sobota, 29 września 2012

Niall:)

Imagin dla Niki! Uwielbiam cie dziewczyno:) aa no i wejdzcie na jej BLOGA zasługuje na tak wspaniałych czytelników i mnóstwo komentarzy:)

Promienie słoneczne delikatnie gładziły moja skórę. Usmiechniete twarze mijanych ludzi przyprawiały mnie o radość.Wracałam od przyjaciółki. W uszach rozległ się głośny dźwięk Big Ben'a. Wskazywało to na równe południe.Uśmiechnęłam się na samą taka myśl. Idealna pogoda, wspomnienia z wczorajszej imprezy..czułam się wspaniale.Usłyszałam jak samochód mnie mijający zatrzymuje się nie daleko za mną. Zwolniłam kroku i spojrzałam na prawo.Za szyba ujrzałam usmiechniętego Niall'a, chłopaka z wczorajszej imprezy przyjaciółki. Zaledwie tylko tyle o nim wiedziałam, ale spędziliśmy ze sobą wspaniałe parę godzin.Zauroczył mnie swoją urodą i poczuciem humoru, ale trzymałam się na dystans. Po wielu załamań sercowych wolałam spokojnie poczekać na odpowiedni moment i nigdy nie robić pierwszego kroku. Teraz muszę wiedzieć, że chłopak jest dla mnie wiele poświęcić.
-Hej [T.I] podwieś cię?-zapytał z radością na mój widok
-Nie..nie musisz przejdę się-odrzekłam
-Wsiadaj pogadamy-zaproponował otwierając mi drzwi
Nie miałam innego wyjścia. Za autem chłopaka zrobił się niezły korek, a przez pewność, że Niall nie odpuści musiałam ulec.Usiadłam obok niego i ruszyliśmy w stronę domu.
-Gdzie byłaś?-zadał pytanie Blondyn
-U [I.P]-odpowiedziałam szybko spoglądając na niego
Kiedy nasze spojrzenia spotkały się przez ciało przeszedł przyjemny dreszcz.Szybko obróciłam głowę, aby nie widział moich zarumienionych policzków.W jednej chwili przypomniała mi się wczorajsza noc, którą spędziłam w towarzystwie tego przystojniaka. Tańce, żarty to główna rzecz jaką robiliśmy.Ale postanowiłam nie angażować się w to szybko, aby później nie zostać zraniona.
Po chwili nasza rozmowa się ożywiła, a głównym tematem były wczorajsze wydarzenia.Niall jest strasznie słodki i z chęcią chciałbym aby łączyło nas cos więcej.
'Oczami Niall'a'
Ucieszyłem się na widok [T.I].Wczoraj nie odważyłem się poprosić jej o numer, dlatego dzisiaj musiałem działac. Musiała mnie zauważyć. Jest taka piękna a do tego wesoła, cenię to w kobiecie. Jej charakter jest idealny.
Dojechaliśmy pod jej dom. Niechętnie musiałem się z nią pożegnać.
-No to będę lecieć-przytuliła mnie na koniec
Zapach jej perfum przyprawił, mnie o lekki zawrot głowy. Poczułem to samo co wczoraj.Przyjemna woń jej perfum i zapach ciała zmieszał się perfekcyjnie.Jej ciepło przyprawiło mnie o dreszcz, przyjemny dreszcz, który chciałbym czuc codziennie.
-Ej a może wejdziesz na Kawę, albo coś?-przerwała przytulenie zadając pytanie
-Czemu nie-odpowiedziałem szybko ciesząc się jej propozycją
W końcu miałem okazje się do niej zbliżyć. Nie mogę pozwolić jej odejść.Nie po tym jak bardzo mnie zauroczyła.Weszliśmy do domu, gdzie zobaczyłem na stole ślicznie wyglądające ciastka.Nie chciałem wyjść na łakomczuch, dlatego odwróciłem wzrok w druga stronę.
'Oczami [T.I]'
Zobaczyłam iskierkę w oku Niall'a kiedy zobaczył ciastka mojej mamy. Zaśmiałam się pod nosem prosząc  go aby się poczęstował. Wtedy zadzwonił jego telefon.Wyszłam do kuchni po jakiś napój, aby mu nie przeszkadzać.Kiedy stanął za mna z cwaniacki uśmiechem zapytał.

-Co będziesz teraz robić?
-No myślałam, że będę rozmawiać z tobą -zaśmiałam się niepewnie
-Tak troszkę zmiana planów..razem z paczką znajomych wybieram się na paintball'a chcesz ze mna jechać?-zapytał z uśmiechem, a zarazem błagalnym wzrokiem
-Paintball'a?-zapytałam zdziwiona
-Noo to taka gra co się strzela..-przerwałam mu
-Wiem na czym polega..-powiedziałam lekko złośliwie- czemu nie? może byc fajnie-pomyślałam
-To co? Idziemy?-zapytał Niall wysuwając dłoń
-Ok-chwyciłam jego ciepłą rękę i wróciliśmy do samochodu.
Cała podróż przebiegła w śmiechu.Nasze spojrzenia co chwilę się spotykały, a uśmiechy nie schodziły z twarzy. Tworzyła się między nami silna więź, którą wyczuwa się dopiero przy wyjątkowej osobie. Taką właśnie był Niall. Przy nim czułam się inaczej..wyjątkowo, pięknie, niesamowite uczucie.
W końcu dojechaliśmy na miejsce gdzie czekała na nas dość duża grupka osób.Oczywiście Niall przedstawił mnie każdemu z osobna. Jego przyjaciele miło mnie przyjęli więc poczułam się bezpiecznie w ich towarzystwie.Każdy dostałam strój zaczęłam się ubierać. Jedyną osobą która została bez stroju był Niall. Lekko zdenerwowany poszedł do kierownika.Gotowa do zabawy czekałam tylko na Blondyna, który po chwili wyłonił się zza rogu. wybuchłam śmiechem tak samo jak przyjaciele chłopaka.Niall ubrany był w kombinezon i to jakieś 6 rozmiarów większych. Nie mogłam powstrzymać śmiechu. Zawiedziony podszedł do mnie i z lekka złością powiedział.
-Tak, fajnie, że cie to śmieszy.
-Przepraszam, ale nie przejmuj się wyglądasz słodko-dałam mu soczystego buziaka w policzek i śmiejąc się weszłam na plac bitwy.
Usłyszeliśmy głośny strzał co oznaczało rozpoczęcie gry. Moim celem był Niall, którego musiałam trafić. Skradałam się wymierzając swój cel. Podekscytowana sztrzelałam do przeciwnika wyszukując słodkiego Blondyna. Schowana za drewnianą budka czekałam na pojawienie się Horan'a na celowniku.Skupiona wypatrywałam go kiedy ktos objął mnie z tyłu w tali. Wystraszona momentalnie obróciłam się rozpoznając po oczach Niall'a.
-Masz do wyboru, albo zostaniesz moja dziewczyną, albo dostaniesz kulką-powiedział śmiejąc się patrząc prosto w moje oczy

Zdziwiona ściągnęłam maskę patrząc wprost zamurowana na Niall'a. Chłopak widząc moją reakcję zmieszał się i speszony powieddział.
-Przepraszam, nie chciałem, wiem może to za szybko, ale ja nie chce cie stracić. przepraszam nie powin..-przerwałam mu
-Niee Niall po prostu zaskoczyłeś mnie, ale to nie znaczy, że nie wybieram tego pierwszego-uśmiechnęłam się
-Czy to zna..-ponownie mu przerwałam
-Takk...chce zostać twoja dziewczyną.
Powoli nasze twarze się zbliżyły i obdarzyły namiętnym pocałunkiem zapominając o rywalizacji w zabawie. Zeszliśmy z terenu bitwy za ręce świętując wyjątkowy dzień w Nando's.

