sobota, 10 listopada 2012

Wszyscy:)

Imagin dla : Anonima. szkoda, ze się nie podpisałaś ;x

Obudziłam się po meczącej nocy. Powieki były ciężkie, a oczy spuchnięte. Moje ciało oddało się w krainę snu na zaledwie 3 godziny.W głowie było mnóstwo wspomnień związanych z chłopakami.Te cudowne chwile spędzone razem, teraz są przeszłością, która jak mi się wydaję nie powróci. Sława, kariera, to główne przyczyny naszych zmian, w zachowaniu, wartościach, które są dla nas najważniejsze. Ja pozostałam zwykła dziewczyną, mieszkającą w Londynie, a chłopaki-jeden z najpopolarniejszych boysbandów na całym świecie. Jak maja pamiętać o przyajciółce, która jest szara nadzwyczajną kobietą? Teraz jestem im nie potrzebna, a jeszcze kilka miesięcy temu oddalibyśmy wszystko, aby tylko nie zniszczyli naszej przyjaźni..a teraz..sami ja niszczą.Chłopaki zacierają wszelkie możliwości naszego kontaktu.Od jakieś dwóch miesięcy nie mieliśmy ze soba kontaktu, gdyż ich pobyt w Ameryce nam to uniemożliwia. Te ciągłe wywiady, występy zaczynają mnie wykańczać. Oddałabym wszystko aby tylko było tak jak jeszcze nie dawno temu.
Podniosłam się niechętnie, wolnym krokiem zmierzyłam do łazienki, gdzie odbyłam niezbędne czynności.Makijaż zakrył moje śniade ślady pod oczami, które przepełnione były smutkiem. Zeszłam do kuchni, aby wypić gorącą kawę. Wchodząc do pomieszczenia moje oczy ujrzały kalendarz.
-To dzisiaj-powiedziałam do siebie uraniając krople łzy, która bezwładnie spłynęła po policzku
Dzisiaj ten wyjątkowy dzień w którym nasza 6 powinna świętować 3 rocznice znajomości. Powinniśmy być razem i radować się swoja obecnością.Uśmiechać się, śmiać się ze swoich żartów.Ale to nie jest możliwe. Nasze relacje znacznie się zmieniły, więc czy to dalej jest przyjaźń? Może tylko znajomość? A może w ogóle nas juz nie ma.To wszystko co nas łaczyło zostało zniszczone.
Uświadamiając sobie to z moich oczu wypłynęły pełne bólu łzy.Nigdy nie pomyślałam, ze będę płakać przez najlepszych przyjaciół, którzy są dla mnie całym światem.Ponownie smutek ogarnął mnie całą, a twarz nie promieniowała zadowoleniem.Wycierając mokre policzki nagrzałam wodę i zalałam nią kawę.Z ciepłym kubkiem w ręce przeszłam do salonu po drodze biorąc album ze zdjęciami.Usiadłam wygodnie na kanapie otwierając książkę. Moim oczom ukazała się pierwsza fotografia, która przedstawiała szóstkę szczęśliwych przyjaciół, na twarzy których gościł promieniujący uśmiech. Oczy wyrażały swoją radość.Ten obraz przywołał tyle pięknych dawnych chwil, które mimowolnie mnie wzruszyły. Te wszystkie sekrety, rozmowy, czasami aby poczuć dreszcze potajemne spotkania, to wszystko się skończyło? Nie ma szan na poprawienie tej sytuacji? Dlaczego?Czemu to wszystko się skończyło? Te pytania ciągle błądziły po mojej głowie, kiedy przewracałam kolejne strony z zdjęciami. Tyle wspomnień i żadne nie powróci?
Moje rozmyślania przerwał głos połączenia telefonu.Biorąc głęboki wdech, a tym samym odcinając się od wspomnień chwyciłam telefon.Przez lekko zamazany obraz dostrzegłam imię dzwoniącego.
-Niall?-zapytałam nie dowierzając
Mimowolnie uśmiechnęłam się na samą myśl o chłopaku.Moja radość w jednej chwili opanowała cała mnie, a w środku zrodziła się nadzieja na odbudowanie wszystkiego. Szybko nacisnęłam zielona słuchawkę.
-Halo?-zapytałam z uśmiechem nie mogąc doczekać się usłyszenia jego głosu
-Cześć kochana! Hej-usłyszałam chórek słodkich głosów chłopaków-Co tam u ciebie?-przedostał się z krzyków głos Niall'a
-Wszystko dobrze, a u was jak?-zapytałam nie mogąc opanować mojego zachwycenia i radości
-Też. Ej ciszej!-zaśmiałam się kiedy Niall krzyknął do chłopaków-Czemu się do nas nie odzywasz?
-Że ja?-oburzyłam się
-No tak.
-Przepraszam Cie bardzo, ale to wy się nie odzywacie. Przecież mówiliśmy, że to wy dzwonicie do mnie-podniosłam głos, kiedy ciśnienie znacznie się podniosło
-Ale czasami możesz zadzwonić-lekko zdenerwował się Louis
-I znowu wysłuchiwac od was,że przeszkadzam wam w wywiadzie, albo że macie koncert?!
-Nie zawsze je mamy-odezwał się Harry
-A skąd ja mam wiedzieć, kiedy wy akurat jesteście na scenie? Jestem jasnowidzem?!-krzyknęłam nie mogąc opanować swojej złości
-Przecież..-usłyszałam głos Zayn'a, ale mu przerwałam
-Nie chłopaki! Była umowa, że to wy dzwonicie do mnie, kiedy tylko macie czas, ale jak widać, w ogóle go nie macie, a raczej nie chcecie juz się ze mna przyjaźnić!-krzyczałam- Dziękuję bardzo, ze tak pięknie uszczęśliwiliście mnie w naszą rocznice, dziękuję!-powiedziałam sarkastycznie rozłączają się
'Oczami Niall'a'
-Ona ma racje-odezwałem się kiedy tylko połączenie zostało przerwane

-Ale że co?-odezwał się Harry
-To my mieliśmy się odzywać, sami tego chcieliśmy-wytłumaczyłem Loczkowi
-O jakiej rocznicy ona mówiła?-zapytał niepewnie Zayn
-Nie wiem-Louis się wtrącił
-Kurde chłopaki!-zabrał głos Liam, a wszyscy przenieśliśmy wzrok na niego-Przecież dzisiaj mija równo 3 lata odkad się znamy. Pamiętacie, że obiecaliśmy sobie, że rocznice naszej przyjaźni będziemy spędzać razem. Zawiedliśmy ją.
-Tęsknie za nią-powiedziałam zasmucony
-Ja też-powiedział równo Liam z Louis'em.
'Oczami [T.I]'
-Tak bardzo chce aby wrócili-powiedziałam chowając twarz w dłoniach

Ich telefon przyniósł mi jedynie rozczarowanie. Nie sądziłam, że tak bardzo zranią mnie ich słowa.
-Chce, zeby wszystko było tak jak dawniej-moje oczy zaczęły robić się mokre, a po chwili fala niepohamowanego płaczu spłynęłam po twarzy. Mój okropny stan psychiczny przerwał dzwonek do drzwi. Bezsilnie podniosłam się z kanapy pomału kierując się do drzwi.Pociągnęłam klamkę w doł i uchyliłam drzwi.
-Wszystkiego Najlepszego z okazji naszej rocznicy!-krzyknęli razem, a moje oczy zrobiły się większe
Zayn, Harry, Niall, Louis, Liam rzucili mi się na szyję, szczęśliwi jak nigdy dotąd. Na chwilę się zatrzymałam nie wiedząc co się dzieje. Nie mogłam uwierzyć, ze ich widze, słyszę i że własnie się przytulamy.
-Co wy tutaj robicie?-zapytałam zdziwiona, ale zarazem tryskająca radością
-Przepraszamy, wiemy, ze źle zrobiliśmy i że to nasza wina, ale nie chcemy aby nasza przyjaźń się rozpadła. Kochamy Cie!-wszyscy przytaknęli  Niall'owi.
-Też was kocham-przytuliłam ich z całych sił uraniając krople z oczu
-Niech nasza przyjaźń trwa wiecznie-wypowiedzieliśmy równo nasza obietnicę.

