sobota, 3 listopada 2012

Zayn

Imagin dla:Smile

Szykim krokiem zmierzałam do wejściowych drzwi lotniska. Spóźniona denerwowałam się, aby wyszukać przyjaciółkę w takim tłumie.Mój oddech był szybko gdyż koleżanka prosiła abym się nie spóźniła.Biegiem otworzyłam drzwi odpisując na sms'a Alex.Zapatrzona w ekran komórki poczułem mocne uderzenie w czoło.
-Aaa!-krzyknęłam łapiąc się za bolesne miejsce podnosząc wzrok
-Przepraszam-powiedział Mulat, jednak jego głos się złamał, a źrenice znacznie się powiększyły na mój widok
Mimowolnie uśmiechnęłam się widząc piękne brązowe oczy chłopaka.Ta zdezorientowana mina zaczęła mnie śmieszyć.Chętnie zostałabym z nim dłużej, aby rozpocząć rozmowę, ale wiedząc, że przyjaciółka juz na mnie czeka, musiałam przerwać tą niezręczna, ale przyjemną chwilę.
-Musze iść-odpowiedziałam podnosząc z ziemi telefon który upadł wraz z zderzeniem się z przystojniakiem
Zahipnotyzowany chłopak wpatrywał się w każdy mój ruch.Odeszłam powoli odwracając się jeszcze w stronę chłopaka, aby posłać mu znaczące spojrzenie.
Jego zdezorintowana ale wesoła twarz utkwiła w mojej głowie.Uśmiechałam się na samo wspomnienie.
-No w Końcu jesteś!-rozmyślenia przerwał mi kobiecy głos
-Sorki, ale spotkałam takiego ładnego chłopaka i...-przerwała mi
-Ale za tobą tęskniłam-przytuliła mnie Alex i zapomniałam o spotkanym wcześniej chłopaku
Nasze buzie się nie zamykały, a na twarzy ciągle gościł uśmiech.W jak najkrótszym czasie chciałyśmy nadrobić miesiąc rozłąki.
Usiadłyśmy wygodnie przed telewizorem opowiadając historie z życia.Nie mogłyśmy się zatrzymać, kiedy do uszu doszedł dźwięk sms'a.
-Masz wiadomość-powiedziałam kiedy przyjaciółka nie zareagowała na dźwięk
-Ale to nie mój-powiedziała zdziwiona a ja zaczęłam wyjmować komórkę z kieszeni
-Ja mam inny dźwięk-oznajmiła Alex
-Ja też-przeciągnęłam widząc nadawcę wiadomości-Harry..nie znam go. Nie mam nikogo takiego w kontaktach-zdezorientowana spojrzałam na dziewczynę, która zaczęłam się śmiać-Ej no co jest?
Odłożyłam komórkę dalej nie wiedząc co się dzieje.Bezmyślne wpatrywałam się w telefon, który jak byłam pewna należał do mnie.Ponownie wydał z siebie dźwięk,ale tym razem połączenia.
-Nie odbierzesz?-zapytała dziewczyna
-Przecież to nie mój telefon-powiedziałam ale niepewnie zbliżyłam się do niego-Przecież to mój numer-zdziwiona  zdecydowałam się odebrać
Wciskając zielona słuchawkę przyłożyłam telefon do ucha.
-Halo?-zapytałam nie pewnie
-Hej.Jestem Zayn, poznaliśmy się dziś. To znaczy wpadliśmy na siebie i chyba przez przypadek wzięliśmy nie swoje telefony.
-No tak,przepraszam-zawstydziłam się
-Nie masz za co-usłyszałam jego słodki głos-Możemy się dzisiaj spotkać i wymienić?
-Tak oczywiście, gdzie i kiedy?
-Może za godzinę pod Big Ben'em?
-Ok, to od zobaczenia-pożegnałam się z uśmiechem
Przeprosiłam przyjaciółkę i jak najszybciej ubrałam inne ciuchy.Zdenerwowana wolnym krokiem udawałam sie na wyznaczone miejsce. Cieszyłam się ponownym spotkaniem z Mulatem, ale jednocześnie serce wykonywało szybszy rytm.Musiałam panować nad słowami, ale go nie odstraszyć.Będąc w znacznej odległości dostrzegłam przystojnego Mulata z bukietem kwiató w ręce. Jego głowa nerwowo obracała się, a wzrok chciał odnaleźć mnie. Z każdym krokiem mój strach rósł w siłę, ale głębokie wdechy utrzymywały normalny oddech.Kiedy jego oczy zauważył moją osobę, na twarzy chłopaka zagościł szczęśliwy uśmiech.

-Cześć-uśmiechnęłam się nieśmiało, ale znacząco do Zayn'a
-Pięknie wyglądasz. To dla ciebie-powiedział brunet wręczając mi czerwone róże
-Dziękuję,są piękne ale nie musiałeś robic sobie kłopotu.

-To żadnen kłopot, chce żebyś była szczęśliwa.
Jego słowa i te Iskierki w oczach zauroczyły mnie. Lekki uśmiech dodawał mu tyle uroku.
-To twoje-wręczyłam mu czarny telefon
-O tak, dzięki, a ten jest twój.
-Nie da się ukryć-nasze Ciche chichoty nałożył się na siebie
-Przejdziemy się?-zaproponował nieśmiało, bojąc się, że mu odmówię
-Oczywiście-uśmiechnęłam się aby dać mu trochę odwagi
3miesiąc później:

-Niespodzianka!-krzyknął Zayn za moimi uszami odsłaniając mi oczy
Ujrzałam ślicznie udekorowany stół, który pokryty był płatkami róż.Mimowolnie uradowałam się tak pięknym widokiem.Ciepłe dłonie Zayn'a otuliły mnie dając przyjemne uczucie.
-Siadaj, kochanie.
Zapatrzona w ukochanego zajadałam się pysznym jedzeniem. Nasze dłonie ciągle były złączone jako oznaka bliskości.
-Kocham Cię-usłyszałam po chwili z ust ukochanego
-Tez Cię kocham i tak zostanie do końca-odpowiedziałam po czym nasze usta złączyły się a namiętnym pocałunku.


