-Gdzie jesteś?!-krzyczałem zdenerwowany zaglądając do każdego pokoju, lecz bez skutku-Odezwij się! Słyszysz mnie?! Nie możesz tego robić!-odpowiadała mi cisza i wrzaski z dołu
Każda sekunda grała na moją niekorzyść. Złość na samego siebie pogłębiała się, a znalezienie dziewczyny zdawało się znikome.Poczucie winy! Cholerne poczucie winy rodziło się w większą siłę.Własna głupota i jeszcze to kłamstwo doprowadziło do okropnego czynu. To przeze mnie ona teraz cierpi okaleczając swoje niewinne i bezbronne ciało.
-Proszę nie rób tego!-krzyknąłem w powietrze pragnąć aby moje słowa doszły do uszu dziewczyny
Znikła! Znikła dziewczyna i nadzieja, że ją odnajdę, ze uratuję, że ochronię, że odciągnę od tego świństwa.
-Kurwa!-krzyknąłem uderzając z całej siły w ścianę uświadamiając sobie, że jest już za późno
Wściekły wróciłem do znajomych, lecz w głowie ciągle była zdenerwowana dziewczyna.Przed oczami miałem jej przepełnione goryczą oczy, których kolor mnie zafascynował.To ciało, które idealnie dopełniało się w moich ramionach. Zapach perfum, których mogę czuć cały czas bez ustanku.Jej widok cieszy moje oczy, a serce raduje się jej obecnością.Jedyna wada? Każdy zły czyn zatapia w żyletce. To znaczy tak czuję. W końcu zrobiła to jeden raz..zaraz! Nie mogę jej oceniać, przecież jej nie znam! Zrobiła to pierwszy i ostatni raz! Ja tego przypilnuję. Nie dam jej tej satysfakcji, pomogę jej, jeśli tylko będzie tego chcieć.
Zbliżyłem się do przyjaciół.Rozmowa miedzy nimi toczyła się w lekką kłótnię. Choć ciałem byłem z nimi duchem, a dokładniej myślami odbiegałem od tematu rozmowy. Co chwile zbiegały na tor poznanej dziewczyny. Po pokoju rozniósł się głośny krzyk nawołujący na zewnątrz. Zegar wskazywał pare minut przed północą.Tłum zebrał się w ogrodzie gdzie po chwili wszyscy odliczali sekundy do wystrzału fajerwerków. Uwielbiam ten widok, ale tym razem nie cieszył mnie tak bardzo. Po niebie rozpromieniły się różnokolorowe światła, które całością tworzyły piękny widok.Z podniesioną głową przyglądałem się ogniom, kiedy między tłumem zrodził się szum. Mimowolnie skierowałem głowę w stronę zamieszania.Smutne oczy, szukały źródła hałasu, kiedy zobaczyły błyszczące brązowe oczy, których fajerwerki ślicznie podkreślały ich blask i kolor.Lekki uśmiech goszczący na jej twarzy dodał mi tyle radości i świadomości, że moje słowa jednak do niej dotarły a rozum i serce nie pozwoliło na bolesny ruch, który był jej pragnieniem. Może coś dla niej znaczę..
'Oczami [T.I]'
-I jak się czujesz?-usłyszałem zachrypięty głos za ramieniem wprost do ucha
-Wspaniale-odpowiedzałam krótko nie odwracają się do chłopaka
-Mówiłem, że tego nie potrzebujesz-jego głos przepełniony był radością
-Ale ja to zrobiłam-odpowiedziałam ustatysfakcjonowala przypominając sobie wcześniejszy ból
-Że co?!-krzyknął zwracając na nas uwagę wszystkich gości
-Zamknij się debilu!-krzyknęłam wchodząc do domu unikając wzroku wścibskich i ciekawych ludzi
Chwytając szklankę z drinkiem jednym łukiem opróżniłam całą jej zawartość.
-Powiedz mi, ze żartujesz!-usłyszałam bardzo dobrze znany mi głos
-Kurwa znowu on-szepnęłam do siebie mając go dość-Nie, nie żartuję i nie wtrącaj się to moje życie!-nie panując nad emocjami krzyczałam ile sił
-Może i nie moje, ale chce Ci pomóc!
-Pieprzę twoja pomoc!-zbliżyłam się aby krzyknąć mu to prosto w twarz
-Możesz myśleć co chcesz, ale ja ci nie pozwolę abyś drugi raz to zrobiła!-chwycił mnie za ramiona
-Zostaw mnie!-odrzuciłam go po chwili wybuchając śmiechem- Głupi jesteś! Drugi raz! -zadrwiłam-Odwal się ode mnie!-krzyczałam patrząc w zielone oczy i oddalając się z nadzieją, że po raz ostatni widzę jego osobę
'Oczami Harry'ego'
-Jak drugi raz?-zapytałem samego siebie nie rozumiejąc jej słów-Ej czekaj!-krzyknąłem łapiąc ją za nadgarstek
-Ała! Puść to boli!-pisnęła obracają się w moją stronę
-Co?! Boli?! Boli rana?-zapytałem nie panując nad emocjami
'Oczami [T.I]'
-Tak kurwa! Puść!-krzyczałam kiedy ból się nasilał pod mocnym uściskiem zielonookiego
Moje krzyki i wyrywania się spod jego ręki rodziły w nim jeszcze większą agresje która łączyła się w uścisku a ból stawał się coraz bardziej uciążliwy-Proszę puść!-zmieniłam ton głosu, aby tylko uwolnić się od okropnego bólu
-Co?!Przecież ty tak bardzo lubisz ten ból! Czemu teraz się szarpiesz?-jego wzrok i głos zaczął mnie przerażać
Powiększone źrenice, które przepełnione złością wbijały się w moje oczy, które zaczął ogarniać ból.
-Lecz się debilu!-krzyczałam pragnąc, będąc nawet gotowa zrobić wszystko, żeby tylko puścił
-To ty powinnaś się leczyć!Nie jesteś normalna!
-Zamknij się! Nie każdy kurwa ma tak idealne życie jak ty! To mi pomaga!Puść!
-Nie!
Ból pogłębiał się coraz bardziej. Wściekłość zrodziła we mnie siłę, która mogła wiele zdziałać.
-Nienawidzę cię!-krzyknęłam nie zważając na ludzi, którzy weszli do salonu
Z całych sił, otwartą ręką uderzyłam chłopaka z policzek, który uwalniając mnie stracił równowagę upadając na podłogę. Przestraszona uciekłam w stronę drzwi wejściowych..
Wybaczcie, że na taki ruch zdecydowałam się w końcówce imagine'a,
ale musiałam:D
wiem, że to..aaa..trudno mi było napisać, że 'uderzam' Hazza w policzek, ale to imagine
Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe:)
Kocham was i wybaczcie:D






