poniedziałek, 23 lipca 2012

Harry:P part.1

Niespodzianka taka, że ten imagin będzie miał dwie części!:D
Wiem pewnie chciałyście coś większego,a tu takie..oo..:P

Szłam obrzeżami miasta w celu dotarcia do jednego z najwyższych budynków w Londynie.Zmierzałam do swojego ulubionego miejsca, które staram odwiedzać się codziennie. To tam oddaje się refleksji, a cały świat znika, liczy się tylko aktualna chwila. Kiedy przybliżałam się do celu, usłyszałam głośne krzyki, śpiewy, głosy dziewcząt.' Ooo. Pewnie znowu ktoś nagrywa'-pomyślałam kiedy oczy ujrzały tłum fanek. Wiedziałam, że w budynku znajduję się studio nagraniowe, ale mi to nie przeszkadzało. Weszłam tylnymi drzwiami, aby nastolatki mnie nie dostrzegły. Po drodzę na ostatnie piętro usłyszałam śmiechy.'Mają niezły ubaw z nagrywania piosenek'-powiedziałam lekko słyszalnym głosem do siebie. Moje nogi zaprowadziły mnie do doskonałego miejsca. Otworzyłam drzwi i znalazłam się w raju. No można tak powiedzieć..Może wygląd nie sprzyjał temu, ale atmosfera była niesamowita. Kiedy odkryłam to miejsce przychodząc tutaj, bałam się. Stary pokój. Opuszczony. Tylko cztery szare ściany z których schodzi farba. Jakieś kamienie leżące w kątach. Brak szyb o oknach..ale z czasem ten wygląd pomagał mi. Usiadłam jak zawsze na parapecie i wpatrywałam się w panorame miasta. Pomarańczowy okrąg, który cały dzień oświetlał moje tereny zbliżał się do horyzontu. Jego słabszy już blask świecił na pobliskie domu, drzewa, które w tym świetle wyglądały jak w jakiejś bajce. W takim widoku się zakochałam. Zapominając o wszystkim zapatrzyłam się na lekkie pagórki.  Siedziałam spokojnie, kiedy usłyszałam straszny dźwięk i podmuch wiatru spowodowany otworzonymi drzwiami. Zachwiałam się. W ostatniej chwili chwyciłam się za ścianę, która uchroniła mnie od wypadku.
-Co tutaj robisz?-spytał chłopak w lokach lekko zszokowany moją obecnością
-Mogę cię spytać o to samo.
-Muszę napisać piosenkę i potrzebuje spokoju, bo ostatnio coś trudno mi przychodzi tworzenie hitów-mówił zbliżając się do mnie
-Jeśli będzie przeszkadzała ci moja osoba, to możesz wyjść, bo ja się nigdzie nie wybieram-powiedziałam stanowczo
-Nie spoko. Mogę tutaj?-zapytał wskazując palcem miejsce na przeciwko mnie
Pokiwałam głową na zgodę. Chłopak położył na kolanach kartki i zaczął coś na nich pisać. Zaśmiałam się i obróciłam wzrok na piękny i poprawiający humor obraz Londynu.Po paru minutach przenikliwej ciszy chłopak odezwał się.
-Cholera, nic nie mogę wymyślić.
-Oderwij się na chwilę i zapomnij o pisaniu. Zajmij się czymś innym , a później będzie ci łatwiej-powiedziałam uśmiechając się w jego stronę
-Jak masz na imię?-zapytał
-[T.I], a ty?
-No nie udawaj.
-Czego?-zapytałam zdziwiona
-Tego, że nie wiesz kim jestem-powiedział stanowczo z cwaniackim uśmiechem
-Jakbym wiedziała nie pytałabym cię.
-Jestem Harry. Harry Styles z One Direction.
-Aha.-odpowiedziałam krótko
-Wrrr!-powiedział po chwili ciszy-Nie pomogło.Opowiedz mi coś o sobie.-zaczął
-Yyy? Po co ci to wiedzieć?
-Chce się oderwać.
-Ok, ale robię to tylko ze względu na muzykę. Mam na imię..to już wiesz.. lubię pływać, kocham psy, moim ulubionym zajęciem jest hymm..chyba siedzenie tutaj i zapomnienie o całym świecie.
-Dlatego tu przychodzisz?-zapytał z ciekawością
-Tak, lubię zapomnieć o cywilizacji  i wpatrywać się w te cudowne widoki-powiedziałam odwracając wzrok na miasto. Teraz ty-wskazałam na niego palcem
-Imię już znasz-zaśmialiśmy się- Lubie śpiewać, to jest moją pasją, kocham koty-zaśmiałam się-No co?-zapytał z lekko zezłoszczoną miną
-Nic, tylko jeszcze nie spotkałam faceta, który lubi koty.
-Widać jestem inny.
-To dobrze.
-Co dobrze?-zapytał
-Że jesteś inny. Nie jesteś typowy jak każdy, wyróżniasz się.
-Dzięki.
-No ale kontynuuj-zachęcałam chłopaka
-Należę do zespołu z którym codziennie przeżywam szalone przygody. Co jeszcze?-zamyślił się-Chyba tyle-dodał po chwili
-Jesteś strasznie pewny siebie-dodałam
-A ty chamska, nie mówi się takich rzeczy-powiedział strzelając focha, co wywołało u mnie śmiech
Chwycił długopis i napisał coś na białej kartce.
-Opowiedz mi coś o życiu, codzienności.
-Już nie jesteś obrażony?-zapytałam
-Proszę.-uśmiechnął się słodko co wywołało u mnie radość
-Hymm..ja postrzegam świat jak ulotna chwilę. Powinniśmy żyć teraźniejszością. Nie martwić się o przyszłość. Chwytać chwilę i dobrze ją wykorzystać.Odkrywać w każdej chwili coś nowego. Podziwiać każdą rzecz którą stworzył Bóg i cieszyć się z niej. Codziennie powinniśmy się uśmiechać. Gorsze dni przeżywać z godnością, a lepsze..starać się aby ich było więcej.Nikt nie powinien robić sobie na złość. Żyć z każdym w zgodzie. Powinniśmy sobie pomagać. Życie to dar, który powinniśmy szanować. Cieszyć się z najdrobniejszej rzeczy którą otrzymamy.Ej a co ty robisz?-spytałam  kiedy spostrzegłam że każde moje słowo Harry zapisywał na kartce
-Piszę-odpowiedział szybko i nie przestawał odrywać rysika od papieru
-Ok, to ci nie przeszkadzam.
Pokazał mi swoje dołeczki w policzkach, które uważam, za słodkie. Zaciekle wypisywał nowe słowa do piosenki, co jakiś czas mówiąc cichutko do siebie.
-Kurde, jakiś rytm do 'nas'.
Powiedział wpatrując się w widok za oknem. Choć wiedziałam, że nie oczekuje odpowiedzi odezwałam się.
-Może 'tam'?-zapytałam unosząc brew
-I jak połączysz to z 'i choć nie ma już nas' ?-zapytał z lekką nutka złości w głosie
-I choć nie ma już nas, dalej istniejemy tam-szybko powiedziałam
-A dalej?-zapytał z chęcią usłyszenia dalszej części piosenki
-I choć nie ma już nas, dalej istniejemy tam, w naszych ciałach płynie żar, który łączy serca dwa-powiedziałam pierwsze słowa, które pasowały.
-Dzięki-usłyszałam jego głos z lekko zszokowana miną i wielkimi oczami
Moją odpowiedzią był uśmiech.Harry wydaje się fajnym chłopakiem, ale ta zbytnia pewność siebie i  kariera i te słowa 'nie udawaj, ze nie wiesz kim jestem'. Sława uderzyła mu do głowy, co psuje jego charakter.
Po 15 minutowej ciszy między nami chłopak wstał i powiedział.
-Dziękuje,naprawdę dużo mi pomogłaś.
-Spoko, ciesze się, że mogłam pomóc-uśmiechnęłam się
Chłopak odwzajemnił gest i zmierzał w stronę drzwi.
-Ej Harry-krzyknęłam-mógłbyś dać mi jedną kartkę?
-Pewnie-odpowiedział i wręczył mi papier
-Dziękuje.
Harry uśmiechnął się i zniknął za drzwiami powodując ten okropny dźwięk.Jego obecność natchnęła mnie na napisanie..piosenki? A może wiersza?Sama nie wiem.
I've tried playing it cool
But, when I'm looking at you
I can ever be brave
Cause you make my heart race
Shot me out of the sky
You're my kryptonite
You keep making me weak
Yeah, frozen and can't breathe
Something’s gotta give now
Cause I’m dying just to make you see
That I need you here with me now
Cause you've got that one thing
So get out, get out, get out of my head
And fall into my arms instead
I don't, I don't, don't know what it is
But I need that one thing
And you've got that one thing
Now I'm climbing the walls
But you don't notice at all
That I'm going out of my mind
All day and all night
Something’s gotta give now
Cause I'm dying just to know your name
And I need you here with me now

Schowałam kartkęmiędzy parapretem a furtynom, z celem wrócenie tutaj jutro i skończenia dzieła.