Tak wiem beznadziejny jest ten imagin;/
Nie wyszedł mi.
Przepraszam.

piątek, 2 listopada 2012

Harry :)

Piosenka:) (słuchaj ją cały czas, aż do skończenia imagina)

Do ręki wkroczyła ściereczka, która moimi płynnymi ruchami ścierała kurze z szafek.Ruchy idealnie komponowały się z rytmem piosenki w tle.Sprzątając spoglądałam w okno, aby sprawdzić czy zimna pogoda nie uległa zmianie. Lekki śnieg prószył na zieloną jeszcze trawę. Termometr wskazywał zaledwie 8 kresek powyżej zera co w środku października świadczyło o bardzo chłodnym powietrzu. Lekkie podmuchy wiatru na zewnątrz dawały mi znak, aby dzisiaj pozostać w domu. Zapatrzona w ekran telewizora, gdzie zakochana para pięknie obchodziła swoja rocznicę na chwile zatrzymałam się zwalniając w mojej świadomości czas.Uśmiechałam się widząc szczęśliwą kobietę,która nie wyobraża sobie życia bez ukochanego.Zamyślona przestraszyłam się zimnych dłoni na biodrach oraz lekkiego, ale gorącego pocałunku w szyji.Momentalnie uśmiechnęłam się spostrzegając kątem oka loki chłopaka.Rozkoszowałam się jego namiętnymi ustami, które pieściły moją skórę.
-Miałeś być za godzinę-powiedziałam szczęśliwa odwracając się w jego stronę
Oplotłam ręce wokół szyi Harry'ego i z Iskierkami spojrzałam wprost w jego oczy.
-Tak bardzo się za toba stęskniłem, że musiałem już przyjechać-mówił zbliżając się do moich ust po czym złożył na nich bardzo zawzięty pocałunek
Nasze smaki się łączyły w pełnym namiętności całusie, który dawał mi tyle szczęścia.Rozkoszowałam się obecnością chłopaka, który zmienił moje życie.
Jego dłonie,  które przepełnione były minusowa temperaturą, dotknęły rozgrzanego ciała pod bluzką. Odskoczyłam od Hazza śmiejąc się, co trochę zdezorientowało Styles'a.
-Najpierw odgrzej ręce, bo Ci zimno-powiedziałam śmiejąc się
-No własne chce to zrobić-powiedział niskim, ale jak zawsze seksownym głosem przybliżając się do mnie z zadziornym uśmiechem
-Ej!Ej!Ej! Co powiedziałam?-zatrzymałam go rękoma kładąc je na klatce piersiowej
Na twarzy chłopaka zagościł udawany smutek.
-To co robimy?-zapytał rozsiadając się na kanapie przed telewizorem
-No nie wiem-odpowiedziałam zachwycając się idealnie naprężonymi mięśniami Hazzy przygryzając dolną wargę
-To może pójdziemy do kina?-zachwycił się Loczek
-Na co?-zbliżyłam się siadając na kolanach chłopaka
Mój ruch znacznie ucieszył chłopaka co wyczytałam z cwaniackiego uśmiechu.Z jego oczy wyczytałam jakiś chytry plan, którego w małym stopniu się przestraszyłam.Zmarszczyłam czoło nie wiedząc czego się spodziewać, kiedy ponownie poczułam dreszcze kiedy zimne dłonie Hazza dotknęły ciała.
-Harry przestań! Nie lubię tego!-zezłościłam się odciągając jego dłonie i zmierzyłam do kuchni
Choc na zewnątrz byłam zła w środku śmiałam się. Uwielbiam drażnić się z Harry'm bo tylko wtedy wiem, że mu na mnie zależy. Kocham go nad życie, ale czasami potrzebuję znaku o odwazemnieniu tego.
Udając urażoną zaczęłam czyścić blat stołu.Słysząc kroki Hazza ucieszyłam się, ale nie zmieniłam wyrazu twarzy.Postanowiłam pozostać niewzruszona na jego słowa.Kiedy był w znacznej odległości ode mnie ponownie przejechał swoimi ciepłymi już dłońmi po biodrach.Jego delikatny dotyk przemieścił się na brzuch przyprawiając mnie o przyjemne dreszcze. Ciepły oddech chłopaka zatrzymywał się na karku co zawsze mnie podnieca.Jego ramiona otoczyły moja talię, a na szyi złożył namiętny i zachęcający pocałunek.Jego podbródek idealnie zgrał się w ramieniem, na którym właśnie położył głowę.
-Nie gniewaj się kochanie-wyszeptał słodko zbliżając się do mnie maksymalnie
Nasze ciała się dotykały co przyprawiło mnie o przyjemne uczucie.Jego bezpieczne ramiona dawały mi tyle radości.
-To co idziemy na ten film?-zapytał obracają mnie w swoja stronę
Widząc jego uśmiechnięta twarz nie potrafiłam opanować swojej radości i mu nie ulec.Te jego zielone oczy w które mogę wpatrywać się bez ustanku przeszywały mnie przyjemnym spojrzeniem,któremu nie mogłam się oprzeć.
-Chodżmy-powiedziałam na co chłopak zareagował lekkim muśnięciem moich ust
Ciepły szalik otulił moja szyję.Kurtka zagościła na ciele, odpowiednie buty i byliśmy gotowi do wyjścia.
-Ale zimno-powiedziałam kiedy drzwi się zamknęły i znaleźliśmy się na zewnątrz
Chłopak objął mnie i tak doszliśmy do auta. Szczęśliwi i rozmowni zmierzaliśmy w strone kina. Ręka Hazza co chwilę znajdowała się na moim udzie, a jego wzrok co jakiś czas zatrzymywał się na mojej osobie.
-A tak w ogóle to na jaki film jedziemy?-zapytałam kiedy dojeżdżaliśmy do określonego miejsca
-Nie pamiętam tytułu, ale to jakiś horror-odpowiedział cwaniacko
-Zrobiłeś to specjalnie!-krzyknęłam oburzona
-Ale co?-udał zdziwionego
-Wiesz, że nie lubię horrorów, bo później się boję zasnąć.
-Ale po dzisiejszym nie będziesz się bać-oznajmił chwytając mnie mocno, ale delikatnie za dłoń, jakby dał znak, że będzie przy mnie
-Skąd ta pewność?
-Zobaczysz-zapewnił z wielkim uśmiechem i zadowoleniem
Nie zrozumiawszy jego gestu wyszłam z auta i chwytając jego dłoń weszliśmy do środka budynku.
'Oczami Harry'ego'
-Może idź już na salę, a ja kupię jeszcze popcorn-powiedziałem całując dziewczynę w policzek