Ten imagin miał wyglądac inaczej!:)
Ale mam nadzieję, że podoba wam się takie zakończenie:D
Jesteście tacy kochani! Tyle komentarzy i próśb, abym nie usuwała bloga..normalnie wzruszyłam się czytając wasze komentarze*-*
Cieszę się, że mnie rozumiecie i doceniam to:)<3
Kocham was tak strasznie<3♥

piątek, 28 września 2012

Hazz:)

Z racji tego, że jestem padnięta, nie dodam zaplanowanego imagina z Niall'em, ale pojawi się jutro! Obiecuję!:)Chciałabym wam przedstawic imagina wspaniałej dziewczyny. Autorką jest Daria:) Mam nadzieję, że spodoba wam sie jej imagin!:) Miłego czytania!<3 Piszcie co myślicie!:)  Przy okazji zapraszam na tego bloga :)


Dziś są twoje urodziny. Nagle tata prosi Cię żebyś poszła do salonu, więc schodzisz. Po chwili pojawia się obok Ciebie i składa Ci życzenia urodzinowe. Bardzo mu dziękujesz i dajesz buziaka… Siadasz na kanapie i zauważasz, że na stoliku leżała koperta z napisem ,,DLA KOCHEJ CÓRECZKI’’. Otwierasz ją, a tam bilet do Londynu na 2 tyg. i na koncert One Direction …
Bardzo się ucieszyłaś, przytuliłaś mocno tatę i dałaś mu buziaka…
Pobiegłaś  do pokoju, spakowałaś potrzebne rzeczy do walizki. Po 2h byłaś gotowa do wyjazdu. Lot miałaś w tym samym dniu…Pojechałaś z tatą na lotnisko, pożegnałaś się, podziękowałaś… Wsiadłaś do samolotu.
Po 3h byłaś już ma miejscu .<Umiałaś Angielski > Zameldowałaś się hotelu i udałaś do wskazanego pokoju. Szybko się odświeżyłaś i położyłaś spać zmęczona podróżą. Następnego dnia dosyć długo przygotowywałaś się koncertu swoich idoli. Po kilku godzinach szukania odpowiedniego stroju i  po powtarzaniu ich piosenek  byłaś gotowa do wyjścia. Zabrałaś bilet, wejściówkę, jakieś kosmetyki w razie potrzeby i wyszłaś.
Na koncercie, bawiłaś się świetnie. Zauważyłaś, że Harry co jakiś czas na Ciebie zerka i się uśmiecha. Odwzajemniłaś uśmiech za każdym razem. Podczas piosenki WMYB, gdy Harry śpiewał swoja solówkę, patrzył na Ciebie. Byłaś strasznie podekscytowana, uśmiechnęłaś sie bez przerwy. Po zakończeniu koncertu udałaś się za kulisy, wyjęłaś z torebki aparat i zrobiłaś sobie z nimi zdjęcia. Następnie wyjęłaś z torebki płytę i poprosiłaś o autografy. Wszyscy się podpisali, wszyscy oprócz Harrego, który stał z boku. Podeszłaś do niego i poprosiłaś żeby on także złożył swój podpis. Harry się uśmiechnął i podpisał. Przez jakiś czas rozmawialiście ze soba. W pewnym momencie dał ci buziaka w policzek i przytulił cię. Zaś do ucha wyszeptał "Jesteś piękna! Jest szansa że jeszcze cię zobaczę?’’ Odpowiedziałaś mu że zawsze jest jakaś szansa. Uśmiechnęłaś się. Czas spotkania dobiegł końca. Pożegnałaś się z chłopakami, przytuliłaś każdego z osobna i wyszłaś. Szłaś w stronę hotelu, pewnym momencie zorietowałas się ze zabłądziłaś. Zauważyłaś ławkę, usiadłaś i zaczęłaś płakać. Nagle ktoś siada obok ciebie. Otarłaś szybko łzy i zorientowałaś się, że Harry.
- Dlaczego płaczesz? - zapytał
- Zgubiłam się, nie wiem którędy iść do hotelu…-odpowiedziałaś
Hazza przytulił Cię i zadeklarował, że pomoże ci wrócić do hotelu.
Jestem Harry – powiedział
- Ja mam  na imię - odpowiedziałaś, po czym powiedziałaś na jakiej ulicy znajduje się hotel.. Harry Uśmiechnął się i powiedział:
- A to dobrze się składa, ponieważ  w tym hotelu ja z chłopakami się dziś zatrzymujemy…
- Na serioo?? –zapytałaś z lekkim uśmiechem na twarzy
- Tak.. to jest tu nie daleko –odpowiedział chłopak, chwycił Cię za rękę i poszliście.
po 10 minutach byliście na miejscu…Harry odprowadził się pod same drzwi… Dałaś mu buziaka na podziękowanie i weszłaś do pokoju. Nie mogłaś uwierzyć w to, że One Direction zatrzymują się w tym samym hotelu co ty! Poszłaś się odświeżyć, a następnie usiadłaś na łóżku słuchając piosenek 1D. Nagle  ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłaś je i zamarłaś. Stał tam Harry z bukietem róż.
- Proszę to dla Ciebie…-powiedział chłopak
- Dziękuję – odpowiedziłaś i wzięłaś kwiaty, po czym zaprosiłaś go do środka
Harry usiadł a ty wstawiłaś kwiaty do wazonu i usiadłaś obok niego. Rozmawialiście. W pewnym momencie Harry zbliżył się do Ciebie, spojrzał Ci głęboko w oczy.
- Odkąd Cię zobaczyłem, tam pod sceną podczas koncertu, wiedziałem że ty jesteś ta na którą czekałem.. Nie myślałem, że mogę się zakochać w fance… Teraz już wiem.. Kocham Cię - powiedział i pocałował.                                        
- Ja też Cię kocham… A ja nie myślałam, że ktoś taki jak ty zwróci na mnie uwagę…- odpowiedziałaś i przytuliłaś się do niego.
-A jednak. -  powiedział Harry - czy zostaniesz moją dziewczyną.? - zapytał niepewnie
- Oczywiście! - powiedziałaś całując go…
Od tamtej pory byłaś z Harrym.. Zabierał Cię na randki i spacery po Londynie. Poznałaś resztę zespołu. Ty i Harry byliście bardzo szczęśliwi …niestety twój pobyt w Londynie dobiegał końca. Harry odwiózł Cie na lotnisko. Postanowiliście utrzymywać związek na odległość. Harry na lotnisku dał Ci swoją bluzkę a ty mu dałaś bransoletkę ze swoimi inicjałami. Ostatni pocałunek i poszłaś do samolotu. Od tamtej pory codziennie rozmawiacie ze sobą na Skype, piszecie smsy i dzwonicie do siebie.. Obiecałaś Harremu, że jak tylko będziesz miała wakacje to przyjedziesz do niego, z kolei On obiecał że jak tylko skończą trase to przyjedzie do Polski.