Jak widzicie ta piosenka, to 'One Thing'.
Nie miałam aż takiej weny, aby napisać własną,
więc'pożyczyłam'od chłopaków;)
Mam nadzieje, że się nie obrażą:D
Jej, to dzisiaj! Dwa lata!Kurde:D
Od 24 miesięcy istnieją nasi chłopcy jako zespół!
To jakie piękne:*
Aż łza się w oku kręci..:)
Postanowiłam zrobić jeszcze jedną niespodziankę więc wieczorem możecie się spodziewać imagina z okacji tego wyjątkowego dnia!:*

niedziela, 22 lipca 2012

Zayn:D

Imagin dla <3

'kurde no!'-powiedziałam rzucając poduszką o ścianę.'Przez głupiego sms'a nie mogę iść na koncert'-mówiłam sama do siebie.Tak! Trzy dni temu byłam na imprezie i nie napisałam mamie, że wrócę później, przez co tata, a zarazem menager Katy Perry(zresztą to na koncert tej piosenkarki miałam się wybrać) dał mi szlaban na trzy dni. Dzisiaj się kończy, jak i również dzisiaj zaplanowany jest występ.Moje nerwy przeszywały mnie całą. Złość wypełniała całą moją osobę. Wzięłam telefon z celem opisania swoich emocji przyjaciółce. Odsunęłam szafkę nocną gdzie mieściła się komórka. Wyciągając ją dostrzegłam bilet.'Zaraz. Przecież tata nie wziął mi biletu'-ucieszyłam się na myśl o tym. Przez głowę mignął plan, który wcieliłam w życie. 'Musi się udać'-napisałam sms'a przyjaciółce.Oczywiście ona była częścią mojego świetnego pomysłu. Na moim ciele pojawił się zwyczajny strój, aby mama nie zorientowała się, że moim celem jest dotarcie na koncert. Mocniejszy makijaż, włosy rozpuszczone, lekko powiewające na ramionach i jestem gotowa.Równo o ustalonej godzinie w drzwiach stanęła koleżanka, która jak z planem przystało potwierdziła że ten wieczór spędzę u niej. Jedynie do niej rodzice pozwalali mi wyjść kiedy miałam szlaban.
Jeden warunek. Nie mogę zostać zauważona przez tatę, ale to nie będzie trudne, gdyż on będzie za kulisami, a ja w sektorze vip'ów. Szybko dostałam się pod budynek w którym miało odbyć się niesamowite show!
Ustawiłam się w kolejce. Czekałam na moją kolei, kiedy dostrzegłam, że w stronę wejścia kieruje się nie kto inny jak mój kochany tatuś.'O oł'-z moich ust wydobył się lekko słyszalny dźwięk.Szybkim krokiem, odsuwając osoby chciałam dostać się do ochroniarza wpuszczającego osoby na koncert. Kierując się do przodu spojrzałam w tył aby upewnić się, że zostanę nie zauważona przez ojca kiedy wpadłam na chłopaka.
-Przepraszam-powiedziałam i spoglądając na twarz promieniującą uśmiechem zatonęłam w tych brązowych, pełnych głębi oczach. Choć serce mówiło'zostań i pogadać!'. Nie mogłam! Szybko podałam bilet i biegiem znalazłam się na balkonie.Stanęłam przy barierce, która dzieliła mnie i przepaść. Wpatrywałam się w osoby na scenie, którzy przygotowali przedstawienie.Na dole było mnóstwo ludzi.'Dobrze, że mam wejściówki tataj'-pomyślałam rozglądać się wokół. Nie było dużo ludzi.Przynajmniej nie w tym sektorze.Skierowałam swój wzrok z powrotem na scenę, kiedy wystraszył mnie męski głos.
-Nieźle ci się tutaj śpieszyło,a nie ma tłoków-powiedział z lekkim śmiechem
-Nie to nie dlatego chciałam się tutaj dostać-szybko odpowiedziałam.
Kiedy dostrzegłam, że obok mnie stoi Mulat, na którego wcześniej wpadłam i podziwiałam to cudowne spojrzenie-Przepraszam,że tak w ciebie uderzyłam, po prostu nie mogę zostać zauważona przez tatę, nie powinnam tu być.
-Czemu?-zapytał przybliżając się do mnie, a obok niego stanęło 4 chłopaków
-Mam szlaban, powinnam  być w domu.
-Co zrobiłaś?-zapytał z ciekawością śmiejąc się
-Aaa..takie ta..-nie dokończyłam, bo moje oczy ujrzały menagera Katy-O niee! To po mnie-powiedziałam obracając głowę z nadzieją schowania się
-Co jest?-spytał Mulat podążając za moim spojrzeniem
-To właśnie mój tata. Kurde!-powiedziałam
-Nie zauważy cię-powiedział stając  za mną, a reszta kolegów zrobiła ten sam ruch
-Przed kim się chowasz?-spytał chłopak w marynarce z kręconymi włosami
-Ten gość tam to mój ojciec.
-Twój ojciec to [imię i nazwisko twojego taty]?-zapytał
-Tak! Poszedł już sobie?
-Tak. możesz już wyjść-powiedział Mulat, a ja wróciłam na swoje miejsce
-Dziękuje-posłałam mu znaczący uśmiech
Cały koncert bawiłam się świetnie z nowo poznanymi chłopakami. Mulat to Zayn. Chłopak w lokach to Harry. Reszta to Niall, Louis i Liam.
-Musimy już iść. Mamy wejściówki za kulisy-powiedział Zayn i znikł z mojego pola widzenia
Z uśmiechem na twarzy kierowałam się w stronę wyjścia. Myślałam o Zayn'ie, wydaje się słodkim chłopakiem. Nie widząc osoby przede mną stąpałam twardo po ziemi.
-Przepraszam-powiedziałam w przyjaznym geście
Mężczyzna obrócił się i to co zobaczyłam to..
-[T.I]? Co ty tutaj robisz?Przecież masz wolne od wyjść!-powiedział tata i pociągnął mnie za rękę w stronę garderoby. Weszliśmy do pomieszczenia a ja ujrzałam chłopaków i samą piosenkarkę.
-Oo [T.I] poznaj przy okazji zespół One Direction.
-My się już znamy-powiedziałam machając w stronę piątki przystojniaków
-Przepraszam cię Katy, ale muszę wracać, bo moja mała trochę sobie nagrabiła.
-Nie jestem mała, mam 16 lat!-powiedział z lekko poniesionym głosem i wyszłam z pokoju
Za plecami usłyszałam śmiech nastolatków. Czekając przed autem, po jakiś 10 minutach dołączył do mnie tata. Po 20 minutach drogi przerwałam przenikliwą ciszę.
-Tato przepraszam cię, ale na prawdę chciałam iść. Wiem, że źle zrobiłam, ale zrozum mnie. Jestem nastolatką chce coś przeżyć w moim życiu. A ten koncert był spełnieniem moich marzeń. Przepraszam.
-Nie gniewam się, rozumiem cię, ale trzeba było do mnie przyjść. Ale i tak masz szlaban na cztery dni!-powiedział z poważną miną aby po chwili słodko się uśmiechnąć.
Następny dzień. Kolejny wieczór spędzony w domu..co cóż jak się wpadło trzeba cierpieć. Leżąc z słuchawkami w uszach przeglądałam internet w celu dowiedzenia się czegoś więcej o zespole poznanym na koncercie.
-Ktoś do ciebie. Może wejść?-zapytała mama stojąc w drzwiach
-Pewnie-odpowiedziałam i wyjmując słuchawki zamknęłam laptopa
-No i ci się nie udało! A ja tak bardzo się starałem-usłyszałam znajomy głos
-Zayn? Co ty tutaj robisz?-zapytałam z śmiechem w głosie
-Chciałem cię odwiedzić i wyciągnąć na spacer.-powiedział usiadając obok mnie
-Bardzo chętnie, ale nie mogę wychodzić
-Mówiłem z twoim tatą i pozwolił mi wyjść z tobą pod warunkiem, że będę cały czas przy tobie i że odprowadzę cię do domu-uśmiechnął się cwaniacko
-Serio?-zapytałam unosząc brew-Masz na niego dobry wpływ. Muszę się z tobą częściej spotykać.
-Tak! Jestem za! To co idziemy?-zapytał wysuwając w moim kierunku dłoń
-Oczywiście-uśmiechnęłam się
Chwyciłam rękę chłopaka i razem wyszliśmy do parku.Świetnie nam się rozmawiało. Zayn to wyjątkowy facet. Zabawny, ale umie być poważny. Świetny słuchacz, z zarazem doradca. Przystojny i inteligentny. Chłopak ideał.
Dzisiaj mija 2 miesiące odkąd się poznaliśmy.Zayn zaprosił mnie na kolacje. Nie wiem, ale w na jego widok rumieńce pojawiają się na twarzy, serce zaczyna bić szybciej, a motyle w brzuchu szaleją. To oznacza tylko jedno. Zakochałam się! Ale czy on czyje to samo? Okaże się. Mam nadzieję, że dzisiaj się tego dowiem.


