środa, 31 lipca 2013

Niall +18

Imagine dla: Pauli

-Niall uspokój się-spokojny ton Liam'a nie umiał utrzymać moich nerwów na wodzy
-Gdzie ona jest?-strach mieszał się z zdenerwowaniem
-Zaraz będzie-po raz kolejny opanowany głos przyjaciela wypełnił pomieszczenia, a moje serce zabiło szybciej
Kurde..powinna już tu być, a co jeśli zdecydowała się zostać w swoim rodzinnym domu? Nie to nie możliwe..powtarzała, że mnie kocha i nie może doczekać się kiedy do mnie wróci. Serce karze się uśmiechać na samą tą myśl, ale nie potrafię. Zdenerwowanie zwycięża opanowując całe ciało. Porusza się tam i z powrotem po kuchni co chwile zerkając w okno wypatrując ukochanej.
-Nialler..samoloty mają opóźniania..zaraz przyjedzie.
Tak wiem i mam tego świadomość, ale tak bardzo chce już ja przytulić, poczuć smak jej ust, rozkoszować się jej dotykiem za którym szaleje.Jej miękkie warg kiedy przylegają do moich wtedy czuję się najszczęśliwszym facetem na ziemi. [T.I] jest moja, tylko moja i żaden facet nie może jej dotykać tylko ja mam to szczęście, aby doznawać tego przyjemnego uczucia.
Szelest opon o wjazd doszedł do uszu, a oczy od razu skierowały się w stronę oka. To ona! [T.I] już jest! Serce po brzegi wypełnione miłością ponownie przyspieszyło swój rytm kierując mnie w stronę drzwi. Klamka rusza w dół a po chwili oczy rozszerzają się do największych rozmiarów widząc najpiękniejszą dziewczynę, którą tak cholernie kocham.
-Cześć kochanie-ten jak zwykle anielski głos dochodzi do uszu, ale nie wytrzymam dłużej muszę wziąć ja w ramiona-Niall, dusisz mnie.
-Przepraszam, ale strasznie się za Tobą tęskniłem-ponownie zacieśniłem na chwile swój uścisk, ukajając się uspokajającym mnie pięknym zapachem jej perfum
-Hej [T.I], dobrze, że jesteś bo Niall juz świrował.
Usłyszałem głos Liam'a, ale nawet on nie mógł zepsuć tak pięknej chwili.
'Oczami [T.I]'
-Właśnie widzę-głos mi się złamał czując jego usta w najczulszym punkcie zaraz pod uchem

-To ja nie będę wam przeszkadzać-oczami wyobraźni widziałam Liam'a jak wychodzi, ale byłam zbyt pochłonięta gorącymi ustami Niall'a, które w tej chwili obdarzały pocałunkami całą moją szyję.Delikatne, ale za to bardzo długie dotknięcia naszych ciało coraz bardziej oddalały mnie w przyjemna krainę. Mocno uczucie podążania w jednej chwili umiejscowiło się w podbrzuszu pragnąc tego chłopaka jak nikogo innego.Nie panując nad sobą moje palce znalazły się w jego włosach, a uśmiech na jego ustach wyczuwałam przy skórze.Łagodził delikatnym ruchem w dół plecy, które tęskniły za jego dotykiem. Dotarł do pośladków, ścisnął je mocniej, wzbudząc jeszcze bardziej krew w żyłach co uwydatniło się w cichym jęku. Bez problemu uniósł moje ciało, a nogi idealnie otoczyły jego biodra.
-Nie mogłem doczekać się twojego powrotu-przerwał na chwile namiętne pocałunki zerkając wprost w moje wypełnione jasnym blaskiem oczy
Pochłonięta jego ciemnymi błękitnymi oczami nie zauważyłam kiedy znaleźliśmy się w sypialni a moje ciało juz było przygnieżdżone do materaca pod ciałem chłopaka. Od razu wbił się moje usta. Język wtargnął do ich wnętrza, a ja rozkoszowałam się jego smakiem. Tak bardzo za tym tęskniłam.Usta ani na moment nie odrywają się od mojego ciała które co chwile wyginam w łuk pragnąc o więcej.Rozkosz rozpływająca się po całym ciele daje o sobie znak. Gorące, szybsze oddechy unoszą się w powietrze kiedy pomału pozbywa się moim ubrań. Rozpływam się pod jego oddechem zatrzymującym się na moim ciele..to takie podniecające.
-Kocham Cię,wiesz?-jęczę pomiędzy pocałunkami
-Wiem-odpowiada szybko wracając do przyjemnych całusów
Szybko odpina pasek i po chwili widoczne wybrzuszenie na bokserkach ukazuje się moim oczom.Bez zastanowienia chwytam za ich gumki ciągnąc w dół. Wyraźny uśmiech na twarzy Horan'a jeszcze bardziej zachęca mnie do działania.Tkwiąc w zawziętym pocałunku ciała przygotowane są na najwyższa falę przyjemności.
-Też Cię kocham-niski głos zabrzmiał zaraz nad uchem po czym poruszył biodrami do przodu
-Asss!-zasyczałam z bólu czując go w sobie
-Przepraszam-pełen obaw głos wydobył się z Niall'a, ale pożądanie wygrywało z bólem
Rozkoszowałem się każdym jego ruchem doprowadzającym mnie do szaleństwa. Delikatny ale zarazem pewny siebie Niall to mój ulubiony. Daje mi radość i spełnienie, czuć go tak blisko to najwspanialsze uczucie.
Pełne wargi nie odrywały się od mojej szyi, a moje palce łagodziły jego skórę głowy. Nasze jęki, imiona wychodobywające się z ust unosiły się w powietrzu.Spełnienie było już coraz bliżej, a serce waliło jak oszalałe, aż w końcu wszystkie mięśnie się rozluźniły prowadzać do szczytowania.
-Niall-wyszeptałam mocno się w niego wtulając kiedy przywarł zmęczony do mojego ciała
-Tak się cieszę, że już jesteś-odpowiedział z urywanym oddechem obdarzając mnie tym swoim, najpiękniejszym, młodzieńczym uśmiechem

Ja na prawdę nie umiem pisać takich imaginów!:D 

wtorek, 30 lipca 2013

Zayn :)

Imagine dla: Natalii Malik

-39-mówię od razu podchodząc do blatu z widocznym rozbawieniem
-Tak, wiem [T.I]-jak zawsze udający zdenerwowanie Issy
Uwielbiam się z nim droczyć. Od kiedy pamiętam pracuje tutaj w kręgielni, ale mi to zdecydowanie odpowiada, można nawet powiedzieć, że się przyjaźnimy. Dużo czasu spędzam tutaj z przyjaciółmi i właśnie dlatego należę do grupy najlepszych. Odpowiada mi to, przy najmniej to wychodzi mi dobrze. Kąciki ust jeszcze bardziej się podnoszą, kiedy czarne trampki dotykają blatu. Od razu je ubieram zaczynając rozmowę ze znajomymi.Choć nienawidzą mnie, że zawsze ich pokonam często tu ze mną przychodzą i za to ich kocham. Od dziecka miałam styczność z kręglami, mój tata był mistrzem i wygląda na to, że zostałam tym zaszczepiona. Kocham to robić. To mnie odpręża.
Zarezerwowany przez nas stoli został zajęty, a odpowiedni tor tylko czekał na nasze poczytania dzisiejszego wieczora. Łyk piwa i już zbite wszystkie kręgle. Radość od razu podskakuje na wyższy poziom. Moje miejsce zajmują przyjaciele, którym coraz lepiej idzie.
-O niee..-lekko wkurzony a zarazem zażenowany głos wydobyła koleżanka
-Co ci je..?-nie skończyłam obracając się do niej widząc jak w progu staje jak zawsze pełny dumy Zayn i jego 'przyjaciele' a raczej może świta?-Kurde..czy chociaż raz może go tutaj nie być?-zdenerwowana siadam szybko obok przyjaciółki pragnąc aby mnie nie zauważył i w końcu sobie poszedł
Zawsze, ale to zawsze kiedy goszczę w tym miejscu, nagle pojawia się Zayn, którego wszyscy uważają za mistrza kręgli. Ja zajmuje zaraz miejsce pod nim. Jeszcze nigdy nie dał mi wygrać, a ta jego satysfakcja za każdym razem, kurde..ten koleś jest porąbany. Moje wewnętrzna strona rzuca na niego przekleństwami, pragną wydostać się na zewnątrz, trudne to ale się powstrzymuję.
-O kogo ja tu widzę-ten niski głos, jak ja go nienawidzę-Witamy [T.I]-w jednej chwili stoję przed nim, odganiając złość wypełniając ją obojętnością na jego osobę
-Zayn-przeciągam widząc jego chytry uśmieszek, a krew w żyłach aż wrze od wściekłości
-Widzę-mierzy mnie wzrokiem od stóp do głów-Że dzisiaj znowu się zabawię, będę miał godnego przeciwnika-choć jego głos był poważny oczy kryły drwię
-Palant-szeptam sama do siebie oddychając na chwilę z ulgą kiedy się oddalił
I już..zanim jeszcze zdążę ochłonąć po jego bezuczuciowym charakterze słyszę oklaski i krzyki.Podążam za wzrokiem każdego i zatrzymuję się na Zayn'ie cieszącym się po zbiciu wszystkich białych pionów. Prycham po nosem..nie nowość.
-Może ktoś zagra?-jego doniosły głos wypełnia pomieszczenie i choć na niego nie patrze wyczuwam jego oczy na moim ciele
Nie, nie, nie! Nie dam mu się! Trzeba to wszystko skończyć,już tyle razy miałam po prostu wyjść z kręgielni i nie narażać się więcej na jego spojrzenia. Gdyby nie to, ze zawsze musi wygrać, że nie znosi konkurencji byłby całkiem przystojni i może dobrym materiałem na chłopaka? Ale tak nie jest..olewam to.
Jednak rozum nie przyjmuj do wiadomości odmowy i tym razem chce wygrać. Zanim się zorientowałam już stoję przed torem trzymając kulę w ręku. Kurde co ja robię. Kula toczy się i toczy, aż w końcu zbija wszystkie kręgle.Mierze go wesołym spojrzeniem, lecz on nawet się tym nie przejął. No tak..zawsze tak jest..zbijam wszystkie a jak przychodzi ostatni rzut zawsze zostaje jeden pionek i w ten sposób pozostaje na drugim miejscu. Serce wali jak oszalałe, a chłopak dalej pozostaje niewzruszony a przed nami ostatnia runda.Zęby obryzgają paznokcie modląc się przy tym, aby nie zbił wszystkich. Tylko tyle potrzeba abym  mogła wygrać.Rzuca ją..jest na torze, a mój wzrok analizuje każdy ruch. Błagam..tylko raz chce wygrać. I wtedy kula zjeżdża do rynny zerowej tym samym mam pewność, że nie zbije żadnej kuli. Zamieram..taki błąd? Z ręki Zyan'a Malik'a mistrza kręgli..to jakieś dziwne, ale dla mnie radosne i nagle moja samoocena wzrasta o kilka stopni,. Wystarczy jeden zbity pionek i wygrywam i tak właśnie się dzieje. Cieszę się jak małe dziecko z przyjaciółmi kiedy Zayn obdarza mnie słodkim, niewinnym uśmiechem.
-Gratuluje..w końcu ci się udało-zaczyna nawet na chwile nie odrywając ode mnie wzroku
-Umie się grać-odpowiadam cała w skowronkach choć myśl, że się pomylił nie daje mi spokoju
Przecież on jeszcze nigdy nie trafił do rynny zerowej..to jest podejrzane.
-Jeszcze raz gratulacje-jego oczy nagle zaświeciły pięknym blaskiem kiedy obdarzyłam go szerokim uśmiechem, dobra..później się będę tym martwic, wygrałam!
Później właśnie jest teraz, a ja jestem szczęśliwą dziewczyną Zayn'a Malik'a...tak właśnie tego Zayn'a, którego jeszcze parę miesięcy nienawidziłam. Widać ciekawość czasami się przydaję, bo gdyby nie ona nie dowiedziałabym się prawdy. Umiejętności odsłuchiwania także dały o sobie znak, kiedy przyjaciele chłopaka rozmawiali o tym, że dał mi wygrać, ponieważ...ponieważ mu się podobam. Tak właśnie tak..! Postanowiłam z nim porozmawiać, choć na początku się do tego nie przyznał, znałam prawdę. Poznałam go z zupełnie innego strony, jest słodki, romantyczny, walczący o to co jest dla niego najważniejsze. O mnie..kocham go, moje serce biję teraz tylko dla niego.


