sobota, 5 stycznia 2013

One dream (6)

Imagin dla: @olisoon

Spokój, choć na ulicach  panował chaos i wielkie zamieszanie. Nasze serca wybijając regularny rytm uspokoiły emocje choć żadne z nas nie wydobyło z siebie słowa. Zamyślona a raczej próbująca zapomnieć o wszystkim szłam w stronę którą prowadził mnie chłopak. Jego ciepłe ciało i ramię otulające moje biodra dawały mi ukojenie i bezpieczeństwo, którego teraz najbardziej potrzebowałam. Sama jego osoba, jego towarzystwo sprawiło, że znajdując się przed drzwiami domu Harry'ego na twarzy gościł lekko zauważalny, ale szczery uśmiech.Czy on zawsze musi tak na mnie działać? Przy nim zawsze moje serce się uskrzydla a wszelkie problemu uchodząc w niepamięć.Wkroczyłam przez próg do wielkiego mieszkania, które swoim wnętrzem zaskoczyło, ale zarazem zaimponowało. Jasne kolory ścian jedynie opanowały moje emocje, które jeszcze wdzierały się na zewnątrz powodując szybszy oddech albo szybsze bicie serca.
-Obejrzymy jakiś film?-wyrwał mnie z podziwiania mieszkania głos Hazza dobiegający z kuchni
-Czemu nie-odpowiedziałam z uśmiechem kierując się w stronę salonu
Siadając w wygodnym fotelu w tym samym czasie do pokoju wszedł Hazza z sokiem i szklankami w rękach.
-To jaki oglądamy?-zapytał stawiając picie na stole a tym samym spoglądając w moje oczy
-Nie wiem. Mi to obojętne.
-Jakąś komedie, romans, horror?-zapytał puszczając oczko
-Nie! Horror na pewno nie!-odpowiedziałam stanowczo lekko wystraszona co wywołało u chłopaka śmiech
-Może Tytanic?-zapytał zerkając na półkę pełną płyt
-O tak. Może być-powiedziałam z entuzjazmem poprawiając się na wygodnym siedzeniu
Każdy ruch Styles'a był dokładnie obserwowany przeze mnie. Nie mogłam od niego oderwać oczu nawet choć bardzo bym chciała.
-To ja idę jeszcze po popcorn.
-A ja do łazienki-odpowiedziałam zerkając na chłopaka pytająco, aby wskazał mi odpowiedni kierunek
Jego ręka wskazała stronę prawą więc bez wahania ruszyłam w tamtą drogę.Przeglądając się w lustrze poprawiłam lekko włosy i roztarłam ręką róż na policzkach.Wymuszając większy uśmiech z takim miałam zamiar zejść na dół do Loczka.Z radością obróciłam się będą gotowa oglądać film kiedy moje oczy przez zaledwie sekundę oślepił straszny blask światła.Rozejrzałam się po pomieszczeniu, aby sprawdzić co to było.W końcu zobaczyłam srebrne narzędzie które odbiło światło.Podeszłam bliżej szafki na której owe narzędzie się znajdowało. Dawne wspomnienia i uczucia wróciły.Chwyciłam żyletkę w ręce i powoli ją obracając przyglądałam się jej uważnie i mimowolnie się uśmiechnęłam na myśl o czynnościach, które dzięki niej dawały mi tyle przyjemności.
'Oczami Harry'ego'
-Popcorn jest, sok jest, co jeszcze?-pytałem sam siebie chcąc aby wszystko było idealnie kiedy będę spędzać z nią czas

Lekko zdenerwowany zastanawiałem się co jest jeszcze potrzebne aby czuła się doskonale ale zarazem swobodnie. Właśnie tego chciałem. Aby mogla poczuć spokój, bezpieczeństwo i odwagę.Zasiadłem na kanapie czekając na dziewczynę.Po długo wyczekiwanym momencie usłyszałem kroki co momentalnie przyprawiło mnie o radosny uśmiech, a serce wybiło lekko szybszy ruch.W końcu ukazała się piękna dziewczyna z szczerą radością. Jej oczy świeciły promienistym blaskiem.Ucieszyło mnie to niezmiernie, ale zbliżając się na miejsce obok mnie jej radość stała się dość podejrzana. Jej szczery uśmiech znacznie różnił się od tego z paru chwil przedtem.
-Coś się stało?-zapytałem lekko zaniepokojony
-Nic-odpowiedziała zadowolona kiedy kątem oka zauważyłem jak naciąga rękaw koszuli na rękę
-Znowu to zrobiłaś!-krzyknąłem lekko odsuwając się od niej
-Nie.-zaprzeczyła stanowczo
-To pokaż nadgarstek!-zdenerwowałem się
-Nie! Przecież tego nie zrobiłam-zaprzeczała co jeszcze bardziej powiększało we mnie wsiekłość jej kłamstwa
'Oczami [T.I]'
Kurwa co on sobie wyobraża.

-Jeśli nie zrobiłaś więc czemu krzyczysz, że nie pokażesz ręki?-robił się nachalny
-Wiesz co!-wstałam ze złości- Jesteś taki sam jak każdy inny! Myślałam, że mogę ci zaufać! Że chociaż ty nie będzie próbował mnie zmieniać, że dasz mi wolna rękę, ale jak zwykle zależy ci tylko na tym, żebym się nie cieła, a nie na tym,żebym była szczęśliwa. Nie spodziewałam się tego..a ja ci uwierzyłam!-krzyknęłam wybiegając z pokoju w stronę schodów prowadzących na pierwsze piętro.Wbiegłam do pierwszego pokoju i rzucając się na łóżko z moich oczu poleciały łzy mocząc tym samym poduszkę.Nie mogłam uwierzyć, że okazał się taki sam jak wszyscy, że to wszystko tylko było ściemą i żartem.
'Oczami Harry'ego'
-Kurde!-uderzyłem pięścią o kanapę uświadamiając sobie jaki jestem głupi
Będąc wkurzony tylko i wyłącznie na siebie i na swoją własną głupotę poszedłem za nią. Czy ja muszą ja tylko ranić kiedy chce ja chronić?W jednej chwili aż żałowałem, że w ogóle mnie poznała, że tylko zadaje jej ból swoja obecnością i wystarczy tylko się odezwę to nie mogę panować nad emocjami i tylko ja ranię.
Powoli otworzyłem drzwi i zobaczyłem jak załamana wylewa łzy w poduszkę i to przeze mnie. Nie potrafiłem się nawet odezwać, ale wiedziałem, że muszę. Usiadłem delikatnie na kraju łóżka boją się odezwać, aby tylko jeszcze bardziej jej nie zranić.
-Przepraszam, ale proszę zrozum mnie. Nie chce abyś się okaleczała. Nie potrzebujesz tego-przerwała mi z wrogością
-Skąd możesz to wiedzieć! Może własne tylko to przytrzymuje mnie przy życiu-spojrzała  zaczerwienonymi oczami, których widok aż mnie zabolał
-Wiem i powiniem to zrozumieć-okłamuwałem ją- ale nie umie. Ja chce dla ciebie jak najlepiej, proszę zrozum to. Nie chce abyś cierpiała.
-Wiem, ale proszę nie próbuj mnie zmieniać na siłe.Proszę-jej głos łamał się łącząc się z płaczem
'Oczami [T.I]'
Chciałam zrobić wszystko, aby tylko był przy mnie i akceptował mnie taką jaka jestem.