czwartek, 27 września 2012

Louis:)

Imagin dla Olci Marchewki Tomlinson
Piosenka<3


Zimno, ogromny wiatr.Moim widokiem był ciemny obraz, który jak się domyślałam był zamazany poprzez szybkość. Za ciemna powierzchnią wychylały się liście drzew, które przy ogromnym wietrze bezwładnie się poruszały. Szara droga przed nami, którą dzięki oświetleniu świateł samochodu umożliwiała nam jakikolwiek widok. Jezdnia pusta o którą odbijają się ogromne krople deszczu. Za oknem widać lekkie światła w domu, gdzie ludzie otuleni w ciepłą atmosferę rodzinną uśmiechają się nie widząc jaka pogoda na zewnątrz.Deszcz mocno obija o szyby auta dając przy tym ogromny szum. Ogromna ciemność w około, a w aucie cisza. Przyjemna cisza z nim. Obok ukochany , który mimo milczenia daje mi tyle radości.Jego ciepła dłoń, która dotyka mojego uda daje mi tyle przyjemności. Delikatnie gładzi ją swoim dotykiem darząc mnie przy tym promienistym uśmiechem.Jego oczy przepełnione silnym uczuciem co jakiś czas spoglądają na mnie, aby napawać się widokiem. Głośny szum wiatru dostający się do auta zaczyna mnie przerażać.Ciemny obraz przytłacza mnie, a brak jakiegokolwiek człowieka na drodze tworzy groźną aurę. Nie mijanie innych aut w tej  przerażającej ciszy i ciemności przytłacza mnie.Ciemna przestrzeń przez przednia szybkę, spokój i harmonia w wnętrzu samochodu, która jak się zdawało nic nie potrafiło przerwać.Spojrzeliśmy na siebie obdarzając się uśmiechem. Moja dłoń ścisnęła palce chłopaka na nodze. Ta wyjątkowa chwila w której zapatrzeni w siebie mknęliśmy przed siebie.Nagle ogromny strumień światła oślepił nas. Jasne żarówki ciężarówki pojawiającej się zza zakrętu spowodowały chwilę zamieszania.Brak widoczności na drogę wystraszył nas, a przerażenie wbiło się na najwyższy poziom. Jedynym widokiem było mocne światło, które uniemozliwiało nam normalna jazdę.
-Nic nie widzę!-usłyszałam przerażajacy głos chłopaka siedzącego obok
Mrużył oczy tak jak ja, choc nic to nie pomagało. Widziałam jak męczył się z kierownicą.Nasze ciała ruszały się w różną stronę.Auto jeździło bez opamiętania po całej jezdni. Przerażające światło zbliżało się wprost na nas. Nasze krzyki się mieszały.Ogromny strach i ta bezkarność z mojej strony nie dawała mi spokoju. Przed oczami przebiegło mi całe życie a ja bezsilnie wpatrywałam się w strumień światła, który z każda sekundą się przybliżał.W końcu głośny pisk opon, krzyki nastolatka obok,szum, hałas, wiatr, deszcz mieszały się razem i głośny trzask. Bezwładnie z mocną siłą poleciałam do przodu uderzając głową o jedną z szyb.Wszystkie światła zgasły,  poczułam ciepłą ciecz, która spłynęła po mojej twarzy.Mocny ucisk w brzuchu i głośny piszczący szum w uszach.W jednej chwili straciłam całą siłę, a moje ciało oddało posłuszeństwo. Każdą część ciała miałam unieruchomioną, silny ból w okolicy brzucha nie dawał mi spokoju. Moje oczy zaczęły robic się ciężkie.Powoli zanikał obraz.W uszach rozbrzmiewał przerażający krzyk mężczyzny 'nic ci nie jest?','odpowiedz mi', a po chwili głośny dźwięk karetki. Ciemność,cisza,spokój, błogość, brak strachu, przerażenia, bólu, cierpienia.
Osłabiona otworzyłam oczy.Biała ściana ukazała się moim oczom.Ciche szlochanie i szepty dostały się do moich uszu.Powoli przeniosłam wzrok na zamazany obraz ludzi obok mojego łózka. Wytężyłam wzrok, kiedy obraz zaostrzy się dostrzegłam zapłakana Danielle, która wtulona w Liam'a nie mogła powstrzymać łez.

-Co się stało?-zapytałam kiedy wróciły siły
-[T.I]? Jak się czujesz?-zapytała od razu z uśmiechem dziewczyna
-Juz lepiej, gdzie ja jestem?-zapytałam lekko zakłopotana
-Miałaś z Lou wypadek-odpowiedział zasmucony Liam
-Że co?
Jego wypowiedź nadała mi tyle energii, że podniosłam się na łokciach nie wierząc w to.
-Tak, wpadliście w poślisk i uderzyliście w ciężarówkę-tłumaczył chłopak trzymając mocno moja dłoń
-Gdzie jest Lou? Nic mu nie jest?Czemu go tutaj nie ma? Lou!-zaczęłam krzyczeć zdenerwowana
-Lou jest w innej sali. Jego stan nie jest najlepszy-powiedziała Dan z łzami w oczach
-Nie to nie może byc prawda!-krzyknęłam podnosząc się z łózka
-Co ty robisz?-przeraziła się para
-Musze do niego iść!
-Nie możesz-zaprzeczył Liam
-Puść mnie!-wyrwałam się z jego uścisku biegnąc w stronę korytarza.Wpadłam do długiego pomieszczenia gdzie pomału przechadzali się chorzy. Rozglądnęłam się nerwowo krzycząc jego imię. Martwiłam się o Lou. Jest dla mnie najważniejszy, nie mogę go stracić.Pobiegłam w prawo nie zwrzając na nikogo. Krzyczałam na cały korytarz. Niestety nikt mi nie odpowiadał. Biegłam w stronę dużej sali, kiedy w lustrze mignęła mi dziewczyna. Wróciłam i zobaczyłam swoje odbicie. Na Głowie bandaż, spojówki czerwone, ale moja uwagę przykuła czerwona plama na brzuchu, mimowolnie chwyciłam się za ranę czując bandaż pod piżamą. Przęłknęłam głośno ślinę czując mocny ucisk w okolicy brzucha.Ale teraz to nie ja byłam wazna, tylko Lou! Pobiegłam dalej docierając od pokoju gdzie przez Szybę zobaczyłam całego poobijanego chłopaka leżącego bez przytomnie na łóżku podpiętego do milionów aparatur. Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Powoli weszłam do środka nie wierząc w ten widok. Sprzęt wskazywał na powolne bicie serca. Zaczęłam płakać siadając obok niego. Ścisnęłam jego dłoń wpatrując się w jego zamknięte oczy.
'Oczami Louis'a'
Nie mogłem otworzyć oczu. Brakowało mi sił. Nie umiałem zrobić żadnego ruchu choc tak bardzo chciałem. Choc słyszałem bicie swojego serca nie potrafiłem się obudzić. Moim uszom dobiegł ten przyjazny, ale zapłakany głos dziewczyny, która kocham. Ale z każdym jej słowem traciłem pewność siebie i siłę, którą potrzebowałem.