Zostając sam uświadomiłem sobie jakie szczęście mam mając ja przy sobie. Że tylko ona mnie w pełni uszczęśliwia.W końcu mogę spędzić z nią kilka dni. Te chwile spędzone w trasie bez niej, bez jej uśmiechu, oczu, śmiechu, głosu to męczarnia.Dlatego będąc z nią robię wszystko aby była jak najbliżej, dlatego właśnie wybrałem horror.Doskonale wiem jak bardzo ich nie lubi, ale to jest powód dlaczego się do mnie przytula, a ja to uwielbiam.
W końcu gotowy wszedłem do sali gdzie wyszukałem piękność w tłumie.Usiadłem obok niej dając lekkiego całusa w policzek.Zawsze tak robię, kiedy choć przez chwile się nie widzimy.Objąłem ją ramieniem i skierowałem wzrok do przody, kiedy kątem oka zobaczyłem jak chłopak siedzący niedaleko nas uśmiecha się znacząco do mojej [T.I].Posłałem mu groźne spojrzenie co zrodziło się z mojej zazdrości.Kiedy już się uspokajała odruchowo spojrzałem na moją dziewczynę, która również miała wzrok skierowany do podrywającego ją chłopaka. Jej twarz promieniowała na jego widok.
-Ej!-lekko się uniosłem
-Co?-zdziwiła się [T.I] przenosząc na mnie swój wzrok
-Nic-oburzyłem się krzyżując ręce na klatce piersiowej
-No co?-dopytywała się, a we mnie aż buzowała złość
-Przeciez mówię, że nic-odruchowo spojrzałem w stronę 'wroga'
-Chciałam mu tylko podziękować, ze pomógł mi wstać jak upadłam.
-Że co?-zdenerwowałem się-To on Cię jeszcze dotykał?-moje ciśnienie się podniosło
Usłyszałem lekki chichot słodkiego śmiechu.
-Jesteś zazdrosny-śmiałą się [T.I]
-Nie-odpowiedziałem stanowczo
-Przeciez nie masz o co-zapewniała mnie dziewczyna
-Ale nie jestem zazdrosny-kłamałem a w tej chwili zgasły wszystkie światła
-Tak jasne-usłyszałem jej drwiący głos, a następnie mnie przytuliła
Jej gorące ciało, które dotknęło mojego i ten słodki zapach w jednej chwili wywiał wszystkie wątpliwości.Przytuliłem ja mocniej, aby dać trochę bezpieczeństwa.Uśmiechałem się na myśl, jak bardzo ja kocham. Pocałowałem w głowę kiedy zaczął się film.
'Oczami [T.I]'
-Już nigdy nie jadę z toba do kina!-krzyknęłam wchodząc do domu

-Przeciez nie był taki straszny-zaśmiał się
-No nie w ogóle!-krzyczałam wchodząc po schodach na górę.
Szybko się odwróciłam do Hazzy.
-I przez to nawet się z toba ładnie nie pożegnam. Cześć!-zła weszłam do łazienki
Wzięłam szybki prysznic, próbując zapomnieć o strasznym filmie obejrzanym nie dawno.Ubrałam koszulę Styles'a i wolnym krokiem skierowałam się do mojego pokoju gdzie po drodze odczytałam sms'a od chłopaka 'Kocham Cię i tęsknie za tobą xoxo'.Uśmiechnięta i zapatrzona w ekran komórki weszłam do pokoju i powoli zamykając drzwi obróciłam się w stronę łózka.
-Aaaaa!-krzyknęłam z przerażenia-Co ty tutaj robisz?-zapytałam zdezorientowana widząc Harry'go na moim łóżku
-Przecież powiedziałem, że dzisiaj nie będziesz się bać. Nie mogę Cie zostawić-uśmiechnął się słodko i poklepał miejsce obok
Uśmiechając się znalazłam się obok chłopaka.Przykryłam nas kocem i wtulając się a Hazze powiedziałam.
-Kocham Cię.
-Ale ja bardziej-usłyszałam i dostałam buziaka w policzek
Otuliłam się jego ciepłem Głowę kładąc na jego torsie.Zaciągnęłam się zapachem jego perfum i zamknęłam oczy.Po chwili ciszy usłyszałem zachrypnięty, ale słodki głos który zaczał śpiewać
You’ll never love yourself half as much as I love you
You’ll never treat yourself right darlin'
But I want you to
If I let you know I'm here for you
Maybe you'll love yourself like I love you

Wyszedł trochę dłuższy niż inne, ale
to taka nagroda za to, że tak długo nic nie dodawałam.
Mam nadzieję, ze się spodoba:)
Próbowałam aby był słodki i myślę, ze wyszedł :)
Następny będzie z Zayn'em:)
♥♥

niedziela, 28 października 2012

Niall :)

Imagin dla @DominikaMaszota <3

'Ok to będę za pół godziny. Kocham cie i nie mogę się doczekać xoxo'.

Przeczytałam wiadomość, po której od razu na twarzy zagościł promienisty uśmiech.Radosna, nie mogąc doczekać się Niall'a zeszłam na dół.Zaszłam do kuchni, gdzie w moje ręce wpadł kubek i kakao. Zalałam to gorącą cieczą, otoczyłam dłońmi kubek i poszłam w stronę salonu. Przyjemne ciepło które dawał napój sprawiał, że uśmiech nie znikał z mojej twarzy. Popijając napój zmierzyłam do okna salonu. Przez lekko zaparowaną szybę dostrzegłam 'straszne' dynie, które zdobiły mój dom. Świeczki w środku dawały piękna aurę w która mogłabym wpatrywać się bez ustanku. Każdy dom oświetlały lampki w halloween'owym stylu.Straszne, ale zarazem piękne 'potwory' tylko dodawały uroku temu wieczorowi i temu świętu.Ciemne niebo, po którym rozświetlały się pomarańczowe światła od każdego mieszkania.Ten widok urzekł mnie.Moje oczy nie chciały przerywać tak wyjątkowego widoku który widziałam po raz pierwszy. To święto przeżyłam pierwszy raz odkąd przeprowadziłam się do Londynu.Zbliżyłam się do kominka, który jeszcze bardziej nadawał piękny klimat temu wyjątkowemu dniu.Usiadłam na kanapie wpatrując się w piękny pomarańczowo-żółty ogień wspominając dzieci, które co jakiś czas pukały dzisiaj do moich drzwi.Ich szczęśliwe uśmiechy na twarzy, ta zabawa uszczęśliwiała mnie. Nie sądziłam, że takie święto może dawać tyle radości dzieciom ale także mnie. Zapatrzona z uśmiechem w piękny obraz palącego się drewna usłyszałam hałas za oknem. Odruchowo spojrzałam w stronę dochodzącego głosu.Lekko wystraszona niepewnie podeszłam do okna w którym zobaczyłam ciemną postać przebiegająca przez mój ogród, która w jednej chwili zniknęłam za drzewami.Pospiesznie zasłoniłam okna, a mój oddech stał się szybszy. Biorąc głębokie oddech próbowałam uspokoić serce które waliło jak oszalałe.Szybko owinąwszy się kocem i wygodnie usiadając w fotelu owinęłam się szczelnie, jakby materiał był moja ochroną. Drżąca próbowałam skupić się na romantycznej komedii w telewizji.Jednak w głowie ciągle roiło się od strasznych Historii, które straszył mnie jeszcze bardziej.
-Niall proszę, przyjdź już-mówiłam szeptem, tuląc się do ciepłego koca
Nerwowo przygrywałam wargę, błagając o chłopaka, który powinien byc teraz obok mnie.Pogłośniłam telewizję, aby zagłuszyć straszne myśli, ale kiedy moja dłoń trzymała pilot, usłyszałam okropny i głośny dźwięk zamykania frontowych drzwi. Trzask zwrócił moja uwagę, ale ciemność przeszkadzała mi na dostrzeżenie osoby.
-Niall?-zapytałam z salonu-Niall? To ty?-zapytałam głośniej kiedy nie dostałam odpowiedzi
Owijając się kocem przestraszona zbliżałam się do ciemnego zaułka kuchni.Drżącą ręką zapaliłam światło, ale nikogo nie zauważyłam. Zimny wiatr przeszedł po moich plecach.
-Kto tutaj jest?-zapytałam kiedy mój strach wzbił się na najwyższy poziom
Byłam pewna, że zauważyłam cień na podłodzę, ale nikogo nie było.
-To nie jest śmieszne! Boję się!-krzyknęłam biegnąć do oświetlonego salonu.
Roztrzęsiona chciałam, aby to wszystko się zakończyło.Z nerwów  zaczęłam obgryzać paznokcie, szeptając do siebie, że to wszystko tylko mi się zdaję.Podkuliłam kolana pod brodę i ściskając łydki dłońmi wbijałam w nie paznokcie.Mój oddech był niestabilny,a każda sekunda przyprawiała o większa dawkę strachu.Moje ciało uspokajało się z każdym wymuszonym wolniejszym oddechem. Serce zaczynało wracać do normalnego rytmu, kiedy poczułam dłonie na ramionach. Odskoczyłam z kanapy, piszcząc ze strachu.
-Niall!?Kurde co ty robisz?-zapytałam zdenerwowana, ale zarazem zdziwiona jego ubiorem
-Przeciez jest Halloween-zaśmiał się złowieszczo wampir
-Wiesz jak mnie wystraszyłeś-uderzyłam go w ramię z złością
-No nie gniewaj się-uśmiechnął się słodko przybliżając się do mnie-A właśnie zapomniałbym. Cukierek albo psikus-zaśmiał się obejmując mnie w pasie
-Nie mam nic słodkiego,a hyymm-udałam zamyśloną-psikusa nie chce, ale, dam ci cos innego-uśmiechnęłam się
Powoli zbliżyłam swoją twarz do Niall'a i delikatnie, ale bardzo namiętnie musnęłam jego gorące usta.
-A mówiłaś, ze nie masz słodkości-przytulił mnie Blondyn-Co robisz?

