-Niall nie bierz już! Mamy trzy paczki-zatrzymałam jego rękę kiedy kolejny smakołyk chciał umieścić w naszym wózku
-Ale te ciasta są na praaaaawde pyszne-po raz kolejny jego twarz wygięła się w pełnej rozpaczy minie kiedy powoli odstawiał pudełko na miejsce
-No dobra. Ale to już ostatnie-pogroziłam palcem, ale widząc tylko jego radość głośny śmiech wydobył się z ust
Ponownie półki w sklepach dokładnie były przez nas penetrowane w poszukiwaniu ulubionych przysmaków na dzisiejszy wieczór. Nasze głosy co chwile niosły się po budynku a ja wciąż nie mogłam uwierzyć, że po całych dwóch miesiącach trasy w końcu mogę spędzić ten czas z najlepszym przyjacielem..tylko w dwójkę tak jak to robiliśmy zanim poszedł do X-factor'a. Rozmowy na skype to nie to samo kiedy osoba, która była dla ciebie zawsze oparciem stoi obok a najlepsze jest to, ze pomimo zmieniającego się środowiska wokół jego osoby, jego cechy znane są mi tak dobrze. Nic się nie zmienił i to jest najpiękniejsze.
-Zostaw to!-krzyknęłam niezadowolona widząc jak po raz kolejny ciastka znalazły się w rękach chłopaka
-Ale..-przeciagnął a moje serce już zaczęło się śmiać
-Nie ma żadnego ale. Wychodzimy już bo cały sklep wykupisz-choć powaga ciągle błąkała się w moim głosie, rozbawienie mnie zdradziło, zwyciężyło
Nie obeszło się bez wygłupów kiedy bezczynnie staliśmy do kasy. Wskazujący palec Horan'a często wbijał się w moje żebra wzbudzając nie tylko śmiech ale lekkie niezadowolenie.Inni czasem z pogardą, albo z uśmiechem patrzyli na nasze wygłupy kiedy my zajmowaliśmy się tylko sobą. Serce tylko przyspieszało swojego tempa kiedy Niall stał obok mnie. Na prawdę go uwielbiam, kocham go jak przyjaciela a po tak długiej rozłące..boję się,że pod wpływem tak dużego szczęścia moje serce nie wytrzyma.
*
Przekroczyłam próg salonu i aż zatrzymałam się w połowie kroku kiedy moje oczy spoczęły na stole..to znaczy na jedzeniu..przedmiot nawet nie było widziany. Pełno chipsów, ciastek, picie, wszystko co kaloryczne. My serio to wszystko kupiliśmy?
-Nialler czy my właśnie ukradliśmy cały towar ze sklepu?-krzyknęłam oszołomiona naszymi zakupami
-Stare dobre czasy wracają-zaśmiał się a jego mocne uderzenia z otwartej dłoni w moje plecy przywróciło mi życie
-Przez Ciebie znowu przytyje-skierowany, żartobliwy wyrzut tylko go rozzłościł, no tak..w sprawie jedzenia nie ma co dyskutować-Przecież żartuje!-szybko umiejscowiłam się obok niego na kanapie nogi chowając po lewej swojej stronie
-To co oglądamy?-zapytał od razu kiedy jego pilot znalazł się w jego posiadaniu a ramie spoczęło tuż za moim karkiem swobodnie opadając na kanapę
-Chłopaki nie płaczą-powiedzieliśmy razem wybuchając przy tym śmiechem
Od miesiąca za każdym razem podczas rozmowy obiecywaliśmy sobie, że tylko jak się spotkamy to obejrzymy ten film. Nadal nie mogę uwierzyć, ze w końcu tutaj jest.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że spędzimy ten tydzień razem-uśmiechnęłam się szeroko wygodnie opierając się o jego ramiona a tym samym skupiając się na rozpoczynającym filmie