-Louis kochanie, proszę cię. Obudz się! Słyszysz! Potrzebuję cię! Nie rób mi tego. Nie możesz! Przejdziemy przez to razem! Rozumiesz! Mi tez jest ciężko, ale damy radę! Bo mamy siebie! Słyszysz kocham Cię, nie możesz odjeść! Jesteś dla mnie najwazniejszy.! Proszę obudź się! Ja nie wyobrażam sobie tego zycia bez ciebie. Przepraszam, ze namówiłam cie na ta podróż wczoraj, to tylko moja wina! To przeze mnie teraz cierpisz! Ja tego nie chce! Proszę zrób to dla mnie! To ja teraz powinnam tutaj leżeć, nie ty! jaaa! To moja wina-mówiła przez łzy
Jej ostatnie słowo, ostatnie zdanie, nie mogłem dopuścić, aby tak myślała.Nie mogę jej stracić!Przeciez ją kocham! Słyszałem jak szlocha obok mnie i ściska moją dłoń. Nabrałem sił, choć było to trudne i powoli otworzyłem oczy. Jej widok ucieszył mnie, a zarazem zabolał. Wyglądała na poturbowana a to wszystko przeze mnie.
-Louis! Kocham Cię! Rozumiesz! Błagam..zostań przy mnie..tak strasznie cie kocham-powiedziała od razu zauważając moja obecność
-Też cię kocham!Damy radę-powiedziałem osłabiony wymuszając uśmiech, którego tak bardzo potrzebowała
Zbliżyła sie do mnie i lekko uściskała, aby nie zrobić mi krzywdy. Dała soczystego buziaka który mnie ożywił. Wiedziałem, że przy niej pokonam wszystkie przeszkody mimo tego, ze będzie trudno.
W tej chwili do pokoju wszedł lekarz, a za nim reszta przyjaciół.
-Ciesze sie, że sie Pan obudził,a Pani nie powinna sie przemęczać w tym stanie-powiedział lekarz
-W jakim stanie?-zapytałem patrząc zdziwiony na [T.I], która wzruszyła ramionami
-Jest pani w ciąży, w 5 tygodniu, na szczeście dziecko jest zdrowe i nie nic mu się nie stało przy wypadku-pocieszył nas lekarz
Razem zrobiliśmy wielkie oczy, ale po chwili obdarzyliśmy się uśmiechami.
-Kocham Cię, was!-powiedziałem kładąc rękę na jej brzuchu.

Wreszcie jest!:)
Mam do was trzy sprawy!:)
1. Chciałabym każdego zaprosić na bloga cudownej dziewczyny, która ma naprawdę talent! I potrzebuje was! Zasługuje na większa liczbę wyświetleń  i waszych komentarzy, które poprawiają człowiekowi humor (wiem to na własnym przykładzie) więc wchodźcie codziennie na TEGO BLOGA! Ja właśnie tak robię i zostawiajcie cos po sobie!:) (czyt.komentarze)
2.Następny wspaniały blog, naprawdę warto go odwiedzić! Serio mówię! Więc wbijamy na niego!:)
3.Coraz częściej zastanawiam sie nad usunięciem bloga. Jak dobrze widzicie coraz rzadziej dodaje imaginy, nawet jest 3 dni przerwy. To mnie boli, ale naprawdę nie daje rady. Zrozumcie mnie..bardzo dziwnie sie czuję wiedząc, że czekacie na imaginy, a ja ich nie dodaję, to naprawdę mnie smuci..więc zastanawiam się, czy go nie usunąć i nie zawodzić WAS! Tych na których mi najbardziej zależy! Kocham Was, a nie pisanie tutaj dłuższej chwili boli tak cholernie boli...Głównym powodem jest to, że czuję, ze takie długie przerwy was ranią mnie też i to bardzo, dlatego się zastanawiam czy nie lepiej byloby gdyby wgl nie było imaginów?
Jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji, poprostu was informuję bo nie wiem co robić!
Pamiętajcie, że was kocham!<3♥

poniedziałek, 24 września 2012

Liam :*

Imagin dla: Patricia Payne :)
Wszystkiego najlepszego i spełniania najskrytszych marzeń!:)

Piosenka:)