-Oglądałam film, zanim mnie nie przestraszyłeś-udałam złośliwą
-Nie gniewaj się już-powiedział słodko po czym obdarował mnie pocałunkiem
-Za takie przeprosiny nie umiem się gniewać.
Objął mnie ramieniem, a ja układając się na jego barkach szeroko się uśmiechnęłam mając go juz przy sobie.Nasze dłonie splotły swoje palce i mocno ścisnęły się w uścisku. Ciepłe i bezpieczne ciało Horan'a wygodnie przylegało do mojego, jakby nigdy nie chciało się rozłączyć.Wtuliłam się w jego tors zaciągając się przyjemnych zapachem jego perfum.Zamykając oczy marzyłam, aby tak było już na zawsze, aby ta chwila nigdy się nie kończyła.Rozmyślania przerwał mi głos Niall'a.
-To będzie najlepsze Halloween.
-Dlaczego?-zapytałam unosząc głowę, aby spojrzeć na jego twarz
Jego pełne iskierek i radości oczy spojrzały na mnie.
-Bo spędzam je z tobą-powiedział po czym pocałował mnie w czoło-Kocham Cię.
-Ja ciebie też-wyszeptałam z łzami szczęścia w oczach.
'Oczami Niall'a'
Przytuliłem ją z całych sił myśląc 'Niech tak będzie już na zawsze'.


Taki Halloween'owy bo oglądałam X-factor i było Halloween:D
Haha:D
Ale mam nadzieję, ze się wam spodoba!:)
Jutro jeśli mi się uda to dodam imagin z Hazzą:)