No to mamy Zayn'a:)
Jutro pojawi się Harry:D
i taka malutka niespodzianka..malutka..nie nakręcajcie się:D
Haha:D

sobota, 21 lipca 2012

Liam:*

Zegarek wskazał godzinę 19.14.'Czas się zbierać'-pomyślałam i obrałam kierunek swojego pokoju. Otworzyłam szafę z której po chwili wyjęłam te ciuchy. Szybkim krokiem wbiłam się w nie, lekki, ale widoczny makijaż, włosy spięłam w wysokiego koka. Miałam nadzieje, że w końcu dojdzie do naszego spotkania. W końcu dawno się nie widziałam z Liam'em. Niedawno wrócił z trasy i pragnę spędzić trochę czas z osobą, którą kocham nad życie, niestety fanki coraz częściej wkraczają w nasz związek.To one psują moje życie prywatne, a Liam na to pozwala. Już parę razy nie doszło do naszej randki z ich powodu. No ale..dzisiaj idziemy do kina! I nikt tego nie zmieni i nie zepsuje!.
Gotowa usiadłam w kuchni czekając na chłopaka. Wpatrywałam się w piękny krajobraz za oknem. Pomarańczowe słońce oświetlało miasto, które tętniło życiem.Usłyszałam dźwięk dzwonka, który z siłą ponaddźwiękową rozszedł się po całym domu. W tej chwili na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Z radością podbiegłam do drzwi spoglądając ostatni raz w lustro. Poprawiłam bluzkę i ruszyłam klamką w dół. Moim oczom ukazał się najprzystojnieszy i najwspanialszy chłopak na ziemi. Przywitał mnie uściskiem, co pozwoliło mi wtulić się w jego ramiona, po czym namiętnie mnie pocałować. Brakowało mi tego. Tęskniłam za nim.
-Idziemy?-spytał chwytając mnie za rękę
-Tak-uśmiechnęłam się, aby pokazać, że jestem podekscytowana
Może wiele osób pomyśli, że jestem..inna? Że głupie wyjście do kina, a mnie tak cieszy. Tak cieszy i to bardzo! Nie liczy się miejsce, liczy się osoba która ci towarzyszy!
Całą drogę rozmawialiśmy. Co jakiś czas z moich ust wydobył się śmieszny dźwięk, nazywany śmiechem. Kocham Liam'a. Jest moim skarbem! Każdego dnia dziękuje Bogu, że to właśnie jego postawił na mojej drodze i pozwolił nazywać go teraz 'moim kochaniem'. Dojechaliśmy. Liam kupił bilety i popcorn z którego jedliśmy razem. Jak widać dobrze to przemyślał gdyż co chwilę spotykaliśmy się rękoma w kubku wypełnionym kukurydzą.Oczywiście obejrzanym przez nas filmem było "toy story". Choć widziałam to już setki razy uwielbiałam robić przyjemność Liam'owi i razem z nim podziwiać i zachwycać się filmem. Nasze usta podczas trwania filmu co jakiś czas poznawały się na nowo. Z każdym dotknięciem pocałunek stawał się coraz bardziej zachłanny. Kiedy światła zapaliły się zmierzaliśmy w stronę wyjścia. Trzymając się za ręce rozmawialiśmy, kiedy podbiegło do nas kilka dziewczyn. Na ich twarzach malował się zachwyt i podniecenie.
-Przepraszamy, możemy zrobić sobie z tobą zdjęcie?-zapytała jedna z nich patrząc na mojego chłopaka
-No pewnie.
Liam puścił moją dłoń i nie zważając na moją osobę ustawiał się do zdjęcia. Oczywiście z każdą z osobna, później doszły jeszcze autografy. Słodko się uśmiechając i żartując z fankami podpisywał białą karteczkę, która stawała się bardzo cenna dla dziewczyn. Rozumiem, doskonale rozumiem, że to jest cena za jego sławę, ale czy nie mógł by choć raz powiedzieć, że ma wolne i chce spędzić ten czas z dziewczyną? Nie! Liczą się fanki! Czasami wydaję mi się, że one mają lepiej ode mnie. Przytulają go, a nawet całują! Przesada!
Stałam z boku. Ręce założone na klatce piersiowej, a noga tuptająca z zdenerwowania. Patrzyłam na świetnie bawiącą się grupkę. Kiedy Liam odszedł od dziewczyn i zbliżał się w moim kierunku, moje nogi ruszyły w stronę auta. Szedł za mną wołając moje imię.Nie zatrzymałam się. Przystanęłam przed drzwiami samochodu, czekając na otwarcie. Podszedł do mnie. Patrząc w moje oczy, które skierowane były w niebo zapytał.
-Co jest?
-Nic! Możesz otworzyć drzwi!-powiedziałam lekko podniesiony tonem
Spełnił moją prośbę. Usiadłam a Liam zajął miejsce za kierownicą. Z piskiem opon, co wywołało podziwiający wzrok osób przed budynkiem kina, odjechaliśmy. Całą drogę podziwiałam ciemny już obraz miasta. Co jakiś czas na moim  ciele czułam wzrok Liam'a.Nie obchodziło mnie to.Jak najszybciej chciałam znaleźć się w domu i zapomnieć o całym zdarzeniu. Podjechaliśmy pod dom w którym aktualnie mieszkam.
-Dzięki. To pa.
-Nie pocałujesz mnie na pożegnanie?-zapytał chwytając mnie za ręke
-Nie!-powiedziałam i szybkim ruchem znalazłam się na zewnątrz
-[T.I] zaczekaj!-krzyknął Liam
Wzięłam głęboki oddech i obróciłam się w stronę chłopaka.
-Co się stało?
-Nie wiesz?
-Powiedz mi.
-Mam ci jeszcze mówić?-oburzyłam się lekko odsuwając się od przystojniaka-Liam ja wiem, że fanki są dla ciebie ważne, ale ja też chce się czasami tak poczuć. Czasami wydaje mi się, że to z nimi jesteś w związku, że to o nie bardziej dbasz. Liam ja też czasami chce się poczuć wyjątkowo, chce poczuć twoją obecność. Przez te fanki widzieliśmy się tylko 2 razy, a w Londynie jesteś już od ponad tygodnia.Nie doszło do spotkań, bo spotkałeś fanki i tak się z nimi zagadałeś, że jak sam powiedziałeś 'nie ma sensu się spotykać, bo jest późno'. Zrozum, zgodziłam się być twoją dziewczyną z nadzieją, że będziemy się częściej spotykać, że nasza miłość z każdym dniem będzie wzrastała, a teraz..coś mi się zdaje, że jest inaczej-mówiłam próbując opanować swoje emocje
-Ale przecież ty jesteś najważniejsza-powiedział zbliżając się do mnie
-Może tak jest, ale ja tego nie czuje.
-Przecież mogę powiedzieć, im żeby dały mi spokój.
-Jakoś tego nie robisz.
-Jak chcesz to ci to udowodnię. Jutro pójdziemy na spacer do parku, wieczorem, ok?
-Obiecujesz, że nie będzie żadnych fanek?
Zbliżył się i objął mnie w pasie.
-Obiecuję.
Uwierzyłam. Złożył na moich ustach pocałunek i odjechał.
Nazajutrz podjechał pod dom o umówionej godzinie. Po jakiś 10 minutach byliśmy na miejscu. Objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w głąb parku. Śmialiśmy się stawiając wolne kroki. W jednej chwili obok nas znalazła się grupka fanek. Grupka? Było ich około 20!
-Wow! To ty! Liam Payne! Z 1D! Aaaa! Możesz?-spytała jedna z nich wyciągając w jego stronę kartkę
Spojrzał na mnie swoim błagalnym wzrokiem.Nie drgnęłam, choć na mojej twarzy pojawiła się złość.Ukryłam to.Liam jak gdyby nigdy nic chwycił papier puszczając mnie z objęć. W jednej sekundzie znalazłam się na obrzeżu grupki, a wokół Liam'a same dziewczyny. 'czemu?'-spytałam unosząc ręce i głowę do góry, kierując moje słowa do Boga. Spojrzałam na fanki. Nie zapowiadał się szybki koniec. W środku mojej malutkiej osoby zgotowało się piekło. Z racji tego, ze nie chciałam, aby ktoś ucierpiał skierowałam moje nogi do domu. Po zaledwie 20 minutach byłam w swoim pokoju. Rzuciłam się na łóżko, uderzając pięściami w poduszki. Uspokoiłam się. Emocje opadły.Usiadłam na łóżku z celem przemyślenia swojego zachowania, życia.. związku. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos i ciepła dłoń na plecach.
-Przepraszam.
Jedyne co czułam to złość, która nie chciała ulecieć z mojego ciała.
-Wynoś się stąd-wstałam odwracając się do chłopak- Obiecałeś! Jak widać nie można ci ufać. Zrozum chce spędzić z tobą trochę czasu SAMA-zaakcentowałam to słowo-Sama! Wiesz co to znaczy?! Czyli tylko ja i ty! Nikt więcej. Żadnych fanek!
-Proszę nie gniewaj się, możliwe że one widząc mnie tylko raz w swoim życiu..-przerwałam mu kiedy chciał się do mnie zbliżyć
-Nie! To ja cie proszę. Wyjdź z mojego pokoju.
Liam posmutniał i posłusznie wykonał prośbę. Usiadłam na podłodze opierając się o łóżko. Podkuliłam nogi i w kolanach schowałam twarz, która po chwili stała się mokra od płaczu.Moje uszy usłyszały dźwięk sms'a. Nadawcą był najlepszy przyjaciel. Harry-'Wiem co się stało.Musisz odpocząć! Spakuj jakieś letnie ciuchy i bikini.Będę jutro o 8. Bądź gotowa xoxo'. Choć niechętna na taką propozycje, zgodziłam się.Rankiem wsiadłam do samochodu Hazza. Dojechaliśmy na brzeg plaży. Chłopak wpakował moje rzeczy na łódkę i sam stanął za sterem.
-Gdzie mnie zabierasz?-spytałam kiedy znaleźliśmy się na wodzie
-Zobaczysz.
Całą drogę opowiadałam przyjacielowi co czuje, co dzieje się miedzy mną a Liam'em.Harry jak zawsze słuchał z cierpliwością i ciekawością. Muszę przyznać, że wspaniały z niego przyjaciel.
-No i wiesz..chiałabym aby w końcu się wszystko ułożyło, abyśmy spędzili trochę czasu, sami..wiesz o co chodzi..na prawdę chciałabym choć siedzieć przed tv, ale z nim, mówić mu jak bardzo go koch..-nie dokończyłam bo moje oczy ujrzały coś pięknego. Przed nami znajdowała się wyspa. Za gęsto rosnącymi drzewami można było dostrzec malutki domek. Płatki róż ścieliły drogę do domu a wokół nich znajdowały się malutkie świeczki, które nadawały romantyczny klimat.
Wyszłam z łódki podziwiając zniewalający widok. Harry rzucił moją walizkę obok stóp i powiedział.
-To życzę miłego wypoczynku.
-Ale że co?!-krzyknęłam kiedy Harry był już w drodze powrotnej
-Przepraszam-usłyszałam dobrze znany mi głos, obróciłam się-Przepraszam, ale Harry mi tylko pomagał.Jakbym ja napisał ci sms'a nie zgodziłabyś się. Wiem, bo dobrze cię znam. Kiedy jesteś zła dobrze wziąć cię z zaskoczenia-mówił Liam zbliżając się do mnie. Jego ręce chwyciły moje biodra-Jesteś wyjątkowa, ale chce abyś tak się poczuła. Spędzimy tutaj całe dwa tygodnie. Tylko MY. Sami. Tylko ten zniewalający anioł stojący przede mną, z ślicznym spojrzeniem które kocham i zwykły chłopak, który kocha cię jak jakiś wariat bez opamiętania-powiedział po czym nasze usta poczuły swój smak
-Kocham Cię!-powiedziałam do chłopaka prowadzącego mnie do domku
-Ja ciebie też-usłyszałam, co jeszcze bardziej uświadomiło mnie w przekonaniu, że czas spędzony tutaj, będzie wyjątkowy. Liczy się, że jest tutaj On. Liam, którego kocham!