niedziela, 28 lipca 2013

Niall :)

Imagine dla: Wiku.

-Dawno tu nie byłyśmy-zadowolona mówię do przyjaciółki zatrzymując się na rolkach
-Tak..zapomniałam jaka to świetna zabawa-ten blask w oczach, myślę, ze ja mam tak samo, tak bardzo ciesze się, ze w końcu spędzamy ze sobą więcej czasu-Gonisz-szybko dotyka ramienia odjeżdżając na rolkach po wysokim torze
-Ooo zobaczymy-udaje oburzona z łatwością przemieszczając się do przodu
Kółka idealnie mknął po gładkiej powierzchnii a wiatr rozwiewa rozpuszczone włosy. Nie mogę uwierzyć, że z tym skończyłam. Parę lat temu byłam jedną z najlepszych, ten tor znałam jak własna kieszeń, a teraz..jest mi obcy, ale chyba znowu do tego wrócę. Daje mi to tyle radości. Serce samo się uśmiecha kiedy kolejne triki mi wychodzą. Jednak nie zapomniałam podstawowych ruchów.
Śmiech niesie się w powietrzu, a nastoletnie spojrzenia co chwile zatrzymują się na moim i Kate ciele. 'wow' rozbawia nie zaskoczenie chłopaków, widzących dwie dziewczyny oddającej się swojej pasji z wielkim wdziękiem. Na prawdę nieźle nam idzie.
Nie przerywamy niezłej zabawy, lecz wyrywa nas z niej znajomy głos.
-Kate! [T.I]!-nasze imiona obijają się o uszy momentalnie obracając Głowę w odpowiednim kierunku
-Mike-krzyczy przyjaciółka  a ja zastygam
Moje oczy namierzają przystojnego, tak dobrze znanego mi z wyglądu chłopaka. Kurde..to jest Niall. Nie błagam nie. Serce przyspiesza rytm. Błagam tylko nie on. On mi się tak cholernie podoba a nie może być mój. Co on tutaj robi? Na samą myśl, ze widzi mnie na torze żołądek się zaciska.
-Dawno was tutaj nie było-ze strachu wyrywa mnie głos przyjaciela
-Właśnie dlatego nadrabiamy czas-ponownie rozbrzmiewa głos Kate, natomiast mój uwiązł w gardle
Chce zapaść się pod ziemie. Niech skąd idzie..nie chce go tutaj. Wpatruje się w niego wytężonym wzorkiem. Lecz kiedy jego oczy odnajdują moje odwracam się z czerwonymi policzkami. kurde..te jego niebieskie, głębokie oczy czy muszą być aż tak piękne? Ten drwiący uśmiech kiedy mnie przyłapał. Idź stąd!
-[T.I] złaź na ziemie!-dotyk Mika w końcu odrywa mnie z myśli o przystojniaku
-Przecież na niej jestem-odgryzam się nie panując nad sobą
To ON tak na mnie działa..niech się na mnie w ogóle nie patrzy.
-A więc to jest Niall-zmusza mnie abym na niego spojrzała-Niall to jest [T.I] a to Kate.
-Hej-rzuca krótkie przywitanie ściskając i obdarzając moja przyjaciółkę tym swoim szerokim, słodkim uśmiechem
Przenosi swój palący mnie wzrok na mnie..i znowu mnie ma. Znowu się na niego gapię.
-Ja-ja muszę jechać-wywijam się przed jego dotykiem wracając na tor, ale czując jego wzrok nawet jazda po prostym okazuje się nie lada wyzwaniem. Oddech znacznie płytszy, serce wali jak oszalałe, pocące się dłonie. A miało byc takie miłe popołudnie. Wspinam się na tor i siadam, doskonale wiedząc, że się na mnie patrzą. Nienawidzę ich za to.
-Ej co jest?-w jednej chwili obok mnie usiada Kate
-Co jest?!-podnoszę głos, ale za chwile go uspokajam wiedząc doskonale, że nas słyszą-To jest Niall. Wiesz, że mi się podoba, nie chce żeby tu był bo nic mi wtedy nie wychodzi-wbijam wzrok w dłonie kątem oka widzą jak 'nowy przyjaciel' z zadowoleniem wbija we mnie wzrok
-Daj spokój. To jest palant, zajmij się tym co cię bawi, proszę-jej otucha w głosie trafia wprost do serca, które w jednej chwili się rozluźnia
-Masz rację-dodaje szybko próbując wziąć się w garść
Uśmiecha się i chwile później niż mknie po torze. Zerkam na nich. Zachwyceni zdolnościami Kate. Prycham. -Debil-mówię sama do siebie i kieruje wzrok przed siebie-No cóż. Takie jest życie. Nigdy nie ma się tego co się chce, a w tym przypadku tego przystojniaka-szepce sama do siebie ruszając do przodu
Choć czuję jego wzrok nie przeszkadza mi to. Bawię się,a tym samym daje mu uczucie straty, mógłby to mieć, ale jeśli nie, to nie. Ja zamierzam odpuścić, niech on traci, a nie ja.W tym miejscu, w tym czasie, dzisiaj to ja dominuje nie dając mu satysfakcji górowania. Niech żałuje.


