piątek, 15 czerwca 2012

Jedno spojrzenie. part 7

Polecam to: http://www.youtube.com/watch?v=X9kcBpfPGew   jak się skończy włączcie jeszcze raz:)


Byłaś zachwycona, ale też zdziwiona.Tego w ogóle się nie spodziewałaś....
Wszyscy zobaczyli twoje zdjęcie, a po chwili napis "Kocham cię, Louis". Chłopak wszedł na scenę. Wszystkie światła skierowane były na niego.
L:Chciałbym wam wszystkim coś powiedzieć. To jest [T.I]-wskazał palcem na telebim z twoją podobizną- Kocham ją-publiczność ucichła- Tak kocham i wiem, że teraz wiele osób myśli co ja wyprawiam, przecież jestem  z Eleanor. Ale tak na prawdę nie jesteśmy ze sobą już od niespełna trzech miesięcy. Poznałem [T.I] i to ona jest dla mnie najważniejsza, chce dzielić z nią resztę życia.-tobie do oczu napłynęły łzy.
Kamera zbliżyła się do Louis'a i patrząc prosto w nią mówił dalej.
L:[T.I] mam nadzieję, że Danielle zadbała o to i że to oglądasz-spojrzałaś na nią, a ona z cwaniackim uśmiechem wskazała na Lou, odwróciłaś głowę- Dzięki tobie [T.I] zrozumiałem, że muszę walczyć o to co kocham. Nie mogę się poddać.Tak jak mówiłem, chciałem to zmienić i zmieniam. Na spotkaniu z nią miałem na celu zakończyć to wszystko, bo chciałem aby każdy się o tobie dowiedzieć. O tym, że to ty jesteś moją dziewczyną, że tylko ciebie kocham. Proszę wybacz mi. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Bez ciebie to wszystko nie ma sensu.Żyje tylko dla ciebie. Kocham cię jak jakiś wariat. Błagam wróć do mnie-po jego policzku spłynęła pojedyncza łza.
Ty również płakałaś, ale ze szczęścia. Przed chwilą udowodnił ci, że mu na tobie zależy. W końcu powiedział wszystkim prawdę. Byłaś z niego dumna. Uśmiechałaś się sama do siebie.
D:I co to wystarczy? Dobry dowód na to, że Cię kocha?
T:Tak!-podeszłaś do nie- Ty o tym wiedziałaś?!
D:Tak-powiedziała cwaniacko
Przytuliłaś ją i podziękowałaś. Po tym co zrobił zrozumiałaś, że jest dla ciebie najważniejszy. Kochasz go, a to jest najważniejsze. Spakowałaś się i pojechałaś do domu Lou i Harry'ego. Nie wrócili jeszcze z koncertu. Miałaś kluczę, więc weszłaś do środka. Usiadłaś na kanapie i niecierpliwie czekałaś na ich powrót. Cały czas wspominałaś to co powiedział Lou. Miłość i szczęście rozrywały cię od środka. Marzyłaś, żeby go zobaczyć i powiedzieć co tak na prawdę czujesz. Nie mogłaś doczekać się kiedy wpadniesz mu w ramiona i poczujesz ten cudowny smak jego ust. Co chwilę zerkałaś na zegarek. Wskazówki ruszały się coraz wolniej. Minęło 15 minut, 30, godzina. Zaczęłaś się denerwować., Martwiłaś się o nich, a zwłaszcza o Lou. Ktoś ruszył klamką. Uśmiechnęłaś się i spojrzałaś na drzwi. Serce waliło jak oszalałe. Do środka wszedł Harry.
H:[T.I] co ty tutaj robisz?
T:Gdzie jest Louis?-zapytałaś wypatrując go
H:Nie ma go ze mną.
T:A gdzie jest?-wystraszyłaś się
H:Nie wiem. Powiedział, że musi być sam
T:Powiedział coś jeszcze?
H:No, że musi pomyśleć i wymyślić jak cię odzyskać. Miał nadzieję, że zadzwonisz po koncercie.
T:Wiem gdzie jest!-krzyknęłaś i wybiegłaś z domu
Pobiegłaś do pobliskiego parku. Do "waszego" miejsca.Drzewo obok stawku było cudownym miejscem dla zakochanych. Dla was. Często tak przebywaliście.
Ujrzałaś kogoś. Tej postury nie mogłaś nie poznać. To on. Louis. Siedział i wpatrywał się w ruch wody wywoływany przez rybki. Usiadłaś obok niego. Spokojnie przeniósł wzrok na ciebie. Towarzyszyła wam tylko cisza i odgłos pluskającej wody.
T:To było słodkie.
L:Widziałaś?
T:Tak. Nie sądziłam, że odważysz się na taki krok.
L:Dla ciebie zrobię wszystko.
T:Paul ci na to pozwolił?
L:Nie, trochę się wkurzył, ale nie obchodzi mnie to.Obchodzisz mnie tylko ty.
Uśmiechnęłaś się patrząc w jego oczy. Widziałaś w nich iskierkę nadziei. Patrzyły na ciebie pożądanym wzrokiem
L:[T.I] proszę powiedź mi co mam zrobić aby cię odzyskać? Tęsknie za tobą!
T:Nic już nie musisz robić-splotłaś swoje palce z jego dłonią- tylko mnie kochaj.
L:Kocham Cię!
Dotknęliście się czołami. Czułaś się najszczęśliwszą osobą na świecie, Lou chwycił cię w pasie i przybliżył do siebie. Spotkaliście się w bardzo namiętnym pocałunku. Tęskniłaś za tym.Szybko oderwał się od ciebie. Wstał i zaczął krzyczeć na cały głos "Wybaczyła mi!", "Kocham ją!". Krzyczał, skakał. Był na prawdę szczęśliwy. Wpatrywałaś się w niego i śmiałaś się. Podbiegł do ciebie, pocałował ponownie w usta i wziął na ręce. Zaczął się z tobą kręcić. Waszą radość usłyszeli chyba wszyscy, którzy znajdowali się niedaleko. Zatrzymał się i wyszeptał patrząc ci prosto w oczy.
L:Kocham Cię! Jesteś dla mnie najważniejsza.Już nigdy Cię nie skrzywdzę i też nikomu na to nie pozwolę. Będę walczył o ciebie do końca życia.
Te słowa rozpromieniły twoje serce.
T:Kocham cię!
Wasze usta ponownie były jednością. Ta chwila była jedną z najpiękniejszych jakie przeżyłaś.
Dzisiaj mija 6 miesięcy odkąd jesteście razem . Nie wracacie do tego co się stało. To wydarzenie wywarło duże piętno na waszym związku, ale też udowodniło, że zależy wam na sobie.
Z okazji rocznicy Lou ma dla ciebie niespodziankę. Ty też masz dla niego ważną wiadomość.
T:Co my tu robimy?
L:Dalej podoba ci się ten dom?
T:Ale przecież to jest dom, który codziennie mijamy.
L:No wiem, ale czy podoba ci się?
T:Dobrze wiesz, że to jest dom moich marzeń.
Weszliście do środka. Wnętrze wyglądało pięknie. Z uśmiechem na twarzy oglądałaś każde pomieszczenie.
Ten dom był idealny.Zawsze o takim marzyłaś.
L:No to teraz niespodzianka. Z okazji naszej sześciomiesięcznicy chce ci powiedzieć, że strasznie, ale to strasznie Cię kocham. Mam nadzieję, że spędzisz ze mną resztę życia, bo właśnie o tym marze i myślę, że ten dom pomoże nam zbudować wspólną przyszłość.
Zrobiłaś grymas na twarzy. Nie rozumiałaś dokładnie o co mu chodzi.
L:Od dziś będziemy tu mieszkać. To nasz dom.
T:Na prawdę?
L:Tak.
Rzuciłaś mu się w ramiona, Nie mogłaś uwierzyć, że ten cudowny dom jest tylko dla was.
Po chwili Lou zaczął całować cię po szyi mówiąc.
L:A co być powiedziała, gdyby pojawił się w naszym domu ktoś nowy?-gładził twoje ramiona.Zaczął całować usta.
Odsunęłaś się od niego.
T:No właśnie...to teraz moja niespodzianka.
Chłopak z wielką radością i uśmiechem popatrzył na ciebie.
T:Jestem w ciąży!
Lou zrobił zdziwioną, ale zadowoloną minę. Wzięłaś jego ręce i położyłaś na swoim brzuchu.
T:Nasze maleństwo ma 6 tygodni.
Spojrzał na brzuch i łzy spłynęły po policzkach.
L:Tak strasznie się cieszę. Będę ojcem!
Z radości objął cię i obrócił. Oboje mieliście zostać rodzicami i to bardzo szczęśliwymi rodzicami.
Nie możecie się doczekać kiedy na świecie pojawi się owoc waszej miłości.
Wszystko zapowiada się na idealną przyszłość.