Wiem, że ten imagin jest nierealny, ale z drugiej strony, przecież
właśnie na tym polegaja:)
A mam prośbę! 
Osoby które w ostatnim czasie pisały do mnie na TT, o dedyka na imagina
proszę napiszcie jeszcze raz, bo nie zapisałam sobie. Tak wiem głupia jestem, ale prosze was o to.
Piszcie na TT, a jeśli chcecie tutaj, to podajcie nicki, ok?
Czekam na Was<3 

wtorek, 6 listopada 2012

Harry! (urodzinowy)

Imagin dla AGI! Kochana wszystkiego najlepszego! Abyś w końcu spełniła swoje najskrytsze marzenia! Mam nadzieję, że spodoba Ci się imagin!<3

Podniosłam ciężkie jeszcze powieki. Blask Słońca oślepił mnie na parę sekund, ale mimo tego na twarzy gościł uśmiech. Humor od samego przebudzenia się był dobry, czując zapach, ten charakterystyczny zapach perfum chłopaka, którego tak bardzo kocham.Harry wrócił wczoraj z trasy i w końcu mogę spędzić z nim trochę czasu.
Po pokoju rozszedł się zapach kawy.Zadowolona podniosłam się na łokciach spostrzegając karteczkę na nocnym stoliku. Zdziwiona chwyciłam ja delikatnie w dłonie usiadając na łózku.'Dzień dobry kochanie xoxo' przeczytałam i momentalnie na mojej twarzy zagościł promienisty uśmiech. Tak bardzo za nim tęskniłam, a teraz w Końcu będę mogła się nim nacieszyć.Pospiesznym ruchem wstałam z łózka naciągając na pośladki koszulkę Hazza w których uwielbiam spać.Przyjemne zapachy z kuchni docierały do nosa, który rozkoszował się tym. Biegiem znalazłam się na dole, gdzie dostrzegłam chłopaka, smarzącego jajecznice.Przygryzłam wargę widząc jego urzeźbione ciało, które jedynie przykryte było bokserkami.Po cichu chciałam dostać się do niego, aby przytulić tak wspaniałego chłopaka z zaskoczenia.Niestety będąc zaledwie dwa metry przed nim obrócił się psując niespodziankę.
-Czemu wstałeś?-zapytałam udając smutna patrząc na jego promienną twarz
-Chciałem zrobić Ci niespodziankę. Wszystkiego Najlepszego kotku!-krzyknął całując mnie w usta bardzo namiętnie
-Awww kotku nie musiałeś, w ogóle zapomniałam o tych urodzinach-zaśmiałam się
-Ale ja nie-przytulił mnie Hazza
-Tęskniłam za tobą-wyszeptałam wtulając się w jego szyję i zaciągając zapachem perfum
-Ja też-odpowiedział składając pocałunek na policzku-Siadaj zaraz będzie śniadanie.
Szczęśliwa usiadłam przy stole zapatrując się na Styles'a, który co chwilę posyłał mi słodkie całusy, ale cwaniackie uśmieszki.
-Wiesz, mógłbyś chodzic tak częściej. Uwielbiam Cie w takim stroju-zażartowałam
-Będę chodzić tak cały czas-zaśmiał się-Ale ty tez mogłabyś..-zaciął się
-No to? Co ja bym mogła?-przeciągałam złośliwie
-Uwielbiam jak chodzisz w moich koszulkach, ale wiesz..-przeciągnął zbliżając się do mnie uwodzicielskim krokiem
Objął mnie w talii składając pocałunki na rozgrzanej szyi. Jego ręce powędrowały pod koszulkę pieszczac skórę brzucha.Podniecenie w jednej chwili wniosło się na najwyższe poziomy. Ciepłe dłonie chłopaka zaczęły pożądac moje ciało, a moje serce chciało poczuć ukochanego.Nie przestając składać krótkich, ale namiętnych pocałunków zaczał.
-Może przeniesiemy się..-przerwałam mu
-Może zajmiemy się śniadaniem-powiedziałam odwracając się do Loczka
-Miałem na myśli cos innego-jego twarz zasmuciła się tak samo jak oczy, które na chwile straciły swój blask
Moje usta zajęły smakować śniadania przygotowanego przez chłopaka.Jego smaki były niesamowite, ale milczałam, widząc ciągłe gorące spojrzenia Harry'ego na mnie,a  dokładniej na moje ciało.
-Przestań!-krzyknęłam z śmiechem w glosie
-Przecież nic nie robię-bronił się chłopak śmiejąc się
-Nie w ogóle. Cały czas się na mnie patrzysz!
-Nie mogę? Muszę się nacieszyć moją piękna dziewczyną, którą w końcu mam przy sobie-powiedział podnosząc brwi do góry co oznaczało tylko jedno
-Harry, jest dopiero 10, mamy cały dzień!-zachęciłam go puszczając oczko
Uśmiechnął się szczerze powodując u mnie śmiech.'Jak ja kocham tego wariata'-powiedziałam do siebie w myślach kończąc jeść.
Cały dzień spędziliśmy we dwoje. Romantyczne spacery po parku, po ulicach Londynu.Co chwilę czułe słówka, ciepłe spojrzenia, pocałunki, uśmiechy. Uwielbiam takie dni, kiedy możemy 'być sami' i spędzić czas jak normalna zakochana para, a nie jak Harry Styles z dziewczyną.Kochałam kiedy podkreśla, jaka to jestem dla niego ważna. To trzymanie za ręke i przytulania dają mi tyle radość. Wystarczy, że jest przy mnie, a wszystkie troski znikają. Jeszcze to piękne uczucie, że urodziny spędzam właśnie z nim.Z osobą najważniejszą dla mnie. Bez której nie wyobrażam sobie życia.
Wróciliśmy do domu. Zegar wskazał parę minut po 19. Na dworze błękitne niebo zaczęło zmieniać kolor na ciemniejszy.Cały dzień utrzymywał się w romantycznym klimacie. Usiedliśmy przed kominkiem, który Harry rozpalił. Śliczny ogień rozświetlał nasze twarze i odbijał w kielichach pełnych wina.Miłość unosiła się nad nami i łaczyła poprzez pocałunki i przytulania.
-Mam cos dla ciebie-odezwał się Harry szybko znikając z pola mojego widzenia
Zapatrzona w płomień uśmiechałam się wspominając piękne chwilę z dzisiejszego dnia.Usłyszałam kroki chłopaka.
-To dla ciebie, jeszcze raz wszystkiego najlepszego!-chłopak z wielkim uśmiechem wręczył mi czarne prostokątne pudełko
Zaskoczona spojrzałam na niego pytająco, pomału otwierając pudełeczko.Moje oczy zobaczyły srebrny naszyjnik z napisem ' Forever Love'. W moim oczach nagromadziły się łzy szczęścia.
-To jest piękne, dziękuję-wyszeptałam przytulając z całej siły chłopaka
-Ale jeszcze coś-zaczął chłopak
-Co? Harry, nie. Wystarczy mi to i że ty tutaj jesteś..Harry co jest?-zapytałam widząc, że Hazza ogarnał stres
Jego twarz zdenerwowała się, a w oczach krył się strach, ale zarazem wahanie.Nie wiedziałam co się dzieje.
-Kochanie?
-Mam do Ciebie jeszcze jedno pytanie-jego głos drżał
Zobaczyłam jak z tylniej kieszeni wyjmuje czerwone pudełeczko. Moje oczy otworzyły się szerzej ze zdziwienia.Wpatrywałam się w chłopaka który otwierając wieczko, zaczał uklękać przede mną.
-[T.I] kocham Cie najbardziej na świecie. Czy zdecydujesz się spełnić moje największe marzenie i zostać moją żoną?-jego oczy przepełnione były iskierkami, ale zarazem strachem
Oczy zrobiły się szklane.Nie potrafiłam wydobyć głosu,dlatego tylko pokiwałam głową na tak.
-Kocham Cię!-krzyknął podnosząc mnie podczas przytulenia-To najpiękniejszy dzień w moim zyciu-powiedział całując mnie namiętnie w usta-Jeszcze raz spełnienia marzeń, kochanie!
-Właśnie się spełniły!-powiedziałam przytulając się do chłopaka