sobota, 27 lipca 2013

Louis

Imagine dla: Carrotka.♥

-Brawo!-krzyczę klaszczą w dłonie jak mała dziewczyna widząc kolejne zdolności koszykarskie Louis'a
-Kolejny kosz zaliczony-uśmiech mojego chłopaka jest radością i dla mnie
Duża przestrzeń nas otaczająca wydawałaby się idealnym miejscem na spędzenie tych kilka chwil przed koncertem z Louis'em, ale pomimo naszego długiego związku dalej nie czuję się komfortowo wiedząc, że za bramkami obserwują nas tysiące fanek. Za parę godzin mój chłopak ponownie wejdzie na arenę i stanie na scenie. Wiem, że odpowiada mu takie życie, cieszy się nim a ja razem z nim, ale ten oczy kryjące blask w oczach kiedy trzyma w nich piłkę.
-Na prawdę jesteś w tym dobry-zachwycam się jego ruchami swobodnie poruszając nogami zwisającymi z niewysokiego murku na którym siedzę
-Dziękuje kochanie-słyszę jego słowa pomiędzy dobrą zabawą
-Nie myślałeś, aby zająć się tym tak na poważnie?-chwyta piłkę kierując swój poważny, ale jakże gorący wzrok na moją osobę
-Chcesz spróbować?-pyta uśmiechnięty
No jak zwykle..omija ten temat.
-Wiesz, że nie umiem-mówię od razu widząc jego chytry wzrok kiedy stoi tuż przy mnie
-No chodź-ujmując delikatnie dłoń całuje jej kostki po czym pomaga zejść z podwyższenia
Otaczając talię w drodze na 'boisko' jego dłoń nie rozstaję się z moja skórę. Nie mogę uwierzyć..jesteśmy ze sobą juz tyle czasu a ja za każdym naszym zbliżeniem czuje się jak w siódmym niebie. To ten jego dotyk..jest taki uwodzicielski. Odwraca mnie w odpowiednią stronę obejmując swoim ramieniem.
-Wiem, ze sobie poradzisz-pełen otuchy głos w jednej chwili znalazł się nad uchem
Czuję gorący oddech. Dreszcz pobudza każda komórkę. Gorące jego ciało napierające na mnie i jeszcze dłonie splecione razem na piłce. Jego ciało to tarcza, obrona, bezpieczeństwo zawsze mi tak powtarza. I w głowie od razu odradzają się wspomnienia, kiedy to tylko nie jest w trasie chce spędzać ze mną każdy wolny czas. Te słodkie słówka, na początku naszej znajomości wydawał się zupełnie inny,ale kiedy w końcu zgodziłam się być jego zachowanie zupełnie się zmieniło. Z niegrzecznego nastolatka przemienił się w romantycznego mężczyznę, dla  którego kobieta jest najważniejsza.
-Musisz się skupić-z zamyślenia wyrywają mnie ciepłe usta na policzku
Rozpływam się oddając mu się cała. Kieruje odpowiednio ręce, unosząc i moje, wypuszcza piłkę, a ta perfekcyjnie wpada do kosza.
-I umiesz grać-wyraźnie rozbawiony przytula mnie zatapiając twarz w zagłębienie szyi. Serce podwaja swoja prace czując go tak blisko.
-Chce jeszcze raz-odzywam się w końcu łapiąc powietrze do płuc
-Ok-szybko z radością podaje mi piłkę
-Ale tak jak wcześniej-uśmiecham się szeroko sama przerzucając jego ramiona przez moje
Cichy chichot wydostaje się z jego ust, ale nie odsuwa się. Widać jemu tez to pasuje. Zaciska na chwile ramiona a później puszcza. I kolejny raz zdobywamy punkt.Zadowolona obracam się przodem zarzucając dłonie na szyje. Z lekkim zaskoczeniem, ale zadowoleniem w oczach chwyta w talii.
-Na prawdę jesteś dobry-rzucam od razu próbując nie odpłynąć daleko wpatrując się w jego piękne, głębokie oczy
-Ty też-kiwa potwierdzająco wzbudzając we mnie śmiech
-Ale teraz na serio..nie myślałeś, aby zapisać się do jakiegoś klubu albo coś?-oczy na chwile opuszcza radość
-Myślałem-dodaje po chwili i pragnie zakończyć temat, ale mój wytężony wzrok karze mu mówić- nawet chciałem odejść z zespołu, no ale wtedy..
-No co wtedy?
-Wtedy były przesłuchania tancerzy na nasze koncerty i pojawiłaś się ty i nie mogłem tego zostawić-miłość od razu wkrada się nie tylko do jego, ale i także do moich oczu
-Czyli popsułam Ci plany? Przecież ja nie dostałam tej pracy. Mogłeś być szczęśliwy jakbyś grał w drużynie-dodaje szybko
-Kochanie teraz jestem na prawdę szczęśliwy, przy Tobie-od razu obdarza mnie długim, mocnym ale namiętnym pocałunkiem rozwijając wszystkie wątpliwości-Kocham Cię i  jestem dumny, że tak zadecydowałem, mam Ciebie a koszykówka to zabawa.
-Też Cię kocham-i ponownie tkwimy w namiętnym pocałunku za uszami słysząc pisk fanek.


Zayn

Imagine dla: Karola 
Imagin to kontynuacja TEGO :)


-Na prawdę bardzo ci dziękuję-po raz kolejny zachwycam się ślicznym breloczkiem lekko nim poruszając po stoliku- To słodkie-zdumiona mowie prawie szeptem
-Cieszę, że Ci się podoba-jego uśmiech to wszystko potwierdza, wygląda tak zjawiskowo i jeszcze te promienie słoneczne wpadające przez duże okno lekko oświetlające jego twarz-Ale mogę Cię o coś zapytać?-dodaje niepewnie
-Pewnie-stanowczym głosem dodaje mu otuchy
-Czemu zawiesiłaś go przy telefonie,a nie przy kluczach?-w lekkim strachu próbuje odciągnąć nasz kontakt wzrokowy, lekki chichot miesza się z powietrzem
-Ponieważ telefon mam cały czas, nigdy się z nim nie rozstaje, a chciałabym go mieć przy sobie bez żadnego wyjątku-uśmiecham się szeroko, dopiero po chwili uświadamiam sobie, że robię to bezmyślnie, co on ze mną robi?
-Tak to mogę zauważyć.A dokładnie to z jaką szybkością odpisujesz zna sms'y-uwielbiam słyszeć w jego głosie rozbawienie, co od razu przelewa się na mnie
-A czy ja teraz mogę Ci coś powiedzieć?-próbuje przywołać się do porządku czując przyjemna falę umiejscowioną głęboko w brzuchu-Wiem, że może to głupie, ale-od razu zaczynam po skinięciu głową- Chyba jesteś moim takim..no..talizmanem-ściszam głos, aby ukryć lekkie zażenowanie,ale kątem oka widzę jak się uśmiecha-No wiesz..jak byleś na pierwszym wyścigu w ogóle nie czułam drgań na kierownicy, a zawsze je mam, a na drugim w ogóle jazda wyglądała inaczej-czuje jak rumieńce wkradają się na policzki
-Fajnie takie coś usłyszeć-jego odpowiedź rozluźnia wszystkie mięśnie i juz wiem, że swobodnie mogę oddać się naszej rozmowie.
Dziwnie się czuję,  wyjawiając takie coś chłopakowi i rozluźniam się tak, ze bezmyślnie naciągam bluzkę uwalniając dekolt za bardzo.
-Ej co Ci się stało?-od razu słyszę jego ciekawostki głos, podążam wzrok i wiem, że widzi moją bliznę
-Nic-zasłaniam się chcą zapaść się pod ziemie, nie chciałam żeby tego widział

*

-Gdzie ten Taylor?-czekam pod jego mieszkaniem, ile można się szykować, przecież to chłopak tak jak ja. Mi to zajęło parę minut. Nie wytrzymam. Nerwy dając górę, dlatego zmierzam do jego mieszkania.
-Nienawidzę Cię [T.I]-jego rozwścieczony głos dochodzi z pokoju,ciekawość słysząc jej imię zwycięża wiec zbliżam się jeszcze bardziej
-Mówisz to przed każdym moim wyścigiem-jej rozbawiony głos wypełnia pomieszczenie, rozmawiają przez telefon jest na głośniku
-Martwię się o Ciebie. Proszę odpuść-jego głos przepełniony jest troską
Kurde co się dzieje? Przez czym chce ją ochronić? Serce samo wyczuwa strach bijąc szybciej. Moment nieuwagi, a juz wychylam Głowę przez drzwi.
-Sory-dodaje szybko
-Czy to Zayn?-anielski, lekko zdenerwowany głos miesza się z powietrzem
-Tak-syczy przez zęby Taylor, wyraźnie na mnie wkurzony
-Wyłącz głośnik-wyczuwam jej złość-Szybko!
Rozwścieczony chłopak przykłada telefon do ucha i słyszę już tylko urywaki.
-Ale..dobra..no dobra, nie powiem. Pa ale i tak jestem na Ciebie wkurzony-rozłącza się
-Mów o co chodzi!-sam się o nią boję dlatego nie odpuszczę
-To nie twoja sprawa!-choć jest na mnie wkurzona widzę, że oczy wypełniają się strachem o [T.I]
-Taylor kurwa..! Też się o nią martwię!-serce staje w gardle kiedy rozum uświadamia sobie najgorsze scenariusze
-Ok powiem Ci, ale [T.I] nie może się o tym dowiedzieć, obiecałem, że Ci nie powiem..-zastyga
-Taylor!-oczy mu ciemnieją z przerażenia
-[T.I] chce wziąć udział w wyścigu-wbija wzrok w swoje dłonie
-Ale to przecież nic nie znaczy, prawie codziennie jeździ motorem-dodaje
-Ale nie o to chodzi...bo ja mam przeczucie, że cos się stanie a moja intuicja mnie nie zawodzi..zwłaszcza w sprawie [T.I] ostatnio kiedy tak czułem, miała wypadek, ledwo z tego wyszła-każde następne słowo zadaje mi ból-Lekarze powiedzieli, że nie moze siadać na motocykle, ale mówiłem Ci, że ona poza nimi świata nie widzi. Dlatego tak cholernie się boję-pierwszy raz widzę mojego przyjaciela w takim stanie, ale chyba ja wyglądam tak samo
-Trzeba ja powstrzymać!-krzyczę ale ani się obrócę, a Taylor już trzyma mój nadgarstek
-Nie możesz! Powiedziała, że mnie nienawidzi jeśli ci powiem.
-Czyli chcesz ją wystawić na śmierć?-sama myśl obdarza ciało zimną, nieprzyjemna falę
-Widać, że nie rozmawiałeś z nią na temat motorów-błysk rozbawienia wypełnia jego oczy-Ona już postanowiła. Nie ma odwrotu.
-Ale zaraz..przecież o północy nie ma dużego ruchu na drodze dlaczego się tak martwisz przeciez juz w tym uczestniczyła, wiec co robić.
-Ale to jest nielegalny wyścig. O 21, dzisiaj-odpowiada szybko.
-Dzisiaj?!-krzyczę-Ale przecież jest parada, o tej godzinie ulice będą jak w porze lunchu-najgorsza myśl przebija się w głowie
-No właśnie...w tego typu wyścigach...zawsze ktoś..no wiesz..-łamie mu się głos-Nie wszyscy docierają do mety-dodaje po chwilki a mi serce zamiera.