I tak oto zakończyła się historia z Louis'em:P
Mam nadzieję, że się spodobała, bo ja chyba
jestem z niej zadowolona, chyba:D

czwartek, 14 czerwca 2012

Jedno spojrzenie.part 6

Następnego dnia obudziłaś się po godzinie 13. Zaszłaś na dół, gdzie przy stoliku siedziała Danielle jedząc jogurt i przeglądając gazetę.
D:Dzień dobry!
T:Hej!
D:Jak się czujesz?
T:Beznadziejnie.
Zrobiłaś sobie kawę i usiadłaś naprzeciw dziewczyny.
T:A gdzie Liam?-chciałaś zagadać, wszystko było lepsze od tej ciszy
D:Położył się jeszcze spać-po chwili ciszy dodała-I co? Wybaczysz Lou?
T:Nie po tym co zrobił Liam'owi.
D:Chłopaki już sobie wszystko wyjaśnili.
T:Na prawdę?
D:Tak.
W tej chwili usłyszałyście kroki chłopaka.
L:Cześć [T.I].
T:Cześć. To prawda, że gadałeś z Lou?
L:Tak. Już wszystko jest w porządku.
Liam usiadł obok was z kubkiem soku.
L:Ale mi się nie chce iść na to spotkanie z fanami-powiedział załamany
T:Pójdziesz z takim okiem?
L:Nie mam innego wyjścia.
Spojrzałaś na Dan.Wpadłyście na świetny pomysł. Cwaniacko zaśmiałyście się
L:O nie! Tylko nie mówcie mi, że coś wymyśliłyście.
T:Wiesz o co mi chodzi?-powiedział do dziewczyny z szyderskim uśmiechem
Pokiwała głową na "tak" Pobiegłaś do łazienki. Wzięłaś kosmetyczkę i szybko pobiegłaś z powrotem na dół.
L:O nie!Nie ma mowy!
D:Kochanie przestań. Kto jak kto, ale my to jesteśmy w tym mistrzami.
L:Ok, ale ma tego w ogóle nie widać!
T:Dobra, dobra.
Wzięłyście się do roboty. Po paru minutach, nie było śladu po siniaku. Ta zabawa pozwoliła ci na chwilę zapomnienia. Nie myślałaś o Lou. Nie zdarzyło ci się to odkąd mieszkasz z nimi.
Liam wyszedł. Dan też miała próbę więc zostałaś sama w domu.Ten czas poświęciłaś rozmyślaniu o tobie. O Louis'ie.O was. Co będzie dalej. Jak to wszystko się potoczy? Nie wiedziałaś co robić. Strasznie za nim tęskniłaś, ale nie mogłaś do niego wrócić. Choć z każdym dniem traciłaś go coraz bardziej nie mogłaś z tym nic zrobić.
Wieczorem postanowiłaś poczytać książkę. Próbowałaś się zrelaksować. Przeglądanie białych kartek całych zapisanych słowami przerwał ci Liam.
L:Przepraszam mogę wejść?-zapytał otwierając drzwi do pokoju
T:No pewnie-powiedziałaś zamykają książkę
L:Co tam?-ponownie zapytał, ale teraz jakimś takim dziwnym głosem
Znałaś go bardzo dobrze i wiedziałaś, że go to nie interesuje tylko chce ci coś powiedzieć
T:Liam, ty nie umiesz owijać w bawełnę.Mów szybko o co chodzi.
L:O nic. Po prostu chce dowiedzieć się jak się czujesz i w ogóle.
Popatrzyłaś na niego "swoim strasznym wzrokiem", który kazał mu powiedzieć prawdę.
L:No dobra! Tak na prawdę Louis wypytywał o ciebie.
T:Czy my zawsze musimy rozmawiać tylko o nim?
L:Nie, ale on się o ciebie martwi. Chce wiedzieć co u ciebie.
T:Wiem, cały czas mi o tym przypomina.Dzwoni, pisze.
L:Ale ty mu nie odpisujesz? Czemu?
T:Bo nie chce-odpowiedziałaś oburzona
Wkurzyłaś się na Liam'a. wiesz, że chce dobrze, ale nie chciałaś aby wtrącał się w wasz związek.
T:Sorry..ale chce zostać sama.
Celem twoich słów było pozbyć się chłopaka z pokoju.
L:Ok, ale jak ci chociaż trochę na nim zależy napisz mu, że wszystko u ciebie ok-powiedział odchodząc
Te słowa kompletnie cię zdołowały, ale dały też dużo do myślenia. Byłaś zmieszana. Nie wiedziałaś co zrobić, ale odważyłaś się i napisałaś wiadomość" U mnie wszytko dobrze, poza tym, że czuje się beznadziejnie. Daj mi chwilę spokoju.Nie pisz. Nie dzwoń.[T.I]" Już miałaś nacisnąć "wyślij" ale zrezygnowałaś. Nie mogłaś dać  mu nadziei, a zwłaszcza teraz. Nie wiesz w ogóle czy do niego wrócisz.Nie po tym co zrobił. Nienawiść przezwyciężała wszystko nawet miłość, straszną tęsknotę i pustkę w sercu.