sobota, 27 października 2012

Forever love cz.7

Nasze jęki się łączy, kiedy usłyszeliśmy pukanie do drzwi. W jednej chwili zatrzymaliśmy się spoglądając na siebie zaskoczeni i wystraszeni...
Czas zatrzymał się, a nasze większe ze strachu źrenice patrzył prosto w siebie.Na twarzy malowało się kompletne zaskoczenie, a ciało odebrało nam posłuszeństwo.Zatrzymaliśmy się, kiedy Louis był w środku mnie.Pukanie w drzwi rosło w siłę, a my bez ruchu czekaliśmy na dalszy ciąg wydarzeń. Do mojego rozumu dostała się świadomość w jak bardzo niezręcznej sytuacji tkwimy.Szybką reakcją odsunęłam od siebie Louis'a zmuszając nas do rozłąki.Serce wybiło szybszy rytm, bojąc się, kto kryję się po drugiej stronie drzwi. Przestraszony Louis ułożył się wygodnie obok mnie. Przykrywając go szczelnie kołdrą ukryłam chłopaka, sama mając szybszy oddech okryłam nagie ciało i biorąc głęboki oddech wypowiedziałam ciche 'proszę'. Poprawiając się i upewniając, że wszystko jest na swoim miejscu zobaczyłam jak drzwi lekko się uchylają.Moje ciśnienie podniosło się, a w powietrzu wyczułam negatywna aurę, która wpłynęłam na moją psychikę. Temperatura ciała raz wzbijała się na najwyższy stopnień, aby po chwili moje ciało było lodowate.Poczułam lekkie muśnięcie gorącej ręki Lousi'a, co przyprawiło mnie o przyjemny dreszcz.
Na podłodze pojawił się cień, mały cień, który odpowiedział na moje pytanie.
-Paula?!Co ty chcesz?!-powiedziałam złośliwie
-Mama kazała ci powiedzieć, że jedziemy jeszcze do cioci i będziemy wieczorem-powiedziała dziewczyna patrząc na moją zestresowana twarz- Co ci się stalo?-zapytała po chwili patrząc na wyraźnie wybrzuszenie w kołdrzę
-Nic! idź już!-krzyknęłam wskazując jej drzwi
Dziecko pod wpływem mojej szybkiej zmiany głośności wystraszone wybiegło z pokoju, a ja z ulgą mogła odetchnąć.Moja radość wróciła,  a na twarzy zagościł promieniujący uśmiech. W głowie pojawiło się wspomienie z paru minut wcześniej. Moje szczęście biło z mojej twarzy, kiedy zobaczyłam jak Louis wychodzi spod kołdry.Moim oczom ukazało się jego umięśnione ciało,  na które mimowolnie przygryzłam wargę.Przyglądałam się z pożądaniem każdemu ruchowi chłopaka. Zapatrzona w jego śniadą skórę nie zwróciłam uwagi na jego zasmuconą i przejęta mimikę twarzy.
-Zaraz..-powiedziałam po chwili otrząsając się z tak pięknego widoku- Co ty robisz?
-Zbieram się-odpowiedział krótko zakładając bokserki
-Czemu?-podniosłam się aby znaleźć się bliżej niego
-Przecież twoja mama nie będzie zadowolona z tego co przed chwilą zrobiliśmy-odpowiedział przestraszony
-Ale przeciez się nie dowie. To tylko nasza sprawa-powiedziałam przejęta
-Lepiej będzie jak juz pójdę-usłyszałam tej zachrypnięty głos kiedy zniknął z moich oczu
Bezwładnie opadłam na łózko patrząc na drzwi, które przed chwila się zamknęły.Nie mogąc uwierzyć w to co powiedział tkwiłam w bez ruchomej pozycji. Do oczu zaczęły napływac pełne bólu łzy, których nie mogłam powstrzymać.Szybko otrząsnęłam się i owinąwszy się kocem pobiegłam na dół krzycząc za chłopakiem.Szybko stawiałam kroki na schodach, aby zastać jeszcze Tomlinson'a.Znalazłam się na dole, gdzie panował spokój, cisza, żadnego człowieka.Nerwowo rozglądałam się z cicha nadzieją, że jednak odnajdę go wzorkiem.
Głośny dźwięk kół o żwir, a później okropny pisk opon. Szybkim  ruchem znalazłam się przy oknie widząc odjeżającego chłopaka.Szybko chwyciłam telefon wykręcając numer przyjaciela.
-Proszę odbierz, proszę-mówiłam kiedy moim uszom dochodził dźwięk połączenia-Louis!-krzyknęłam kiedy nie odpowiedział na mój telefon. Z krzykiem rzuciłam nim o ścianę. Resztki komórki upadły na ziemie robią niewielki hałas.Chwyciłam spodenki w rękę i zmierzyłam z nimi do pokoju.Na ciele zagościł ubiór i lekki ale wymuszony uśmiech.Nie mogłam użalać się nad kimś, który zostawia mnie w najwazniejszych dla mnie momentach.Nie chciałam ponownie przeżywać tylko okropnych dni, w których tak bardzo za nim tęskniłam, a zarazem nienawidziałam.
-On nie jest mi potrzebny-powtarzałam ciągle, okłamując samą siebie
Może na zewnątrz byłam silna i bez naruszenia, ale w środku toczyłam ogromna walkę, w której byłam przegrana.Nie umiałam zmienić swoich silnych uczuć którymi darze Louis'a. To jest miłość, której mimo trudnych przeżyć nie potrafię zakończyć. Te uczucia sa silniejsze ode mnie.One rozpierają mnie od środka.Błąkając się po pokoju przystanęłam przy zdjęciu na ścianie. Dziewczyna i chłopak przytuleni do siebie, którzy uśmiechnięci i szczęśliwi sa w swoim towarzystwie.Na sam widok uśmiechnęłam się dotykając policzka Louis'a na fotografii. Jedno ujecie a przywołuje tyle wspaniałych wspomnień. Jeden widok, a poprawia humor.
-Dlaczego nie może być tak jak było przedtem? Albo jeszcze lepiej?-zapytałam sama siebie patrząc na uśmiechnięta twarz chłopaka
Po policzku spłynęła pojedyncza zła. Rozmyślanie o pięknej przeszłości przerwał dzwonek do drzwi. Otarłam łzę i krzycząc 'juz idę' pobiegłam w stronę frontowych drzwi.Spojrzałam w lustro. Po stwierdzeniu, że moja twarz nie wygląda na zmartwioną chwyciłam klamkę, która po głębokim wdechu wcisnęłam w dół.
Zamurowana wpatrywałam się w osobę dostająca się do mojego domu. Przede mna stał Louis Tomlinson z bukietem czerwonych róż. Na jego twarzy malował się niepewny uśmiech.
-Przepraszam-wyszeptał po czym wręczył mi bukiet
Zaskoczona nie wiedziałam co powiedzieć.Chwyciłam piękne kwiaty w dłonie, które poruszyły moje serce.
-Nie wiem co mi się stało. Nie powinienem tego robić. Kocham Cię! I obiecuję, że juz nigdy, ale to nigdy cie nie skrzywdzę. Jesteś dla mnie najważniejsza-mówił kiedy oczy robiły się szklane
Każde jego słowo przeanalizowałam dokładnie. Zawziętość i uczucie z jakim je wypowiadał urzekło mnie. Biła z nich prawda, a zarazem obietnica, którą utrzyma do końca.
-Też Cie kocham-wyszeptałam drżącym głosem szczęścia
Nasze usta spotkały się w namiętnym pocałunku, a dłonie idealnie do siebie pasowały, tak jakby były stworzone tylko dla siebie.Teraz nie wyobrażają sobie życia bez siebie, codziennie musza się dotknąć, tak samo jak usta.
Teraz nie dość, że jesteśmy parą najlepszych przyjaciół to cały świat kojarzy nas jako 'najsłodsza para'. Louis oficjalnie mówi, że jestem jego całym światem i źródłem szczęścia.

KONIEC:)
przepraszam, że nie dodałam wczoraj, ale tak bardzo głowa mnie bolała, że nie dałam rady pisać,
ale jest dzisiaj i mam nadzieję, że nie zepsułam końcówki:)
Jak pojawi się +20 komentarzy to jeszcze dzisiaj, późnym wieczorem pojawi się imagin z Niall'em:)
Więc..od was zależy kiedy się pojawi:)
Głosujcie w ankiecie!:)
Kocham!♥