Piękne ciemnoniebieskie niebo.Gwiazdy rozmazywały się na jego całej powierzchni.Księżyc znajdujący się pośrodku nich pięknie rozświetlał drogę w parku pomiędzy drzewami.W uszach rozbrzmiewała ulubiona piosnka. 'more than this' ona zawsze mnie uspokaja, a teraz właśnie było mi to potrzebne.Ręce schowane w kieszeni kurtki a na twarzy promienisty uśmiech wspominając dzisiejszy dzień. Urodziny...ten wyjątkowy dzień w którym spełniają się wszystkie nasze marzenia.Ogromna impreza, przyjaciele to najpiękniejszy dzień w roku. Tak było dzisiaj.Piękny czas spędzony w gronie najbliższych, ten hałas, szum dzisiaj wyjątkowo mi nie przeszkadzał.Ale chciałam odetchnąć. Zegar wskazywał parę minut po 24 a ja kroczyłam przez pusty park, który dzisiaj dawał mi ta woń szczęścia i radości.Uśmiechałam się sama do siebie nie martwiąc się niczym. W mojej głowie były same śmieszne sytuację z dzisiejszego dnia.Wiatr delikatnie pieścił moją skórę a światła pobliskich lamp zatrzymywały się na pudrowych policzkach. Puste ulice parku tworzyły niesamowity urok, którego nie chciałam przestać podziwiać.Ten ciepły wiatr przywoływał co jakiś czas nowe myśli od których nie mogłam się uwolnić.A raczej nie chciałam..
Rozpływając się w solówce Niall'a zamknęłam oczy zatrzymując się na chwilę aby zaczerpnąć tej wyśmienitej atmosfery. Nucąc piosenkę poczułam mocne oparcie o moje ramię. Natychmiastowo otrząsnęłam sie spoglądając w prawo.Chłopak zamyślony w kapturze który najwidoczniej się gdzieś spieszył spojrzał na mnie przeprosinowo wydobywając z siebie lekko słyszalne 'przepraszam'.Nie widząc jego twarzy, którą zasłaniał cień kaptura odpowiedziałam krótkie 'ok' i lekko zawstydzona odeszłam. Spuściłam głowę wbijając wzrok w asfalt przed palcami stóp. Przeszłam tak parę kroków kiedy wpadłam na muskularnego chłopaka. Odruchowo spojrzałam w górę i powiedziałam ' przepraszm'.Niestety widząc jego przyjaciół i alkohol w ręku zaczęłam żałować spaceru.Przez Głowę przebiegły najstraszniejsze myśli, ale próbując się od nich odgonić chciałam obejść grupkę i skierować się do domu.Niestety jeden z pijanych chłopaków zagrodził mi drogę z cwaniackim uśmiechem na twarzy.Chwycił mnie agresywnie za ramiona i zaczał potrząsać proponując niecenzuralne propozycje.Mój strach wzbił się na najwyższy poziom.A serce z przerażenia wybiło najszybszy rytm.Zaczęłam się szarpać i krzyczeć, aby mnie puścić, ale swoja złością jeszcze bardziej pobudziłam zamiary chłopaka.Ale po chwili mojego krzyki zaczęły go denerwować, więc poczułam mocne uderzenie na policzku. Upadłam przyprawiac się o ponownie ogromny ból.Zwinęłam się w kłębek kiedy zaczął kopać mnie w brzuch. Od środka czułam bolesne uciski. Czułam, że krwie wewnętrznie, bo ból był nie do opisania.Modliłam się, aby przestał. Z moich oczu zaczęły wypływać pełne bóle łzy, które zatrzymywały się na zakrwawionej drodze.Usłyszałam krzyki i mocny tupot stup.Przez zamazany obraz zobaczyłam 3 chłopaków, którzy zaczęli bić się z pijanymi. W końcu hałas ustał a ja poczułam ciepłe dłonie na moim zakrwawionym brzuchu.
-Nie ruszaj się, proszę-usłyszałam bardzo dobrze znany mi glos.
Obudziłam się w białym pomieszczeniu. Podłączona do różnych maszyn zobaczyłam rodziców siedzących obok mojego łózka.
-Miałam piękny sen. Śniło mi sie, że Liam Payne z One Direction i chyba Harry i Zayn uratowali mi życie-zaczęłam próbując zapomnieć o przykrym wydarzeniu
-Właśnie córcia, bo ktos chce cie odwiedzić-powiedziała mama i wyszła z tata z pomieszczenia.
Zamknęłam oczy, aby na chwile odpocząć.Brzydziłam się sama soba widząc ogromną ranę na brzuchu.Z moich oczy popłynęły łzy, które przepełnione były bólem. Drzwi do pokoju się otworzyły a przez próg przestąpił sam Liam z dwoma przyjaciółmi. Otworzyłam szerzej oczy nie wierząc w ten widok. Przestraszyłam a zarazem ucieszyłam się ich obecnością. To znaczyło, że dzięki nim teraz mogę tutaj być.
-Jak się czujesz?-zapytał Payne z czerwonymi oczami usiadając na krześle a tym samym łapiąc mnie za rękę
-Dziękuje juz lepiej-odpowiedziałam zacinając się przypatrując się im-Czyli to prawda? To wy mnie uratowaliście?-zapytałam z niedowierzaniem
-Przepraszam, że nie przybiegłem wcześciej-zaczał Liam a na jego policzku spłynęła pojedyncza łza
-Nie przeprszam dziękuję wam, gdyby nie wy, to w ogóle nie wiem czy..-nie dokończyłam gdyż zaczęłam płakać
Bezpieczne ramiona Liam'a otuliły mnie a ja poczułam przyjemne ciepło, które zapamiętam z wczoraj. Wiedziałam, że przy nim nic mi nie grozi. Wtedy poczułam ten..zapach.Rozpoznałam go.Spojrzałam na bluzę bruneta.
-Zaraz..to ty wtedy wpadłeś na mnie w parku parę minut wcześniej?
-Tak.. i chiałem się zatrzymać, ale musiałem szukać telefonu.Wiem, że jestes fanką..-zasmiał się
-Skad?-uśmiechnęłam się
-Słyszałem jak słuchałać MTT. Uwielbiam ta piosenkę-obdarowaliśmy się promienistymi uśmiechami.
Po trzech dniach wyszłam ze szpitala. Oczywiście codziennie odwiedzał mnie Liam, a tym samym bardzo się do siebie zbliżyliśmy choć dalej nie wierzyłam w to co się dzieje. Spotkałam mojego idola i do tego jestem z nim tak blisko. To cudowne uczucie, miec  takiego wspaniałego przyjaciela przy boku, tylko przy nim czuje się w pełni bezpiecznie.
Ubrałam czerwone rurki, biały top przykrywająvc go czarnym sweterkiem. Skierowałam się pod odpowiednia restaurację gdzie mam spotkać się z Liam'em. Minęło 5 dni od zdarzenia, choc ani raz nie zamieniliśmy o nim słowa. Liam nie chciał do tego wracac, a ja..nie chciałam, choc teraz nie było już to dla mnie tak bolesne.Usiedliśmy na przeciw zaczynając rozmowę.
-Chciałbym cię przeprosić-zaczął Liam
-Za co?-zdziwiłam się
-Za to, że zespułem ci urodziny..
-Co ty mówisz, przecież  dzięki tobie były piękne.
-Ale przecież..-przerwałam mu
-Uratowałas mnie i mogłam spotkac faceta za którym szaleje już ponad rok. To najpiekniejsze urodziny w moim zyciu.-ścisnęłam jego dłoń usmiechając się
Nasze pełne uczucia spojrzenia się spotkały, a po chwili złączyliśmy się w namiętnym pocałunku..

Miało byc inne zakończenie..ale jest szczęśliwe:)
hahah:D 
Mam nadzieję, że się spodoba:)
<3!

sobota, 22 września 2012

Harry:)

Imagin dla Magdy :)
(przepraszam za błędy)

Chwyciłam telefon kiedy zaalarmował o przyjściu wiadomości.Nadawcą była przyjaciółką z którą nigdy się nie nudzę.Wcisnęłam przycisk i moim oczom ukazał się tekst: 'Hej! Kumpel zaprosił mnie na Imprezę!Idziesz nie?:)'.Uśmiechnęłam się na samą mysl o dobrej zabawie.Odpisałam krótkie 'ok' i po chwili dostałam adres gdzie mieliśmy się spotkać.Ubrałam pomarańczową tunikę obciśnięta, która idealnie podkreślała moje piękne kształty.Oczy wymalowałam czarną kredką, aby je zaznaczyć.Równo o umówionej 19 znalazłam się pod domem przyjaciółki i razem kierowałyśmy się po dom Josh'a. Tylko tyle o nim wiedziałam znałam jego imię nic poza tym, alee..ważne że idziemy na Imprezę.Mam Ochotę poszaleć więc nie ważne u kogo.
Znaleźliśmy się na miejscu.Dom z którego dochodziła głośna muzyka był ogromny, a widok zapełnionego ogrodu dawał nam znak, że imprezka będzie wyśmienita. Uśmiechnęłam się szeroko a drzwi otworzył nam przystojny chłopak.Przyjaciółka przedstawiła mnie Josh'owi, który wydaję się przemiłym facetem.Weszliśmy do środka w którym mnóstwo ludzi świetnie bawiło się w rytm muzyki.Obróciłam głowę do przyjaciółki która już dawno oddaliła się ode mnie z perkusistą.
'Oczami Harry'ego'
Kurde..nienawidzę go.Po co on kazał mi tu przyjść? -zadawałem sam sobie to pytanie uderzając nerwowo o kraj sofy na której siedziałem. W moich uszach rozbrzmiewała muzyka, która dzisiaj wyjątkowo mnie denerwowała.Nie mogłem wytrzymać widoku uśmiechniętych ludzi.Od środka rozpierały mnie negatywne emocje.Ktoś usiadł obok mnie, ale nie zwróciłem na to uwagi. Przewracałem oczami myśląc o opuszczeniu imprezy.W końcu zdecydowałem się na ten ruch i pospiesznie stałem kierując się do drzwi.Niestety dziewczyna, która siedziała obok mnie na kanapie wstała w tej samej chwili co spowodowało zderzenie.Jej sok, który trzymała w ręce wylał się na dekolt brudząc tym samym jej ubiór.