Minął jeden, drugi, trzeci dzień. Lou przychodził do ciebie codziennie, tzn do Liam'a i Danielle, bo ty zawsze siedziałaś w pokoju kiedy był na dole. Nie byłaś jeszcze gotowa, aby z nim porozmawiać.Minął tydzień od waszej kłótni. Louis jak zwykle przyszedł w odwiedziny. Siedząc w pokoju przez prawie 3 godziny zeszłaś po napój z nadzieję, że Lou już nie będzie. Weszłaś do kuchni.Zobaczyłaś Louis'a.Od razu uśmiech znikł ci z twarzy, ale to była tylko przykrywka. Tak na prawdę ucieszyłaś się na jego widok. Bardzo za nim tęskniłaś. Za jego pocałunkami, zapachem, poczuciem humoru. Na początku nie zauważyli cię.Szeptali coś do siebie.Nie wiedziałaś co się dzieje.Kiedy ich oczy ujrzały ciebie, Louis od razu uśmiechnął się a Dan i Liam zmieszali się tę całą sytuacją.Widziałaś po nich, że ciebie powinno tu nie być.
T:Przepraszam.Nie chciałam wam przeszkodzieć.
Wróciłaś do pokoju.Nie wiedziałaś o co chodzi. Ich zachowanie było dziwnie, bardzo dziwne. Na pewno coś kombinują.Różne myśli przychodziły ci do głowy. Rozmyślania przerwała ci Danielle.
D:[T.I]?-zapytała pukając
T:Tak?
D:Mogę?-pokiwałaś głową-Pomyślałam sobie, że może pójdziemy dziś wieczorem na koncert chłopaków?Tak, żeby poprawić humor? Co ty na to?
T:Ja nigdzie nie idę.
D:No weź. Rozerwiemy się trochę.
T:Jeśli chcesz możesz iść, ale ja zostaje w domu.
D:Jesteś pewna?
T:Tak.
D:No to trudno. To może obejrzymy jakiś film wieczorem?
T:No możemy.
Wyszła z twojego pokoju. "Co ona sobie myślała? Że pójdę tam i będę patrzeć na Lou? I jeszcze do tego ci wszyscy ludzie, którzy świetnie się bawią, śmieją się.I ja miałabym robić to samo jak w środku moje serce jest rozerwane na miliony kawałeczków i do tego krwawi"-mówiłaś sobie  myślach.
Nastał wieczór. Tak jak się umówiłaś zeszłaś na dół i razem z Dan miałyście oglądać film. Usiadłaś wygodnie na fotelu i zapytałaś.
T:To co oglądamy?
D:Aaa nie wiem. Zabaczę na kanałach co leci.
Zegarek wskazywał 20.52, czyli około 50 minut temu chłopcy zaczęli koncert.
Dziewczyna zmieniała pilotem stacje. Nie mogłyście nic znaleźć. Dan natknęła się na występ chłopaków.
D:Oo to będzie super!
T:No weź. Proszę cię!
D:Nic ci się nie stanie.
T:Wiesz, że nie chce na niego patrzeć- i znów skłamałaś
D:Ale on przygotował dla ciebie niespo...ups...-zmieszała się
T:Co?-powiedziałaś zdziwiona
D:Zobaczysz!
Choć na zewnątrz byłaś wkurzona to z radością w sercu wpatrywałaś się w Lou. Zachowywał się inaczej. Żadko się uśmiechał. Widziałaś po nim, że śpiewa z przymusu, że nie ma na to ochoty. Podziwiałaś jego ruchy. Strasznie ci tego brakowało. Z zachwytem podziwiałaś koncert. Chłopcy skończyli śpiewać jedną z piosenek i wszystki światła zgasły. Widziałaś tylko ciemność. Słychać było pisk fanek. Nie wiedziałaś co się dzieje. Spojrzałaś na Dan, a ona z wielkim uśmiechem ryszyła głową, abyś patrzyła na tv. Po pary minutach  wszystkie ekrany zaświeciły się. Tobie szczęka opadła, choć w sercu cieszyłaś się. Nie mogłaś uwierzyć.Byłaś zachwycona, ale też zdziwiona.Tego w ogóle się nie spodziewałaś....


I znowu zakończyłam w takim momencie:D
Haha:P Wybaczcie, ale musiałam.
Jutro pojawi się  ostatnia część.
Czy będzie happy end?
Zobaczycie same!:*