-Dobrze-odpowiedział cichutko przytulając mnie do siebie
Mocno wbijając się w jego podkoszulek czułam jak na twarzy pojawia się lekki uśmiech.
-To idziemy obejrzeć ten film?
Kiwając głową odpowiedziałam 'tak'. Wtuleni w siebie zeszliśmy na dół i w tej samej pozycji obejrzeliśmy cały film. Nie obeszło się bez mojego płaczu i pocieszenia ze strony Harry'ego, które skończyło się soczystym pocałunkiem.
I tak mijały kolejne dni. Nie odstępowaliśmy się na krok. Całe dnie spędzaliśmy na spacerach, oglądaniu filmów i wielu innych. Każdego dnia pogłębiałam swoje uczucia, a szczeście się powiększało.Przy nim wszystko stawało się piękne, a nierealne rzeczy były marzeniami łatwymi do zrealizowania.

No to mamy przedostatnią część:)
Mam nadzieję, że uda mi się dodać jutro 7 a jednocześnie ostatnią część, ale nie obiecuję.
Mam naukę, ale miejmy nadzieję, że pozwoli mi napisać tego ostatniego imagina:D
Kocham Was<3 
i liczę na komentarze:)
jeśli oczywiście podoba się ta historia:)

piątek, 4 stycznia 2013

One dream (5)

Imagin dla : @ElaOffic

Promienie gorącego słońca padają na uśmiechniętą i pełna radości twarz dziewczyny.Oczy odbijające blask błękitnego nieba, rozprzestrzeniającego się aż po horyzonty bez żadnej białej chmurki. Szczęśliwy chłopak, zapatrzony swoimi pełnymi pożądaniem i głębokim uczuciem zielonymi oczami, promieniującym uśmiechem w dziewczynę, która daje mu prawdziwe szczęście. Przytuleni do siebie w parku, gdzie przyroda otula ich swoją czułością.Zakochana para nie uświadamia sobie tego,że daje uśmiech innym, którzy przechodząc zerkają na niewidzącą świata poza sobą parę.
Otworzyłam powoli oczy myśląc 'aby to choć na chwile okazało się prawdą'.I wtedy moja głowa lekko skręciła się w prawą stronę. Mimowolnie na twarzy zagościł uśmiech, a serce radowało się tym widokiem.W jednej chwili ciało ogarnęło ciepło, jakby ciepły miód wylewał się na serce. Lekki ale słodki uśmiech widniał na twarzy chłopaka, który śpiąc na podłodze wspierał i bronił mnie swoją obecnością.Widok spokojnego, przystojnego chłopaka sprawił, że choć na chwile odbiegłam od rzeczywistości nie widząc ani jednej kropli krwi.Rozmarzyłam się o przyszłym i szczęśliwym życiu zapatrują się w obraz chłopaka.Tak bardzo chciałabym być z nim szczęśliwa, chyba po raz pierwszy znalazł się ktoś kto zrozumiał moje życie, problemy i na siłe nie chce mnie z tego wyleczyć, ale wspierać. Wiem, że jeśli nawet posunę się do 'tego' czynu, on nie będzie mnie od tego odwracał, ale pomagał. Wczoraj to zrozumiałam i jestem pewna, że w pełni mogę mu zaufać.Powoli chcąc nie wydać żadnego dźwięku, który mógłby wyrwać Harry'ego ze snu, uśmiechnięta po raz pierwszy po przebudzeniu i mając energię na przeżycie kolejnego dnia wstałam z ciepłego łóżka i stawiając delikatne kroki zmierzałam w stronę drzwi.Stawiając kolejny krok podłoga wydała skrzypiący odgłos, który aż przeraził mnie.
-Gdzie idziesz?-usłyszałam zaspany lekko zachrypnięty głos
-Przepraszam, nie chciałam cie obudzić.
-To ja przepraszam-przetarł oczy, co uznałam za słodkie-Nie powinienem zostawać, ale wczoraj..-przerwałam mu
-Nie masz za co przepraszam, nawet Ci dziękuję-przerwał mi
-Ja poprostu nie chciałem cię zostawić samej-zaciął się-Zaraz co?-zdziwił się zerkając na mnie pytająco i ze zdziwieniem
-No tak. Dziękuję, że zostałeś-zbliżyłam się do niego i klękając zerknęłam w jego zaspane jeszcze oczy-Miło było obudzić się i zobaczyć kogoś obok siebie mimo, że leżał na ziemi-zaśmialiśmy się
-Wiesz nie chciałem, żebyś pomyślała, że jestem nachalny -chwycił mnie za rękę
Spoglądając głęboko w swoje oczy po chwili tkwiliśmy w namiętnym pocałunku, który na początek dnia dał mi wiele nadziei.
'Oczami Harry'ego'
Po porannej toalecie razem zeszliśmy na dół.Trzymając ją w talii na twarzy dziewczyny gościł uśmiech, który dawał mi prawdziwe szczęście.To jedynie jej radość sprawiała, że miałem uśmiech na twarzy, wtedy wiedziałem, że wszystko jest możliwe, że warto robić wszystko aby pomóc, a efekt tej pracy odwdzięczy się w najpiękniejszym uśmiechu dziewczyny.Znaleźliśmy się na parterze domu z wspaniałymi humorami mimo, że droga z pierwszego piętra była ciszą.Niestety robiąc pierwszy krok do kuchni od pierwszej chwili po domu rozległ się okropny krzyk skierowany do [T.I].Tkwiłem pomiędzy rodzicami, którzy rozzłoszczeni na siebie wyładowali swoje nerwy na niewinnej dziewczynie, która bez tego miała ciężkie życie. Wszystkie bezpodstawne zarzuty rozbudziły we mnie agresje.Złość we mnie piętnowała z każda minutą.Jedynym rozwiązaniem który teraz przychodził mi do głowy był krzyk w którym wyrzuciłbym rodzicom [T.I] wszystkie błędy jakie popełnili. Byłem już gotów to zrobić, ale wtedy zobaczyłem piękność, która w środku aż kipiała złością, ale jej oczy mówiły co innego. Choć usta  chciały krzyczeć, oczy smuciły się.Nie mogłem patrzeć na jej ból zadawany przez opiekunów. Nie zwracając na protesty ojca wyprowadziłem [T.I] z domu choć sam chciałem wrócić i z całej siły uderzyć go w twarz aby zastanowił się nad tym co robi. Ale zdałem sobie sprawę, że to tylko zaszkodziłoby [T.I] a tego nie chce. Mam jej pomóc a nie jeszcze pogarszać sytuację.Prowadząc ją przed siebie nawet bez celu nie miałem siły odezwać się i ją pocieszyć. Wiedziałem jakie to dla niej trudne, a ja nie potrafiłem jej pomóc. Nie potrafiłem! Jak ja tego nie umiem to jak mam ja wyleczyć z okaleczania się? Już brakowało mi na to wszystko sił. Bałem się, że moje starania pójdą na marnę, ale moja obecność jej pomaga, sama się do tego przyznała, więc przynajmniej w tym ją nie zawiodę.