-Przepraszam..jaa nie chciałem-zacząłem widząc jej przerażona twarz
'Oczaimi [T.I]'
-Nie..spoko..przeciez nie zrobiłeś tego specjalnie-powiedziałam widząc jak się przejął tym zdarzeniem

-Ja na serio przepraszam, choć trzeba to wyczyścić-chwycił mnie za plecy i skierował po schodach do łazienki
Zmoczył jeden z ręczników i podał abym mogła oczyścić sukienkę.
-Dziękuję, ale nie musisz mi pomagać.
-Przestań to przeze mnie.Zepsułem ci sukienkę-przeraził się chłopak
-To ty przestań-popatrzyłam mu prosto w oczy
Nasze spojrzenia się spotkały.Nie mogliśmy oderwać od siebie wzroku. Jego zielone oczy, które skrywały jakieś silne uczucia, tą głębie w której się zatopiłam.Przez ciało przeszedł ciepły dreszcz, który ogarną mnie całą.Nasze uśmiechy obdarowywały naszą duszę, która cieszyła się tym widokiem.
-Przepraszam-otrząsnęłam się odwracają się do cudownego widoku
Na mojej twarzy pojawiły się rumieńce, a chłopak słodko się uśmiechnął co widziałam kątem oka.
-Jak masz na imię?-zapytał
-[T.I], a ty?
-Harry. Oo już jest czysta-spojrzałam na górna część sukienki i rzeczywiście nie było śladu po plamie
-No tak-potwierdziłam
-Idziemy na dół?-zapytał wystawiając w moim kierunku dłoń
-Z chęcią-uśmiechnęłam się szeroko chwytając rękę chłopaka
Jego ciepły dotyk przyprawił mnie o dreszcz, przyjemny dreszcz.Zeszliśmy na dół gdzie poczęstowali nas drinkiem.
Obudziłam się z potwornym bólem głowy.Na moim ciele gościła ta sama sukienka co wczoraj.Podniosłam się czując okropny ucisk w skroniach.Zmierzyłam do łazienki, gdzie w lustrze zobaczyłam swoje odbicie. Rozmazany makijaż krył się na całej twarzy a w oczach gościło wielkie zmęczenie.Pomimo tego doprowadziłam się do stanu normalności. Ale w mojej głowie kryła się kompletna pustka, a dokładniej myśl, co jest na tej kartce. Tak..podczas rozbierania się za szelką stanika miałam kartkę poskładaną na parę części.Bojąc się co w niej jest poczekałam aż wyjdę z pod prysznica.Nastała chwila przerażenia.Pomału otworzyłam zielony papier i zobaczyłam napis'Mam nadzieję, że to powtórzymy. Zadzwoń. Harry' plus do tego numer telefonu. Zamurowało mnie a przez głowę przebiegły najstraszniejsze scenariusze i miliony pytań. Nie mogłam przypomnieć sobie wczorajszej nocy.Szybko wybrałam numer Hazzy, który z radością zgodził się na spotkanie.Po godzinie byłam na miejscu gdzie mieliśmy się spotkać.Uśmiechnięty chłopak już czekał na mnie.Z przerażeniem podeszłam do niego witając się buziakiem w policzek.
-Część-przywitałam sie siadając na przeciw niego
-No cześć-odpowiedział ucieszony Harry
-Dobra.Do sprawy.Chodzi o to, że nie pamiętam co się wczoraj stało, a boję się że zrobiłam cos głupiego mógłbyś przybliżyć mi wczorajszy wieczór-popatrzyłam na niego lekko zawstydzona
-Więc przyszłaś na Imprezę i usiadłaś..-zaczął z tą swoja pewnością siebie
-To pamietam..dalej.
-I wylałem na ciebie sok-przerwałam mu
-Dalej!
-Później wypiłaś parę drinków których sobie nie szczędziłaś. Nasza paczka, czyli ty, Alice, Josh, ja,,Zayn, Perrie, Liam, Niall, Dan i Eleanor zaczęliśmy grac w butelkę, Każdy był nieźle wstawiony-słuchając go z każdym słowem czułam się zawstydzona, wstydziłam się siebie.
'Oczami HArry'ego'
-Śmialiśmy się cały czas aż w końcu wypadło na ciebie i Zayn kazał ci pocałować mnie.No i ciebie wzięło najpierw na romantyczny taniec dopiero później przeszłaś do zadania. Tak bardzo się w to wczułaś, że nie mogliśmy przestać.

Mówiąc to przypominałem sobie jej wyjątkowy smak. Poczułem to przyjemne uczuci. które odczułem podczas pocałunku. Z chęcią i radością opowiadałem co się stało. Chciałem aby to przyjemne uczucie wracało jak najczęściej.
Widząc zawstydzenie i czerwone policzki dziewczyny zrobiło mi się głupio. Wiedziałem, ze dla niej takie zachowanie jest upokarzające.
-Ale spoko..dla mnie to było przyjemne i wiem, ze robiłaś to pod wpływem alkoholu i że dla ciebie to nic nie znaczy-powiedziałem lekko smutny
-Wiesz..moje zachowanie nie należało do najlepszych i tego nie pamiętam , ale pamietam to jak zakochałam się w tobie widząc twoje piękne oczy więc ten pocałunek napewno duzo dla mnie znaczył i z checia chciałabym to powtórzyć.
Na twarzy chłopaka zagościł lekko zdziwiony ale promienisty uśmiech. Nasze twarze zaczęły się powoli zbliżać, aby poczuc swój smak. Przemawiała przez nas namiętność i pożadanie. Ciełe usta dopełniały się i do teraz tworza jedność za każdym razem!

Przepraszam, że tak późno, ale
ostatnio cos mnie wena zawodzi i jakos tak mi się dziwnie piszę.
Ale może się wam spodoba!:)
Mam nadzieję<3♥

piątek, 21 września 2012

Louis :)