środa, 13 czerwca 2012

Jedno spojrzenie. part 5

To co zobaczyłaś sprawiło, że twoje oczy zrobiły się szklane. "Okłamał mnie"-pomyślałaś....
Lou z Eleanor siedzieli sobie razem i do tego trzymali się za ręce popijając kawę. Nie mogłaś w to uwierzyć. Od kiedy jesteście razem gwarantował ci, że nic do niej nie czuje, że nigdy się z nią nie spotka. Nie chce jej znać.
Wróciłaś do domu z płaczem. Rzuciłaś zakupy. To co zrobił zraniło cię i to bardzo. Nie chciałaś go teraz widzieć. Napisałeś dla niego karteczkę "Idę na spacer. Bardzo długi. Proszę nie szukaj mnie. Chce być sama. [T.I]" Zaniosłaś ją do pokoju Lou. Położyłaś na łóżku. Szuflada od szafki nocnej była trochę wysunięta. Zauważyłaś w środku wasze zdjęcie zrobione nie dawno.  Wyjęłaś je i mimowolnie uśmiechnęłaś się. Twoja radość nie trwała długo. Pod zdjęciem widniały jakieś listy. Wyjęłaś je i usiadłaś na łóżku. Jak się okazało nie były one adresowane do ciebie, tylko do Eleanor. Lou wyznawał w nich miłość.Pisał jak bardzo za nią tęskni, że nie umie bez niej żyć. W tobie aż buzowało ze złości. Miałaś ochotę wstać i uderzył z całej siły Lou, na szczęście nie było go w domu. Ze złości rzuciłaś wszystkie "liściki miłosne" na podłogę i poszłaś do pokoju. W tej chwili nienawidziłaś Louis'a.  Jak mógł zrobić coś takiego? Spakowałaś się i wybiegłaś z domu.  Zamówiłaś taxi, ale nie wiedziałaś gdzie jechać.Byłaś tak bardzo wkurzona na chłopaka, że nawet nie mogłaś racjonalnie myśleć. Od środka rozpierały cię negatywne emocje.Zadzwoniłaś do Danielle. Razem z Liam'em bez problemu pozwolili ci zamieszkać u nich. Oczywiście wszystko im wytłumaczyłaś. Wspierali cię a teraz było ci to potrzebne.
Poszłaś do pokoju. Chciałaś się trochę uspokoić. Pomyśleć,. Dalej wkurzona na Lou próbowałaś zasnąć. Obudziły cię krzyki z dołu.
D:Nie wiem gdzie jest!
L:Na pewno wiesz!
Spojrzałaś na zegarek, było parę minut po północy.
Li:Jak ty się zachowujesz!? Wypad z mojego domu!
Lo:Mówcie mi gdzie jest [T.I]!
D:Cholera!Mówimy Ci, że u nas jej nie ma!
L:To gdzie jest?-krzyczał coraz głośniej
Li:Nie wiem!Spadaj stąd!
Rozpoznałaś, że kłócą się z Louis'em.Kryli cię, ale musiałaś tam zejść. Szybkim krokiem zmierzałaś do salonu. Hałas nie ustępował. Usłyszałaś, że Liam i Lou zaczęli się szarpać, bo Dan krzyczała, żeby przestali. Byłaś już prawie na dole kiedy usłyszałaś.
D:Louis! Co ty zrobiłeś?! Wynoś się z naszego domu!-krzyczała Danielle
Przyśpieszyłaś kroku. Znalazłaś się w salonie. Zobaczyłaś Liam'a na kanapie zasłaniał swoje oko. Dan, która stała nad nim i  krzyczała do Louis'a, który stał na środku pokoju, żeby poszedł sobie.Kipiała od niego złość.
T:Co się stało?-zapytałaś widząc to wszystko
Wszyscy przenieśli wzrok na ciebie. Podbiegłaś do Liam'a.
T:Coś ty zrobił?-krzyknęłaś w stronę Louis'a
L:[T.I] te listy nic nie znaczą. To była tylko przykrywka..
T:Zamknij się i wynoś się stąd!
Lo:Porozmawiaj ze mną, proszę-powiedział normalnym głosem
T:Nie!
Zwróciłaś swój wzrok ponownie na Liam'a. Wyszeptał, abyś porozmawiała z Lou, ale nie chciałaś tego. Popatrzyłaś na Danielle która pokiwała głową, aby potwierdzić słowa jej chłopaka.
T:Chodź!-krzyknęłaś do chłopaka
Poszliście do twojego pokoju. Lou zamknął drzwi, a ty obróciłaś się do niego z założonymi rękoma.
Lo:Przepraszam, za wszystko, ale te listy to nie tak. to tylko..takie no...miały dostać się do prasy, aby uwierzyli, że jesteśmy dalej razem. Wiesz dobrze, że chciałbym to zmienić.
T:Nie!Nie chce o tym słuchać!Chciałbyś? Chciałbyś?! To dlaczego nic  tym nie robisz?-krzyczałaś
L:Robię.
L:Nie kłam!
L:Nie kłamie.
T:Tak?! To czemu się z nią spotkałeś?
L:Bo chciałem...
T:Skończ! Ty zawsze chcesz, ale nic sobie z tego nie robisz. Nie chce cię więcej widzieć. Dowidzenia-wskazałaś na drzwi
Lou opierał się. Nie chciał cię zostawić. Wyprosiłaś go, aż w końcu z pokorą wyszedł wypowiadając tylko trzy słowa "Kocham tylko Ciebie". Kiedy tylko Lou  wyszedł na ciebie spłynęła fala płaczu. Smutek ogarnął cię całą.  Nie mogłaś się ogarnąć. Po jakimś czasie gdy już się trochę otrząsnęłaś, zeszłaś na dół. Liam siedział na fotelu z lodem na oku. Poszłaś do kuchni i zrobiłaś okład chłopakowi. Wróciłaś do nich i podając ścierkę z lodem powiedziałaś.
T:Bardzo Cię przepraszam za niego.
L:Przestań, to nie twoje wina-powiedział przykładając okład do opuchnięcia
T:Nie wiem co w niego wstąpiło. Nigdy taki nie był.
L:Kocha Cię! Walczy o ciebie.
T:Taaa..-przeciągałaś- Strasznie cię boli?-spojrzałaś na ranę chłopaka
L:Już mniej.-uśmiechnął się
T:Macie przeze mnie same kłopoty-spuściłaś głowę
D:Przestań!Mówisz głupoty.
T:Lepiej będzie jak się wyprowadzę.
Li:I ciekawe gdzie pójdziesz?
T:Nie wiem. Może do hotelu.
L:Nie wygłupiaj się. Nigdzie nie idziesz!
T:Ale..
D i L:Nie ma żadnego ale.-powiedzieli równo
L:Jesteś naszą przyjaciółką, nie zostawimy cię.
Wszyscy razem przytuliliście się. Podziękowałaś im za wszystko i jeszcze raz przeprosiłaś. Całą noc zastanawiałaś się nad słowami Lou. Z całym tym kłopotem w końcu zasnęłaś..