Przepraszam, że tak późno, ale nie dałam rady wcześniej.
Nauka;/
Mam nadzieję, że się wam spodoba, starałam
się, żeby był słodki, ale nie wiem jak 
wyszedł bo humor mi dzisiaj nie dopisuję..i cały wieczór płakałam.
Ale mam nadzieję, że to nie odbiło sie na imaginie!
chce powiedzieć, że was Kocham!♥

niedziela, 4 listopada 2012

Liam:)

Imagin dla One - Direction - Infection - Forever
Wszystkiego najlepszego kochana! Żebyście w Końcu spotkała chłopaków i rozkochała w sobie Liam'a!:)

-Tak już jadę, kochanie-powiedziałam szybko chwytając kluczyki samochodu
-Pospiesz się, już sa goście-powiedział zmartwiony Liam
-Zaraz będę. 10 minut i jestem nie martw się-pocieszałam chłopaka
-Czekam-usłyszałam po czym nasz kontakt się urwał
W ręce chwyciłam prezent dla ukochanego i wybiegłam z domu.Mój każdy ruch był gwałtowny i nie przemyślany. W głowie było pełno myśli i zamieszania.Lekkie spóźnienie zdenerwowano mnie chcąc jak najszybciej być na miejscu, aby przywitać chłopaka i razem z jego przyjaciółmi obchodzić jego urodziny.
Wcisnęłam pedał gazu, aby znaleźć się na jezdni.Kiedy już moim oczom ukazało sie 'życie ulicy' pospiesznie gnałam do domu chłopaka.
'Oczami Liam'a'
'Gdzie ona jest?Miała mi pomóc?'-zapytałem sam siebie zezłoszczony na dziewczynę

Tłumy osób przekraczały próg domu, ale nie zobaczyłem w nich jeszcze [T.I].Zły nie mogłem opanować imprezy.Chwyciłem telefon, kiedy moje ciśnienie znacznie wzrosło.Jeden, drugi, trzeci sygnał, a ja nie usłyszałem głosy dziewczyny.
-Odbierz-krzyknąłem wkurzony
-Liam, kurde zaraz będę-usłyszałem [T.I]
-Szybko, juz nie nadążam.
-Kochanie przecież się spieszę, robię co w moje..aaaa!-krzyknęła przeraźliwie [T.I]
-Kochanie, co jest?-zapytałem przerażony kiedy moje uszy usłyszały okropny pisk, i głośny trzask-[T.I]? Odezwij się!-krzyczałem do słuchawki-Kochanie! Powiedz coś!-krzyczałem kiedy po mojej głowie przechodziły najgorsze scenariusze
-Co się stało?-usłyszałem troskliwy ale zmartwiony głos Niall'a
-Nie wiem!-krzyknąłem przerażony wybiegając z domu
W jednej chwili dostałem takiej dawki energii a zarazem bezradności. Chciałem zrobić wszystko,aby jej pomóc, ale nie wiedziałem jak.Grupka ludzi wybiegła za mna i usłyszałem szumy chłopaków.
-Jedźmy do niej!-krzyknąłem do Harry'ego, który w jednej chwili znalazł się przy aucie
Całą drogę modliłem się, aby nic jej nie było. Moje oczy robiły się szklane, na sama myśl, ze coś mogło się jej stać. Przecież ja nie wyobrażam sobie tego zycia bez niej. Bez [T.I] to nie będzie to samo.Przeciez ona musi żyć-powtarzałem sobie cala drogę
Przerażony nie potrafiłem słuchać Harry'ego, który powtarzał, ze wszystko będzie dobrze.
Serce waliło jak oszalałe, bojąc się, że zostanie samo.Że nie dostanie swojej dawki życia, którą właśnie jest [T.I].Zbliżając się do miejsca wypadku, moje oczy zobaczyły okropnie zniszczone auto ukochanej a obok ciało przykryte czarnym materiałem.
-Nieeee!-krzyknąłem kierując się do miejsca zwłok-Ona nie może! To nie ona! Ona musi życ!-wrzasnąłem kiedy łzy zaczęły spływać po policzkach
-Dziewczyna z auta jest w szpitalu w bardzo ciężkim stanie-odezwał się jeden z lekarzy
W jednej chwili znalazłem się w aucie karząc Hazzie zawieść mnie do dziewczyny. Wmawiałem sobie, że jest jeszcze nadzieja. Że będziemy szczęśliwi.Moje nerwy  a zarazem poczucie winy, które zrodziło się w drodze nie dawało mi spokoju.
-To moja wina rozumiesz! To przeze mnie! To przeze mnie ona teraz cierpi!-zarzucałem sobie na głos
-Przestań, nic tym nie pomożesz.To nie twoja wina.-pocieszał mnie przyjaciel
-Moja!-krzyknąłem-gdybym ją nie pospieszał bylibyśmy teraz na imprezie i dobrze się bawili, a ona, ona-głos zaczął mi się łamać-ona moze um..-przerwał mi
-Ona zyje i przeżyje dla ciebie!-nie mogłem pogodzić się z własnym sumieniem
W końcu znaleźliśmy się pod ogromnym budynkiem.Jak najszybciej chciałem znaleść się przy [T.I]. Zobaczyć ja, powiedzieć jak bardzo ją kocham.Nie dopuszczałem do siebie mysli, ze ja nie zobaczę, że nie wyznam co tak naprawdę czuję.Wtedy zobaczyłem...dwóch lekarzy, którzy przejęcie reanimowali moja dziewczynę.Świat się zatrzymał.
-Nieeee! Błagam nie!-wykrzyczałem ostatkami sił, kiedy zobaczyłem prostą zielona kreskę
Lekarze nie podawali się, chcieli uratować jej zycie ale ja....
Upadłem bezwładnie na podłogę zaczynając płakać.Moje emocje nadal nie dawały spokoju.Zamknąłem oczy i zacząłem.
-Proszę, oddaj jej życie. Zabierz mnie, to moja wina. gdyby nie ja byłaby szczęśliwa. Tylko przeze mnie teraz cierpi. One jest wspaniała osobą, zasługuje, aby pomagała ludziom tak jak robiła to do tej pory. Oni jej potrzebują. Ja tez. Nie umiem bez niej życ, ale jeśli musisz kogoś zabrać do siebie niech to będę ja.Nie potrzebuję życ bez niej, nie potrafię, tylko ona daje mi szczęście, bez niej będę nikim, proszę..oddaj mi ją-łkałem
Z sali wyszedł lekarz.
-Żyję?-zapytałem załamany unosząc wzrok
-Tak, ale jej serce bije bardzo wolno, zobaczymy jak bardzo silny jest jej organizm.
-Czyli jest szansa?-uradowałem się
-Jeśli da jakiś znak do 15 minut przeżyję, jeśli nie...przykro mi.
Szybkim, ale niepewnym krokiem zbliżyłem się do ukochanej. Jej smutna mina przyprawiła mnie o kolejny płacz.Uchwyciłem mocno jej dłoń i zapatrzony zacząłem do niej mówić.
-Wiem, ze mnie słyszysz, że jesteś silna. Musisz być Rozumiesz?! Nie możesz odejść. Nie możesz mnie zostawić.Słyszysz?! Proszę daj znak, daj znak, że się nie mylę, że się obudzisz. Tak bardzo..-zacinałem się dławiąc się płaczem- tak bardzo chce powiedzieć ci , że Cię kocham. Chce z toba spędzić resztę życia. Błagam, daj znak-szeptałem ostatnie słowa
Złamany nie mogłem czekać, kiedy poczułem lekkie ale wyraźne uciśnięcie dłoni.Tak..dała znak..uśmiechnąłem się, dała mi nadzieję, na lepsze i dalsze zycie a nią.