Kolejny raz chusteczki wytarły mój czerwony nos. Bezkarnie opadłam na poduszkę.Z braku sił nie miałam ochoty nawet otwierać oczku. Otoczona byłam mokrymi chusteczkami, które choć dobrze spełnił swoją prace nie usunęły kataru, który jak na złość nie chciał przestać płynąć.Całe ciało przykryte było kocem pod którym i tak się trzęsłam. Nienawidzę tego stanu..tego dnia.Obudziłam się z bólem głowy, który towarzyszy mi do teraz.Później poczułam silne mrowienie w gardle, które lekko mnie przeraziło.I tak po kilku minutach znalazłam się w łóżko po uszy owinięta kocem, aby po chwili się od niego uwolić, gdyż całe ciało ogarnęło ciepło.A później ponownie okrywałam się by ochłodzić nagrzaną skórę.Jedynym moim marzeniem teraz był sen w którym chciałam się zatopić i obudzić w znacznie lepszej formie. Tak tez zrobiłam..moje powieki stawały się cięższe.Dzieliło mnie kilka minut od krainy snu kiedy zadzwonił telefon. Zła podniosłam się przyprawiając się o dreszcze.Bez patrzenia na wyświetlacz ponownie położyłam Głowę na poduszce przystawiając komórkę do ucha.
-Halo?-zapytałam zamykając oczy
-Hej piękna, idziesz z nami na kręgle?-usłyszałam zachrypnięty głos przyjaciela
-Lou nie mam sił-powiedziałam znudzona
-Co jest?-jego głos spoważniał
-Jestem chora! Głowa mnie boli jak cholera, chce spac więc proszę daj mi spokój-lekko zdenerwowałam się na Louis'a i rozłączając się spełniłam swoje marzenie.
'Oczami Louis'a'
Po tym jak [T.I] odłożyła słuchawkę od razu wziąłem kluczyki do samochodu i wyszedłem z domu nie  uprzedzając chłopaków. [T.I] jest moja przyjaciółką i nie mogę jej zostawić w takiej sytuacji a poza tym mam do niej słabość. Ona nigdy mnie nie zawodzi i przy tym jest taka piękna.No ale..muszę jej pomóc. Szybko podjechałem pod jej dom.To mieszkanie znam na pamięć. Często tu przebywam, ale nie przeszkadza mi to, uwielbiam towarzystwo [T.I].Nie zamieniłbym jej na nikogo innego, nie chce jej stracić.
Wszedłem pocichu do domu wywołując jej imię, ale za odpowiedź dostałem tylko ciszę i głuchość.Powoli kierowałem się do jej pokoju przypominając sobie jej słowa i zmęczony i zmieniony głos.Uchyliłem drzwi i moim oczom ukazało się wybrzuszenie na łózku.Mimowolnie się uśmiechnąłem i odruchowo zbliżyłem się do niej.Usiadłem na kraju łózka widząc jej słodką twarz, która uśmiechała się przez sen. Wyglądała tak niewinnie, a zarazem poważnie.Zakochałem się w jej widoku.Uśmiechałem się patrząc na jej twarz.Delikatnie odgarnąłem jej włosy zasłaniające oczy. Drgnęłam na skutek mojego dotyku.Powoli otworzyła oczy spoglądając na mnie.

-Przepraszam nie chciałem cie obudzić-odezwałem się
-Nie nic nie szkodzi-powiedziała z uśmiechem-Mieliście jechać na kręgle-przeciągnęła się
-Przeciez nie pojadę bez ciebie.Musze się toba zaopiekować-zaśmiałem się
'Oczami [T.I]'
-Nie musisz-skłamałam choć tak bardzo chciałam jego obecności

-Muszę-podniósł się z uśmiechem-To ty tu leż, a ja idę zrobić ci herbatę-wyszedł z pokoju uśmiechając i machając mi
Mimowolnie się uśmiechnęłam.Jego towarzystwo zawsze poprawia mi humor.Dzisiaj było tak samo. Choć odczuwałam silny ból w okolicy skroni uśmiechnęłam się przypominając sobie promieniująca twarz Louis'a.Widok jego po przebudzenia poprawia samo poczucie nawet w czasie najgorszego doła.
Poprawiłam się na łóżku, a do mojego pomieszczenie wszedł uśmiechnięty Lou z tacą w ręku. Ten widok przywołał u mnie śmiech.
-Proszę i masz wypic do końca-powiedział stawiając obok mnie kubek gorącej herbaty
-Ok mamusiu-zaśmiałam się biorąc do rąk kubek
-Z tego co wiem to jestem facetem-zrobił zdziwioną minę
-No mam nadzieję-zaśmialiśmy się razem
Lou siadając przede mna zaczął rozmowę.Nasz dialog mieszał się ze śmiechem, który wowoływał chłopak. Jego poczucie humoru wpłynęło na moje zdrowie.Nie odczuwałam już bólu głowy, a katar nie dokuczał mi tak jak wcześniej.Jego uśmiech leczył wszystko, bez wyjątku.
'Oczami Louis'a'
Czy ja przy niej muszę się tak denerwować?No kurde..tak uśmiecham się, rozśmieszam ją..ale krępuję się, boję się że powiem cos głupiego..mam tak od pewnego czasu.

-Zaraz wracam, muszę iść do łazienki-skłamałem
To był tylko pretekst aby na chwile odetchnąć. Ten jej uśmiech, śmiech, głos doprowadza mnie do szału.Takk..pewnie się domyslacie, zakochałem się. Kocham [T.I]!Kocham ja za wszystko!
'Oczami [T.I]'
Otuliłam się szlafrokiem i wyszłam do kuchni, aby zrobić sobie jeszcze herbatę.Zeszłam po schodach słysząc jakieś głosy.Przymrużyłam oczy i weszłam do pomieszczenia. Zobaczyłam Lou stojącego przodem do okna a zarazem tyłem do mnie. Rozmawiał przez telefon.

-Noo chciałbym jej powiedzieć, ale się boję...Jak mam to zrobić?..Taa jasne.Hej [T.I] kocham cię!..Ja to nie ty..Naprawde mi na niej zalezy.Jest dla mnie najważniejsza.Dzisiaj to zrozumiałem...Mówie ci przeciez nie podejdę do niej i nie powiem jej co czuję..

-Czemu nie?-przerwałam mu rozmowę
Lou spojrzał na mnie z przerażoną miną i od razu zrobił się czerwony.Rozłączył się i zmieszał całą sytuacją.
-Czemu tego nie zrobisz?-zapytałam zbliżając się do niego,ale odpowiedziała mi cisza-Chce ci tylko powiedzieć, że jeśli powiedziałbyś mi to napewno bym cię nie odrzuciła, a może powiedziała to samo.
-Serio?-usmiechnął się Lou
-Spróbuj-zachęciłam
-Kocham cię-powiedział poprzedzając to głośnym przełnięciem śliny
-Ja ciebie też!-odpowiedziałam z wielką radością a w brzuchu zaczęły szaleć motyle
Louis szybko zbliżył się do mnie i obdarował namiętnym pocałunkiem.
-Ale wiesz, że ja jestem chorą.
-Oj tam..najwyżej będe leżeć w łóżku z moją dziewczyną-ucieszył się obracając mnie wokół własnej osi

No to macie Louis'a bo pisaliście, że jest go mało:)
Czy wy tez jaracie się tak samo jak ja nową piosenką?:D haha:D Kocham Ją!<3
Jutro pojawi się Harry!<3
Kocham<3 xx

środa, 19 września 2012

Niall:)

Imagin dla Justyny:)    Jeszcze raz wszystkiego Najlepszego:)