No i mamy Liam'a:*
Wiecie co wam powiem..pewnie to już wiecie, ale
ja będę to ciągle powtarzać!:*
Kocham Was<3:*
Strasznie, ale to strasznie was kocham!♥

piątek, 20 lipca 2012

Lou..xx

-No gdzie on jest?-pytałam samą siebie spoglądając na zegarek
Chodziłam tam i z powrotem. Nerwy znajdowały się na najwyższym szczeblu. Co chwilę spoglądałam na wyjście z nadzieją, że w końcu zobaczę tego przystojniaka o imieniu Louis i resztę wariatów.Czekałam przed lotniskiem już 45 minut. Zaczęłam się martwić. Nogi przybierały szybsze tempo.Serce biło jak oszalałe. Na ciele pojawiły się kropelki potu spowodowane nerwami.'gdzie on jest?'-mówiłam do siebie w myślach. Spóźnia się  już pól godziny. Odruchowo chwytałam się za głowę, jakby mogło to pomóc odpędzić najgorsze scenariusze, które wiły się w moich myślach.Na siłę wmawiałam, że nic mu nie jest, że zaraz będzie obok mnie.Niestety to nie pomagało. Najstraszniejsze myśli wkraczały do mojej głowy wielkimi krokami.
-Kochanie!-usłyszałam ten zniewalający głos, który budzi mnie codziennie, kiedy jest w Londynie. Od razu mój wzrok skierował się w stronę dochodzącego głosu.
-Lou!-krzyknęłam i zaczęłam biec w stronę chłopaka. Wpadłam mu w ramiona mocno przytulając. Obrócił mnie wokół własnej osi, po czym postawił na ziemi i pocałował. Bardzo namiętnie na końcu przygryzając moją wargę Doskonale wie jak to uwielbiam.Przez ciało przeszedł ciepły dreszcz, a serce radowało się tym widokiem. Uśmiech nie mógł zniknąć z twarzy.Ponownie przytuliłam Lou z nadzieją, że już nigdy nie wyjedzie w tak długą trasę. Pięciomiesięczna rozłąka w związku to zdecydowanie za dużo. Czując jego zniewalający zapach powiedziałam.
-Ale tęskniłam.
-Ja też tęskniłem. Kocham Cię!
Ponownie nasze usta złączył się w jedność, wymieniając się smakiem. Kiedy już byłam pewna, że Lou będzie przy mnie przywitałam się z resztą zespołu.
Wróciliśmy do domu. Nie mogłam nacieszyć się jego obecnością. Cały czas tuliłam, całowałam mojego chłopaka. Spędzimy cały miesiąc tylko we dwoje. W końcu ma wolne co pozwoli na wspólne spędzenie czasu.
-Co będziemy jeść?-zapytałam mojego kochanego przytulając  od tyłu
-Może spaghetti?
-Nie ma składników-posmutniałam, na co Lou pocałował mnie w nos-A może pójdziesz do sklepu i kupisz?-zapytałam z promienistym uśmiechem
-Mam cię tu zostawić samą? O niee-zaprzeczył i mocniej przycisnął do siebie
-Oj no..to tylko chwila..mały kawałeczek drogi..noo proszę..mam ochotę na makron z sosem.
-Ok, ale zrobię to najszybciej jak potrafię, aby nie zostawiać cię długo samej.
Niestety tym wyjściem zostawił mnie na całą wieczność.Lou przechodząc przez pasy nie wiedział, że nadjeżdżający samochód nie ma hamulców. Aby szybciej wrócić do mnie chciał przebiec..niestety nie zdążył. Zginął pod kołami samochodu i to przeze mnie. Gdyby nie ja, to byłby teraz obok mnie i całował. Niestety pozostała tylko pusta, miłość, łzy i poczucie winy. Cholerne poczucie winy!
Minęło3 dni. Przyszłam nad grób. Usiadłam nad miejscem spoczynku mojego wybranka i wpatrując się w jego zdjęcie położyłam czerwoną różę i zapaliłam znicz.
Włącz!:)
-Louis, mam nadzieję, że teraz mnie słyszysz, więc wiedz, że to co teraz do ciebie mówię płynie prosto z mojego serca, które dalej należy do ciebie. Nie jestem w stanie ułożyć sobie życia bez ciebie. To ty jesteś, a raczej niestety byłeś radością na każdy mój dzień, to z nadzieją że właśnie twoją twarz zobacze wstawałam z łóżka i gnałam przez każde przeciwieństwo losu, bo wiedziałam, że po ciężkich dniach znajdę się w twoich ramionach, że poczuje twój zapach, powiesz mi jak bardzo mnie kochasz..aa teraz..nie mam nic..zupełnie nic! Tracąc Ciebie, znikło wszystko, dosłownie. To ty byłeś jedynym powodem mojego życia, ale nie bój się-otarłam łzy-nic sobie nie zrobię, wiem, że tego właśnie byś nie chciał. Jedyne co mi po tobie zostało to zdjęcia, które codziennie wieczorem oglądam i przywołuje wspomnienia z pięknych dni spędzonych razem. Nasz związek, my pasowaliśmy do siebie idealnie, teraz też pasujemy. Wiem, że to ja jestem temu winna.Że to przeze mnie nie możemy teraz rozmawiać twarzą w twarz. Gdybym nie namówiła cię na to wyjście byłbyś obok mnie. Może zajadalibyśmy się marchewkami przed jakąś komedią romantyczną-uśmiechnęłam się przez łzy-To moja winna! Nigdy sobie tego nie wybaczę! To ja powinnam tu leżeć, a nie ty! Ty powinieneś teraz cieszyć się życiem, śpiewać..a właśnie..postanowiłam, że zaśpiewam ci coś tutaj. Wiem doskonale jak uwielbiasz piosenkę LOOK AFTER YOU. Pamiętasz jak śpiewając mi ją przysięgałeś, że się mną zaopiekujesz, że do końca życia będziesz przy mnie. Nie kłamałeś! I za to ci dziękuje! Dziękuje za każdą wspólnie przeżytą chwilę, to dzięki tobie ten świat nabierał barw.No ale..wiem też że choć ja uważam, że nie mam super głosu, ty zawsze powtarzałeś, że mam talent i że mój głos jej olśniewający tylko powinnam odważyć się zaśpiewać przed całym światem. Pamiętasz? Właśnie to robię. Śpiewam przed moim całym światem, czyli tobą!
If I don't say this now I will surely break
As I'm leaving the one I want to take
Forgive the urgency but hurry up and wait
My heart has started to separate
Oh, oh
Be my baby
Oh,
Oh, oh
Be my baby
I'll look after you
There now, steady love, so few come and don't go
Will you won't you, be the one I always know
When I'm losing my control, the city spins around
You're the only one who knows, you slow it down