'Oczami [T.I]'
'Czy oni muszą tak wszystko utrudniać?'-pytałam sama siebie w myślach kiedy pojedyńcza łza spłynęłam po policzku

Dlaczego kiedy wydaje mi się, że wszystko idzie po mojej myśli, kiedy zaczynam być szczęśliwa, na drodze pojawiają się większe przeszkody, których nie jestem w stanie pokonać? Dlaczego?
W tej chwili z okropnego bólu i cierpienia zrodziło się ponowne pragnienie sięgnięcia po żyletkę.Wiedziałam że to tylko ona jest ukojeniem dla mnie w tej sytuacji.Ale istaniał problem! Harry! Wiem, że pozwoliłby na ta czynność, jednak jego towarzystwo w małym stopniu, ale krępuje mnie. Przy nim nie byłam sobą podczas mojej 'przyjemności'. Chciałam, żeby odszedł, żeby mnie zostawił, a może i nawet zapomniał o mnie? Nie wiem już sama!
-Nie zostawię cię z tym samą -usłyszałam jego głos jakby czytał mi w myślach i przytulając szepnął do ucha-Obiecuję.
Jedynym moim lekarstwem był On. To teraz Harry miał zająć miejsce żyletki. Bałam się, cholernie bałam się tej zmiany, ale wierzyłam, że z jego pomocą to wszystko się zmieni, że moje życie wróci do normy i właśnie tego pragnęłam.Jego osoby, prawdziwego, szczęśliwego życia.
-Chodź. Na ten czas zamieszkasz u mnie, a poźniej zobaczymy-objął mnie kierując w stronę miasta
W jego głosie usłyszałam lekki strach, jakby opieka nade mną była dla niego zakazana, ale mimo tego nie poddaje się i przeciwstawiając się każdemu pomoże mi spełnić marzenia. To własnie przy nim moje jedyne marzenie z podcięca żył zamieniało się na uśmiech, szczęście, radość, która przy nim trwa bez ustanku.


Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale nie mogłam dodać wcześniej.
Miałam tyle nauki, a poza tym wena mi nie dopisywała.
Ale juz jest:d
Przewiduje jeszcze jakieś 2 części:)
Kocham .xx

niedziela, 30 grudnia 2012

One dream (4)

Przytuleni w siebie nie chcieliśmy przerwać wyjątkowej chwili. A przy najmniej ja nie chciałem.Mokra jeszcze krew ocierała o moja szyję. Normanie to uczucie  obrzydziłoby mnie, ale nie teraz. Jej smak zdecydowanie zagłuszał wszystko. Ta delikatność z jaka rozkoszowała się moimi ustami, przyjemny dotyk, chciałem tkwić w tej chwili jak najdłużej. Rozmarzony poczułem jak nasze gorące usta odciąga od siebie.Niechętnie musiałem się poddać.
-Co to miało być?-zapytała spoglądając na niedopełnione namiętnością oczy
-Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać-zrobiło mi się głupio
-Ale nawet nie znasz mojego imienia-uśmiechnęła się a ja rozpłynąłem się w jej radosnym wyrazie twarzy
-Ale zaraz poznam, właśnie tego chce-przycisnąłem ją mocniej do siebie
'Oczami [T.I]'
Jego gest ucieszył mnie.

-Ale ja najpierw chce usłyszeć twoje-przygryzłam wargę sama nie wiedząc czemu
-Harry-uśmiechnął się a ja pierwszy raz mogłam zobaczyć jego dołeczki w policzkach
Mimowolnie się uśmiechnęłam zatapiając swój wzrok w słodkich zagłębieniach.
-[T.I]-odpowiedziałam krótko zerkając w jego błyszczące oczy
-[T.I]? To nie jest..-przerwałam mu
-Tak. Jestem polką.
-To czemu mieszkasz w Londynie?-zapytał marszcząc czoło
I właśnie tego się bałam. Chciałam uniknąć tej chwili. To przywoływało tyle bolesnych wspomnień. Pragnęłam o tym zapomnieć, ale zawsze, zawsze znalazł się ktoś, kto musiał rozdrapywać moje dawne rany.
'Oczami Harry'ego'
W jej oczach zagościł smutek który wpłynął także na mnie. Spuściła wzrok wbijając go w podłogę, a uścisk jakim mnie darzyła zmniejszył swoją siłę. Nasze zbliżenie oddalało się, a dziewczyna z łzą na policzku odeszła w stoję łóżka delikatnie na nim usiadając omijając mojego wzorku.