Skończyłam w tym momencie, bo nie chciałam 
uśmiercać głównej bohaterki.
Więc daje wam wybór.
Dokończcie sobie sami, czy to będzie koniec [T.I], czy może 
dalej z Liam'em będzie prowadzić szczęśliwe życie. 
Od was zależą dalsze jej losy!:)

sobota, 3 listopada 2012

Zayn

Imagin dla:Smile

Szykim krokiem zmierzałam do wejściowych drzwi lotniska. Spóźniona denerwowałam się, aby wyszukać przyjaciółkę w takim tłumie.Mój oddech był szybko gdyż koleżanka prosiła abym się nie spóźniła.Biegiem otworzyłam drzwi odpisując na sms'a Alex.Zapatrzona w ekran komórki poczułem mocne uderzenie w czoło.
-Aaa!-krzyknęłam łapiąc się za bolesne miejsce podnosząc wzrok
-Przepraszam-powiedział Mulat, jednak jego głos się złamał, a źrenice znacznie się powiększyły na mój widok
Mimowolnie uśmiechnęłam się widząc piękne brązowe oczy chłopaka.Ta zdezorientowana mina zaczęła mnie śmieszyć.Chętnie zostałabym z nim dłużej, aby rozpocząć rozmowę, ale wiedząc, że przyjaciółka juz na mnie czeka, musiałam przerwać tą niezręczna, ale przyjemną chwilę.
-Musze iść-odpowiedziałam podnosząc z ziemi telefon który upadł wraz z zderzeniem się z przystojniakiem
Zahipnotyzowany chłopak wpatrywał się w każdy mój ruch.Odeszłam powoli odwracając się jeszcze w stronę chłopaka, aby posłać mu znaczące spojrzenie.
Jego zdezorintowana ale wesoła twarz utkwiła w mojej głowie.Uśmiechałam się na samo wspomnienie.
-No w Końcu jesteś!-rozmyślenia przerwał mi kobiecy głos
-Sorki, ale spotkałam takiego ładnego chłopaka i...-przerwała mi
-Ale za tobą tęskniłam-przytuliła mnie Alex i zapomniałam o spotkanym wcześniej chłopaku
Nasze buzie się nie zamykały, a na twarzy ciągle gościł uśmiech.W jak najkrótszym czasie chciałyśmy nadrobić miesiąc rozłąki.
Usiadłyśmy wygodnie przed telewizorem opowiadając historie z życia.Nie mogłyśmy się zatrzymać, kiedy do uszu doszedł dźwięk sms'a.
-Masz wiadomość-powiedziałam kiedy przyjaciółka nie zareagowała na dźwięk
-Ale to nie mój-powiedziała zdziwiona a ja zaczęłam wyjmować komórkę z kieszeni
-Ja mam inny dźwięk-oznajmiła Alex
-Ja też-przeciągnęłam widząc nadawcę wiadomości-Harry..nie znam go. Nie mam nikogo takiego w kontaktach-zdezorientowana spojrzałam na dziewczynę, która zaczęłam się śmiać-Ej no co jest?
Odłożyłam komórkę dalej nie wiedząc co się dzieje.Bezmyślne wpatrywałam się w telefon, który jak byłam pewna należał do mnie.Ponownie wydał z siebie dźwięk,ale tym razem połączenia.
-Nie odbierzesz?-zapytała dziewczyna
-Przecież to nie mój telefon-powiedziałam ale niepewnie zbliżyłam się do niego-Przecież to mój numer-zdziwiona  zdecydowałam się odebrać
Wciskając zielona słuchawkę przyłożyłam telefon do ucha.
-Halo?-zapytałam nie pewnie
-Hej.Jestem Zayn, poznaliśmy się dziś. To znaczy wpadliśmy na siebie i chyba przez przypadek wzięliśmy nie swoje telefony.
-No tak,przepraszam-zawstydziłam się
-Nie masz za co-usłyszałam jego słodki głos-Możemy się dzisiaj spotkać i wymienić?
-Tak oczywiście, gdzie i kiedy?
-Może za godzinę pod Big Ben'em?
-Ok, to od zobaczenia-pożegnałam się z uśmiechem
Przeprosiłam przyjaciółkę i jak najszybciej ubrałam inne ciuchy.Zdenerwowana wolnym krokiem udawałam sie na wyznaczone miejsce. Cieszyłam się ponownym spotkaniem z Mulatem, ale jednocześnie serce wykonywało szybszy rytm.Musiałam panować nad słowami, ale go nie odstraszyć.Będąc w znacznej odległości dostrzegłam przystojnego Mulata z bukietem kwiató w ręce. Jego głowa nerwowo obracała się, a wzrok chciał odnaleźć mnie. Z każdym krokiem mój strach rósł w siłę, ale głębokie wdechy utrzymywały normalny oddech.Kiedy jego oczy zauważył moją osobę, na twarzy chłopaka zagościł szczęśliwy uśmiech.