Choć łzy utrudniały mi wymowę słów śpiewałam, wiedziałam, ze Lou to uwielbia.
-I jak? Było aż tak źle? Wiem, tam myślałam, ale chciałam to zrobić. Dla ciebie! Kocham Cię! Lou tak strasznie mi ciebie brakuje. Chyba jeszcze nie dotarło do mnie, że ciebie nie ma obok mnie. Myślę, że wyjechałeś i za niedługo wrócisz, ale nie wrócisz..nie mogę się z tym pogodzić! To życie tutaj na ziemi nie ma sensu bez ciebie! Jedyne czego teraz pragnę, to zobaczyć ponownie twoją promieniującą uśmiechem twarz, której będę mogła powiedzieć jak bardzo kocham.
W tej chwili ziemia pod nogami zatrzęsła się. Cały nagrobek ruszał się w prawo w lewo. Przytrzymałam się ławki, nie wiedząc co się dzieje.Serce waliło jak oszalałe.Spoglądałam w bok jakbym chciała znaleść odpowiedz. Kiedy płyta grobowa odchyliła się parę centymetrów zobaczyłam...LOU! Jego twarz promieniującą uśmiechem. Niestety nie była taka jak na co dzień. Wyglądała jak w dniu wypadku. Cała zakrwawiona, pełno ran..
-Aaaaaaaaaa!-obudziłam się z krzykiem, cała spocona, a serce waliło jakby chciało uciec
Kochanie leżące obok mnie, na skutek mojego głośnego dźwięku wybudziło się z krainy snu.
-Co się stało kotku?-spytał przerażony Louis
Spojrzałam na niego. Choć jego oczy były na pół otwarte ucieszyłam się jego widokiem. Przytuliłam najmocniej jak potrafiłam.
-Nie mogę cię stracić. Rozumiesz! Kocham Cię!I już nigdy nie pójdziesz do sklepu sam!-mówiłam trzymając głowę przy jego torsie
-Kochanie, co się stało?Ja też cię kocham!-przytulił mnie mocnej-Nie martw się będę przy tobie!-mówił opadając ze mną na łóżko.Zasnęliśmy w swoich objęciach..a mi w ponownej krainie snu przyśniła się cała nasza rodzina.


Chyba takiego imagin'a się nie spodziewałyście!:D
Lubię zaskakiwać;P
Jutro spodziewajcie się Liam'a, a za kilka dni pojawi się kilkuczęściowy
z....Niall'em:D