-Coś się stało?-wystraszyłem się usiadając na przeciw niej
-Nic.Przepraszam-otarła łzę drżącą ręką
Jej widok znacznie mnie zasmucił.Nie widziałem jej jeszcze takiej i nie chce widzieć tego okropnego widoku jeszcze raz. To niestabilne ciało, łzy spływające po policzku sprawiały, ze sam miałem Ochotę płakać.
-Powiedz mi-namawiałem spokojnie chwytając jej zimną ze smutku dłoń
Ścisnęła ją mocno. Nie zerkając nawet po dłuższej chwili ciszy zaczęła.
-To było dwa lata temu.Mieszkałam w Polsce. Miałam chłopaka, który był dla mnie najważniejszy. Kochałam go jak nikogo innego. Obiecywaliśmy sobie, że zawsze będziemy razem, że nasaz miłość nigdy nie przestanie istnieć. Codziennie zapewnialiśmy sobie, że dajemy sobie prawdziwe szczęście.Wiedziałam, ze bez niego już nie będę tą samą dziewczyną, która prowadziła radosne życie. Często spotykałam się z przyjaciółmi. Żaden chłopak mnie nie obrzydzał.I raz wyszliśmy na spacer. Było romantycznie, bardzo romantycznie, co chwilę się -uśmiechnęła sie przez łzy-przytulaliśmy, całowaliśmy, poprosiłam go, aby kupił mi jabłko-po jej policzkach zaczęły spływać rzewne łzy, które zacząłem wycierać, przestała na chwilę spoglądając w moje oczy-I wtedy to się stało. Na moich oczach-szklane jej oczy mnie przerażały-nadjechał samochód. Nie zdążył wyhamować. Mój chłopak wpadł na maskę i z całej siły uderzył o ziemie.Nie było ratunku.Rozumiesz-zdenerwowała się ściaskając moja koszulę-rozumiesz..on umarł przeze mnie! teraz go nie ma!Rozumiesz!-krzyknęła a ja zapatrzony w jej zapłakane i pełne bólu i żałości oczy nie zauważyłem jak mój policzek stał się mokry-Moja wina! To wszystko przeze mnie!-krzyczała
Nie mogąc patrzeć na jej cierpienie mocno wtuliłem ją w moją szyję otulając bezpiecznym uściskiem.Drżące ciało dziewczyny nie mogło się uspokoić dlatego z kolejnym pytanie postanowiłem poczekać. Okropne uczucie! Boli, strasznie boli! Wystraszona dziewczyna w moich objęciach, która przeżyła tak traumatyczne przeżycie, a ja jej jeszcze powiększałem ból.Nie mogłem sobie wybaczyć.Tak bardzo chciałem to odwrócić-Od tego czasu-przerwała mi myśli lekko odsuwając się aby spojrzeć z moje zaszklone oczy-obiecałam sobie, że tak jakby za pokutę będę się ciąć. Na początku było to tylko poczucie winy, ale teraz robię to tylko z przyjemności. Przyzwyczaiłam się do tego.To moje uzależnianie-wypowiadając ostatnie słowa potok łez ponownie wylał się z jej pięknych oczu.
-Ale ja dalej nie rozumiem, dlaczego jesteś tutaj-odezwałem się spokojnie, aby nie szarpać jej nerwów
-Po tym wszystkim jeszcze-zacinała się-moi rodzice się pokłócili, więc wyjechałam z mama tutaj,ale tata przyjechał do nas i chyba sam widzisz jak jest.
Nie potrafiąc wykrztusił z siebie słowa przytuliłem ja z całych sił odpływając od wszystkich problemów i skupiając się na tej sytuacji.Nigdy nie sądziłem, że ktoś może mieć takiee trudne życie. Czym ona zawiniła? Ta bezbronna dziewczyna? Przecież ona go kochała, nie zrobiła tego z świadomością. Życie nie powinno jej tak krzywdzić! Nie może! Ona jest moja..to znaczy..yy..to jest [T.I] i bardzo ją lubię *na twarzy chlopaka pojawiają się rumieńce*

wiem przepraszam, że krótki, ale następny będzie dłuższy.
Ale niestety nie pojawi się jutro..bo ja się okazało jednak idę na sylwestra..wiec wiecie.
A właśnie! Życzę udanego sylwestra, zabawy do rana i szczęśliwego nowego roku! <3
Kocham Was♥

piątek, 28 grudnia 2012

One dream (3)

Piosenka :)

Gorzkie, zimne łzy spływały po zmrożonym policzku.Chęć oddania się pod ostrze żyletki rosła w siłę, a każda sekunda powiększała pragnienie.Głośne huki fajerwerków dochodziły do uszu lecz były niesłyszalne, zagłuszał to mętlik w głowie.Kolorowe światełka pojawiające się na ciemnym niebie rozświetlały drogę prowadzącą do domu .Czas jak nigdy dłużył się niezmiernie choć myśli odciągnięte były od odliczania minut.Mroźne powietrze chłodziło rozgrzane ciało, którego źródłem była wściekłość i oddanie się w końcu przyjemności, który inny nazywają bólem.Tak bardzo chciałam dostać się do domu i w ciszy chwycił ostrze w dłoń, nakreślić na ręce kreskę i odpłynąć w Krainę zapomnienia.
'Oczami Harry'ego'
-Nic ci nie jest?-usłyszałem znajomy głos kumpla

-Gdzie ona jest?-od razu odezwałem się odzyskując świadomość chwili i zaistniałej sytuacji
-Wyszła już.
Xapominając o okropnym bólu, który mi zadała wybrałem się za jej tropem. Dopiero teraz rozum dostał dawkę tlenu, który uświadomił mi moje zachowanie. Teraz bardziej pragnąłem ją przeprosić nie będąc świadom słów które skierowałem do niewinnej dziewczyny. Emocje górowały to one mna kierowały. To wszystko mnie przerosło.Przez te cholerne emocje żałuję każdego słowa, żałuję, że ją zraniłem. Co ja w ogóle chciałem tym osiągnąć? Poprzez kłótnię wzbudzić u niej poczucie winy? Przez krzyki zapomni o żyletce i odciągnie ją od żył? Debil!
Wzrok odnalazł ją dzięki jasnym światłą na niebie. Odległość nas dzieląca była zbyt daleka aby usłyszała mój głos, a zbliżenie się do niej nawet zbierając całą szybkość było znikome. Ale nie poddawałem się.Teraz muszę ją zobaczyć i poprosić..poprosić..o co ja ją poproszę? Żeby dała sobie spokój? Tak! właśnie o to. Może jest to nie możliwe, ale nie będę tracić nadziei w Końcu tak piękna dziewczyna nie może się okaleczać.Stop! Nie mogę się o niej rozmarzać choć bardzo łatwo mi to przychodzi.
Trzaskając drzwiami weszła do domu.Bez chwili wahania zdecydowałem się na ten sam ruch.Moja obecność oraz gwałtowne ruchy nie zainteresowały nikogo. Po mieszkaniu niósł się krzyk i przeraźliwy hałas, który mocno dochodził do moich uszu. Mojej osoby nikt nie zauważył, nie przykułem żadnej uwagi, ale z drugiej strony to i lepiej.Szybko niezauważalny skierowałem się do góry i za głosem trzaskających drzwi udałem się do pokoju nastolatki.Bijąca cisza z jej pokoju zaniepokoiła mnie.Spokojnie, nie gwałtownie z szybszym biciem serca wcisnąłem klamkę w dół.
-Nie! Zostaw to!-krzyknąłem od razu jak oczom ukazała się zapłakana dziewczyna trzymająca jej 'zabójcę' w rękach
-Zostaw mnie!-odezwała się obracając się tyłem do mnie przystawiając żyletkę do żył
-Nie możesz kolejny raz!-krzyknąłem nie dokańczając bo znalazłem się obok niej
I wtedy zobaczyłem jej rękę.Czas stanął w miejscu, a ja nie mogłem uwierzyć w obraz, który podziwiałem. a raczej nie mogłem oderwać wzroku, choć tak bardzo tego chciałem. Niecodzienny widok przyprawił mnie o mdłości, ale nawet tak nieprzyjemne uczucie nie mogło odciągnąć mnie od tego widoku.
-Co?! Nigdy nie widziałeś dziewczyny, która się tnie?!-zakpiła, ale jej głos nawet nie przykuł mojej uwagi
Widziałem rękę, której całe przedramie przepełnione było czerwonymi kreskami na którym brakowało miejsca na kolejne rany.Jednak dla niej to nie było problemem. Nakreślała kolejne które dawały jej radość.
Nie mogłem tak tkwić i próbować zrozumieć jej toku rozumowania.Musiałem działać.
-I ciekawe gdzie tu wciśniesz kolejną kreskę?-zadrwiłem będąc pewny, że moja pewność siebie ją odciągnie od pocięcia się kolejny raz
-Chcesz zobaczyć?-spojrzała na mnie zaczerwionymi oczami przepełnionymi okropnym bólem
-Nie zrobisz tego przy mnie-powiedziałem drżącym głosem zdając sobie sprawę, że dziewczyna nie odpuści
-Sam tego chciałeś-odparła złością
Zanim się spostrzegłem gorąca krew zaczęłamspływać po jej palcach.Perfekcyjnie podcięła skórę nie robiąc sobie krzywdy, a jedynie uśmiech na twarzy.Jej zachowanie, jej oczy, zapatrzona w nią jakby była adrenaliną, narkotykiem który przytrzymuje jej życie.
-Dlaczego to robisz?-zapytałem jedynie z ciekawości
Uwiadomiłem sobie, że moje krzyki, rozmowy, prośby nie pomogą.
-Bo chce, to mnie uszczęśliwia-odpowiedziała nie odrywając od pocieszającej jej czerwonej krwi
-Chciałem cie przeprosić.Nie powinienem tego robić-próbowałem odciągnąć wzrok od jej nadgarstwa-Nie wiem co mi się stało. Jeszcze nigdy nie byłem w takiej sytuacji-krew s,ływająca po jej nodze i zatrzymująca się na podłodze rozpraszała i obrzydzała mnie -Nie wiedziałem co robić, dalej nie wiem.
'Oczami [T.I]'
Każde jego następne słowo wypowiadał z głębszym uczuciem. Pierwszy raz czułam, że żałuję,że chce dla mnie dobrze, że nie namawia mnie do 'czynienia dobrze', ale że zwyczajnie chce przeprosić, uwierzyłam.