-Cześć-uśmiechnęłam się nieśmiało, ale znacząco do Zayn'a
-Pięknie wyglądasz. To dla ciebie-powiedział brunet wręczając mi czerwone róże
-Dziękuję,są piękne ale nie musiałeś robic sobie kłopotu.

-To żadnen kłopot, chce żebyś była szczęśliwa.
Jego słowa i te Iskierki w oczach zauroczyły mnie. Lekki uśmiech dodawał mu tyle uroku.
-To twoje-wręczyłam mu czarny telefon
-O tak, dzięki, a ten jest twój.
-Nie da się ukryć-nasze Ciche chichoty nałożył się na siebie
-Przejdziemy się?-zaproponował nieśmiało, bojąc się, że mu odmówię
-Oczywiście-uśmiechnęłam się aby dać mu trochę odwagi
3miesiąc później:

-Niespodzianka!-krzyknął Zayn za moimi uszami odsłaniając mi oczy
Ujrzałam ślicznie udekorowany stół, który pokryty był płatkami róż.Mimowolnie uradowałam się tak pięknym widokiem.Ciepłe dłonie Zayn'a otuliły mnie dając przyjemne uczucie.
-Siadaj, kochanie.
Zapatrzona w ukochanego zajadałam się pysznym jedzeniem. Nasze dłonie ciągle były złączone jako oznaka bliskości.
-Kocham Cię-usłyszałam po chwili z ust ukochanego
-Tez Cię kocham i tak zostanie do końca-odpowiedziałam po czym nasze usta złączyły się a namiętnym pocałunku.


Tak wiem beznadziejny jest ten imagin;/
Nie wyszedł mi.
Przepraszam.

piątek, 2 listopada 2012

Harry :)

Piosenka:) (słuchaj ją cały czas, aż do skończenia imagina)

Do ręki wkroczyła ściereczka, która moimi płynnymi ruchami ścierała kurze z szafek.Ruchy idealnie komponowały się z rytmem piosenki w tle.Sprzątając spoglądałam w okno, aby sprawdzić czy zimna pogoda nie uległa zmianie. Lekki śnieg prószył na zieloną jeszcze trawę. Termometr wskazywał zaledwie 8 kresek powyżej zera co w środku października świadczyło o bardzo chłodnym powietrzu. Lekkie podmuchy wiatru na zewnątrz dawały mi znak, aby dzisiaj pozostać w domu. Zapatrzona w ekran telewizora, gdzie zakochana para pięknie obchodziła swoja rocznicę na chwile zatrzymałam się zwalniając w mojej świadomości czas.Uśmiechałam się widząc szczęśliwą kobietę,która nie wyobraża sobie życia bez ukochanego.Zamyślona przestraszyłam się zimnych dłoni na biodrach oraz lekkiego, ale gorącego pocałunku w szyji.Momentalnie uśmiechnęłam się spostrzegając kątem oka loki chłopaka.Rozkoszowałam się jego namiętnymi ustami, które pieściły moją skórę.
-Miałeś być za godzinę-powiedziałam szczęśliwa odwracając się w jego stronę
Oplotłam ręce wokół szyi Harry'ego i z Iskierkami spojrzałam wprost w jego oczy.
-Tak bardzo się za toba stęskniłem, że musiałem już przyjechać-mówił zbliżając się do moich ust po czym złożył na nich bardzo zawzięty pocałunek
Nasze smaki się łączyły w pełnym namiętności całusie, który dawał mi tyle szczęścia.Rozkoszowałam się obecnością chłopaka, który zmienił moje życie.
Jego dłonie,  które przepełnione były minusowa temperaturą, dotknęły rozgrzanego ciała pod bluzką. Odskoczyłam od Hazza śmiejąc się, co trochę zdezorientowało Styles'a.
-Najpierw odgrzej ręce, bo Ci zimno-powiedziałam śmiejąc się
-No własne chce to zrobić-powiedział niskim, ale jak zawsze seksownym głosem przybliżając się do mnie z zadziornym uśmiechem
-Ej!Ej!Ej! Co powiedziałam?-zatrzymałam go rękoma kładąc je na klatce piersiowej
Na twarzy chłopaka zagościł udawany smutek.
-To co robimy?-zapytał rozsiadając się na kanapie przed telewizorem
-No nie wiem-odpowiedziałam zachwycając się idealnie naprężonymi mięśniami Hazzy przygryzając dolną wargę
-To może pójdziemy do kina?-zachwycił się Loczek
-Na co?-zbliżyłam się siadając na kolanach chłopaka
Mój ruch znacznie ucieszył chłopaka co wyczytałam z cwaniackiego uśmiechu.Z jego oczy wyczytałam jakiś chytry plan, którego w małym stopniu się przestraszyłam.Zmarszczyłam czoło nie wiedząc czego się spodziewać, kiedy ponownie poczułam dreszcze kiedy zimne dłonie Hazza dotknęły ciała.
-Harry przestań! Nie lubię tego!-zezłościłam się odciągając jego dłonie i zmierzyłam do kuchni
Choc na zewnątrz byłam zła w środku śmiałam się. Uwielbiam drażnić się z Harry'm bo tylko wtedy wiem, że mu na mnie zależy. Kocham go nad życie, ale czasami potrzebuję znaku o odwazemnieniu tego.
Udając urażoną zaczęłam czyścić blat stołu.Słysząc kroki Hazza ucieszyłam się, ale nie zmieniłam wyrazu twarzy.Postanowiłam pozostać niewzruszona na jego słowa.Kiedy był w znacznej odległości ode mnie ponownie przejechał swoimi ciepłymi już dłońmi po biodrach.Jego delikatny dotyk przemieścił się na brzuch przyprawiając mnie o przyjemne dreszcze. Ciepły oddech chłopaka zatrzymywał się na karku co zawsze mnie podnieca.Jego ramiona otoczyły moja talię, a na szyi złożył namiętny i zachęcający pocałunek.Jego podbródek idealnie zgrał się w ramieniem, na którym właśnie położył głowę.
-Nie gniewaj się kochanie-wyszeptał słodko zbliżając się do mnie maksymalnie
Nasze ciała się dotykały co przyprawiło mnie o przyjemne uczucie.Jego bezpieczne ramiona dawały mi tyle radości.
-To co idziemy na ten film?-zapytał obracają mnie w swoja stronę
Widząc jego uśmiechnięta twarz nie potrafiłam opanować swojej radości i mu nie ulec.Te jego zielone oczy w które mogę wpatrywać się bez ustanku przeszywały mnie przyjemnym spojrzeniem,któremu nie mogłam się oprzeć.
-Chodżmy-powiedziałam na co chłopak zareagował lekkim muśnięciem moich ust
Ciepły szalik otulił moja szyję.Kurtka zagościła na ciele, odpowiednie buty i byliśmy gotowi do wyjścia.
-Ale zimno-powiedziałam kiedy drzwi się zamknęły i znaleźliśmy się na zewnątrz
Chłopak objął mnie i tak doszliśmy do auta. Szczęśliwi i rozmowni zmierzaliśmy w strone kina. Ręka Hazza co chwilę znajdowała się na moim udzie, a jego wzrok co jakiś czas zatrzymywał się na mojej osobie.
-A tak w ogóle to na jaki film jedziemy?-zapytałam kiedy dojeżdżaliśmy do określonego miejsca
-Nie pamiętam tytułu, ale to jakiś horror-odpowiedział cwaniacko
-Zrobiłeś to specjalnie!-krzyknęłam oburzona
-Ale co?-udał zdziwionego
-Wiesz, że nie lubię horrorów, bo później się boję zasnąć.
-Ale po dzisiejszym nie będziesz się bać-oznajmił chwytając mnie mocno, ale delikatnie za dłoń, jakby dał znak, że będzie przy mnie
-Skąd ta pewność?
-Zobaczysz-zapewnił z wielkim uśmiechem i zadowoleniem
Nie zrozumiawszy jego gestu wyszłam z auta i chwytając jego dłoń weszliśmy do środka budynku.
'Oczami Harry'ego'
-Może idź już na salę, a ja kupię jeszcze popcorn-powiedziałem całując dziewczynę w policzek