*

-Nie!-słyszę głos Taylor'a zakładając kask, musi być na prawdę głośny jeśli przekrzykuje parę chodzących już silników
-Zayn! Kurwa Taylor co on tutaj robi?!-nie wytrzymuje widząc Mulata przed sobą
-Nie rób tego..-błagalny jego głos nie powstrzyma mnie przed pasja
-Zayn..nie ma sensu abyś mi teraz cos mówił.Ja nie odpuszczę. To mój świat, moje życie-jego głos w pewnym stopniu łamie moją barierę
-Właśnie o to chodzi..nie trać życia, za bardzo mi na Tobie zależy-jego słowa na chwile oddalając mnie w inny świat, ale motyle w brzuchu mnie przywołują
-Zayn..błagam..-łzy wdzierają się do oczy-Dlatego właśnie chciałam abyś się nie dowiedział. Nie znasz mnie..dla mnie prawdziwym życiem jest adrenalina, prędkość, strach jest moją siłą napędową-wpatrywanie się w jego wypełnione bólem oczy, nie pomaga-A poza tym nic mi się nie stanie-dodaje szybko czując jak żołądek się ściska, kurde nie potrafię się mu oprzeć, te oczy..kurde no.
'Oczami Zayn'a'
-Wiem skąd ta rana-mówię, a oczy dziewczyny rozszerzają się do największych rozmiarów, wypełniają się wściekłością
-Powiedziałeś mu?-od razu wyrzuty kieruje w stronę Taylor'a
-Wiem, ze miałaś wypadek..nie powinnaś..-urywa mi
-Błagam Zayn..-zagłusza ją dźwięk informujący, że pozostało tylko 5 minut do rozpoczęcia 'drogi po smierć'
I wtedy...moje serce zaczyna się radować. Odkłada kask i rozpina kombinezon. Gdybym nie był mężczyzna pewnie teraz zacząłbym skakać z radości jak moje młodsze siostry, ale tylko uśmiecham się w głębi duszy nie wierząc, że mi się udało. Serce przyspiesza na myśl, że jednak cos dla niej znaczę. To coś pięknego. Wyjmuje telefon, zaskakuje mnie tym jak samo jak odpinaniem breloczku.
-Chce żebyś to zatrzymał-wyjmuje go przede mnie odzywając się drżącym głosem
-Ale..-nie mogę uwierzyć, nie zsiada z motoru..ona dalej chce jechać
-Proszę-zaciska go mocno w mojej dłoni, a wnętrze zaczyna zastygać, a ciał się rozpala pod jej dotykiem
-Nie!-krzyczę w jednej chwili obracając ręce tak, ze z powrotem ma go w swojej-Chce, żeby był przy Tobie.Widzę, ze Cię nie przekonam-zaciska mocno powieki, dobrze wiem,że nie chce wypuścić łez,kiwa przecząco głową-Zostanę tu mówiłaś, że jestem twoim talizmanem.
-Nie! Zayn! Kurde..wmówiłam to sobie..nie może być takie coś jak talizman-wybucha złością-Po prostu jadę. Zrozum, ze nawet jeśli przeżyje nie ma dla nas przyszłości. Ja żyje tym. To jest mój świat. Codziennie będziesz się bał mnie wypuścić na wyścigi, a ja jestem nieugięta w tych sprawach-no co ty nie powiesz-Nie chce Cie na to narażać-ponownie przerywa nam głośny dźwięk
-Musze jechać-sływająca pojedyncza łza po jej policzku łamie mi serce, zamieram odpala motor i odjeżdża-Jeśli przeżyję to jeszcze się z tobą policzę-zatrzymuje się przy wystraszonym Taylor'ze-Założyłam linkę-jego oczy powięszają się i widzę, że chce ją powstrzymać, ale dobrze wiemy, ze nie da rady.
I już stoi na ulicy. Zapina kombinezon tak samo jak moje serce. Jednak uwagę przykuwa breloczek..na kombinezonie i nie migocze na nim liczba lecz moje imię. Zawiesiła go obok serca? Czyli ona jednak pragnie to przeżyć. I kolejny dźwięk. Kask ubrany, wciska gaz jak inni i głośne dźwięki motorów niosą się w powietrze.Zerka na Taylor'a później na mnie i ponownie akcja serce zastaje zatrzymana. Zaraz ruszy i nie wiadomo czy wróci. Składa ręce jak do modlitwy, żegna się, ponownie je składa nie odrywając od nas oczu. Kiwa głowa, na co Taylor reaguje tak samo. Ponawiam ruch nie wiedząc o co chodzi. Posyła mi gorące, pełne otuchy spojrzenie i w jednej chwili tracę ją z oczu.Odjechała..zostawiła...przepadła.
-O co chodzi  tym gestem?-pytam od razu kiedy wracam do rzeczywistości
-Podziękowała nam za wszystko-odpowiada z nutką strachu
-Podziękowała?-czy to znaczy..
-No wiesz, ze byliśmy, że pomagaliśmy, gdyby ona..no wiesz...
Nie, nie, nie! Ona tu wróci! Zamknij się Taylor!
-A o co chodzi z tą linką?-ciekawość po raz kolejny zwycięża
-Nie wiesz?-kiwam poziomo głową-Myślałem, że trochę wtajemniczyłeś się w świat [T.I] w końcu spotykacie się ponad tydzień.-po chwili dodaje-Wypadki motocyklistów zazwyczaj są drastyczne, niosą za sobą okropny ból, czasami kalectwo dlatego zakłada się linki na szyje i w przypadku mocnego uderzenia głowa..-zacina się wzdrygają, pewnie wyobraził sobie [T.I] w tej sytuacji
Nie..dłużej tego nie wytrzymam. Serce które jak myślałem znalazło właścicielkę teraz ma je stracić? O nie.
10 minut później jesteśmy na linii mety. Nikt jeszcze nie dojechał. Oni jadą okrężna droga pomiędzy paradą. Kurde a co jeśli [T.I] juz..nie nie! Serce pracuje na najwyższych obrotach. Tak bardzo chce już ją zobaczyć. Uśmiechniętą, radosną. Błagam..niech zaraz przyjedzie.Chodzę w tam i z powrotem co chwile mierząc przerażone spojrzenia z Taylor'em. W jego myśli także wkradają się najgorsze scenariusze. Minuty ciągną się jak wieczność aż w końcu charakterystyczny dźwięk dochodzi do uszu. Są już blisko..za chwile tu bedą..jednak czy wszyscy?
Dostrzegam..zza rogu jako pierwszy wyłania się czarny ścigacz z niezłą prędkością a na niej osoba z czerwonym kombinezonem CZERWONYM! Taakkk...przekracza linię mety a w oczach migocze liczba 53! To ona! [T.I] jest tutaj serce chyba przemieściło się pod tą dawka szczęścia. Ściąga kask, kieruje swój piękny uśmiech w moją stronę. Nie wytrzymam podbiegam tuląc ja do siebie.
-Przez całą drogę myślałam tylko o Tobie-szepta w moja szyję
-Tak strasznie się cieszę, że tutaj jesteś-ściskam ją mocniej radując się jak głupiec
-Może i jesteś moim talizmanem-zaczyna się śmiać a ja za chwile do niej dołączam
Randka..tak. Uwielbiam to a z zwłaszcza z [T.I]. Im więcej się z nia spotykam coraz bardziej uświadamiam sobie, że nie chce wybijać ją z tego świata, ale do niego wkroczyć. Te wszystkie opowiadania, jej błysk w oczach kiedy schodzimy rozmowa na tor związanyz szybkością..na prawdę ją to uszczęśliwia, a ja chce być szczęśliwy razem z nią, wiec za niedługo biorę lekcję od moje dziewczyny i moze razem nocami będziemy przmerzać ulice Londynu? Tego właśnie pragnę tak samo pragnę [T.I].