czwartek, 19 lipca 2012

Niall xoxo

Piosenka :) Autor wspomniany w imaginie:D

-Z kim rozmawiałeś?
Spytałam schodząc na dół poprzednio słysząc rozmowę przez telefon.
-Z Olly'm-odpowiedział stanowczo chłopak
-Z Olly'm Murs'em?-zapytałam z ciekawością
-No tak! Kotku wiesz przecież, że się przyjaźnimy.
-Co chciał?-zapytałam siadając na kolanach Nialler'a
-Spotkać się dzisiaj wieczorem.
-Serio? A mogę z tobą iść?-zapytałam z nadzieją
-No nie wiem-zrobił grymas na twarz
-Kochanie, proszę, proszę, proszę, proszę.
Mówiłam robiąc minę zbitego psiaczka. Tak bardzo chciałam go spotkać. Jestem fanką więc o tym marzę. Po długich prośbach moje kochanie zgodziło się co sprawiło, że z podekscytowania rozbiłam wazon. Temperatura wzrostła do czerwoności. Kiedy słońce chowało się za horyzontem wpadłam do pokoju w poszukiwaniu odpowiedniego stroju. Po jakiś denerwujących 20 minutach zdecydowałam się na ten kostium.
W milczeniu dotarliśmy na miejsce. Niall nie był zadowolony moim towarzystwem. Może popsułam mu plany? Oj no..tylko jedno spotkanie..nic mu nie będzie.
'Oczami Niall'a'
Dojechaliśmy do restauracji. Zawsze chciałem, aby [T.I] poznała Olly'iego, ale...byłem zazdrosny! Cholernie zazdrosny! Nie raz mówił mi jaką to mam śliczną dziewczynę. Przyznam mu rację. Na początku cieszyły mnie jego słowa, ale z czasem zacząłem się martwić.W końcu jest o co![T.I] jest piękna, wrażliwa, romantyczna, jest jego fanką, a on..no [T.I] mu się podoba. Moja dziewczyna podoba się mojemu kumplowi! Wiem, że [T.I] mnie kocha, ale nie chciałem aby się spotkali. Może to egoistyczne, ale nie chce stracić [T.I]. Chwyciłem dziewczynę za rękę i mocno ścisnąłem aby razem wejść do środka. Olly już na nas czekał. Z wymuszonym uśmiechem podszedłem do niego. Widziałem na twarzy [T.I] rosnące podekscytowanie.
-Cześć-podałem rękę kumplowi
-Siema-odwzajemnił mój gest
-To jest właśnie [T.I]-wskazałem na ślicznotkę obok mnie
-Hej-powiedziało moje kochanie z promienistym uśmiechem
-Witam.
Przywitał ją całusem w dłoń.Najwidoczniej spodobało jej się to..widziałem to po jej oczach, które zaiskrzyły na widok Olly'iego.A ja?!  W środku wszystko aż buzowało!Miałem ochotę wyjść stamtąd zabierając [T.I].Nie mogłem!
-Niall dużo mi o tobie mówił-zaczął rozmowę przyjaciel
-A fajnie-spojrzało na mnie kochanie z groźna miną-A mnie o tobie nie za dużo.
-Tak jakoś wyszło-speszyłem się
Choć włączony byłem w rozmowę tak naprawę nie byłem w niej obecny. Ciągle wpatrywałem się w [T.I] która zafascynowana słowami przyjaciela wybuchała śmiechem. Widząc wzrok Olly'iego..wrrr! Jak on na nią patrzył..jakby ją pożądał..jaa mu dam! Chyba pięścią w twarz!
Co jakiś czas przytulałem [T.I], a nawet całowałem, aby pokazać Olly'iemu, że ten zniewalający anioł siedzący na przeciwko, należy tylko i wyłącznie do mnie. W końcu! Tak bardzo ciągnący się czas skończył się. Spotkanie dobiegło końca.Nareszcie! Cieszyłem się jak małe dziecko.Ale uśmiech znikł, kiedy znaleźliśmy się aucie. [T.I] całą drogę mówiła mi, jaki to Olly jest wesoły, cudowny i wspaniały.Milczałem. Nie byłem w stanie nic mówić. A nawet gdybym chciał to co miałbym powiedzieć?
'Oczami [T.I]'
To spotkanie pozytywnie mnie zaskoczyło choć Niall był zupełnie inny.Jego uśmiech, wyraz twarzy mówił wszystko.Po 4 miesiącach związku zna się człowieka, który jest najważniejszy.W jednej chwili poczułam jakby był zazdrosny? Ale o co? Przecież kocham tylko jego! Tylko on się liczy! Moje serce należy do niego i nic ani nikt tego nie zmieni.
Zasiadłam obok niego na kanapie. W jego ręku mieściło się piwo, które już w połowie znalazło się w jego wnętrzu.
-Co oglądasz?
Spytałam, aby przerwać tą niespotykaną ciszę, która w jego towarzystwie była przerażająca
-Komedia-odpowiedział oschle, pociągając kolejny łuk alkoholu
-Chcesz kanapki?
-Nie.
'Co? Co jest? Co się dzieje? Nie chce kanapek!'-pomyślałam
-Co ci jest?-spytałam spoglądając na mojego wybranka
-Nic.
-Niall!
-No co?!-oburzył się robiąc złowrogą minę
Jego wzrok wystraszył mnie. Nigdy się tak nie zachowywał. Zachowanie chłopaka wywołało u mnie dreszcze, zimne dreszcze, których już nigdy nie chce poczuć.
Wyszłam bez słowa zostawiając Niall'a na kanapie.Jego słowa, a dokładniej wzrok, który przeszył mnie całą, obudził we mnie poczucie winy. Ale czego? Przecież nic nie zrobiłam!
Za oknem pomarańczowe słońce chowało się za horyzontem. Temperatura przekraczała 25 kresek, a chłodny, ale przyjemny wiatr lekko ruszał liśćmi drzew.Usiadłam na łózko przemyślając moje i Niall'a zachowanie.Usłyszałam cichy szmer otwierających się drzwi. Odruchowo zwróciłam wzrok w tamtym kierunku.Oczy zobaczyły Niall'a z słodkim wyrazem twarzy.Jego uśmiech sprawiał, że wszystkie złości znikały, ale ukrywałam to. Dalej siedząc z grymasem na twarzy odwróciłam głowę, aby podziwiać zachód słońca. Usiadł obok mnie po czym objął mnie w pasie. Choć jego wzrok skupiał się na mnie, ja nie podziwiałam jego idealnej postury.
-Przepraszam, nie chciałem-chciał obdarzyć mnie całusem, ale nie pozwoliłam mu na to.
-Czemu się tak zachowałeś?-spytałam po raz pierwszy spoglądając w jego piękne niebieskie oczy
-Chodź ze mną-poprosił i ponownie uśmiechnął się
Choć na zewnątrz udawałam złość w środku serce chciało oddać się mu w całości. Posłuchałam tego drugiego. Chwytając mnie mocno za rękę wyprowadził na zewnątrz. Nasze usta nie wydobył żadnego dźwięku, przemaiwiały nasze uśmiechy. Wolnym krokiem doszliśmy do centrum miasta. Stanęliśmy przed Big Ben'em. Mnóstwo ludzi, co mnie zdziwiło. O tej porze zazwyczaj są tutaj pustki. Każda osoba miała głowę wzniesioną do góry. Chciałam zrobić to samo, ale Niall chwycił mój podbródek uniemożliwiając mi to.Trzymając go zbliżył się do mnie, jedną ręką objął mnie w pasie i zaczął.
-Przepraszam, za moje dzisiejsze zachowanie, ale poczułem się zazdrosny. Jak widziałem twój wzrok jak patrzysz na Olly'iego to..sam nie wiem. Zrobiło mi się dziwnie. Poczułem strach, strach przed straceniem ciebie.Kocham Cię najbardziej na świecie i chce abyś wiedziała, że jesteś tylko moja i nikomu, ale to  nikomu-zaakcentował to słowo- Cię nie oddam. Kocham Cię!
-Niall, ale..-przerwał mi zatykając palcem moje usta
-Mam coś dla ciebie.
Trzymając mnie w pasie obrócił w tą samą stronę co wzrok pozostałych ludzi.Nie spuszczałam oczu z Niall'a. Kiedy on spojrzał w górę zrobiłam to samo. Wierzchołek wieżowca, który wskazywał 20.30..po chwili dostrzegłam Harry'ego, Zayn'a, Lou i Liam'a.
-Czy to chłopaki?-zapytałam wskazując na nich palcem
-Tak, ale patrz!
Nagle nad moim ramieniem usłyszałam głośny i przerażający krzyk Niall'a 'Teraz!'
Złapałam się za ucho dalej wpatrując się z głową lekko podniesioną z mieszanymi uczuciami. Moje oczy nie widziały nic specjalnego, ale po chwili..to było piękne. Źrenice się powiększyły, a szczęka opadła. Światło pięknie rozświetlało napis, na przeogromny płótnie rozwiniętym na całym Big Ben'ie.Ludzie zaczęli bić brawo, aby po chwili ich wzrok przeniósł się na nas. Moje oczy..nie mogły się napatrzeć..nie mogły uwierzyć. Podziwiały napis 'Kocham Cię [T.I]. Twój Niall! ♥'.
-Niall..ja.jaa nie wiem co powiedzieć..-mówiłam zacinając się-Kiedy to zrobiłeś?
-Od dawna to planowałem. Czekałem na odpowiedni moment-powiedział patrząc prosto w moje brązowe oczy
Tłum zaczął krzyczeć 'całuj, całuj!' Niall pokazał mi swój aparat, który uważam za słodki. Powoli zbliżał swoje usta do moich warg, które pragnęły tego. Kiedy nasze języki tańczyły wolny taniec, ludzie bili brawo.
Niechętnie oderwałam się od chłopaka.
-Też Cię kocham i nie masz powodów aby być zazdrosny. To do ciebie należy moje serce. Ty jesteś wesoły, piękny, kochający.Takiego cię kocham. Nikt inny się nie liczy.
-Kocham Cię!
Ten dzień przejdzie do Historii. Nie zapomnę go! W tamtej chwili nasze serca jeszcze bardziej złączył się ze sobą, a miłość, która nas łączy nigdy nie wygaśnie.



No to jest taki zazdrosny Niall:D
Nasz Blondynek:P
Jutro pojawi się Louis;)
Przepraszam miałam dodać wcześniej, ale przyszła burza no i dopiero teraz mogłam włączyć komputer;)



środa, 18 lipca 2012

Zayn:D

Polecam: one moment in time. Jeśli się skończy, włącz jeszcze raz!:)