-To na prawdę było dziwne, nie zrozum mnie źle, po prostu nie zrozumiałem na początku dlaczego tak ładna dziewczyna musi okaleczać swoje ciało, aby poczuć się lepiej-słysząc te słowa spojrzałam na niego z podniesionymi kącikami ust
Zatapiając się w zielone oczy, poczułam ulgę, której jeszcze nigdy nie czułam, nawet zaznaczając rany na ciele.Serce po raz pierwszy cieszyło się widokiem chłopaka, którzy przed chwilą wyznać, że jestem piękna.Uśmiech którym mnie obdarował oczarował mnie.Wpatrzeni w siebie poczułam jak delikatnie ściskając zraniony nadgarstek zawija bandaż. Powolne ruchy dawały mi ukojenie i bezpieczeństwo. Ciepłe, ale zaraz wystraszone spojrzenie chciało mnie utulić i odciągnąć od bólu i pragnienia, które pomału zostało zaspokajane.
Na twarzach gościły promieniste uśmiechy a w jednej chwili, której daliśmy się ponieść, nasze usta znalazły się bardzo blisko siebie. Dałam mu kierować.To jego ruchy warunkowały moje zachowanie i dalsze czyny.Poczułam jak temperatura znacznie się podwyższa.
'Oczami Harry'ego'
Spojrzałem na jej czerwone usta, które aż prosiły się o pocałunek. Potrzebowałem tego. Chciałem jej posmakować. Sprawdzić, a raczej udowodnić, że nasze usta idealnie pasują do siebie.Nie chcąc ciągnąć stresującej mnie chwili postanowiłem działać, choć ciało było pełne niepewności. Mimo tego zdecydowałem się na ruch. Przybliżyłem usta muskając delikatnie jej wargi, które zaczęły drżeć pod wpływem dotyku. Wystraszony nie przerywałem zbliżenia, lecz pogłębiłem mocniej wbijając się w smaczne usta. Jej zimne ręce oplotły szyję chwytając za włosy co wzbudziło moje podniecenie.Przytuleni w siebie nie chcieliśmy przerwać wyjątkowej chwili..


Przepraszam, że wczoraj nic nie dodałam,
ale nie miałam weny ;c

środa, 26 grudnia 2012

One dream (2)

'Oczami Harry'ego'
-Gdzie jesteś?!-krzyczałem zdenerwowany zaglądając do każdego pokoju, lecz bez skutku-Odezwij się! Słyszysz mnie?! Nie możesz tego robić!-odpowiadała mi cisza i wrzaski z dołu
Każda sekunda grała na moją niekorzyść. Złość na samego siebie pogłębiała się, a znalezienie dziewczyny zdawało się znikome.Poczucie winy! Cholerne poczucie winy rodziło się w większą siłę.Własna głupota i jeszcze to kłamstwo doprowadziło do okropnego czynu. To przeze mnie ona teraz cierpi okaleczając swoje niewinne i bezbronne ciało.
-Proszę nie rób tego!-krzyknąłem w powietrze pragnąć aby moje słowa doszły do uszu dziewczyny
Znikła! Znikła dziewczyna i nadzieja, że ją odnajdę, ze uratuję, że ochronię, że odciągnę od tego świństwa.
-Kurwa!-krzyknąłem uderzając z całej siły w ścianę uświadamiając sobie, że jest już za późno
Wściekły wróciłem do znajomych, lecz w głowie ciągle była zdenerwowana dziewczyna.Przed oczami miałem jej przepełnione goryczą oczy, których kolor mnie zafascynował.To ciało, które idealnie dopełniało się w moich ramionach. Zapach perfum, których mogę czuć cały czas bez ustanku.Jej widok cieszy moje oczy, a serce raduje się jej obecnością.Jedyna wada? Każdy zły czyn zatapia w żyletce. To znaczy tak czuję. W końcu zrobiła to jeden raz..zaraz! Nie mogę jej oceniać, przecież jej nie znam! Zrobiła to pierwszy i ostatni raz! Ja tego przypilnuję. Nie dam jej tej satysfakcji, pomogę jej, jeśli tylko będzie tego chcieć.
Zbliżyłem się do przyjaciół.Rozmowa miedzy nimi toczyła się w lekką kłótnię. Choć ciałem byłem z nimi duchem, a dokładniej myślami odbiegałem od tematu rozmowy. Co chwile zbiegały na tor poznanej dziewczyny. Po pokoju rozniósł się głośny krzyk nawołujący na zewnątrz. Zegar wskazywał pare minut przed północą.Tłum zebrał się w ogrodzie gdzie po chwili wszyscy odliczali sekundy do wystrzału fajerwerków. Uwielbiam ten widok, ale tym razem nie cieszył mnie tak bardzo. Po niebie rozpromieniły się różnokolorowe światła, które całością tworzyły piękny widok.Z podniesioną głową przyglądałem się ogniom, kiedy między tłumem zrodził się szum. Mimowolnie skierowałem głowę w stronę zamieszania.Smutne oczy, szukały źródła hałasu, kiedy zobaczyły błyszczące brązowe oczy, których fajerwerki ślicznie podkreślały ich blask i kolor.Lekki uśmiech goszczący na jej twarzy dodał mi tyle radości i świadomości, że moje słowa jednak do niej dotarły a rozum i serce nie pozwoliło na bolesny ruch, który był jej pragnieniem. Może coś dla niej znaczę..
'Oczami [T.I]'
-I jak się czujesz?-usłyszałem zachrypięty głos za ramieniem wprost do ucha