Przepraszam, że wczoraj tego nie dodałam, ale wiecie był
mecz i wróciłam od kolegi koło 1.
Nie miałam siły tego dodać, ale dzisiaj już jest!:D
Myślę, że się spodoba!:*

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Jedno spojrzenie. part 4

Następnego dnia obudziłaś się w twoim nowych domu około godziny 10. Ubrałaś szorty i luźna białą bluzkę.Włosy upięłaś w kok i lekko się umalowałaś. Zaszłaś na dół, ale chłopaków nie było. Była tylko przeraźliwa cisza. Trochę się zdziwiłaś. Szukałaś ich po całym mieszkaniu, ale na marne. Na stole leżała kartka papieru "Przepraszamy, ale wyszliśmy do sklepu. Musieliśmy wyjść, a nie chcieliśmy Cię  budzić, tak słodko wyglądałaś. Louis i Harry. xx". Postanowiłaś zrobić sobie płatki. Włączyłaś radio i podśpiewując robiłaś śniadanie. Wystraszył cię głos Liam'a.
L:Niech zgadnę. Ty jesteś [T.I] albo nowa koleżanka Harry'ego.
T:Jestem [T.I].
L:Tak myślałem.Louis dużo nam o tobie opowiedział.
T:Miło-uśmiechnęłaś się
Naprawdę ucieszyłaś cię tą wiadomością, bo był to znak, że Louis'owi na tobie zależy. W końcu nie mówiłby swoim najlepszym kumplom o byle kim.
T:Zrobić ci płatki?
L:Gdyby nie było problemu to bardzo chętnie. Tylko nie dawaj mi..-wtrąciłaś się
T:Łyżki. Wiem.
Podałaś posiłek i jedząc poznawaliście się. Najwspanialsze było to, że rozmawiałaś z nim jak z kolegą, a jeszcze parę miesięcy temu piszczałabyś na jego widok. Ale teraz jesteś już dorosła.Umiesz dobrze się zachować. Inaczej postrzegasz świat.Częściej myślisz o przyszłości.
Rozmowę przerwał wam Harry i Lou.
T:Ej, a może wpadniecie do nas dziś wieczorem? Przygotuje kolacje-zwróciłaś się do Liam'a
L:Byłby super. Powiem chłopakom. Będziemy o 19.
T:Ok.
Teraz to ty wyszłaś do sklepu po potrzebne rzeczy na kolację,  Całe popołudnie spędziłaś w kuchni.Louis pomagał ci, a Harry raczej przeszkadzał. Bardzo się starałaś. Chciałaś aby wszystko było idealne.
Równo o 19 do domu wszedł Liam z Danielle, Niall, Zayn i Perrie.Kolacja wszystkim smakowała.Zaprzyjaźniłaś się z Danielle, a z Perrie prawie w ogóle nie rozmawiałaś. Poznałaś bliżej swoich idoli.Są naprawdę zwariowani. Kolacja w 100% się udała. Kiedy chłopcy wyszli ty ze zmęczenia padłaś na kanapę.
H:Co ty się tak wylegujesz?-zapytał i zaczął cię łaskotać
T:Przestań Harry! Proszę!-mówiłaś śmiejąc się
Za parę chwil przyszedł do was Lou. Wymieniliście wszyscy parę zdań i ty poszłaś wziąć prysznic. Kiedy byłaś już w pokoju nie mogłaś zasnąć. Spacerowałaś po pomieszczeniu. Zatrzymałaś się przy zdjęciu. Zdjęciu które zostało zrobione w dniu kiedy poznaliście się z Louis'em.  Tak dużo zmieniło się od tego dnia.
L:Podobno miałaś iść spać-powiedział Lou spoglądając przez uchylone drzwi
T:Pamiętasz?-podałaś mu zdjęcie
L:Tak!Nigdy tego nie zapomnę-podszedł i położył rękę na twoich plecach
T:Gdyby nie David nigdy nie poznalibyśmy się.
L:Niestety to prawda.
T:Niestety?
L:No tak. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez ciebie.
Uśmiechnęłaś się. Spojrzałaś na niego, a wasze twarze znalazły się blisko siebie.Poczułaś jego zapach.Jego gorący oddech.Wystarczy jego jedno spojrzenie a ulegniesz. Wasze usta były już bardzo blisko.
L:Jeśli nie chcesz, powiedz tylko jedno słowo a przestanie- powiedział przysuwając się do ciebie
T:Proszę nie przestawaj.
Widziałaś jego uśmiech.Dotknął cię swoimi wargami.Oboje zatracaliście się w tym namiętnym i przyjemnym pocałunku.W tej chwili pragnęłaś go jeszcze bardziej.Nie chciałaś tego przerywać, ale on to zrobił.Chwycił twoje ręce i nadal trzymając głowę blisko twojej twarzy powiedział.
L:[T.I] pójdźmy o krok dalej w naszej przyjaźni.Chciałbym, żebyś była tylko moja. Kocham Cię!
L:Też Cię kocham!
Wasze usta ponownie złączył się. Byłaś najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Pragnęłaś aby ta chwila trwała wiecznie.
Następnego ranka obudził cię głos twojego ukochanego.
L:Dzień dobry kochanie!-słodko się uśmiechnął
T:Dzień dobry!
L:Przyniosłem ci śniadanie.
T:Dziękuje kotku-przytuliłaś go-Ale zjem je pod warunkiem, że mi pomożesz.
L:Ale ja już jadłem.
T:Proszę-powiedziałaś słodkim głosem karmiąc go tostem
L:Dla ciebie wszystko.
Po śniadaniu cały dzień spędziliście we dwoje.Nie mogliście wyjść na miasto, więc Lou pozbył się Harry'ego i cały dom był dla was. Skupialiście się tylko na sobie. Lou jest dla ciebie najważniejszy. Kochasz go najbardziej na świecie. W końcu odważyliście powiedzieć sobie "Kocham Cię".Te dwa słowa zmieniły dosłownie wszystko.
Mijały kolejny dni. Każdy z nich był wyjątkowy. Twój chłopak  szykował dla ciebie codziennie coś innego. Widzisz doskonale, ze jesteś dla niego ważna.Kochacie się, ale nie możecie powiedzieć tego całemu światu, bo przecież "Lou jest z Eleanor". Czasami jest ci trudno z tą myślą, ale musisz się z tym pogodzić.Na razie tak zostanie.Lou nie chce tego zmieniać, tłumaczy, że jest dobrze tak jak jest teraz. Jest szczęśliwy.
Kolejnego wieczoru Lou i Harry jak i reszta chłopaków wyszli na spotkanie z Paul'em.Postanowiłaś, że pójdziesz na miasto.Pochodzisz po sklepach, może kupisz sobie jakiś nowy ciuszek.Tak też było.Kupiłaś śliczną pomarańczowią sukienkę.Nie mogłaś doczekać się kiedy pokażesz ją Louis'owi. Z uśmiechem na twarzy wracałaś do domu.Przechodziłaś obok restauracji i to co zobaczyłaś sprawiło, że twoje oczy zrobiły się szklane. "Okłamał mnie"-pomyślałaś...