sobota, 20 października 2012

Forever love cz.6

Nasze języki tańczyły zacięta ale spokojna walkę.Rozkoszowały się swoim smakiem i obecnością,bliską obecnością.Ciało chłopaka dotykało mojego brzucha.Jego lekkie muśnięcia przyprawiły mnie o przyjemne uczucie, a podniecenie rosło w siłę.Moje ręce oplotły biodra Lou nie przerywając pełnego namiętności pocałunku.Chwyciły za dolną część niebieskiej koszulki i pomału zmierzały do góry. Idealnie wyrzeźbione mięśnie brzucha ukazały się moim oczom.Lekki materiał który zasłaniał skórę Tomlinsona, znalazł się na podłodze.Ciepłe usta Louis'a zmieniły swoją pozycje schodząc na dół zatrzymując się na szyi.Całował czulę i pomału, aby dawać mi jak najwięcej rozkoszy. Wplątłam palce w jego włosy wydając z siebie ciche jęki rozkoszy.Każdy delikatny ruch Louis'a podniecał mnie jeszcze bardziej. Temperatura ciał podwyższała się, a nasze ruchy z każdą sekundą robiły się coraz bardziej niegrzeczne.Moje oddechy robiły się szybsze i bardziej głośne pod wpływem dużej rozkoszy którą dawał mi Louis.Jego ręce powędrowały do mojego pasa, aby uporac się z szortami. W jednej chwili poczułam ucisk, a później wolność. Moje spodenki znikły z  pasa lądując daleko od nas.
-Nie tutaj proszę-wyszeptałam
-Czemu?-spojrzał zdziwiony chłopak prosto w moje oczy
-Proszę chodźmy na górę.
Chwyciłam go za rękę i pociągłam w stronę schodów.Szybkim ruchem z uśmiechami na twarzach i nie spełnieniem zarazem znaleźliśmy się w moim pokoju.Przygryzłam wargę myśląc co za chwilę się stanie.Usłyszałam zamknięcie się drzwi. Momentalnie obróciłam się w stronę chłopaka,gdzie w jego oczach ujrzałam pożądanie i ogromna chęć poczucia mnie.
Z szybkością światła znaleźliśmy się obok siebie aby połazzyc się w namiętnym pocałunku.Tym razem nasze ruchy były gwałtowne, a ciało prosiło się o dużą dawkę rozkoszy.
Duże i gorące dłonie chłopaka chwyciły moje pośladki lekko unosząc mnie do góry. Objęłam biodra Lou i wolnym krokiem zmierzaliśmy do łózka. Lekko ułożył mnie na wygodnym materacu, nie przerywając zawziętego pocałunku. W jednej chwili Lou pozbył się mojej bluzki co jeszcze bardziej mnie podnieciło.Marzyłam już tylko o jednym,ale Louis chciał się mną zabawić. Wiedział jak bardzo go pragnę.Było widać to w moich oczach, oraz krzykach, które wydobywałam po wpływem niesamowitego podniecenia.Szybkim ruchem obróciłam się będąc nad Lousi'em. Mój ruch spodobał się Lousi'owi co wyczytałam z jego łobuzerskiego uśmiechu.Patrząc prosto w pełne pragnienia oczy odpięłam guzik od spodni Lou, których po chwili się pozbyłam. Widok wybrzuszenia na bokserkach zadowolił, a zarazem zachęcił do dalszej pracy.Chciałam usunąć jego bieliznę, ale ruch Louis'a mi na to nie pozwolił. Przygniótł mnie swoim ciałem łącząc w groźnym pocałunku, przygryzał moje wargi co w pewien sposób mnie pociągało.Czułam jak moja vagina robi się mokra. Podniecenie wzbijało się na najwyższe stopnie. Usta Louis'a zaczęły całować każdy skrawek mojej śniadej skóry. Nie pozostawił skrawka bez swojego smaku.Musiał zaznaczyć swoje terytorium, swoje własne, abym wiedziała, ze jestem tylko i wyłącznie jego.
Jego ręce zajęły się odpięcie stanika kiedy czule całował szyję.Jego palce sprawnie odpięły sprzączkę, a jego oczom ukazały się moje piersi. Wrócił do ust, które pragnęły jego smaku.Całował wyjątkowo pieszcząc delikatnie moje sutki, które stawały się twarde.Jego dłonie idealnie zgrywały się z kształtem wielkością piersi.Moje jęki rosły w siłę.Swoimi pocałunkami schodził niżej. Językiem kręslił kółka wokół piersi co sprawiało mi niesamowita przyjemność. Przez brzuch doszedł do pępka, gdzie zagłębiał swój język
-Louis to łaskocze-zaśmiałam się
Chłopak uśmiechnął się szeroko schodząc niżej. Zaczął całować zewnętrzną stronę ud.Jego ręce wykonywały powolny ruch pozbawienia mnie ostatniej części bielizny.Kiedy juz to zrobiły jego język zaczął zaglębiac się w mojej pochwie. Delikatne ruchy w środku mnie sprawiały że krzyczałam z podniecenia. Moje jęki wypełniały pokój, a zarazem odgłosy popędzany Louis'a do dawania mi większej rozkoszy. Przez całe ciało przechodziły przyjemne uczucia, podniecenie, rozkosz i ogromne szczęście.
-Ohhh..Louis-sapałam
-Dopiero zaczynam-zaśmiał się chłopak wracając do moich ust
Zostawiając na nich mój smak rozkoszowałam się każda chwilą spędzoną z nim. Szybko pozbywałam się bokserek chłopaka, aby jak najszybciej poczuć go w sobie.Nie mogłam dużej czekać.
-Louis teraz-powiedziałam w przerwie pocałunku
-Ale..-przerwałam mu
-Proszę-wysapałam
Patrząc sobie prosto w oczu poczułam bolesny ucisk.Krzyknęłam z rozkoszy. Louis zaczał delikatnie poruszać się w przód i w tył.Uderzał o mój czuły punkt dając mi tyle rozkoszy.
-Awww Louis sz-sz-szybciej-jęczałam
Nasze szybsze oddech łączył się w powietrzu. Każdy następny ruch stawał się szybszy, a moje jęki wydobywałam wprost do ucha chłopaka. Moje reakcje jeszcze bardziej podkręcały Lou.Wiedział ile daje mi przyjemności.Chciałam aby ta chwila trwała wieczność.
-Ahhh-syczałam
-Jeszcze trochę-powiedział Louis z szybszym oddechem
-Matkoo je-jestes niesamowity-jęczałam wypełniając się cała przyjemny uczuciem
-Ty też.
-Aaaa!-syknęłam z rozkoszy
Nasze jęki się łączy, kiedy usłyszeliśmy pukanie do drzwi. W jednej chwili zatrzymaliśmy się spoglądając na siebie zaskoczeni i wystraszeni...

I jest:D 
haha:D zboczuszki wy moje:D
Będzie jeszcze jedna część tego imagina i kończymy z Louis'em:)
jej jak to zabrzmiało:D
Przepraszam, że tak późno, ale mam tyle nauki, ze nie zdążyłam napisać imagina popołudniu 
i pisałam go teraz, żebyście jak wstaniecie miały niespodziankę:)
Mam nadzieję, że chociaż troszkę was ucieszyłam<3 
I Love you<3 

piątek, 19 października 2012

Forever love cz.5

Czerwone oczy otworzyły się szerzej ze zdziwienia. Mimo uciechy na jego widok, w środku nadal rozpierała mnie złość do jego osoby.Z wściekłością patrzyłam wprost w jego oczy, który kryły wstyd, żal i rozpacz.
-Po co tutaj przyszedłeś?!-krzyknęłam widząc jak Louis chce coś powiedzieć, jednak mój widok odebrał mu mowę
-Przepraszam-wyszeptał a w jego oczach pojawiły się łzy
-Wynoś się!-krzyknęłam trzaskając drzwiami
Upadłam bezwładnie na zimna podłogę.Wraz moim zderzeniem z ziemia zaczęłam płakać.Oparłam się o drzwi plecami. Usłyszałam ciche szlochanie chłopaka za drzwiami. Po chwili ciszy odezwał się a jego słowa, tylko napędzały moje łzy.
'Oczami Louis'a'
Łzy zaczęły spływać po policzkach.Obsunąłem się po drzwiach prowadzących do pokoju [T.I]. Tak cholernie żałowałem tego co zrobiłem. 