Zostając sam uświadomiłem sobie jakie szczęście mam mając ja przy sobie. Że tylko ona mnie w pełni uszczęśliwia.W końcu mogę spędzić z nią kilka dni. Te chwile spędzone w trasie bez niej, bez jej uśmiechu, oczu, śmiechu, głosu to męczarnia.Dlatego będąc z nią robię wszystko aby była jak najbliżej, dlatego właśnie wybrałem horror.Doskonale wiem jak bardzo ich nie lubi, ale to jest powód dlaczego się do mnie przytula, a ja to uwielbiam.
W końcu gotowy wszedłem do sali gdzie wyszukałem piękność w tłumie.Usiadłem obok niej dając lekkiego całusa w policzek.Zawsze tak robię, kiedy choć przez chwile się nie widzimy.Objąłem ją ramieniem i skierowałem wzrok do przody, kiedy kątem oka zobaczyłem jak chłopak siedzący niedaleko nas uśmiecha się znacząco do mojej [T.I].Posłałem mu groźne spojrzenie co zrodziło się z mojej zazdrości.Kiedy już się uspokajała odruchowo spojrzałem na moją dziewczynę, która również miała wzrok skierowany do podrywającego ją chłopaka. Jej twarz promieniowała na jego widok.
-Ej!-lekko się uniosłem
-Co?-zdziwiła się [T.I] przenosząc na mnie swój wzrok
-Nic-oburzyłem się krzyżując ręce na klatce piersiowej
-No co?-dopytywała się, a we mnie aż buzowała złość
-Przeciez mówię, że nic-odruchowo spojrzałem w stronę 'wroga'
-Chciałam mu tylko podziękować, ze pomógł mi wstać jak upadłam.
-Że co?-zdenerwowałem się-To on Cię jeszcze dotykał?-moje ciśnienie się podniosło
Usłyszałem lekki chichot słodkiego śmiechu.
-Jesteś zazdrosny-śmiałą się [T.I]
-Nie-odpowiedziałem stanowczo
-Przeciez nie masz o co-zapewniała mnie dziewczyna
-Ale nie jestem zazdrosny-kłamałem a w tej chwili zgasły wszystkie światła
-Tak jasne-usłyszałem jej drwiący głos, a następnie mnie przytuliła
Jej gorące ciało, które dotknęło mojego i ten słodki zapach w jednej chwili wywiał wszystkie wątpliwości.Przytuliłem ja mocniej, aby dać trochę bezpieczeństwa.Uśmiechałem się na myśl, jak bardzo ja kocham. Pocałowałem w głowę kiedy zaczął się film.
'Oczami [T.I]'
-Już nigdy nie jadę z toba do kina!-krzyknęłam wchodząc do domu

-Przeciez nie był taki straszny-zaśmiał się
-No nie w ogóle!-krzyczałam wchodząc po schodach na górę.
Szybko się odwróciłam do Hazzy.
-I przez to nawet się z toba ładnie nie pożegnam. Cześć!-zła weszłam do łazienki
Wzięłam szybki prysznic, próbując zapomnieć o strasznym filmie obejrzanym nie dawno.Ubrałam koszulę Styles'a i wolnym krokiem skierowałam się do mojego pokoju gdzie po drodze odczytałam sms'a od chłopaka 'Kocham Cię i tęsknie za tobą xoxo'.Uśmiechnięta i zapatrzona w ekran komórki weszłam do pokoju i powoli zamykając drzwi obróciłam się w stronę łózka.
-Aaaaa!-krzyknęłam z przerażenia-Co ty tutaj robisz?-zapytałam zdezorientowana widząc Harry'go na moim łóżku
-Przecież powiedziałem, że dzisiaj nie będziesz się bać. Nie mogę Cie zostawić-uśmiechnął się słodko i poklepał miejsce obok
Uśmiechając się znalazłam się obok chłopaka.Przykryłam nas kocem i wtulając się a Hazze powiedziałam.
-Kocham Cię.
-Ale ja bardziej-usłyszałam i dostałam buziaka w policzek
Otuliłam się jego ciepłem Głowę kładąc na jego torsie.Zaciągnęłam się zapachem jego perfum i zamknęłam oczy.Po chwili ciszy usłyszałem zachrypnięty, ale słodki głos który zaczał śpiewać
You’ll never love yourself half as much as I love you
You’ll never treat yourself right darlin'
But I want you to
If I let you know I'm here for you
Maybe you'll love yourself like I love you

Wyszedł trochę dłuższy niż inne, ale
to taka nagroda za to, że tak długo nic nie dodawałam.
Mam nadzieję, ze się spodoba:)
Próbowałam aby był słodki i myślę, ze wyszedł :)
Następny będzie z Zayn'em:)
♥♥

niedziela, 28 października 2012

Niall :)

Imagin dla @DominikaMaszota <3

'Ok to będę za pół godziny. Kocham cie i nie mogę się doczekać xoxo'.