czwartek, 25 lipca 2013

Zayn

Imagine dla: Zuzik

-Pamiętaj, ze sam chciałeś tu przyjść i jak zjawi się policja to jesteś wmieszany w to razem z nami-poważna mina Taylor'a przyspieszyła pracę serca
Biorę głęboki wdech niepewnie kierując się za przyjacielem.Oczy nie mogą zauważyć każdego szczegółu.Późna godzina daje o sobie znak. Północ. Gdyby nie uliczne latarnie nie widziałbym niczego. Wyostrzam wzrok nie wiedząc dokładnie gdzie mnie prowadzi. Olbrzymi budynek przed nami, a powiedział, ze juz nie daleko. Nagle skręcamy w prawo, a później w lewo, omijamy opuszczony budynek.Stres odpuszcza kiedy chłodny wiatr muska dłonie. W końcu zbliżamy się do rogu i zatrzymuje się. Kurde..aż tyle tego.Otwieram szczerzej oczy, jest ich chyba z 30...40 motorów, o północy, na pobliskim polu.  I oni wszyscy chcąc wziąć udział w tych nielegalnych wyścigach?
'I ja mam być w to wplątany?'-zadaje sobie to pytanie. Mogłem zostać w domu. Kurde..głupi jestem, co nie?
Kolejne kroki zbliżają nasz do mężczyzn.Ubrani w odpowiednie stroje, oddani żwawej rozmowie z przeciwnikami. Inni sprawdzają sprawność motoru, inni go czyszczą, a inni przebierajac się na oczach wszystkich. Dziwne to wszystko..
-Taylor!-lekko wystraszony odwracam wzrok i otwieram szerzej oczy uświadamiajac sobie, że ten głos był kobiecy
-[T.I]!-odpowiada z radością, kiedy śliczna brunetka pojawia się na naszych oczach pomiędzy mężczyznami
Jej oczy, wypełnione radością i lekka nutką niepewności widząc mnie obok Taylora. Zwykłe jeansy i biały top śliczne podkreślają idealna jej figurę.Z gracją, szybkim tempem znalazła się obok nas mocno ściskając ramiona mojego przyjaciela. Kurde..jeśli takie dziewczyny interesują się wyścigami to zaraz wsiadam na motor! Myśl o tym wywołuje płytki oddech.
-[T.I] poznaj to jest Zayn-kobieta przyłapuje mnie na wgapianiu się na nią- Zayn to jest [T.I].
-Hej, miło mi cię poznać-odzywa się swoim anielskim głosem obdarzając lśniącym uśmiechem
Czy ta dziewczyna ma jakieś wady?
-Mi również-w końcu odzyskuje zdolność mowy-Przyszłaś zobaczyć wyścigi?
Oboje wybuchając niepohamowanym śmiechem, a ja czuje jak wstyd wkrada się do serca. Czuje się zmieszany i zdezorientowany. Rozbawienie śliczności trwa znacznie krócej niż Taylor'a.
-Daj spokój, jest nowy-pięść dziewczyny uderza lekko ramie przyjaciela
-Zayn, zabawny jesteś-w końcu chłopak łapie powietrze, no dzięki-[T.I] jest mistrzynią. Nikt z nią nie ma szans-wyjaśnia dalej z rozbawieniem w głosie
-Daj spokój-karci go dziewczyna, a moje serce na chwile się zatrzymuje aby po chwili walić jak oszalałe-Sorki chłopaki,ale muszę iść się przebrać-posyła mi  jego ze swoich gorących spojrzeniem i odchodzi kiedy ja nieruchomieje
-Daj sobie spokój. Ona nie wie co to mężczyzna, co to miłość. Liczą się tylko motory-karci mnie od razu kiedy moje serce bije szybciej na widok dziewczyny ściagającej bluzkę
Kurde jej ciało.. w ogóle się nie krępuje, a moje serce nie wytrzymuje tak pięknego widoku. Ta smukła skórą na którą nasuwa kombinezon w kolorze czerwonym. Nie tylko ja pożeram ja wzorkiem. Robią to wszyscy tutaj obecni, rzeczywiście na wszystkich tak działa.
Z marzeń o naszej przyszłości odrywa mnie głośny dźwięk informujący, jak się domyślam, po szybkich ruchach zawodników do rozpoczęcia wyścigu. Kaski opinają ich głowę, co chwile kiwając głową do siebie, jak mi się zdaję, mówiąc szczęścia nawzajem. To miłe, ale mój wzrok od razu kieruje się ku [T.I].Dopiero teraz zauważam jej strój idealnie komponuje się z czarnym ścigaczem. Zapala silnik, a głośny dźwięk wypełnia powietrze.Przechodzą mnie dreszcze na sam widok tej dziewczyny pędzącej z znaczną prędkością po ulicach. Nie ubierając kasku rusza powoli kierując się nasza stronę.
-Życz mi szczęścia-wypełnione blaskiem oczy kierują się na mnie, kiwam radośnie głową, kurde..jak ta jazda ją cieszy.
I już stoi w odpowiednim pasie na trawie. Dźwięk ponownie się odzywa, a wszyscy wciskają gaz. Spogląda na mnie ostatni raz z wyraźnym uśmiechem i zakłada kask.
-Nic się jej nie stanie...chyba-pociesza mnie nieudolnie Taylor
I kolejny sygnał i już ich nie widzę.  W jednej chwili piasek po którym mknęli uniósł się w powietrze zaślepiając wszystkich widzów, w ostatnich chwili zerknąłem na bak widząc liczbę 53.
'Oczami [T.I]'
-Cos dla Ciebie-krzyczy współlokatorka-Zostawiam na komodzie- w jednej chwili staję obok niej chwytając kopertkę w dłonie. Lekka wypukłość wbija się w moje palce kiedy pospiesznie ją otwieram. Podekscytowana najpierw chwytam niewielką karteczkę.

'Mam nadzieję, że ci się spodoba. Będzie pasować do motocykla. xoxo'

Ale, że się nie podpisał? Pospiesznie wyjmuję,jak się okazuje breloczek z liczbą 53. Uśmiech od razu się poszerza na tak niewielka, ale jakże słodką rzecz. Powoli obraca się wokół a ja z tyłu dostrzegam imię 'Zayn'. To on? Chłopak, który w ogóle nie zna się na motocyklach przysłał mi taką rzecz? Miło..ale ja nic do niego nie czuję. Urzekł mnie jego uśmiech i oczy, ale to wszystko..myślę, że zostaniemy przyjaciółmi i to wszystko.

Jeśli chcecie mogę napisać wam druga część tego imagina.
Decyzja należy do was czy to rozwinąć czy zostawić Zayn'a z ta przelotną
'miłością' 
Piszcie w komentarzach ♥

Louis

Imagine dla: Nessi2 < 3

-Cholera!
Przeklinam się w duchu po raz kolejny słysząc dźwięk sms'a. Myślałam,że jak włożę go do piórnika nie będzie mi przeszkadzał w lekcji po tym jak wkurzyłam się czując wibracje w kieszeni. Doskonale wiem kto jest jego nadawcą a ja teraz nie mam wielkiej ochoty oglądać Louis'a. Ale z drugiej strony..Boże to jest takie dziwne. Moje serce wypełnia tęsknota, której nie mogę zatrzymać, a za chwile jestem tak wściekła, ze rozwaliłabym każdą rzecz blisko mnie.
I kolejna wibracja. Nerwy dają o sobie znak. Pewnie uzbierała się już paręnaście tych sms'ów. Nie chce ich czytać. Próbuje się skupić na lekcji historii, ale przed oczami mam słowa Louis'a. 'Nie mogę doczekać się kiedy Cię zobaczę xoxo', 'Kocham Cię'. Właśnie dzisiaj go spotkam i nie jestem pewna czy mam się cieszyć, czy nie. Rozum podpowiada, że trzeba wyjaśnić tą sytuację,ale boję się. Że nie pójdzie po mojej myśli, że nasz związek się zakończy,ale przecież tak bardzo go kocham.
-Przepraszam, mogę wyjść?-odzywam się przerywając nauczycielowi nie mogąc dłużej wytrzymać głosu telefonu
Prawie niewidocznie kiwa głowa, a ja już biorę głęboki oddech stojąc za drzwiami klasy.Otwieram oczy i az podskakuje w miejscu widząc przed sobą rozbawionego Tomlinson'a.
-W końcu je otworzyłaś. Kocham je-uśmiecha się szczerzej zbliżając pełne usta od moich
Choć pragnę je odsunąć, porozmawiać, w serce nadal kryje się wściekłość, nie potrafię mu się oprzeć i z namiętnością odzwajemniał pocałunek. Kocham te nasze pierwsze zbliżenie po rozstaniach. Są zupełnie inne. Takie spragnione, przepełnione tęsknotą, motyle w brzuchu od razu szaleją z dwojona siłą, a ciało oddaje się kontroli jego dotyku. Przyjemny ból rozprowadza się na całe ciało, kiedy przygryza dolna wargą chcąc przytrzymać mnie dłużej przy sobie.
-Mam jeszcze lekcję-mamrocze mu w usta
-Ale ja Cię nie puszcze-uśmiecha się uwalniając mi wargę
-Louis..proszę-głos brzmi prawie błagalnie
Niechętnie puszcza mnie, a ja posyłając przyjazny uśmiech kieruję się do drzwi.
-Kocham Cię-jego głos wypełnia korytarz, a kilka par oczu uczniów kierują się w naszą stronę
Nie lubię być w centrum uwagi,ale w tej chwili, te oczy wbijające się we mnie. Nie widzę nic innego poza nimi.
-Ja też Cię kocham-szeptam prawie bez głosu,ale na tyle, aby usłyszał
Szerokim uśmiechem, palącym wzrok odprowadza mnie aż do momentu kiedy znajduje się w klasie. Czerwienie się lekko czując wzrok innych, ale zaraz jak siadam na swoim miejsce czułe złość. Na siebie! Kurde..jak on na mnie działa, miałam z nim porozmawiać, jestem na niego wkurzona, a przed chwilą potrzebowałam tylko jego ramion aby zapomnieć o całej sprawie. Dlatego właśnie boję się ten rozmowy. Wiem, ze wystarczy, że obdarzy mnie tym swoim seksownym spojrzeniem a ja mu wybaczę, ale przed oczami mam pełno zdjęć mojego kochanka z inną dziewczyną w klubie. Przepełniają one internet.
Wiercę się na siedzenia czekając końca lekcji. W głowie co chce pojawia się nowy plan, odpowiednie słowa do nadchodzącej poważnej rozmowy. Kiedy stwierdzam, że jestem na nią gotowa dzwonek wypełnia cały budynek.Jedną noga przekraczam  próg, a moja ręka już unieruchomiona jest w mocnym uścisku.Od razu odczuwalna fala gorąca odgaduje chłopaka. Serce przyspiesza z każdym krokiem dobrze wiedząc, ze tylko minuty dzielą nas od rozmowy. Wybiegamy na piękny, zielony trawnik,a słońce od razu uderza w moje ciało.
-Stój-wciskam mocniej nogi w ziemie zatrzymując go siłą
Odwraca się zdezorientowany, a mój oddech w jeden chwili staje się płytszy. Tak starasz się boję tej rozmowy, moze ona wszystko pomieszać,ale trzeba to wyjaśnić.
-Dlaczego się tak zachowujesz?-pytam biorąc głęboki oddech
-Ale jak?- uśmiech nie może zejść z jego twarzy-Wiesz, że tęskniłem za Tobą i chce spędzić jak najwięcej czasu razem-dodaje z lekkim smutkiem w oczach
-Dlaczego tego unikasz? Obiecałeś mi, że jak wrócisz to o tym pogadamy..to boli Lou-nie panując nad głosem zaczyna drżeć
-Nie unikam-przybliża się chwytając mocno moja talię, głośno zaciągam się powietrzem-Uważam, ze to nie potrzebne, to była znajoma Niall'a, chciała trochę potańczyć więc się zgodziłem i tyle. To media zawsze wszystko wyolbrzymiają i prawdą jest tylko to, ze byliśmy w klubie, ale nie dodali że była tam też Niall, Zayn i Harry.Następnym razem ich nie słuchaj,tylko mi o tym powiedz-wsłuchuje się w każde jego słowo, a wzrok się wyostrza, przepełniony jest szczerością-Kocham Ciebie i tylko Ciebie. Nie obchodzą mnie inne dziewczyny-uśmiech którym mnie obdarza, od razu niweluje złość, wiedziałam, ze tak będzie
Uśmiech jest moja jedyną reakcją..dlaczego w ogóle mogłam pomyśleć że coś ich łączy, jak codziennie mówi mi, ze mnie kocha. Głupami jestem, a serce od razu czuje ulgę.
-Idziemy do parku?-kiwam pozytywnie głowa rozkoszując się jego obecnością