-Wspaniale-odpowiedzałam krótko nie odwracają się do chłopaka
-Mówiłem, że tego nie potrzebujesz-jego głos przepełniony był radością
-Ale ja to zrobiłam-odpowiedziałam ustatysfakcjonowala przypominając sobie wcześniejszy ból
-Że co?!-krzyknął zwracając na nas uwagę wszystkich gości
-Zamknij się debilu!-krzyknęłam wchodząc do domu unikając wzroku wścibskich i ciekawych ludzi
Chwytając szklankę z drinkiem jednym łukiem opróżniłam całą jej zawartość.
-Powiedz mi, ze żartujesz!-usłyszałam bardzo dobrze znany mi głos
-Kurwa znowu on-szepnęłam do siebie mając go dość-Nie, nie żartuję i nie wtrącaj się to moje życie!-nie panując nad emocjami krzyczałam ile sił
-Może i nie moje, ale chce Ci pomóc!
-Pieprzę twoja pomoc!-zbliżyłam się aby krzyknąć mu to prosto w twarz
-Możesz myśleć co chcesz, ale ja ci nie pozwolę abyś drugi raz to zrobiła!-chwycił mnie za ramiona
-Zostaw mnie!-odrzuciłam go po chwili wybuchając śmiechem- Głupi jesteś! Drugi raz! -zadrwiłam-Odwal się ode mnie!-krzyczałam patrząc w zielone oczy i oddalając się z nadzieją, że po raz ostatni widzę jego osobę
'Oczami Harry'ego'
-Jak drugi raz?-zapytałem samego siebie nie rozumiejąc jej słów-Ej czekaj!-krzyknąłem łapiąc ją za nadgarstek

-Ała! Puść to boli!-pisnęła obracają się w moją stronę
-Co?! Boli?! Boli rana?-zapytałem nie panując nad emocjami
'Oczami [T.I]'
-Tak kurwa! Puść!-krzyczałam kiedy ból się nasilał pod mocnym uściskiem zielonookiego
Moje krzyki i wyrywania się spod jego ręki rodziły w nim jeszcze większą agresje która łączyła się w uścisku a ból stawał się coraz bardziej uciążliwy-Proszę puść!-zmieniłam ton głosu, aby tylko  uwolnić się od okropnego bólu
-Co?!Przecież ty tak bardzo lubisz ten ból! Czemu teraz się szarpiesz?-jego wzrok i głos zaczął mnie przerażać
Powiększone źrenice, które przepełnione złością wbijały się w moje oczy, które zaczął ogarniać ból.
-Lecz się debilu!-krzyczałam pragnąc, będąc nawet gotowa zrobić wszystko, żeby tylko puścił
-To ty powinnaś się leczyć!Nie jesteś normalna!
-Zamknij się! Nie każdy kurwa ma tak idealne życie jak ty! To mi pomaga!Puść!
-Nie!
Ból pogłębiał się coraz bardziej. Wściekłość zrodziła we mnie siłę, która mogła wiele zdziałać.
-Nienawidzę cię!-krzyknęłam nie zważając na ludzi, którzy weszli do salonu
Z całych sił, otwartą ręką uderzyłam chłopaka z policzek, który uwalniając mnie stracił równowagę upadając na podłogę. Przestraszona uciekłam w stronę drzwi wejściowych..

Wybaczcie, że na taki ruch zdecydowałam się  w końcówce imagine'a,
ale musiałam:D
wiem, że to..aaa..trudno mi było napisać, że 'uderzam' Hazza w policzek, ale to imagine
Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe:)
Kocham was i wybaczcie:D

wtorek, 25 grudnia 2012

One dream (1)