Przeczytałam wiadomość, po której od razu na twarzy zagościł promienisty uśmiech.Radosna, nie mogąc doczekać się Niall'a zeszłam na dół.Zaszłam do kuchni, gdzie w moje ręce wpadł kubek i kakao. Zalałam to gorącą cieczą, otoczyłam dłońmi kubek i poszłam w stronę salonu. Przyjemne ciepło które dawał napój sprawiał, że uśmiech nie znikał z mojej twarzy. Popijając napój zmierzyłam do okna salonu. Przez lekko zaparowaną szybę dostrzegłam 'straszne' dynie, które zdobiły mój dom. Świeczki w środku dawały piękna aurę w która mogłabym wpatrywać się bez ustanku. Każdy dom oświetlały lampki w halloween'owym stylu.Straszne, ale zarazem piękne 'potwory' tylko dodawały uroku temu wieczorowi i temu świętu.Ciemne niebo, po którym rozświetlały się pomarańczowe światła od każdego mieszkania.Ten widok urzekł mnie.Moje oczy nie chciały przerywać tak wyjątkowego widoku który widziałam po raz pierwszy. To święto przeżyłam pierwszy raz odkąd przeprowadziłam się do Londynu.Zbliżyłam się do kominka, który jeszcze bardziej nadawał piękny klimat temu wyjątkowemu dniu.Usiadłam na kanapie wpatrując się w piękny pomarańczowo-żółty ogień wspominając dzieci, które co jakiś czas pukały dzisiaj do moich drzwi.Ich szczęśliwe uśmiechy na twarzy, ta zabawa uszczęśliwiała mnie. Nie sądziłam, że takie święto może dawać tyle radości dzieciom ale także mnie. Zapatrzona z uśmiechem w piękny obraz palącego się drewna usłyszałam hałas za oknem. Odruchowo spojrzałam w stronę dochodzącego głosu.Lekko wystraszona niepewnie podeszłam do okna w którym zobaczyłam ciemną postać przebiegająca przez mój ogród, która w jednej chwili zniknęłam za drzewami.Pospiesznie zasłoniłam okna, a mój oddech stał się szybszy. Biorąc głębokie oddech próbowałam uspokoić serce które waliło jak oszalałe.Szybko owinąwszy się kocem i wygodnie usiadając w fotelu owinęłam się szczelnie, jakby materiał był moja ochroną. Drżąca próbowałam skupić się na romantycznej komedii w telewizji.Jednak w głowie ciągle roiło się od strasznych Historii, które straszył mnie jeszcze bardziej.
-Niall proszę, przyjdź już-mówiłam szeptem, tuląc się do ciepłego koca
Nerwowo przygrywałam wargę, błagając o chłopaka, który powinien byc teraz obok mnie.Pogłośniłam telewizję, aby zagłuszyć straszne myśli, ale kiedy moja dłoń trzymała pilot, usłyszałam okropny i głośny dźwięk zamykania frontowych drzwi. Trzask zwrócił moja uwagę, ale ciemność przeszkadzała mi na dostrzeżenie osoby.
-Niall?-zapytałam z salonu-Niall? To ty?-zapytałam głośniej kiedy nie dostałam odpowiedzi
Owijając się kocem przestraszona zbliżałam się do ciemnego zaułka kuchni.Drżącą ręką zapaliłam światło, ale nikogo nie zauważyłam. Zimny wiatr przeszedł po moich plecach.
-Kto tutaj jest?-zapytałam kiedy mój strach wzbił się na najwyższy poziom
Byłam pewna, że zauważyłam cień na podłodzę, ale nikogo nie było.
-To nie jest śmieszne! Boję się!-krzyknęłam biegnąć do oświetlonego salonu.
Roztrzęsiona chciałam, aby to wszystko się zakończyło.Z nerwów  zaczęłam obgryzać paznokcie, szeptając do siebie, że to wszystko tylko mi się zdaję.Podkuliłam kolana pod brodę i ściskając łydki dłońmi wbijałam w nie paznokcie.Mój oddech był niestabilny,a każda sekunda przyprawiała o większa dawkę strachu.Moje ciało uspokajało się z każdym wymuszonym wolniejszym oddechem. Serce zaczynało wracać do normalnego rytmu, kiedy poczułam dłonie na ramionach. Odskoczyłam z kanapy, piszcząc ze strachu.
-Niall!?Kurde co ty robisz?-zapytałam zdenerwowana, ale zarazem zdziwiona jego ubiorem
-Przeciez jest Halloween-zaśmiał się złowieszczo wampir
-Wiesz jak mnie wystraszyłeś-uderzyłam go w ramię z złością
-No nie gniewaj się-uśmiechnął się słodko przybliżając się do mnie-A właśnie zapomniałbym. Cukierek albo psikus-zaśmiał się obejmując mnie w pasie
-Nie mam nic słodkiego,a hyymm-udałam zamyśloną-psikusa nie chce, ale, dam ci cos innego-uśmiechnęłam się
Powoli zbliżyłam swoją twarz do Niall'a i delikatnie, ale bardzo namiętnie musnęłam jego gorące usta.
-A mówiłaś, ze nie masz słodkości-przytulił mnie Blondyn-Co robisz?

-Oglądałam film, zanim mnie nie przestraszyłeś-udałam złośliwą
-Nie gniewaj się już-powiedział słodko po czym obdarował mnie pocałunkiem
-Za takie przeprosiny nie umiem się gniewać.
Objął mnie ramieniem, a ja układając się na jego barkach szeroko się uśmiechnęłam mając go juz przy sobie.Nasze dłonie splotły swoje palce i mocno ścisnęły się w uścisku. Ciepłe i bezpieczne ciało Horan'a wygodnie przylegało do mojego, jakby nigdy nie chciało się rozłączyć.Wtuliłam się w jego tors zaciągając się przyjemnych zapachem jego perfum.Zamykając oczy marzyłam, aby tak było już na zawsze, aby ta chwila nigdy się nie kończyła.Rozmyślania przerwał mi głos Niall'a.
-To będzie najlepsze Halloween.
-Dlaczego?-zapytałam unosząc głowę, aby spojrzeć na jego twarz
Jego pełne iskierek i radości oczy spojrzały na mnie.
-Bo spędzam je z tobą-powiedział po czym pocałował mnie w czoło-Kocham Cię.
-Ja ciebie też-wyszeptałam z łzami szczęścia w oczach.
'Oczami Niall'a'
Przytuliłem ją z całych sił myśląc 'Niech tak będzie już na zawsze'.


Taki Halloween'owy bo oglądałam X-factor i było Halloween:D
Haha:D
Ale mam nadzieję, ze się wam spodoba!:)
Jutro jeśli mi się uda to dodam imagin z Hazzą:)