Zapowiada się najpiękniejszy czas w moim życiu. Pierwszy dzień wakacji! Piękna pogoda. Słońce ogrzewa moje ciało. Choć jak na razie mieszkam w małym miasteczku pod Londynem, to za nie cały tydzień moim mieszkaniem będzie dom w samym centrum miasta. A co jest jeszcze lepsze? Na przeciwko będzie mieszkać moja najlepsza przyjaciółka-Alex. Spędzę z nią 2 dni tutaj, aby później całe życie zamieszkiwać to wspaniałe, piękne i pozytywnie wpływające na mnie miasto.
Razem z przyjaciółką wybrałyśmy się na zakupy. Atmosfera sprzyjała naszym humorom. Ciągle wybuchałyśmy niepohamowanym śmiechem. W ręku torebka a w jej wnętrzu śliczna turkusowa sukienka, którą kupiłam. Zadowolona z świetnie spędzonego czasu razem z Alex wracałyśmy do domu. Szłyśmy deptakiem przed siebie. Buzie nam się nie zamykały.Po chwili musiałyśmy zwolnić gdyż przed nami znalazła się para staruszków.Znalazłyśmy się dosłownie parę centymetrów za nimi.
-Wymijamy?-spytałam pół szeptem
Przyjaciółka pokiwała głową.Jak powiedziałam tak zrobiłyśmy.Alex poszła lewą stroną, a ja aby znaleźć się przed osobami starszymi ruszyłam w prawą stronę. Niestety nie widziałam, że z na przeciwka ktoś idzie.Wpadłam na chłopaka co wywołało zachwianie się na nogach.
-Przepraszam-powiedziałam nie spoglądając na osobę
-Nie to ja przepraszam-usłyszałam męski, ale zarazem delikatny głos
Dopiero kiedy moje oczy ujrzały chłopaka, z którym przed chwilą moje ciało stanowiło jedność..odpłynęłam. Spojrzałam w te piękne brązowe spojówki.Czas się zatrzymał.Nie mogłam oderwać wzroku. Ta głębia, uczucie, które one skrywały nie pozwalały mi na to. Nie mogłam tego przerwać, najwyraźniej chłopak też nie chciał przerywać tej wyjątkowej chwili, ponieważ wpatrywał się we mnie tak samo jak ja w niego. Te oczy, jego twarz na której zawitał uśmiech..ten widok był nieziemski.W tamtej chwili moje wszystkie myśli zniknęły.Nic się nie liczyło. Cały świat znikł. Liczył się tylko obraz, piękny obraz, który moje oczy mogły podziwiać.Mogłabym się w niego wpatrywać bez przerwy, ale nic nie trwa wiecznie. Z krainy marzeń oderwał mnie głos Alex.
-[T.I] no chodź!
Z moim ust mogło wydobyć się tylko jedno słowo 'przepraszam'. Wypowiedziawszy je oderwałam się od chłopaka, który pożegnał mnie promienistym uśmiechem.Nie odwzajemniłam tego. Do rozumu nie docierała wiadomość, że mogę zrobić ten sam ruch. Za bardzo byłam zafascynowana jego widokiem.
-Co to było?-zapytała mnie przyjaciółka
-Nie wiem-powiedziałam dalej w szoku wpatrując się...w nic?
Tak, chodź widziałam przed sobą obraz miasta, nie widziałam nic..byłam za bardzo zamyślona chłopakiem którego spotkałam.
-Widziałaś go?-zapytałam otrząsając się
-No widziałam.
-Jej...to było niesamowite..jego wzrok..ta twarz..mmm-ponownie się rozmarzyłam
-Ej, ej [T.I]-Alex pomachała mi ręką przed oczyma
-Już, już. Dobra jestem na ziemi.
Powiedziałam z lekką nutką złości w głosie. Choć w drodze powrotnej rozmawiałam z dziewczyną moje myśli co jakiś czas powracały do spotkanego chłopaka. Co jakiś czas odwracałam się z nadzieją, że ponownie zobaczę tego ślicznie wyglądającego mężczyznę.Bez skutku. Wróciłyśmy do domu. Alex co chwilę przywoływała mnie do rzeczywistości. Po jakimś czasie, sama zrozumiałam, że był to widok jednorazowy. Nie powtórzy się. Próbując wygonić wspomnienia namówiłam przyjaciółkę na spacer.
Słońce schowało się na horyzontem. Na niebie pojawiły się gwiazdy, a księżyc świecił jasnym blaskiem. Z wesołymi humorami wyszłyśmy na miasto.Moje myśli odpędziły się od wymarzonego chłopaka. Podziwiałyśmy miasto, które w nocnym świetle wyglądało jeszcze piękniej. Miało w sobie tyle romantyzmu. Patrząc na taki obraz uśmiech mimowolnie pojawiał się na twarzy.I ta świadomość, że taki piękny widok będę podziwiać codziennie..to cudowne uczucie! Stawiając kroki(jak zawsze) nasz śmiech mógł usłyszeć każdy znajdujący się w przeciągu kilkaset metrów od nas.Tak było teraz, odwracając się do Alex wybuchałam śmiechem. Nagle przyjaciółka spoważniała i popatrzyła przez moje ramię gdzieś w dal.
-Ej, patrz! Czy to nie ten co dzisiaj na niego wpadłaś?-zapytała obracając mnie
Miała racja! To on! Ten chłopak z ślicznymi oczami i przenikliwym spojrzeniem.
-Chodź-powiedziałam ciągnąc Alex w jego stronę
Przy stoliku, razem z 'tym jedynym' siedziało 4 chłopaków. Udając, że nie widzę Mulata przeszłam obok nich. Usiadłam, a przyjaciółce wskazałam miejsce na przeciw, co pozwalało jej widzieć piątkę przystojniaków w całej okazałości. Siedziałam tyłem, aby zobaczyć Brązowookiego chłopaka musiałam spojrzeć przez ramię. Alex widząca ich streszcza mi wszystko co robią.
-Patrzą na nas. Teraz śmiejąc się. O ten.ten..no wiesz..patrzy na ciebie, a teraz mówi coś drugiemu. Ooo ten jest ładny! Oo ma kręcone włosy, podobają mi się tacy-powiedział ściszając głos
-Patrz na mojego!
Uderzyłam ją w ramię, co wywołało u chłopaków śmiech, bo właśnie to usłyszałyśmy.Podszedł kelner, a my zamówiłyśmy sok. Alex dalej mówiąc mi o każdym ruchu chłopaka uśmiechałam się. Czasami lekko spojrzałam w bok, aby zobaczyć JEGO. Z słów Alex mogłam wywnioskować, że głównym tematem piątki było to samo co my, czyli rozmawianie o osobach siedzących niedaleko.Po chwili podszedł do nas kelner przynosząc dwa talerze z pięknie wyglądającym ciastem.
-My tego nie zamawiałyśmy-powiedziałam
-Ale to jest zapłacone. Tamci panowie zapłacili-wskazał ręką na piątkę chłopaków.Mimowolnie spojrzałam w ich kierunku. Widząc uśmiech 'mojego' chłopaka, zrobiłam to samo. Śmiejąc się zjadłyśmy smakołyk. Chłopcy dalej uważnie nam się przyglądali.
-Czas wracać-powiedziała Alex, z którą musiałam się zgodzić. Wychodząc z kawiarenki spojrzałam znacząco na Mulata i posłałam mu zniewalający wzrok i znaczący uśmiech. Zrobił to samo co sprawiło, że mój humor znacznie się poprawił. Przechodząc obok ich stolika cicho wypowiedziałam jedno słowo 'dziękuje'. Usłyszał, bo kiedy odchodziłyśmy spojrzałam ostatni raz w jego śliczne brązowe oczy, które mówiły 'dla ciebie wszystko'.
Minął tydzień. Moim miejscem zamieszkania jest Londyn. Nie zapomniałam o chłopaku, ale z każdym dniem traciłam nadzieje, na ponowne spotkanie go. Z Alex wybrałyśmy się późnym wieczorem na spacer. Jej towarzystwo poprawiło mi humor. Usiadłyśmy na murku fontanny kontynuując rozmowę. Opowiedział mi, że z chłopakiem o imieniu Harry, który siedział razem z moim przypadkowo spotkanym chłopakiem spotkała się parę razy. Stanęła na skraju murku kiedy podbiegł do niej chłopak i popchnął do wody. Razem z nim zaczęłam się śmiać.
-Harry poznaj, to jest [T.I]. Pamiętasz dużo ci o niej mówiłam.
-Tak jasne, że pamiętam. Hej miło mi-podał mi rękę
-Mi również.
Po chwili poczułam miłosną atmosferę. 'Para' chciała gdzieś wyjść, ale w oczach Alex widziałam, że nie chce mnie zostawić.
-Możecie iść, ja jeszcze tu chwilę posiedzę i wrócę do domu.
-Ale..-przerwałam jej
-Idźcie!-machnęłam ręką
Kiedy Alex i Harry zniknęli z zasięgu mojego wzroku ja wpatrując się w ruch wody wywołany pod wpływem moich nóg kątem oka zobaczyłam że dosiadł się do mnie znajomy mężczyzna.
-Czekałem na ciebie. Bywałem tu przez cały tydzień-zaczął
Spojrzałam na tą piękną twarz. Ten wzrok..te oczy..tego się nie da zapomnieć.
-Zrobiłem coś źle? Czemu nie przychodziłaś?-zapytał smutny
-Nie to nie tak. Ja poprostu od dzisiaj tutaj mieszkam, a wcześniej mieszkałam z przyjaciółką kilka dni.
-Czyli teraz będziesz tu codziennie?
-No wiesz...jak będę mieć towarzystwo to tak-zaśmialiśmy się
-Jestem Zayn-podał mi rękę
-A ja [T.I]-wyciągnęłam dłoń w jego kierunku
-Muszę przyznać, że masz piękne oczy..a to spojrzenie..mmm-zaciął się
Widziałam, że speszył się swoimi słowami
-Dziękuje. Mogę powiedzieć to samo o tobie.
-Dzięki. Co powiesz na spacer?
-Z miłą chęcią-uśmiechnęłam się
Ten wieczór spędziliśmy we dwójkę. Chłopak przypadkowo poznany okazał się ideałem. Rozumie mnie jak nikt inny. Mia poczucie humoru. Potrafi mnie rozśmieszyć..wymarzony chłopak.
Dzisiaj wyjeżdżamy w czwórkę! Chłopcy zabierając mnie i Alex  na wycieczkę. Mamy spędzić pięć dni na totalnym pustkowiu. Cieszę się! Razem z Alex mamy nadzieję, że to tam nasze życie się zmieni, że nasze serca będą należeć do właściwych facetów. Że właśnie tam usłyszymy słowa, na które tak długo czekamy 'Kocham Cię'.