-Przepraszam!-krzyknąłem bijąc pięścią w drzwi-Nie chciałem!Musiałem wyjechać, nagle..sam o tym nie wiedziałem- moje słowa łączyły się z płaczem-Nie zdążyłem wziąć nawet telefonu, nie miałem się jak z tobą skontaktować. Przepraszam, nigdy bym ci tego nie zrobił przecież o tym wiesz. Jesteś dla mnie naprawdę ważna, nie chce cię krzywdzić..proszę wybacz mi..nie chciałem-mówiłem ostatkami sił

Każda następna sekunda odciągała mnie od świadomości, że [T.I] mi wybaczy, w końcu zrobiłem najgorszą rzecz..muszę zrobić wszystko aby ja odzyskać. Przez te kilka dni nie potrafiłem normalnie funkcjonować. Brak kontaktu z nią i ta świadość, że cierpi doprowadzała mnie do płaczu.Nie łatwo rozstać się jest z osobą, która się kocha. Gdy nie słyszy się jej głosu wszystko traci sens, a świat traci swoje barwy, które dostrzegam dopiero będąc blisko niej.
Zrezygnowany siedziałem pod jej drzwiami z nadzieją na jej ponowne zobaczenie. Moje ciało bezsilnie stukało o drewniany prostokąt.Wierzyłem,że jeszcze w jej pięknym sercu pozostała cząstka mnie, która pozwoli jej na wybaczenie, że wszystko będzie jak dawniej.
'Oczami [T.I]'
Ból.Płacz.Szczęście. Mętlik. Pełno myśli w głowie.Ulec czy nie wybaczać okropnego czynu.
Do uszu dochodził juz ledwo słyszalny dźwięk pukania, który czekał tylko na moja reakcję.Moje emocje mieszały się ze sobą nie wiedząc co robić. Kiedy gotowa byłam wstać i otworzyć jedyną przeszkodę dzielącą mnie od Louis'a ogarniała mnie złość, nie pohamowana złość.
Po dłuższym namyśle, który dla mnie trwał wieczność, podniosłam się z podłogi i chwyciłam za klamkę. Wahanie, wątpliwość ponownie wróciły, ale teraz nie mogłam, a raczej nie chciałam się wycofać.
Wzięłam głęboki oddech jedną ręka wycierając łzę, która ponownie spłynęła po moim policzku.Pomału uchyliłam drzwi. Reakcja chłopaka była szybko. W jednej chwili podniósł się z ziemi stając na wprost mnie.
Nasze spojrzenia się spotkały i wpatrywały w smutną twarz.Ponownie poczułam na ciele to wspaniałe, przyjacielskie uczucie, którego tak bardzo potrzebowałam. Choć tęskniliśmy za sobą nie mogłam wykonać ruchu. Moje ciało odebrało mi posłuszeństwo, a zmieszanie Louis'a zatrzymało go. Czekał na moja odpowiedź, ale we mnie zrodziło się ponowne niezdecydowanie.Trwaliśmy w bezruchu wpatrzeni w siebie.
-Tak strasznie cie przepraszam-wyszeptał uraniając kroplę płaczu patrząc głęboko w moje przepełnione rozczarowaniem oczy
Widząc w jego oczach żal z oczu poleciały łzy, ale tym razem łzy szczęścia.Znam go na tyle dobrze, że potrafię dostrzec każde jego uczucie, jednym gestem odczytam co tak naprawdę czuję.
Moje kąciki ust uniosły się ku Górze. Mój ruch ucieszył chłopaka i w jego oczach pojawiła się iskierka, choc na twarzy dalej panował smutek.Nie mogłam powstrzymać wielkiej Radości, która opanowała całe ciało zaczynając się od serca. Rzuciłam się w ramiona chłopaka, który odwzajemnił gest z mocniejszą siłą. Nasze twarze znalazły się w zagłębieniach szyi, co dla nas było znakiem głębokiego uczucia, którym się darzymy.To taki ruch, w którym wyznajemy sobie uczucia bez słów.Rytuał za którym tak bardzo tęskniłam. Zapach perfum, który poczułam przywołał tyle wspaniałych wspomnieć.Ścisnęłam go mocnej, aby pokazać, jak bardzo mi go brakowało.Moja ręce oplotły jego ramiona, które od teraz będą zawsze przy mnie.

-Słodka no chodź już! Zaczyna się!-usłyszałam głos chłopaka z dołu

-Już lecę-krzyknęłam biegnąc do salonu
Rzuciłam się na kolana Louis'a, który dał mi buziaka w policzek.Wtuleni w siebie zaczęliśmy oglądac jeden z ulubionych programów.
Od incydentu w naszym życiu dzieli nasz już miesiąc. Z każdym dniem czuję się już lepiej, a przykre wspomnienia uchodzą w niepamięć, choć czasami przyprawiają mnie o bolesne uczucie.
Nasze relacje...zmienił się i to bardzo. Często mówimy sobie jak bardzo się kochamy. Wyznajemy, że nie wyobrażamy sobie życia bez siebie, ale nie jesteśmy razem. Nie tworzymy jeszcze oficjalnej pary. Nie jestem pewna co musiałoby się stać, aby nasze uczucia w końcu złączyły nas na stałe.
-Ojj przepraszam-powiedział zawstydzony, ale uradowany chłopak kiedy popcorn spadł mu za moją bluzkę zatrzymując się na dekoldzie.Zaśmiałam się wyjmując jedzenie a tym samym podnosząc się z nóg Lou. Ten ruch sprawił, że nasze twarze znalazły się bardzo blisko siebie.Poczułam jak dłonie Lou przesłały mi ciepły dotyk na biodrach, a nasze usta zaczęły się do siebie przybliżać.Muśnięcie ciepłych warg chłopaka przyprawiło mnie o ogromne ciepło, ale zarazem dreszcz. W jednej chwili znalazłam się pod Lou gdzie łączył nas namiętny pocałunek...