sobota, 27 października 2012

Forever love cz.7

Nasze jęki się łączy, kiedy usłyszeliśmy pukanie do drzwi. W jednej chwili zatrzymaliśmy się spoglądając na siebie zaskoczeni i wystraszeni...
Czas zatrzymał się, a nasze większe ze strachu źrenice patrzył prosto w siebie.Na twarzy malowało się kompletne zaskoczenie, a ciało odebrało nam posłuszeństwo.Zatrzymaliśmy się, kiedy Louis był w środku mnie.Pukanie w drzwi rosło w siłę, a my bez ruchu czekaliśmy na dalszy ciąg wydarzeń. Do mojego rozumu dostała się świadomość w jak bardzo niezręcznej sytuacji tkwimy.Szybką reakcją odsunęłam od siebie Louis'a zmuszając nas do rozłąki.Serce wybiło szybszy rytm, bojąc się, kto kryję się po drugiej stronie drzwi. Przestraszony Louis ułożył się wygodnie obok mnie. Przykrywając go szczelnie kołdrą ukryłam chłopaka, sama mając szybszy oddech okryłam nagie ciało i biorąc głęboki oddech wypowiedziałam ciche 'proszę'. Poprawiając się i upewniając, że wszystko jest na swoim miejscu zobaczyłam jak drzwi lekko się uchylają.Moje ciśnienie podniosło się, a w powietrzu wyczułam negatywna aurę, która wpłynęłam na moją psychikę. Temperatura ciała raz wzbijała się na najwyższy stopnień, aby po chwili moje ciało było lodowate.Poczułam lekkie muśnięcie gorącej ręki Lousi'a, co przyprawiło mnie o przyjemny dreszcz.
Na podłodze pojawił się cień, mały cień, który odpowiedział na moje pytanie.
-Paula?!Co ty chcesz?!-powiedziałam złośliwie
-Mama kazała ci powiedzieć, że jedziemy jeszcze do cioci i będziemy wieczorem-powiedziała dziewczyna patrząc na moją zestresowana twarz- Co ci się stalo?-zapytała po chwili patrząc na wyraźnie wybrzuszenie w kołdrzę
-Nic! idź już!-krzyknęłam wskazując jej drzwi
Dziecko pod wpływem mojej szybkiej zmiany głośności wystraszone wybiegło z pokoju, a ja z ulgą mogła odetchnąć.Moja radość wróciła,  a na twarzy zagościł promieniujący uśmiech. W głowie pojawiło się wspomienie z paru minut wcześniej. Moje szczęście biło z mojej twarzy, kiedy zobaczyłam jak Louis wychodzi spod kołdry.Moim oczom ukazało się jego umięśnione ciało,  na które mimowolnie przygryzłam wargę.Przyglądałam się z pożądaniem każdemu ruchowi chłopaka. Zapatrzona w jego śniadą skórę nie zwróciłam uwagi na jego zasmuconą i przejęta mimikę twarzy.
-Zaraz..-powiedziałam po chwili otrząsając się z tak pięknego widoku- Co ty robisz?
-Zbieram się-odpowiedział krótko zakładając bokserki
-Czemu?-podniosłam się aby znaleźć się bliżej niego
-Przecież twoja mama nie będzie zadowolona z tego co przed chwilą zrobiliśmy-odpowiedział przestraszony
-Ale przeciez się nie dowie. To tylko nasza sprawa-powiedziałam przejęta
-Lepiej będzie jak juz pójdę-usłyszałam tej zachrypnięty głos kiedy zniknął z moich oczu
Bezwładnie opadłam na łózko patrząc na drzwi, które przed chwila się zamknęły.Nie mogąc uwierzyć w to co powiedział tkwiłam w bez ruchomej pozycji. Do oczu zaczęły napływac pełne bólu łzy, których nie mogłam powstrzymać.Szybko otrząsnęłam się i owinąwszy się kocem pobiegłam na dół krzycząc za chłopakiem.Szybko stawiałam kroki na schodach, aby zastać jeszcze Tomlinson'a.Znalazłam się na dole, gdzie panował spokój, cisza, żadnego człowieka.Nerwowo rozglądałam się z cicha nadzieją, że jednak odnajdę go wzorkiem.
Głośny dźwięk kół o żwir, a później okropny pisk opon. Szybkim  ruchem znalazłam się przy oknie widząc odjeżającego chłopaka.Szybko chwyciłam telefon wykręcając numer przyjaciela.
-Proszę odbierz, proszę-mówiłam kiedy moim uszom dochodził dźwięk połączenia-Louis!-krzyknęłam kiedy nie odpowiedział na mój telefon. Z krzykiem rzuciłam nim o ścianę. Resztki komórki upadły na ziemie robią niewielki hałas.Chwyciłam spodenki w rękę i zmierzyłam z nimi do pokoju.Na ciele zagościł ubiór i lekki ale wymuszony uśmiech.Nie mogłam użalać się nad kimś, który zostawia mnie w najwazniejszych dla mnie momentach.Nie chciałam ponownie przeżywać tylko okropnych dni, w których tak bardzo za nim tęskniłam, a zarazem nienawidziałam.
-On nie jest mi potrzebny-powtarzałam ciągle, okłamując samą siebie
Może na zewnątrz byłam silna i bez naruszenia, ale w środku toczyłam ogromna walkę, w której byłam przegrana.Nie umiałam zmienić swoich silnych uczuć którymi darze Louis'a. To jest miłość, której mimo trudnych przeżyć nie potrafię zakończyć. Te uczucia sa silniejsze ode mnie.One rozpierają mnie od środka.Błąkając się po pokoju przystanęłam przy zdjęciu na ścianie. Dziewczyna i chłopak przytuleni do siebie, którzy uśmiechnięci i szczęśliwi sa w swoim towarzystwie.Na sam widok uśmiechnęłam się dotykając policzka Louis'a na fotografii. Jedno ujecie a przywołuje tyle wspaniałych wspomnień. Jeden widok, a poprawia humor.
-Dlaczego nie może być tak jak było przedtem? Albo jeszcze lepiej?-zapytałam sama siebie patrząc na uśmiechnięta twarz chłopaka
Po policzku spłynęła pojedyncza zła. Rozmyślanie o pięknej przeszłości przerwał dzwonek do drzwi. Otarłam łzę i krzycząc 'juz idę' pobiegłam w stronę frontowych drzwi.Spojrzałam w lustro. Po stwierdzeniu, że moja twarz nie wygląda na zmartwioną chwyciłam klamkę, która po głębokim wdechu wcisnęłam w dół.
Zamurowana wpatrywałam się w osobę dostająca się do mojego domu. Przede mna stał Louis Tomlinson z bukietem czerwonych róż. Na jego twarzy malował się niepewny uśmiech.
-Przepraszam-wyszeptał po czym wręczył mi bukiet
Zaskoczona nie wiedziałam co powiedzieć.Chwyciłam piękne kwiaty w dłonie, które poruszyły moje serce.
-Nie wiem co mi się stało. Nie powinienem tego robić. Kocham Cię! I obiecuję, że juz nigdy, ale to nigdy cie nie skrzywdzę. Jesteś dla mnie najważniejsza-mówił kiedy oczy robiły się szklane
Każde jego słowo przeanalizowałam dokładnie. Zawziętość i uczucie z jakim je wypowiadał urzekło mnie. Biła z nich prawda, a zarazem obietnica, którą utrzyma do końca.
-Też Cie kocham-wyszeptałam drżącym głosem szczęścia
Nasze usta spotkały się w namiętnym pocałunku, a dłonie idealnie do siebie pasowały, tak jakby były stworzone tylko dla siebie.Teraz nie wyobrażają sobie życia bez siebie, codziennie musza się dotknąć, tak samo jak usta.
Teraz nie dość, że jesteśmy parą najlepszych przyjaciół to cały świat kojarzy nas jako 'najsłodsza para'. Louis oficjalnie mówi, że jestem jego całym światem i źródłem szczęścia.

KONIEC:)
przepraszam, że nie dodałam wczoraj, ale tak bardzo głowa mnie bolała, że nie dałam rady pisać,
ale jest dzisiaj i mam nadzieję, że nie zepsułam końcówki:)
Jak pojawi się +20 komentarzy to jeszcze dzisiaj, późnym wieczorem pojawi się imagin z Niall'em:)
Więc..od was zależy kiedy się pojawi:)
Głosujcie w ankiecie!:)
Kocham!♥