham Cię! :) xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Zayn, nie panikuj tylko mi to powiedz!!!
    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
  6. Po prostu boski!
    Mimo,że po przeczytaniu poprzedniego imagina wiadomo co się wydarzy
    ten i tak trzyma w napięciu!

    OdpowiedzUsuń