DLA: Martuś Styles <3

Wstałam od stołu pełnego jedzenia.Choć wszyscy marudzili na pełne brzuchy ja czułam niedosyt. Moze dlatego, że nie miałam najmniejszej ochoty kosztować tych smakołyków. Wiem..głupie, ale taka już jestem, a zwłaszcza teraz.
Usiadłam na łóżku po raz kolejny użalając się nad pieprzonym życiem, które choć na chwilę nie może być normalne. Spojrzałam na kalendarz.
-Poniedziałek-szepnęłam z uśmiechem na ustach-Trzeba wykonac rutynę.
Świadomość uczucia, które za chwilę poczuje sprawiało, że szczęścicie ogarniało smutne serce.Otworzyłam szafkę gdzie narzędzie pięknie odbijały światło Słońca, które dzisiaj przebijało się przez okna pokoju.
Uśmiech nie znikał z twarzy choć z oczu bił ogromny ból.
-Aaaa-syknęłam kreśląc sobie prostą linie na zaczerwionionym nadgarstku
Czerwona krew zaczeła spływać po skórze reki. Zatapiając w niej wzrok cieszyłam się na okropny ból, który w pewien sposób dawał mi ukojenie.Spływając bezwładnie dawał mi radość zakrywając poprzednie 'dziary'którye przepełniały całe przedramię.To samo uczucie odczuwane co tydzień bez wyjątku, chyba nigdy mi się nie znudzi.To okropne szczypanie, które ogarnia całe ciało kiedy niewielka ilość czerwonej cieczy wypływa na zewnątrz.
Po, od na chwile odpłynięciu od rzeczywistości i zatraceniu się w przyjemnym bólu, wróciłam do Szarego życia, przykleiłam plaster na ranę i zaciągając gruby sweter na nadgarstek wróciłam do rodziny, gdzie spędziłam ten czas na pisaniu sms'ów do przyjaciółki w celu obgadania sylwestra.
Tydzień później gotowa na imprezę wyszłam z przyjaciółką do kumpla, gdzie zaplanowana była huczna zabawa. W dość wesołym humorze znalazłam się pomiędzy szczęśliwym tłumem, który nie szczędząc alkoholu posuwał się do dość nietypowych i nie kulturalnych ruchów.
Rozmawiając spokojnie z przyjaciółką duża dłoń ścisnęła mój pośladek.
-Co ty robisz?!-krzyknęłam obracając się do chłopaka
-Sory mała, ale to przez ten tłum, ktoś mnie popchnął-odezwał się chłopak z burza loków na głowię z cwaniackim, irytującym mnie uśmieszkiem
-Odwal się!-krzyknęłam uciekając czując jak wściekłość ogarnia moje ciało
Z oczu poleciały łzy, których gorzkie krople zatrzymywały się na czarnej sukience, rozmywając makijaż na całą twarz.Rozczęsiona z szybszym biciem serca wbiegłam do łazienki otwierając pierwszą szafkę.Z szybszym oddechem rozwalałam całe ich zawartości w celu odnalezienia jednej, idealnej rzeczy na tą chwilę.
-No kurwa gdzie on może to mieć?!-krzyczałam sama do siebie nie mogą znaleźć upragnionej rzeczy co jeszcze bardziej rodziło we mnie agresje.
Każdy ruch przepełniony był wściekłością i bezmyślnością. Wiedziałam, że każda sekunda się liczy. Tylko teraz, w tej chwili potrzebuje upustu i zapomnienia o tych wszystkich rzeczach.Ręce pokaleczone o inne pojemniki, wywrócone pod wpływem dużej siły, która rodziła się wewnętrzą złością.
-No dwaj mi tą żyletkę!-krzyczałam coraz głośniej pragnąc ją zobaczyć
W końcu po nerwowym i męczącym dla mnie czasie zauważyłam 'przyjaciółkę' idealnie pasującą do moje nadgarstka.
-Aaaa-zajęczałam raniąc się w pośpiechu w opuszek palca
Szybkim ruchem podwinęłam rękaw sukienki. Przyłożyłam srebrne narzędzie trzęsąca się ręką do żył. Jeszcze nigdy nie byłam tak zdenerwowana robiąc to. Każdy niewłaściwy ruch, nieprawidłowy kąt, lub zbyt szybkie pociągnięcie mogło prowadzić do końca, Końca życia.Końca mnie.A ja jedynie chciałam poczuć to bolesne uczucie, które pomagało mi żyć. Od krwi dzielił mnie jeden ruch. Zimne ostrze dotykało gorącej, tętniącej żyły. Szybszy oddech unosił się w powietrzu. Temperatura podwyższyła się, a rozum pragnął 'tego' bólu.
Ruch w prawo.
-Zostaw to!-usłyszałam krzyk
Ostrze wyswobodziło się z ręki pod wpływem strachu, nie raniąc nawet kawałka ciała.
-Co robisz!-wrzasnęłam patrząc na wcześniej poznanego chłopaka
-Co ty wyprawiasz?!-zbliżył się z zdenerwowaniem na mnie
-Odwal się! Potrzebuje tego!-krzyknęłam prosto w twarz dalej nie zaspokojona potrzebą
Szybkim ruchem schyliłam się ku podłodze aby chwycić w zimne ręce żyletkę i dopiąć swojego celu.Ruch z prędkością światła nie udał się. Chłopak był pierwszy.
-Oddaj mi to!-krzyknęłam nie panując nad sobą
-Nie! Nie możesz tego robić!-odezwał się znienawidzony przeze mnie chłopak
-Mogę! A tobie nic do tego!-zaczęłam bić pięściami po jego klatce piersiowej
-Wyżyj się na mnie a nie na swoim ciele-powiedział spokojnie próbując patrzyć w moje oczy lecz nerwowe i gwałtowne ruchy uniemożliwiały mu to
-Ale ja tego potrzebuję rozumiesz, potrzebuję-powiedziałam opadając na jego ciało z płaczem, którzy rzewnie omywał moją twarz z ciemnej kredki
Zamknęłam oczy wtulając się w koszulę chłopaka. Chciałam poczuć się choć na chwilę bezpieczna, w jego ramionach tak było. Opanowałam oddech i serce, które dalej czuło lekki niedosyt.W ciszy tkwiliśmy tak dłuższą chwilę. Dłonie Loczka otulały mnie swoja temperaturą. Każdy, nawet lekko słyszalny dźwięk wyostrzył się. Wtedy usłyszałam...dźwięk metalu o podłogę. Tak to moja 'przyjaciółka'. Upuścił ją. Teraz może być moja. Jeden właściwy ruch..lekki uśmiech zagościł na twarzy.Zbierając całą siłę w rękach odepchnęłam ciało chłopaka. Chwyciłam ostrze i biegnąc w stronę drzwi krzyknęłam szczęśliwa, ale w głosie można było usłyszeć drwinę.
-Naiwny jesteś!

No to mamy pierwszą część!:D Jak obiecałam, że będzie w przerwie świątecznej tak jest:D
I jak podoba się?:D 
Mam nadzieję, że jutro dodam kolejną część:D
Aaa..i przepraszam jeśli w tym imaginie będzie dużo przekleństw.
Ja nie chce was zgarszać, ale czasami to jedyne słowa aby opisać sytuację i to opowiadanie będzie takie młodzieżowe a wiecie jak wyrażają się nastolatkowie
wiem to na własnym przykładzie xD

niedziela, 23 grudnia 2012

Louis :)

wiem, że jest kolejny raz ale na razie dodaje same dedykacje i tak mam ustawione. Przepraszam.
Imagin dla: @LittleMuffinPL