Tak strasznie przepraszam, że musieliście tyle czekać na kolejna część,
ale naprawdę staram się jak mogę:)
Mam nadzieję, że nie opuszczacie mnie i odwiedzacie dalej mojego bloga mimo tego, że imaginy są dodawane nieregularnie:)
Dziękuję, że mimo tego JESTEŚCIE! <3
Kocham Was!♥ 
W następnej części scena +18:D

sobota, 13 października 2012

Forever love cz.4

Włącz: MOMENTS (tak się skończy włącz jeszcze raz)

Jedno połączenie. Drugie. Trzecie. Brak kontaktu. Brak jego głosu. Pustka. Strach, Ból. Płacz..'obiecałeś'-wyszeptałam upadając na ziemię..
Z oczu zaczęły wypływać pełne żalu i bólu łzy. Zakryłam je dłońmi ale nic nie pomogło. Przez palce, nadgarstki, łokcie łzy kreśliły mokra ścieżkę zatrzymując się na udach, które stamtąd wolna drogą spływały na zimna podłogę.Serce zamieniło się w czarna pustkę która już nic nie potrafi w pełni wypełnić. Zaufałam mu,w pełni mu zaufałam, a on to wykorzystał.Bezkarnie wykorzystał moje uczucia.I tego właśnie się bałam..
Bezsilna wstałam z podłogi. Moją pierwszą reakcją było zasłonięcie okien domu, aby nie widzieć pięknej pogody,uśmiechniętych osób, którzy cieszą się życiem, kiedy moje właśnie legło w gruzach.Szczęśliwych, że mają do kogo wracać, że maja osobę, bez której nie mogą żyć..no właśnie, bez której nie mogą życ, więc jak ja mam tego funkcjonowac bez Louis'a?Jak mógł zrobić coś takiego? Czemu zrobił co czego tak bardzo się bałam? Wiedział jak jego zachowanie mnie zrani..zraniło i to bardzo głęboko.
Owinęłam się kocem, który juz po zaledwie kilku minutach był mokry od płaczu.Skuliłam się siadając na podłogę opierając się o kanapę. Moje serce krwawiło z każdą minuta nieobecności Lou. Każda sekunda stawała się gorsza od poprzedniej. Chwile bez niego, bez kontaktu z nim, brak jakiegokolwiek znaku to męczęństwo dla mnie. Nie sądziłam, że po raz drugi mi się to zdarzy, jednak teraz przeżywałam to bardziej.Z Louis'em nie łączy mnie tylko przyjaźń, jednak coś więcej. Zrozumiałam to dopiero teraz kiedy go straciłam.Straciłam jedyny okruch mojej radości.Jedyny powód mojego uśmiechu. Nadzieję, na lepsze życie.
Usłyszałam pukanie do drzwi.Momentalnie otarłam mokre policzki i z lekką nadzieją pobiegłam w stronę drzwi.Jeden gest, a dał mi tyle siły i nadziei, że właśnie za tym brązowym prostokątem który za chwile uchylę, pojawi się ON. Łzy w oczach zamazywały obraz, ale to nie przeszkodziło mi aby rozpoznać osobę dostająca się do mojego domu.
-Paula?-zapytałam zaskoczona
-[T.I] co ci się stało?-zapytała siostra
Momentalnie odwróciłam się uraniając kolejne łzy. Moje policzki puchły od dużej dawki wody. Przed oczami ponownie pojawił się Louis, usmiechnięty Louis, którego już nie mam ochoty oglądać na żywo. Nie po tym co zrobił.
-Powiedz mamie, że źle się czuję i żeby do mnie nie przychodziała. Chce być sama-powiedziałam łkając po czym pobiegłam do swojego pokoju. Trzasłam drzwiami. Bezsilnie obsunęłam się po nich chowając twarz w kolanach. Nie mogłam powstrzymał łez, które swoje źródło miały w sercu. To ono bolało najbardziej.Zostało dostrzętnie zranione, złamane. Bezsilnie unosłam oczy lekko ku górze. Powieki są ciężkie a każdy ruch przyprawia mnie o okropny ból.Każdy ucisk dawał kolejną łzę, gorzką łzę.Moja uwagę przykuł biało czarny sweter w paski leżacy bezwładnie na podłodze.Pomału na kolanach zbliżyłam się do niego.Uchwyciłam sweter w dłonie zaciągając się charakterystycznym perfumem. Zapachem, który przywołał tyle pięknych, ale teraz bolesnych wspomnień.Wraz z drugim spojrzeniem na materiał ogarnęła mnie złość. Nie na samą siebie lecz na Louis'a, który teraz powinien byc obok mnie.
-Aaaa!-krzyknęłam wściekła rozrywając cienki materiał swetra
Po chwilach krzyku, złości która wypełniła całe pomieszczenie otoczona byłam szczątkami ulubionej części garderoby chłopaka.Pustkę w sercu wypełniła wściekłość.To ona była moim powodem działań. Tylko nią się teraz kierowałam. W moje ręce wpadły plakatu zespołu, który po przyjaźni z Lousi'em bardzo polubiłam. Każdy papier związany z Tomlinsonem został zniszczony. Doszczętnie zniszczony aby tylko nie przypominał mi o nim. Każde wspólne zdjęcie, na którym istniał zostało pocięte moją własną dłonią, która w tej chwili nie żałowała tego czynu. Moje emocja były górą.Nie mogłam powstrzymać wrogości którą w tej chwili darze chłopaka.Moja podłoga zniknęła pod grubą warstwą różnokolorowych papierów, a dokładnie małych ich skrawków.Deptałam je z całych sił krzycząc jak bardzo go nienawidzę. Nadzieją było że te wszystkie czynności, ta gniew pozwoli mi na chwilę zapomnienia o przyjacielu.Dawnym przyjacielu o którym nie chce już pamiętać..
Spojrzałam w lustro. Czerwone uczy, które otaczana sina kreska. Czerwone policzki, które lekko podpuchnięte rzucały się w oczy. Spojrzenie, wzrok..bez uczuciowy jedyne co się w nich kryło to pustka i ogromny żal. Bezsilne ciało, którego nawet nie potrafiłam podnieść z łóżka. Chusteczki, kołdra, poduszka, były jedynymi rzeczami, które towarzyszyły mi bez ustanku. Okropne 4 dni spędziłam w swoim pokoju, rozmyślając nad moim bezsensownym teraz życiem.Jedynym moim obrazem były białe papierki na podłodze, których nie miałam sił pozbierać.W mojej głowie roiło się od nieudanych rozwiązań tej sytuacji. Każda próba zapomnienia o Louis'ie kończyła się nieudanie wracając na jego tor.W pokoju panowała ciemność i ogromna duchota, jednak to one pomagały mi w moim stanie psychicznym. Nie byłam gotowa aby się pozbierać i zaczać od nowa..
Z zamyślenia wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-[T.I] otwórz proszę-usłyszałam głos siostry, który codziennie przywoływał mnie do rzeczywistości
-Zostaw mnie! I tak ci nie otworzę-przekonywałam ją ze złością
-Proszę, chce ci coś powiedzieć,proszę-błagała
Aby uniknąć dalszego nękania odsłoniłam ciepła kołdrę, która dawała mi do niej pory tyle przyjemności. Podeszłam do drzwi po drodze spoglądając w lusto widząc w nich odbicie lichego człowieka.
Przekręciłam kluczyk i lekko bezsilnie z wielką trudnością uchyliłam drzwi. Moją nadzieją, było ukazanie się tam Pauli, jednak tak nie było. Moim oczom ukazał się przejęty Louis..

No i proszę następną część:)
Nie wiem, czemu ale ta część mi się bardzo podoba, jest taka trochę smutna,
może dlatego że mi dzisiaj humor nie dopisuję..może..
No, alee:)
Mam nadzieję, że wam się spodobała!:)
Kocham Was<3 ♥