To jest jednoczęściowy, od razu mówię!:D
Hahah:D
Zapraszam na ten BLOG. Dziewczyna jest na prawdę dobra i ma
fajny pomysł na opowiadanie!:)
Wchodzcie i Komentujcie!:P
Buziaki:*<3

wtorek, 17 lipca 2012

Harry:)

Nie wiem jak wy, ale ja zakochałam się w tym remix'ie :D. Włącz go!:*

Obudziły mnie krzyki chłopaków z dołu. W normalnych warunkach wkurzyłabym się, ale nie dzisiaj. Wczoraj zespół wrócił z trasy, co oznacza, że teraz spędzę z nimi całe 2 tygodnie. A co jest jeszcze lepsze? Całe 14 dni z moim kochaniem. Harry! To on ukradł  moje serce i zatrzymał tylko dla siebie. To ten przystojniak jest jego właścicielem.
-Dzień dobry!-krzyknęłam do chłopców siedzących przy stole
Podeszłam do Niall'a, przytuliłam go i powiedziałam.
-Ale za wami tęskniłam.
Dałam każdemu buziaka i zbliżałam się do Loczka.
-Cześć kochanie-powiedział -Na co masz ochotę?
-Obojętnie. Mogą być kanapki.
Złożyłam na jego ustach soczysty pocałunek.
-Z nami to tak ładnie się nie przywitasz-krzyknął Louis
-Zamknij się! Ona jest moja-odpowiedział mój chłopak po czym chwycił w zęby moje ucho
-Harry, przestań-to zawsze wywołuje u mnie dreszcze i napad śmiechu
Loczek podał śniadanie. Usiadłam mu na kolanach i zaczęłam rozmowę.
-To co dziś robimy?
-Nie wiem jak wy, ale ja cały dzień leniuchuje, a wieczorem meczyk-wypowiedział się Blondyn
-Ja pojadę do Danielle-powiedział Liam
-Ja też odwiedzę El, dawno się nie widzieliśmy, a wieczorem mecz-popatrzył na Niall'a Lou
-A ty Zayn?
-Perrie mówiła o jakiś zakupach, więc pewnie z nią pojadę, a wieczorem spotykamy się w domu-zaśmiał się
-A my?-zapytałam spoglądając na Hazza
-Też myślałem, że może sobie trochę odpoczniemy w sypialni-powiedział całując mnie w ramię. Jego ręka powędrowała pod koszulę i błądziła po plecach
-A może wyjdziemy na miasto? Nie widziałam cię miesiąc, chce spędzić z tobą trochę czasu.
-Miasto?-zapytał zrezygnowany
-No kotku, proszę-pocałowałam go namiętnie
Z niechęcią, ale zgodził się.Za godzinę znaleźliśmy się w centrum Londynu. Spokojnie kierowaliśmy się ulicami miasta. Świetnie bawiąc się w swoim towarzystwie jedliśmy lody, rozmawialiśmy, całowaliśmy się. Nagle moje oczy ujrzały napis 'Tor-Quad'.
-Kochanie chodźmy!-powiedziałam do chłopaka, z którym miałam splecione palce.
-Wiesz..chętnie sprawiłbym ci radość, ale niestety nie umiem jeździć na Quad'zie-powiedział ciągnąc mnie w innym kierunku
-Ale ja umiem-uśmiechnęłam się
-Serio?-zdziwił się
-No tak. Chodźmy-namawiałam
-Ale..-przerwałam mu
-Serio?-zapytałam widząc w jego oczach strach
-Co?
-Boisz się?-usłyszał lekki śmiech
-Nie boję się!-powiedział stanowczo
-Hahha..mój chłopak, boi się się Quad'ów-powiedziałam lekko podnosząc głos
-Cicho! Dobra idziemy-speszył się
-Kocham Cię.
Po jakiej godzinie wyszliśmy z powrotem z budynku. Zabawa była przednia. To znaczy dla mnie. Uwielbiam Quad'y! W dzieciństwie codziennie na nich jeździłam. Kiedy przeprowadziłam się tutaj nie wiedziałam, że są tu takie atrakcje.
-Ale się bałeś-powiedziałam do Harry'ego przytulającego się do mnie
-Nie bałem się-zaprzeczył
-Nie w ogóle. Tylko tak mnie ściskałeś, że nie mogłam oddychać.
-Przytulałem się do ciebie, bo się stęskniłem!-przytulił mnie jeszcze mocniej
-Oo Styles. Niech ci będzie-zaśmiałam się, a chłopak pocałował mnie
Szliśmy sobie spokojnie, kiedy podbiegła do nas grupka fanek.
-Przepraszam, ale mam wolne, ten czas chce spędz..-przerwałam mu
-Ok. Nie ma sprawy-powiedziałam trzymając go za ramię i odchodząc
Kiedy Harry uśmiechał się do zdjęć z dziewczynami ja rozkoszowałam się pięknym dniem.Wolnym krokiem zmierzałam w stronę parku. Zanim się spostrzegłam, Harry był obok mnie. Przytulił od tylu i zapytał.
-Co taka piękna dama tutaj robi?
-Aa miałam iść do miasta, ale przeszkodziła mi grupka dziewczyn, które spotkały jakąś gwiazdę. To chyba był ten no..jak mu tam..oo już wiem Harry Styles.
-Tak słyszałem gdzieś o nim.
-Ja też. Ludzie mówią, że jest słodki, romantyczny, ale też bezczelny.
-Ale umie szczerze kochać.
-Wow. Chłopak ideał, chyba muszę się z nim umówić-zaśmiałam się przytulając chłopaka
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też.
Nasze usta spotkały się w pełnym miłości pocałunku. Brakowało mi tego. Po miesiącu nieobecności Harry'ego przy mnie zaczęłam czuć pustkę. Nic nie daje mi takiego szczęścia. To ON jest źródłem mojej radości.
Wróciliśmy do domu kiedy zaczynał się mecz. Usiadłam na kolanach Hazza, a opierałam się o ramię siedzenia. Patrząc w prawo podziwiałam zieloną murawę. Choć głowę miałam odwróconą czułam wzrok mojego chłopaka na sobie. Troszczę mi to przeszkadzało, ale..w końcu to Harry. On może! Jednak po dłuższej chwili zaczęło mnie to peszyć. Chłopak gładził moje uda swoim ciepłym dotykiem, który z każdym ruchem zmierzał wyżej.Pod pretekstem chęci picia, poszłam do kuchni. Nalewając sok poczułam na swoich biodrach czyjeś ręce. Kątem oka zobaczyłam, że to Loczek,  który całował mnie po szyi.Nie przestając wyszeptał do ucha.
-Cały dzień robiliśmy rzeczy, które ty lubisz, więc teraz czas na mnie.
Obróciłam się, zarzuciłam ręce na jego kark.
-Czyli idziemy kończyć oglądać mecz?
-Ty wiesz o co mi chodzi-powiedział i chwytając mnie za pośladki posadził na blacie. Jego usta zajęły się moimi wargami.
-Chyba nie chce tego robić tutaj.
Harry chwycił mnie za rękę i szybkim krokiem zmierzaliśmy do pokoju. Po drodze sprawdziliśmy czy chłopaki nas nie widzą. To była przyjemna noc.Nawet bardzo przyjemna.
'Oczami Harry'ego'
[T.I] jest cudowna. To najwspanialsza dziewczyna jaką spotkałem.Obudziłem się kiedy promienie słoneczne wpadały do naszego pokoju. [T.I] jeszcze słodko spała.Jej twarz..marzę, aby do końca życia budzić się przy niej, żeby to jej twarz była pierwszą rzeczą,którą zobaczę po obudzeniu się.Tak bardzo za nią tęskniłem! Ten miesiąc czasu był okropny.Nie widywanie ten wyjątkowej dziewczyny, nie całowanie jej, przytulanie to męczące. Chce mieć ją zawsze przy sobie!
 Nie miałem serca jej budzić. Tak pięknie uśmiechała się przez sen.Cicho zszedłem na dół z nadzieją, że nikogo nie obudzę. Zamykając oczy i rozciągając się wszedłem do kuchni.
Przestraszył mnie głos Louis'a.
-I jak noc? Udana?-wszyscy zaczęli się śmiać
-A co wy robicie tak wcześnie?
-Jest 10!-powiedział Liam
-Nie odpowiedziałeś na pytanie-powiedział śmiejąc się Zayn
-Udana w 100%!-zaświadczyłem
-A mówiłem!-powiedział Niall-Słychać was było.-teraz razem z nimi się zaśmiałem
-Żartujesz prawda?-spowarzniałem, kiedy dotarły do mnie te słowa
-Tak, ale po twojej minie możemy wywnioskować, że miałeś przyjemną noc-odezwał się Lou
-Harry!-krzyknęło moje kochanie z pokoju
Słysząc strach w jej głosie szybko pobiegłem w kierunku pokoju.
-Co się stało?-zapytałem wchodząc do pokoju
-Nie rób mi tego więcej. Wiesz, że lubię budzić się obok ciebie! Bałam się, że wyjechałeś!
Przybliżyłem się do [T.I]. Mocno przytuliłem.
-Przepraszam, nigdzie nie wyjechałem. Jesteś skazana na mnie przez 2 tygodnie.
Nasze usta odnalazły drogę. Uwielbiam ten smak. Mogę go próbować cały czas.  Zapowiada się najcudowniejsze 2 tygodnie, bo z [T.I] najpiękniejszą i najwspanialszą dziewczyną na świecie.


Wiem jest taki błahy(ale chciałam przedstawić Harry'ego jak zwykłego nastolatka, który też ma wolne dni i chce spędzić je normalnie) i w ogóle miał wyglądać inaczej.
Czuje, że ostatnio jest ze mną źle, widzę to po imagin'ach, które dodaje.
Zdaje mi się, że każdy następny jest gorszy od poprzedniego...