Rozległe pagórki z prawej strony, pokryte gruba warstwą śniegu, które pomimo ciemnego wieczoru mogłam dostrzec.Zimne płytki na tarasie, które nawet przez ciepłe kapcie przepuszczały chłodne i dość nie przyjemne uczucie.Lekki wiatr gładził a zarazem lekko mroził czerwone policzki, które przez wysiłek pracy całego dnia zrobiły się różowe.Zmęczone ciało opierało się o ciemne barierki lekko posypane śniegiem.Podniosłam lekko głowę do góry. Małe śnieżki zatrzymywały się na twarzy. Gwieździste niebo rozprześcierało się nad głową dając jako jedyne ukojenie.Zapatrzona w panoramę miasta, które oprószał biały puch., pobliskie lampy idealnie podkreślały świąteczna aurę. Światełka zdobiące domy rozprzeszczeniały się w powietrze tworząc słodki klimat, który uwielbiam jak co roku.
Zmarznięte ręce, których palców prawie nie czułam ścisnęły mocno łańcuszek.Spojrzałam na niego. Srebrne serduszko wydostało się między palcami.Jego widok od razu przypomniał mi Louis'a, jego uśmiech, poczucie humoru, oczy które tak bardzo kocham.Po policzku spłynęła łza przepełniona tęsknotą a zarazem prośbą.Pierwsze święta razem a nie spędzimy ich w swoim gronie. Nie tak sobie to wyobrażałam.Świąteczny czas spędza się z osobami, które się kocha, a do niego moje uczucia są najgłębsze.Najgorszy jest brak powodu, dlaczego zakochani nie mogą spędzić tego magicznego czasu przy sobie.Zbliżyłam rękę z prezentem do serca. Przyciskając mocno do ciała zamknęłam oczy wypowiadając z nadzieją prośbę.
-Ja chce tylko spędzić te święta z Tobą.
Otworzyłam oczy mimo, że nie chciałam tego robić uświadamiając sobie jak bardzo nie chce nadchodzących świąt. Ze smutkiem na sercu zeszłam na dół w ciepłym szlafroku chowając dłonie w kieszeniach. Oczom ukazała się pięknie wyglądająca choinka, którą wczoraj razem z rodzeństwem dekorowałam.Usiadłam na kanapie przyglądajac się szcześliwym dzieciom, które nie mogły doczekać się prezentu, który był szczelnie zapakowany.Na twarzy gościł uśmiech i zafascynowanie choc w środku toczyłam krwawą walkę z wspomnieniami i smutkiem, który nie chciał mnie opuścić.
-No to teraz [T.I]-krzyknęła najmniejsza siostra podbiegając do mnie
-Ale ja nie muszę mieć prezentu-uśmiechnełam się słodko przytulając małą, grając szczęśliwą
-Ale to nie prezent, bo tego nie da się zapakować-pociągnęłam mnie w stronę drzwi choć moja mina była temu przeciwna-To się przygotuj-uśmiechnęła się szeroko i z trudnością pociągnęła klamkę w dół
Drzwi powoli się uchyliły, a oczy zobaczyły najprzystojniejszego mężczyznę na świecie choc na początku serce nie mogło uwierzyć, że przede mna stoi..
-Louis!-krzyknęłam widząc uśmiechnietą twarz chłopaka w mnóstwem prezentów
-Wesołych Świąt kochanie-zagrymasił lekko-Chciałbym Cie teraz pocałować, ale nie mam jak.
Zapatrzona w chłopaka serce wybiło szybszy rytm, a ciało zamieniło się w kamień nie dowierzając w zaistniałą sytuację.Przyglądając się zdarzeniom poczułam dreszcze, a Ciało zaczęło dreszcz z szczęścia, które dopiero po chwili ogarnęło ciało uswiadamiając sobie z kim spędzę te święta.
-Ej kotku-powiedział słodko Tommo chwytając mnie za biodra, które z wrażenia był zimne-Halo-pomachał mi przed oczami
Nie pomogło, dalej wpatrzona w niego nie potrafiłam wydusić słowa, a źrenice znacznie większe wpatrywały się w  zabawny wyraz twarzy chłopaka
-Ej no jak nie będziesz się tak odzywać-przycisnął mnie mocniej do siebie-to sobie pójdę.
-Nie!-krzyknęłam uświadamiając sobie jego słowa-Co ty tutaj robisz?-zapytałam
-Ja..-przerwałam mu
-A nie ważne!-powiedziałam wbijając się mocno w jego soczyste i bijące gorącem usta mimo lodowanej temperatury
-Mam coś dla ciebie-oderwał się z niechęcią
Wziął jedną z torebek świątecznym i ciągnąc za rękę z wielkim usmiechem i radością, która również malowała się na mojej twarz skierował do pokoju.
-Wiem, że to nic takiego.Jeszcze raz szczęśliwych świąt-powiedział wręczając prezent i muskając swoimi dłońmi moja skórę
Poczułam dreszcz. Tęskniłam za jego dotykiem i ta bliskością.
-Pamiętasz to zdjęcie?-zapytał kiedy z torebki wyciągnęłam fotografię, oczy się zaświeciły na miłe wspomnienie-Obiecałem wtedy, że wszystkie ważne uroczystości będziemy spędząć razem.Widzisz..dotrzymuje słowa.
-To jest piękne Lou. Dziękuję-pocałowałam w policzek, ale szybko się odsunęłam uświadamiając sobie coś ważnego-Ale ja nie mam nic dla ciebie. Przepraszam-powiedziałam będąc zła na samą siebie
-Ale właśnie, że masz i zawsze mi to dajesz-zbliżył się z szczerym uśmiechem co trochę mnie zmieszało-Mówię o Tobie i o twojej miłości. To najpiękny prezent jaki mogłem dostać.
-Słodki jesteś-zarzuciłam ręce na szyję chłopaka z zadowoleniem odaliśmy się chwili w zachłannym pocałunku
-Dzieci chodźcie na dół-usłyszeliśmy po chwili po raz kolejny niechętnie rozłączając się
Trzymając się mocno za ręce i opanowani błogością zeszliśmy na dół, gdzie dzieci czekały na prezenty od mojego chłopaka.Uśmiechnięta przyglądałam się rozbawionym małolatom, włączając w to Tommo, który razem z nimi cieszył się z każdym ich uśmiechem.
-Dziewczyny, a teraz pozwolicie, że dam coś waszej siostrze-zwrócił się do dzieci
-Że co?-powiedziałam zdziwiona-Ale przecież już dałeś mi prezent.
-Ale teraz mam coś innego-zbliżał się powoli wkładając rękę do kieszeni w spodniach
Wzięłam głęboki oddech, powiększyłam oczy boja się kolejnej wybuchowości pomysłowej Tomlinson'a.
-Bo wiesz...już od dawna to planowałem i chciałem, żeby to było w uroczysty dzień. Wiem jak bardzo cenisz sobie gwiazdkę-przerwałam mu
-Co masz na myśli?-zapytałam lekko zaniepokojona
-Chciałbym zapytać-jego głos lekko zadrżał-wiesz jak bardzo cię kocham i jesteś dla mnie najważniejsza-zaczął klękać przede mna wyjmują czerwone pudełeczko-[T.I] czy zgodzi się zostać moją żona i przybrać nazwisko Tomlinson?
Oczy zrobiły się szklane a zarazem świecące radością.
-Louis pewnie! Kocham Cię tak strasznie-pocałowałam chłopaka i tym razem nikt nie przerwał nam zachłannego pocałunku, który dawał nam tyle przyjemności.

Z racji tego, że jutro są święta chciałabym Wam wszystkim życzyć
WESOŁYCH ŚWIĄT!
Abyście dostali wymarzone prezenty, żeby ten czas spędzony był w rodzinnym gronie. Żeby wszystkie wasze marzenia, którymi żyjecie się spełniły, albo choć w najmniejszym stopniu polepszyły wasz humor oraz sytuacje życiową. Nigdy nie przestawajcie się uśmiechać bo to sprawia, że jsteście piękne  i wyjątkowe. Kocham was za to, że jesteście i mnie wpieracie<3
jeszcze raz Wesołych Świąt<3
A i żeby moje imaginy się wam nie znudziły :D