No i kolejna część jest!:D
Jak wam w ogóle podoba się ta historia?
Bo nie jestem co do niej przekonana.
Widzę też mniej komentarzy..

niedziela, 10 czerwca 2012

Jedno spojrzenie. part 3

Miał poważną minę. Był speszony, ale widziałaś, że chce ci coś powiedzieć. Wziął głęboki oddech i w końcu odezwał się.
L:Tak naprawdę ja i Eleanor nie jesteśmy już razem od 2 miesięcy.
T:Co?
L:No tak. Nie układało się nam, więc zerwaliśmy.
T:Ale przecież wszyscy mówią, że jesteście razem. Czemu to potwierdzasz?
L:Wiesz..to Paul karze nam udawać.
T:Ale tak nie można.
L:Też chciałbym to zmienić.
I ponownie, jego jedno spojrzenie potrafiło zbić cię z tropu.Te oczy sprawiały, że zapominałaś o wszystkim. Zatracałaś się w nich.Patrząc w nie wasze twarze się zbliżały.Były coraz bliżej, aż w końcu spotkały się. Gorące usta pasowały do siebie idealnie.Języki tańczyły wolny taniec. Nie chciałaś się od niego oderwać, ale przerwał wam David.
D:[T.I]...oo przepraszam..nie chciałem.
Razem z Lou słodko na siebie popatrzyliście.
T:Co jest?
D:Proszę pomóż mi.Nie wyrabiam.
T:Ok-puściłaś rękę Lou i poszłaś za przyjacielem
Pomogłaś David'owi i chciałaś odpocząć. Usiadłaś na kanapie i z uśmiechem rozmyślałaś o Lou. O was. Co będzie dalej.Czy jesteś gotowa na nowy związek.Czy on jest odpowiedzi? TAK! Byłaś zmęczona, ale znikło to, kiedy"wymarzony chłopak" zaczął bawić się z tobą. Lou umiał poprawić ci humor. Świetnie się bawiliście. Po jakieś godzinie rozstaliście się. Louis poszedł do znajomych, a ty rozmawiałaś z David'em. Chciałaś wracać już do domu. Szukałaś Lou po całym domu, aby się z nim pożegnać, ale nie znalazłaś go.Byłaś smutna na zewnątrz, ale w środku rozpierała cię radość, bo przecież droga do jego serca jest otwarta. Szłaś powoli z uśmiechem na twarzy wyjmując telefon. Wystraszyłaś się kiedy ktoś objął się od tyłu.
L:Chyba nie zamierzasz iść sama do domu w nocy?-zapytał Lou przez ramię
T:Teraz mam nadzieję, że nie będę iść sama-schowałaś telefon(miałaś zadzwonił po taxi)
Droga była dość długa, więc bardzo dobrze poznaliście się.Louis był naprawdę zabawny. Kiedy doszliście nie mogliście się rozstać, tyle mieliście sobie do powiedzenia.Z trudem, ale jakoś pożegnałaś się z nim. Byłaś pozytywnie naładowana.Uśmiechałaś się do wszystkiego. Rozmyślając o chłopaku szłaś do pokoju.Otworzyłaś drzwi i pierwszą rzeczą, która rzuciła ci się w oczy było wasze zdjęcie na nocnym stoliku obok łóżka.
T:Numer!-krzyknęłaś sama do siebie
Wzięłaś karteczkę i rzeczywiście widniał tam numer telefonu z dopiskiem "Zadzwoń. Proszę.xoxo" Od razu napisałaś sms'a "Tak jak mówiłam  nie chce tracić kontaktu z tak wspaniałym mężczyzną.[T.I]xoxo".Nie czekałaś długo na odpowiedź"Ja też chciałbym spotkać się z tobą jeszcze raz. Coś do ciebie czuje, bo rozstaliśmy się parę minut temu, a ja już za tobą tęsknie:) xoxo'.
Ten wieczór należał do jednych z najlepszych. Sms'owanie z Lou przerwała ci senność.
Następnego dnia Louis zaprosił cię do kina, ale nie mieliście chwili spokoju. Ciągle przerywały wam fanki Tomlinson'a, dlatego resztę wieczoru spędziliście w twoim domu. Na początku byliście sami. Wino, muzyka, ogień w kominku. Było bardzo romantycznie.Między tobą a Louis'em rodziło się bardzo silne i wyjątkowe uczucie zwane miłością.Tą wyjątkową chwilę przerwała wam przyjaciółka z chłopakiem, którzy przyłączyli się do was.
Minęło 3 tygodnie.Widywałaś się z Lou codziennie.Jesteście naprawdę blisko.Można powiedzieć, że jesteście razem, ale nie powiedzieliście sobie jeszcze tych 2 magicznych słów.
Dzisiejszego wieczory Lou był zajęty, więc nie mogliście się spotkać. Po tym jak usłyszałaś od przyjaciółki, że za 2 dni musicie opuścić obecne mieszkanie nie wiedziałaś co zrobić.W Londynie znałaś tylko Louis'a, ale jego nie mogłaś o to poprosić, przyjaciółkę, z która mieszkasz i koleżankę z która nie widziałaś się bardzo długo.Smutna poszłaś na plaże. Rozmyślałaś co teraz zrobić.
L:[T,I] co ty tutaj robisz?-Louis dał ci buziaka w policzek
T:Wyszłam na spacer-wymusiłaś uśmiech
Chwilę milczeliście co się wam nie zdarzało.
L:Co się dzieje?
T:Nic.
L:Przecież widzę...nie znam cię od wczoraj-nic nie odpowiedziałaś-mi możesz wszytko powiedzieć-objął cię ramieniem
T:Muszę znaleźć mieszkanie.Koleś u którego wynajmujemy dom z Agnes chce go sprzedać.
L:Możesz mieszkać ze mną, to znaczy ze mną i Harrym.
T:Nie, nie! Zadzwonię do koleżanki.Nienawidzę jej, ale nie mam wyjścia.
L:Nie wygłupiaj się! Zamieszkasz u nas.
T:Nie mogę się na to zgodzić.-wyciągnęłaś telefon, aby zadzwonić do znienawidzonej dziewczyny
L:Nie!-wyrwał ci komórkę-będziesz mieszkać u mnie!Jedziemy po twoje rzeczy-pociągnął cię za rękę w stronę samochodu
Zaprzeczałaś, ale Lou nic sobie z tego nie robił. Byłaś skazana na dzielenie domu z 2 wariatami.
Po jakiś 30 minutach byliście pod domem Lou. Chłopak wziął walizki i zaprowadził cię do środka. Ich dom był naprawdę duży, ale piękny. W środku lśniło czystością.
H:W końcu jesteś kochanie-krzyknął Loczek z salonu
L:Zamknij się!Przepraszam cię za niego.
T:Słynny Larry-zaśmiałaś się
L:Ale to tylko zabawa naprawdę-przekonywał cię Louis
T:Wiem, wiem!
W tym czasie podszedł do was twój 2 współlokator.
H:Ty jesteś [T.I] tak?-pokiwałaś głową- Lou dożo o tobie mówił-Lou przerwał mu
L:Harry [T.I] będzie z nami mieszkać. A no i koniec z chodzeniem nago.
H:Nie!-teraz zwrócił się do ciebie-Proszę, powiedz, że nie będziesz mieć nic przeciwko jak będę chodził w samych bokserkach.
T:Spoko-powiedziałaś śmiejąc się
L:Ale ja będę mieć!
H:Ty się nie liczysz- machnął ręką-No to witamy w naszym domu!-pokazał na dom i przytulił cię
Chłopak w paskach zaprowadził cię do pokoju w którym teraz będziesz mieszkać.  Był super. Lou zostawił cię samą. Rozpakowałaś się i poszłaś obejrzeć łazienkę.Po godzinie zeszłaś na dół.
L:I jak Ci się u nas podoba?
T:Jest super!Dziękuje.
L:Nie ma za co!-przytulił cię, a ty dałaś mu buziaka
H:Też chce- powiedział, gdy zobaczył całusa
L:Spadaj!
Ty tylko się zaśmiałaś i pomogłaś Louis'owi w przygotowaniu kolacji. Usiedliście w trójkę. Jedliście rozmawiając. Harry chciał się dużo o tobie dowiedzieć. Obejrzeliście jeszcze jakiś film oczywiście świetnie się przy tym bawiąc i poszliście spać..