Przepraszam Was bardzo,ale nie zrobię drugiej części 
poprzedniego imagina z Liam'em.
Przepraszam, musicie wybaczyć ♥

środa, 24 lipca 2013

Liam

Imagine dla: Patty
Imagin ma trochę inna formą niż do tej pory, bo cały będzie w formie LISTU.
Piosenka obowiązkowo!

Drogi Liam'ie..
a może powinnam napisać 'moja miłośc' sama już nie wiem, bo do końca nie jestem pewna, jakimi uczuciami się teraz darzę.Chociaż nie! Wiem..dalej Cię kocham ale zarazem nienawidzę.Dziwne połączenie, prawda? Ale przejdę do sedna i postaram się żeby było krótko bo już nie potrafię powstrzymać łez. Dlaczego w ogóle to pisz? Bo wiem, ze nie potrafiłabym powiedzieć Ci tego prosto w oczy. Ostatnio kryją one tyle złości choć i tak wyglądają pięknie. Nie rozumiem dlaczego tak wszystko i to w tak krótkim czasie się zmieniło. Dlaczego Twoje czułe słówka zamieniły się ignorowanie? Dlaczego? Albo wiesz...może nawet nie chce znać odpowiedzi. Wiem, że bardzo by mnie to zabolało,ale w przeciwieństwie do bólu który czuje teraz wiem, ze będzie on niczym.Właśnie ból. Nawet nie wiesz ile mi go zadałeś.
Właśnie wpatruję się w twoje zdjęcie. Te błyszczące oczy, rozciągnięte w szerokim uśmiechu wargi..byłeś taki szczęśliwy, wesoły, zabawny kiedy się spotykaliśmy. Tęsknie za tym i łzy aż same wkradając się do oczu na samą myśl że już nigdy Cię takiego nie zobaczę, że juz w ogóle Cie nie zobaczę. Tak właśnie..Liam ja odchodzę. Nie potrafię dłużej tkwić w twoim ramionach, które nie maja ochoty mnie ściska. Nie umiem rozpływać się pod bez uczuciowym spojrzeniem. Nie wiem co jest tego przyczyna. Czy jesteś tak dobrym aktorem, czy po prostu nasza miłość wygasła, ale tylko jedno pytanie. Dlaczego tego nie powiedziałeś? Dlaczego nie stanąłeś ze mna twarzą w twarz? Ok rozumiem..może się bałaś, bo ja też zakrywam się ta zapisaną kartką, ale może właśnie list byłby dobrym pomysłem? Co stało się z twoimi wyznaniami miłości? Kiedy ja je mówiłam, obdarzałem mnie uśmiechem, kochałam go,ale nie takiego, był pozbawiony jakichkolwiek uczuć..chociaż nie, jak sobie przypominam skrywał ból. Aż tak bardzo Cię raniłam? Czym?
Trochę się rozpisałam,przepraszam, ale to dlatego że nie potrafię tego zrozumieć. To dzieję się tak szybko. Z  dnia na dzień nasz związek zastygał kiedy ja kochałam Cie całym sercem. Nie potrafię zniszczyć naszych zdjęć, za dużo dla mnie znaczysz..i nawet nie wiesz ile cierpienia zadaje mi ten list. tak bardzo chciałabym Cie teraz przytulić, oddałabym wszystko aby poczuć twój zapach, oddalić się z tobą w piękna krainę pocałunku..obraz mi się zamazuję przez te łzy, ale chce tylko wyjaśnienia.Co takiego się wydarzyło?
'Zawsze będziesz moja. Nigdy Cię nie zostawię'-pamiętasz jak wypowiedziałes te słowa? Ja tak..do dzisiaj i jestem pewna, że nigdy ich nie zapomnę.To właśnie wtedy Ci w pełni zaufałam. Dlaczego łamiesz  tą obietnicę, dlaczego łamiesz serce? Mówiłeś, że jesteś jego właścicielem, dlaczego wiec pozwalasz mi cierpieć? Dlaczego nie podejdziesz i powiesz, że wszystko będzie dobrze. Czemu jesteś aż tak okrutny?
Słucham Twojej muzyki i wiesz co..nie mogę oddychać przypominając sobie jak na koncertach dedykowałeś mi te najpiękniejsze słowa. Wtedy czułam się dla Ciebie ważna, jakby ktoś przychylał mi nieba, a ja mogę dotknąć gwiazdy którą jesteś Ty.
Żołądek się ściska na sam widok ciebie cierpiącego kiedy patrzysz na mnie. Mój obraz stał się dla Ciebie męczarnią, a dotyk obrzydzeniem, a przecież twój widok był dla mnie energią, powodem aby się uśmiechać, więc możesz sobie tylko wyobrażać jak się czułam kiedy go zabrakło..
Musze kończyć, bo sam sam widzisz kartka robi się już mokra, a długopis nie chce pisać. Mam tylko nadzieję, że zastanowisz się choć na chwile jak bardzo moje serce bolało kiedy się tak zachowywałeś. Proszę..nie szukaj mnie. Wiem, ze chodzi Ci to teraz po głowie. Wiem jaki jesteś, znam twoje myśli w końcu po roku związku zna się osobę, którą się kocha. Nie pytaj przyjaciół, ani rodziny oni nic nie wiedzą.  Chciałam abyś wiedział, że od kiedy Cie spotkałam wiedziałam, że nie zostaniesz mi obojętny i tak będzie do końca życia, ale widać teraz twoja 'miłość' do mnie przeszła na mnie. Nie daję razy. Nie chcę Cię ranić swoim widokiem więc po prostu odchodzę, mam nadzieję, ze właśnie tego chciałeś..Żegnaj na zawsze Liam.

Wiem imagin jest beznadziejny..miał być smutny, 
ale ja nie potrafiłam go napisać, bo tak strasznie cieszę się, 
że pobiliśmy rekord wyświetleń teledysku!
Kocham Was ♥