Spojrzałam na zegarek.
-Pięknie już 18-powiedziałam sama do siebie zażenowana
Uderzyłam wewnętrzną stroną dłoni w uda z grymasem na twarzy.Bezwładnie opadłam na łóżko uraniając jedną krople płaczu. To miał byc najpiękniejszy dzień w moim życiu,a spędziłam go przed telewizorem.Urodziny..miałam czuc się w ten dzień wyjątkowo a jak je spędzam sama, tak dokładnie sama. Przyjaciółki, które są częścią mojego życia zapomniały o mnie i nie wysłały nawet jednego głupiego sms'a i z paroma słowami, które tak bardzo popraiwiłyby mi humor. A rodzice?! Zapomnieli, zostawili mnie samą na cały dzień nawet nie dając mi prezentu..Oni nigdy nie zawiedli mnie tego dnia, jak widać dzisiaj musiał zdarzyć się wyjątek.Ten wyjątkowy dla mnie dzień miałam spędzić w gronie wszystkich znajomych na urodzinowej imprezie, a jeśli nie to przy najmniej na kameralnym przyjęciu z przyjaciółmi i tym 'jedynym'.Tak Niall to chłopak który zawsze przyprawia mnie o szybsze bicie serca.W jego towarzystwie mogę być sobą.To dzięki niemu mój świat nabrał kolorów.Chciałbym abyśmy w końcu oficjalnie byli razem, ale jeszcze nie jesteśmy gotowi to znaczy,czuję, że Niall nie odwzajemnia moich uczuć. Z jego strony mogę liczyć tylko na przyjaźń.Cieszę się z tego, ale nie ukrywam, że moje serce należy do niego.Jego uśmiech sprawia, że chciałbym widzieć go codziennie, a poczucie humoru to cecha którą w nim uwielbiam. Chłopak idealny, ale nie mój!
Chwyciłam ponownie telefon sprawdzając w wyświetlacz.Pusto!Żadnej wiadomości. Nawet od Horan'a. Moja skrzynka przepełniona jest wiadomościami od niego.Piszemy ze sobą bez przerwy. Ale dzisiaj żadnego znaku życia..nic..kompletnie.Mogłabym ten wieczór spędzić tylko z nim w romantycznej atmosferze nawet przed tv oglądając romantyczną komedię, ale najwidoczniej na to się nie zapowiadało.Schowałam twarz w poduszce użalając się nad moim życiem.Spojrzałam ponownie na komórkę.
-Zapomniał, zapomniał tak jak wszyscy-powiedziałam pół głosem załamując się
'Oczami Niall'a'
-No ruszaj się-krzyczałem z całych sił wskazując na Hazza
Moje nerwy znajdowały się na najwyższym poziomie.Zbliżała się godzina 19 a jeszcze nie wszystko jest gotowe.Pospieszałem każdego sam chodząc jak nakręcony robot.Chciałem aby wszystko było idealnie, aby [T.I] była zadowolona.To jej radość mia być moją zapłatą za to wszystko, dlatego wszystko było zapięte na ostatni guzik.Musi wyjśc perfekcyjnie!
'Oczami [T.I]'
Z rozmyśleń i załamania wyrwał mnie głośny dżwięk dzwonka.Niechętnie zmierzyłam w stronę drzwi i ostatkiem sił nacisnęłam Klamkę.
-Cześć kochana!-przywitała się ze mną uśmiechnięta dziewczyna z kręconymi włosami
-Danielle?Co tutaj robisz?-zapytałam zdziwiona jej obecnością
-Jak to co! Dzisiaj twoje urodziny! trzeba świętować-przytuliła mnie
Odwzajemniłam gest i choć na chwilę zapomniałam o przykrym zachowaniu wszystkich przyjaciół.Towarzystwo Dan poprawiło mi humor, a pozytywna energia z jej ciała przeniosła się na moją duszę.Uśmiechałam się pomimo tego, że w środku płakałam. Chodziłyśmy po mieście śmiejąc się bez opamiętania, nasze wygłupy zaprowadziły mnie pod dom chłopaków.
-Przepraszam, ale ja nie chce tam iść-powiedziałam zasmucona widząc mieszkanie
-Oj chodź, ja tylko powiem coś Liam'owi i idziemy dalej-zachęcała mnie przyjaciółka
-Ale idziemy tylko na chwilę-zagroziłam
Wolnym krokiem i niechętnie weszłam do ciemnego pomieszczenia.Zdziwiłam się panującą tam atmosferą.Spokój, cisza, ciemność to synonimy tego domu.Zaczęłam się nerwowo rozglądać kiedy mój zmysł słuchu usłyszał słowo 'niespodzianka'! a obraz zrobił się jasny.Przeniosłam wzrok skąd dochodził szum. Moje oczy zobaczyły mnóstwo przyjaciół z wielkimi uśmiechami na twarzach.Moje oczy zrobił się szklane a serce zaczęło się radować.Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.Nie sądziłam, że ten dzień stanie się piękny,a jednak! To było piękne. Zachwycona nie mogłam w to uwierzyć, ale moje oczy szukały tego wyjątkowego.W końcu zobaczyły Słodkiego Blondyna wchodzącego na scenę.Chwycił mikrofon i spoglądając w moją stronę zaczął mówić.
-Dziękuje wszystkim z a przybycie. Jak dobrze wiecie spotkaliśmy się tutaj aby świętować urodziny przecudownej, ślicznej, wspaniałej dziewczyny, które mam nadzieję, jest szczęśliwa. [T.I] to wszystko dla ciebie!Choć tu do mnie-zaprosił mnie a osoby zaczęły bić brawo
Wbiegłam stając obok niego.Chwycił mnie za rękę co spowodowało Ciepły dreszcz i rumieńce na twarzy.
-Wszystkiego najlepszego kochana!-powiedział i patrząc prosto w oczy zaczął śpiewać 'Happy Birthday'
Uśmiechałam się słysząc jego cudowny głos w którym się zatapiałam. Jego pięknie niebieskie oczy, które przeszywały mnie całą przyyprwiając o przyjemne uczucie.Kiedy skończył razem zeszliśmy ze sceny zatrzymując się na obrzeżu pokoju będąc zupełnie sami.
-Jeszcze raz wszystkiego najlepszego.Mam coś dla ciebie,
-Niall nie trzeba było,Ta impreza jest cudowna!Dziękuję-przytuliłam go
-Cieszę się, ale proszę-wręczył mi Czarne pudełeczko
Spojrzałam na niego zdziwiona otwierając pudełeczko.Otworzyłam szerzej oczy kiedy zobaczyłam śliczny srebrny naszyjnik w kształcie serca a w środku mała literka N.
-Niall to jest piękne-tylko tyle potrafiłam powiedzieć będąc tak zachwycona
Podniosłam łańcuszek, a na końcu zawinięta była karteczka.Zdziwiona otworzyłam ją widząc napis 'Kocham cię! Będziesz moją dziewczyną?'
-Więc zgadzasz się?-zapytał Niall widząc moją niepewną twarz
-Niall! No pewnie, że tak!-rzuciłam mu się w ramiona uraniając łzę
-Kocham CIę!-powiedział wtulony we mnie
-Ja ciebie też! To najpiękniejsze urodziny w moim życiu!-powiedziałm po czym pocałowałam go w usta

Miałam dodać go wczoraj, ale byłam padnięta i nie dałam rady:(
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam ,ale obiecuję poprawę..ale mam nadzieję, że rozumiecie, że nauka jest ważna i musze się na niej skupić..
Następny imagin pojawi się z Lou:)
Kocham Was<3