Tak bardzo, bardzo, bardzo chce Wam podziękować!
Każdemu z osobna:D
Dzisiaj licznik przekroczył 10.000 wyświetleń:P
Naprawdę nie wiecie ile to dla mnie znaczy, tak strasznie się cieszę,
że są osoby którym podoba się mój blog i z uśmiechem go czytają.
Jesteście kochani!:*

No i 3 część z Lou za nami:P
Mam nadzieję, że się podoba:*

sobota, 9 czerwca 2012

Jedno spojrzenie. part 2

Ze smutną miną wróciłaś do paczki znajomych.Z nikim nie rozmawiałaś, tylko popijałaś sok. Zastanawiałaś się nad zachowaniem Lou.Czemu taki jest? Czy zrobiłaś coś złego?
Przyczepił się do ciebie jakiś chłopak. Był pijany. Chciał cię zaprosić do tańca.Odmówiłaś, ale chłopak był nieugięty.Pociągnął cię za rękę na parkiet.Mocno przycisnął do siebie.Nie miałaś ochoty na taniec więc bardzo się zdenerwowałaś. Mówiłaś, żeby cię puścił.Biłaś go, ale mężczyzna nic sobie z tego nie robił. Krzyczałaś mu do ucha, a on nic. Twoją szarpaninę przerwał Lou, który odepchnął chłopaka i teraz tańczył z tobą.
T:Dziękuje-powiedziałaś wtulona w niego
Oderwałaś się i popatrzyłaś w piękne niebieskie oczy. I znów ujrzałaś to samo. Kryły one jakąś tajemnice, złość i uczucie, bardzo głebokie. Przeszedł cię dreszcz.
T:Dlaczego jesteś na mnie zły?
Nie odpowiedział ci. Wzrok spuścił na dół. Nie chciał na ciebie patrzeć.
T:Co się stało?Powiedz. Czemu się na mnie gniewasz?
L:Nie gniewam się.
T:Tylko?-odpowiedział ci ciszą, widziałaś, że posmutniał-Dlaczego jesteś smutny?
L:Bo ci na mnie nie zależy.
T:Co?Czemu tak myślisz?
L:Bo nie zadzwoniłaś.
T:Jak miałam zadzwonić jak nie mam twojego numeru telefonu.
L:Przecież ci dałem
T:No ciekawe gdzie?
L:Na odwrocie autografu.
T:Naprawdę?
L:Tak!
T:Lou, przepraszam nie wiedziałam.Wzięłam zdjęcie i kartkę i włożyłam do ramki.Nie zauważyłam numeru.Przepraszam.
L:Oprawiłaś nasze zdjęcie?
Zaśmiał się, a ty mogłaś zobaczyć ten jego słodki uśmiech.
T:No. A co?
L:Nie nic. To miłe- po chwili dodał-A jakbyś zauważyła ten numer, zadzwoniłabyś?
T:No pewnie! Nie chce tracić kontaktu z tak cudownym i przystojnym chłopakiem.
Popatrzyliście sobie w oczy. Chłopak uśmiechnął się tak jak ty. Po chwili zrozumiałaś, że źle zrobiłaś.
T:Przepraszam.Nie powinnam-oderwałaś się i wróciłaś na kanapę
Lou za chwilę był koło ciebie. Kucnął i zapytał.
L:Czego nie powinnaś?Przecież nic złego się nie stało.
T:Nie mogę tak do ciebie mówić, przecież ty masz dziewczynę.
Lou chwycił cię za rękę i zaprowadził na zewnątrz.Nie sprzeciwiałaś mu się, choć nie wiedziałaś o co mu chodzi.Usiedliście na ławce. Długo milczeliście.Trzymaliście się za ręce. Lou był zdenerwowany.Miał poważną minę.Unikał twojego wzroku. Był speszony, ale widziałaś, że chce ci coś powiedzieć. Wziął głęboki oddech i w końcu się odezwał...