wtorek, 23 lipca 2013

Zayn

Imagine dla: Alex

-Na serio..-już nie mam siły, mówię do słuchawki-Impreza była zajebista-odruchowo oblizuje wargi czując naglą suchości w buzi, zbyt dużo alkoholu-Na pra..-nie dokańczam gdyż głosy dźwięk dzwonka roznosi się po mieszkaniu-Zadzwonię później, pa.
Pospiesznym krokiem mierze do drzwi, uchylając je ukazuje mi się wysoki Blondyn, z ciemnymi niebieskimi oczami, jednak to nie na tym zatrzymuje się mój wzrok. Wbijam go w piękny, duży, czerwony bukiet róż, który delikatnie ściska w swoich dłoniach doręczyciel.
-Panna [T.N]?
-Tak-odpowiadam nieśmiało marszcząc brwi
-To dla Pani-nie potrafię nie odwzajemnić jego uśmiechu
Lekkie słyszalne 'dziekuje' wkrada się na moje wargi kiedy zamykam drzwi.Nie odrywając wzorku od przyjemniej pachnących róż kieruje się w stronę kuchni. Oczy w drodze próbują znaleźć karteczkę. Tracę nadzieje, ze dowiem się od kogo ten prezent, ale w tym czasie niewielki skrawek papieru mieni się w moich oczach. 'Piekne kwiaty dla pięknej kobiety' odczytuję napis i odruchowo odwracam się za siebie, jakbym miała znaleźć tam prezento dawcę. Ale jak? Jak jestem sama w domu, a z salonu słychać muzykę lecącą z telewizora. Jakże oklepany tekst, ale przyprawia mnie o uśmiech i szybsze bicie serca. Przywołuje się szybko do rzeczywistości zadając sobie najważniejsze pytanie: Kto jest nadawcą? Szybko przeszukuję odpowiedniego mężczyznę poznanego mi w ostatnich dniach, ale żadnej nie wydaje na tyle romantyczny aby zrobić coś takiego.Chwytam kwiaty, odstawiam do wazonu dalej nie mogąc pojąć kto zdecydował się na ten gest. To słodkie, tajemnicze i wkurzające jednocześnie. Cieszę się, że w końcu ktoś mnie zauważył, aż gęsia skórka wkrada się na ciało, ale mógł się podpisać, albo przy najmniej podać jakaś wskazówkę. Intensywnej wpatruje się w charakter pisma, ale po raz kolejny nikt nie przychodzi mi do głowy. To wnerwiające.
Pragnę na chwile się od tego oderwać, dlatego wystukuje numer dziewczyny z która rozmawiałam zanim otrzymałam prezent.
-Mam do ciebie pytanie-mówię zaraz po tym jak słyszę jej krótki 'halo'-Czy wczoraj ktos mówił Ci, ze mu się spodobałam albo coś?
-Nie, chyba nie-dodaje po chwili zastanowienia
I wtedy ogarnia mnie przerażenie, otwieram szerzej oczy zastawiając się skąd wziął mój adres.Podskakuję z krzesła kiedy ze starszych myśleń wyrywa mnie ponowny dźwięk dzwonka. Przyspieszony oddech prowadzi do drzwi. Zamykam na chwile oczy potrząsając głową, wymuszając uśmiech kiedy chwytam klamkę.
-Cześć śliczna-męski głos otępia moje uszu tak samo jak wzrok kiedy w   progu pojawia się Zayn Malik
Tak..ten Zayn Malik, którego nie widziałam tyle czasu. Ponad dwa lata..ostatnio żegnaliśmy się kiedy wylatywał do Londynu. Później nasz kontakt się urwał, brak czasu-główny powód.
-Z-Zayn?-jąkam się z pytaniem
Nie wierze..to na prawdę on., ten uśmiech, rozbawianie w oczach. Nie da się go pomylić. Tak bardzo się zmienił. Zdecydowanie wyprzystojniał.
Zanim się odezwał już wtulałam się w jego ramię. Czując jego dotyk czułam się tak...inaczej. Jakbym była najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
-Podobały Ci się kwiaty?-pyta kiedy się niechętnie od niego oddalam
-To ty?-pytam z otworzonymi szeroko oczyma
-Tak-śmiech nie potrafi rozstać się z jego głosem
-Debilu-uderzam go lekko w ramię-Przestraszyłam się..myślałam, ze ktoś mnie śledzi.
-Tak, ja..-unosi śmiesznie brwi jak to miał z zwyczaju, a ja jak zawsze wybucham śmiechem
-Typowy bad boy-mowie podczas dużej dawki radości
-Stęskniłem się za Toba-jego głos poważniejsze z wyraźnym smutkiem kiedy spotyka moje oczy
-Ja też-i znowu czuję go w swoich ramionach.
Tak długo się nie widzieliśmy, juz zaczynałam się przyzwyczajać do tej tęsknoty za Zayn'em. Aż do dzisiaj. To chyba najlepszy dzień w moim życiu. Wahania nastrojów, ale jak mam mieć takie niespodzianki na końcu.,.chce więcej!

Może zdjęcie nie pasuje trochę do historii ale Zayn wyglądu tu tak sakdhsjafhadsjfhkds
Dobrze wiem, ze wiecie skąd pochodzi to zdjęcie.
Kurde widzieliście już teledysk...
kurdeee! ja nie mogę!
Cały czas się śmieję i jaram się bo bratu też się spodobał
hahaha kocham tak cholernie tych debili ♥

poniedziałek, 22 lipca 2013

Harry :)

Imagine dla: Ann 

-Pij, zaraz przyniosę Ci kolejnego-głos przyjaciółki z łatwością przekrzykuje muzykę
-Zaraz..-zastanawiam się chwile z wytężona siła,gdyż alkohol co chwile przywołuje mnie na inne tory myślenia-Czy ty chcesz mnie z kimś umówić?
-Nie..-przeciąga zadowolona- Czemu tak myślisz?
-Bo za każdym razem stawisz mi drinki jak ma ochotę mnie wyswatać-mówię zabierając głębokie wdechy, aby dotarły aż do płuc, kiedy zamykanie oczy wiąże się z zawrotami głowy
-Wcale, że nie.
Już mam wyrazić swoje zdanie kiedy męski głos dochodzi do uszu, a dwie postawne sylwetki stoją nad naszym stolikiem.Nie zerkam w górę.
-W końcu jesteście-przepełniony podekscytowaniem głos kobiecy miesza się z głośną muzyką
Alkohol po raz kolejny rozpływa się w mojej krwi. To on nadaje mi odwagi kiedy zerkam w górę obserwując najpiękniejszy widok jaki do tej pory widziałam.Zielone oczy, błyszczące jasnym blaskiem z pod długich, gęstych rzęs. Kręcone włosy delikatnie opadają mu na czoło, które od razu ręką przeczesuje w górę. Wciągam głośno powietrze kiedy nasze spojrzenia się spotykają, a słodkie dołeczki w policzkach odbijają się obrazem przed moimi oczami.Biała koszula rozciągnięta wokół szyi uwydatnia tatuaże, które od razu pociągają mnie w jego stronę. Opina się idealnie na mięśniach pracujących podczas oddychania. On nie jest przystojny, jak każdy inny. On jest piękny!
-[T.I] chciałbym ci przedstawić Harry'ego, Harry to jest [T.I]-wskakuje na nas palcem kiedy nasze spojrzenia się nie odrywają
Nieśmiało wyjmuje rękę w moja stronę, choć nie słyszę jego głosu wyraźnie widzę usta formujące się w krótkie 'hej'.Odwzajemniam gest z szerszym uśmiechem nie wiedząc dokładnie czemu. Pewnie to ten alkohol.
-To ja idę po drinki-mruga do drugiej kobiety starając się abym nie zauważyła
Biorę głęboki wdech i ponownie wbijam wzrok w chłopaka siedzące obok mnie. Jego spojrzenie..mmm..to chyba tak się patrzy na osobę, która się podoba. Zaraz co?
-Nie, ja już dziękuję-odpowiadam szybko odsuwając od siebie pustą już szklankę, zamykając na krótko oczy aby przywołać myśli i ciało do odpowiedniego stanu
Nie chce tego spieprzyć, Harry jest na prawdę przystojny.
-Ja stawiam-po raz pierwszy słyszę głos 'mojego' idealnego chłopaka według mojej przyjaciółki
Rozpływam się. W podświadomości cała sala staje się pusta, muzyka ucicha, a ja wpatruje się w jego oczy, intensywnej zmieniają swoje barwy na zacznie ciemniejsze.Czy to pożądanie? Nie chce się zbudzić ze snu na jawie.
-To bardzo miłe, ale myślę, że kolejny drinki nie wpłynie dobrze na mój organizm-lekko się skrzywiam co od razu prowadzi do śmiechu zielonookiego
-Nie będę namawiał-ten jego uśmiech..kurde niech przestanie, bo za chwilę się na niego rzucę
Serce przyspiesza do najszybszych rytmów kiedy delikatnie gładząc moją rękę, przysuwa gorące wargi do płatka ucha.
-Zatańczysz?-jego chrypka dopiero teraz dociera prosto do serca
Dreszcz przechodzi przez ciało, poruszając narządy o których nawet nie wiedziałam kiedy mocnym uściskiem prowadzi mnie na parkiet.Chwile później tkwimy w swoich ramionach. Kurde..jak on pachnie. Zaciągam się jego zapachem odwzajemniając ciepły dotyk. Drżę czując jak wargi, których chce dotknąć zbliżają się ponownie do ucha.
-Wiem, że zostałaś w to wplątana tak samo jak ja-uśmiecha się,co przyprawia mnie w osłupienie, ale zbieram sie na odwagę
-Ale wyjątkowo, podoba mi się-próbuje brzmieć jak najbardziej poważnie i seksownie zarazem
-Mi też, ale nie chcę dawać im tej satysfakcji, że się im udało-nie odciąga ust od płatka którego delikatnie muska
-Harry...czytasz w moim myślach-nie mogę powstrzymać śmiechu-Więc idę do nich i wychodzę, a ty dopiero za chwile-rzucam szybko oddalając się z wyraźnym uśmiechem
-Weźcie go ode mnie..jest jakiś...ugh..-krzyczę w stronę przyjaciół wybiegając z klubu, od razu kierując spragnione jego widokiem oczy w stronę drzwi. W końcu się w nich pojawia, szukając mnie wystraszonym wzorkiem, lecz kiedy się spotykamy, promienieje radością, az się odzywa.
-Więc idziemy na inną, kolejna imprezę.
I kolejną, kolejna następną i jeszcze jedną, jednak kolejna nie okazała się wyjątkowa. Trafiliśmy do tego samego klubu co przyjaciele. Widząc nad razem choc się 'nienawidzimy'musieliśmy powiedzieć prawdę o naszym związku. Tak...związku..bo chyba tak można nazwać osoby, które trzymają, się za ręce, nie potrafią wytrzymać dnia bez swojego widoku, tęsknią za własnymi uśmiechami. Może jeszcze nie zostały wypowiedziane te dwa najważniejsze słowa, ale moje serce już nie może się doczekać dzisiejszego wieczoru, kiedy w końcu postanowi wypchać te słowa na zewnątrz.