Wiem, że krótka ta część, ale musiałam przerwać w tym momencie.
Trzecia będzie dłuższa;)
Obiecuje:D

piątek, 8 czerwca 2012

Jedno spojrzenie. part 1

Jesteś na studiach.Od 4 miesięcy mieszkasz z przyjaciółką z którą również studiujesz w Londynie .
Błądziłaś po ulicach miasta. Przechodziłaś obok restauracji kiedy zobaczyłaś swojego przyjaciela z którym nie widziałaś się 2 lata.
T:David?
D:[T.I]?
T:Tak!-przytuliłaś go-co tutaj robisz?
D:Wróciłem z USA. Wiesz trzeba spotkać się z rodziną no i z kumplami.
T:Z kumplami? A o przyjaciółce to już zapomniałeś?
D:O tobie nigdy nie zapomnę.
Rozmawialiście jakieś 15 minut kiedy przyszedł kolega David'a.Ty piłaś wodę.
D:Siema Lou! Poznaj moją przyjaciółkę [T.I]. [T.I] to jest Louis.
Wtedy dopiero podniosłaś wzrok.
L:Hej!Miło mi-podał ci rękę.
Zrobiłaś wielkie oczy. Byłaś w szoku.Ten chłopak był ci doskonale znany.
T:Twój kumpel to Louis Tomlinson?-zaśmiał się
L:Twoja przyjaciółka to taka piękna kobieta?
T:Dziękuje-zarumieniłaś się-To ja nie będę wam przeszkadzać-wstałaś
L:Nie!Nie przeszkadzasz nam.Prawda David?
D:No pewnie. Siadaj-wskazał na krzesło-To co?Na co masz ochotę?
Uśmiechnęłaś się do nich słodko i postanowiłaś zostać.
T:No to może jakiś deser? Lody? Co wy na to?-spojrzałaś na Lou, który od początku nie spuszczał cię z oczu.
L:Jestem za!
Chłopcy zawołali kelnera i złożyli zamówienie. Wasza rozmowa głównie opierała się na śmiechu. Lou był naprawdę cudownym chłopakiem. Odkryłaś w nim wiele cudownych cech o których nie mówią media.
Zajadaliście się lodami, kiedy przez przypadek zawadziłaś o telefon Lou.Spadł na ziemie. Szybkim ruchem chciałaś go podnieść.Lou zrobił ten sam ruch. Wasze dłonie dotknęły się, a ty poczułaś dziwne, ale przyjemne ciepło.Spojrzeliście sobie w oczy. Rozmarzyłaś się. Ten wzrok sprawił, że zapomniałaś o wszystkim.Liczył się tylko on. Piękne niebieskie oczy chłopaka skrywały tajemnice, ale też uczucie. Uczucie bardzo głębokie. W tej chwili twoim marzeniem było, aby te oczy budziły cię, były ostatnim widokiem przed snem.Chciałaś widzieć je codziennie.Żeby zawsze patrzyły na ciebie tym rozpalającym wzrokiem.
D:Ej!Halo!Ja  tu jestem!
David przerwał wam tą cudowną chwilę.Oderwaliście się od siebie.Czułaś się tak jakoś inaczej.Otrząsnęłaś się i kontynuowaliście wszyscy rozmowę. Po paru minutach zadzwonił twój telefon.Chłopcy usłyszeli twój dzwonek.To piosenka"Look after you".Lou słysząc to słodko się uśmiechnął.
L:Świetna piosenka.
T:Tak.Moja ulubiona.Przepraszam muszę odebrać.
Była to twoja przyjaciółka.Poprosiła, abyś wróciła do domu.
T:Przepraszam, ale muszę już iść.
L:Musisz?-zapytał z nadzieją
T:No tak.
L:Szkoda-powiedział zawiedziony
T:A czy mogłabym zrobić sobie z tobą zdjęcie?Bo wiesz nie na co dzień spotyka się taką gwiazdę.
L:No pewnie!
Louis przytulił się do ciebie, a David zrobił wam zdjęcie. Zaproponował nawet, że da ci autograf,.W chwili gdy Lou podpisywał ci się, ty żegnałaś się z przyjacielem.
Po drodze poszłaś do fotografa, aby wywołać zdjęcie.Wróciłaś do domu i oprawiłaś fotografię w ramkę.Cały dzień poświęciłaś na myślenie o Lou.Nie mogłaś o nim zapomnieć.
Minął tydzień.Nie miałaś kontaktu z Louis'em, choć tak bardzo chciałaś.Po 7 dniach prawie o nim zapomniałaś, bo gdyby chciał się z tobą spotkać, próbowałby się skontaktować.Zadzwonił telefon.
D:Hej[T.I]!
T:Hej.
D:Dzisiaj organizuje imprezę, bo jutro wyjeżdżam. Wpadniesz no nie?
T:No pewnie! O której mam być?
D:Około 20.
T:Ok.
D:To do zobaczenia.
T:Pa.
Ucieszyłaś się, bo miałaś nadzieję, że pojawi się tam też Lou.Chciałaś go zobaczyć.
Zanim się obejrzałaś była godzina 19.Ubrałaś sukienkę, obcasy, włosy wyprostowałaś i zostawiłaś rozpuszczone.Jeszcze tylko pierścionek, torebka, bransoletka i będziesz gotowa.
Godzina 20.05.Wsiadłaś do taksówki i po 20 minutach drogi byłaś na miejscu.Muzykę było słychać na zewnątrz.Bardzo się denerwowałaś, bo nie wiedziałaś jak masz się zachować przy Louis'ie.Zadzwoniłaś i drzwi otworzył ci David.
D:Jesteś. Super!-przytulił cię na powitanie
T:Hej!
David zaprowadził cię do salonu i poznał ze znajomymi.Od razu złapaliście wspólny język.Nawet zapomniałaś o Lou.Dobrze się bawiłaś.David ma naprawdę dużo znajomych, a ta impreza była doskonale przygotowana.Rozmawiałaś z jakąś dziewczyną, poznaną przed chwilą.Zachciało ci się pić, więc poszłaś do kuchni.W progu szeroko się uśmiechnęłaś, wzięłaś głęboki oddech.Zobaczyłaś Louis'a, który zajadał się chipsami.Powoli podeszłaś i nalewając sok powiedziałaś do niego.
T:Hej Lou! Co tam?
L:Muszę iść.
Poszedł do salonu.Jego zachowanie sprawiło, że posmutniałaś.Nie wiedziałaś co się dzieję.Uśmiech znikł z twarzy, a pojawiło się niezrozumienie i smutek.Przecież kiedy spotkaliście się pierwszy raz chłopak był w ciebie wpatrzony, a teraz nawet na ciebie nie spojrzał.Zraniło cię jego zachowanie.Ze smutną miną wróciłaś do paczki znajomych...


No i jest pierwsza część z Louis'em:D
Mam nadzieję, że się spodoba!
A i zdradzę Wam....a nie jednak nie zdradzę, dowiecie się
w następnej części:P
Haha..tak wiem jestem okropna:D