niedziela, 21 lipca 2013

Harry

Imagine dla: Cherry 

Owinęłam się szczelniej kocem, kiedy zimny powiew dotknął ciała. Z czasem płaski parapet stał się niewygodny, dlatego nie obeszło się bez ciągłych poprawek aby poczuć się komfortowo. Niebo w ogóle nie przybrało innej postaci przez cały dzień. Długie godziny zajmowało zachmurzenie, dlatego tak wcześnie zrobiło się ciemno. Jedynie malutkie lampki oświetlały okolice abym mogła się w niej pochłonąć.Schowałam na chwile twarz w ciepłym kocu na kolanach, aby choć na chwile oderwać się świata rzeczywistego, ale nie trwało to długo. Ciepła dłoń, dotyk tak dobrze mi znany dotknął nieodkrytego ciała na karku.Podniosłam się z uśmiechem od razu odnajdując zielone oczy.
-Nie zimno Ci?-zabrzmiał opiekuńczy głos Harry'ego
Pokręciłam przecząco głową rozkoszując się przyjemnym dotykiem chłopaka, który usiadając bok oplótł mnie w talii.Nie sądziłam, że ten parapet jest takie wielki kiedy lekko przesuwając mnie do przodu, bez problemu opuścił nogi po obu stronach mojego ciała.Uśmiechnęłam się szeroko kiedy plecy idealnie opadły na twardy tors Harry'ego. Przekręciłam się z wyraźnym nie zadowoleniem kiedy odkrył ciało przyjemnym kocem.
-Spokojnie-wyszeptał
Z zaciekawieniem analizowałam każdy jego ruch, kiedy przeciągnął ciepły materiał sobie przez plecy naciągając go przede mnie tak, żeby nie pozostawić żadnej szczeliny.
-To mi się podoba-lekko zamruczałam z zadowolenia uświadamiając sobie jak blisko znajduje się ciało chłopaka
Pogłębił swój uścisk kładąc głowę na moim prawym ramieniu. Jego oddechy był tak nieregularny kiedy obróciłam się w jego stronę,aby złożyć delikatny pocałunek na czubku jego nosa. Chichot w jednej chwili ustał kiedy przywarł swoimi gorącymi ustami do moich spragnionych warg.Wyczułam uśmiech przez pocałunek kiedy delikatnie opuszkami palców dotknęłam jak się okazało wrażliwej skóry policzka chłopaka.Opadłam delikatnie na gorąca skórę klatki piersiowej, zaciąganie się zapachem jego perfum. Zamknęłam oczy rozkoszując się lekkimi muśnięciami Harry'ego na mojej skórze. Zwinnym ruchem podwinęłam palce, czując zimną kroplę uświadamiając sobie, że stopy nie znajdują się pod materiałem koca.
-Chyba zaraz będę padać, wejdziemy do środka?-zanim skończyłam zdanie mocny deszcz zadął odbijać się od płytek na tarasie
Szybkim ruchem kolana znalazły się pod brodą. Zareagowałam jakbym bała się kropelek deszczu. Cichy śmiech zaraz obok ucha wprowadził mnie w lekki stan wstydu. Dlaczego w ogóle się tak zachowuje?
Nogi chłopak dotknęły ziemi, co znacznie mnie ucieszyło. W końcu możemy wejść od domu uciekając do ciepłego zakątka domu.
-Ej..ale co ty robisz?-zapytałam z nie zadowoleniem kiedy kierował moje ciało na środek tarasu
-Zawsze chciałem to zrobić-jego niski ton głosu coraz bardziej mnie podniecał
Mocno chwycił za biodra, szybki niwelując odległość pomiędzy naszymi klatkami. Serce zabiło szybciej kiedy spotkaliśmy się wzrokiem. Nie potrafiłam się oderwać od tak pięknego widoku. Delikatne krople moczące jego loki, wypełnione blaskiem oczy, dopełniające się lekko widzialnymi stróżkami na policzkach. Wyglądał tak pięknie. Nie zważałam na deszcze kiedy zaczęliśmy poruszać nogami w rytm muzyki lecącej w tle. Krople spadały z coraz to większą częstotliwością, ale oddałam się tej chwili. Rozpłynęłam się w jego dotyku kiedy wtopił swoja głowę, w zagłębienie pomiędzy ramieniem a szyją. Motyle w brzuchu zawsze szaleją przy naszym bliskim dotyku,ale teraz czułam to z podwojona siłą.Czułam się jak w jakimś filmie, gdzie zakochani odrzucała rzeczywistość, aby tylko oddać się swojemu mocnemu uczuciu.
-Tak bardzo Cię kocham-wyszeptał nie odrywając warg od skóry
Tak bardzo chciałam mu odpowiedziec, ale nie mogłam. Swoim dotykiem paraliżował całe ciało, a ja nie chciałam przerywać tak romantycznej chwili, której ostatnio nam brakowało.

Nie mogłam oprzeć się temu zdjęciu :D

sobota, 20 lipca 2013

Niall :)

Imagine dla: Lolls 

-No pewnie, że przyjdę-zapiszczałam do słuchawki czując jak serce zaczyna walić jak oszalałe pod zbyt duża dawką szczęścia
-Ok, to bądź o 19-dodała nieco zszokowana, ale ucieszona moja reakcją przyjaciółka
Po raz kolejny pisnęłam jak małe dziecko uświadamiając sobie, że będę w tym samym domu co Niall, chłopak który od dawna zawładnął moim sercem niestety bez wzajemności. Ale sama myśl, że Alex zaprosiła mnie do domu kiedy jej rodzice wychodzą na jakieś urodziny tylko podwyższyło temperaturę mojego ciała. Będę mogła spojrzeć w błękitne oczy, które bez wyjątku zawsze potrafią zawrócić mi w głowie. To chyba będzie najpiękniejszy wieczór w moim życiu.
Szybko otworzyłam szafę w poszukiwaniu odpowiednich ciuchów,aby nie zostawiać to na ostatnią minutę. Od razu w głowie pojawił się pomysł na delikatny makijaż, oraz fryzurę, która będzie przedstawić wysokiego koka. Tętno przyspieszało z każda minuta przybliżającą mnie do przekroczenia progu domu Horan'ów. Czasami zastanawiałam się po co ja w ogóle się nim jak jaram w końcu Niall postrzega mnie tylko jako przyjaciółke swojej siostry..nic więcej.Poza krótkimi rozmowami, które zazwyczaj toczyły się w temacie jego siostry i krótkich 'cześć' nie mamy ze sobą żadnych kontaktów. Ale mój tata zawsze powtarzał, że trzeba wierzyć i walczyć do końca, dlatego właśnie się nie poddaje.
Drżąca ręką chwyciłam komórkę zerkając na zegarek. Parę minut przed 19 więc założyłam strój i podniecona wyszłam z domu. Niedaleko droga do domu przyjaciółki minęła w ekspresowym tempie kiedy myśli ciągle krążyły wokół jednego chłopaka.Nie mogłam się doczekać kiedy zobaczę te blond włosy jak zwykle niedbale ułożone.
-Hej-przywitałyśmy się równo z Alex wybuchając przy tym śmiechem kiedy otworzyła drzwi
Pospiesznie weszłam do środka rozglądając się nerwowo po pomieszczeniu, niestety żadna osoba nie przykuła mojej uwagi..może dlatego, że mieszkanie w tej chwili wypełniałam tylko ja i Alex.
-Mmm..gdzie jest Niall?-zadałam pytanie po prawie godzinnej rozmowie
-Wyszedł gdzieś z kumplami-odezwała się przyjaciółka sprawiając mi tym okropny ból
Choć dalej prowadziłyśmy żwawą rozmowę nie potrafię powiedzieć na jaki temat. Ciągle myśli zabiegały wokół Niall'a.Zanim się spostrzegłam doprowadziły one do pokoju Blondyna, choć szukałam łazienki. Kiedy oczy szybko penetrowały pomieszczenie, oczy zatrzymały się na gitarze klasycznej stojącej w rogu pomieszczania. Zmarszczyłam brwi intensywnej przyglądając się ciemnemu markerowi ułożonemu w imię właściciela. Usiadłam na kraju łóżka próbując delikatnie poruszyć strunami. Spokojne je drgania wciągnęły mnie w zamyślenie i mocniejsze uderzenia.
-Nie jest nastrojona.
-Właśnie wiem..chciał..-utknęłam w zdaniu uświadamiajac sobie kto wypowiedział te słowa
Opierał się o framugę drzwi pięknie napinając mięśnie kiedy wpatrywałam się w jego lekki uśmiech pojawiający się zaraz po tym jak spotkał się z moim lekko przestraszonym wzrokiem.Wolnym, seksownym jak zawsze krokiem zbliżył się zabierając gitarę muskając lekko moją skórę, która od razu zareagowała gęsią skórą pod przyjemnym dotykiem. Zastygłam czując jak serce przyśpiesza ruchu kiedy lekko muskając struny nadawał im odpowiedniego dźwięku. Napinające się bicepsy od razu sprawiły przygryzienie wargi. Zacisnęłam nogi czując napływające pożądanie. Wstał ponownie zbliżając się z wyraźnym uśmiechem, który okazał się zaraźliwy. Oplótł mnie ramieniem, szybko niwelując przestrzeń pomiędzy moimi plecami a swoja klatką piersiową.Pisnęłam bezdźwięcznie czując ciepło jego ciała.Ścisnął lekko palce na strunach, na odpowiednich progach biorąc drugą w prawą dłoń. Żyła na szyi zapulsowała czując jego ciepły oddech.
-Musisz uderzyć-rozbawienie uwydatniło się w jego głosie kiedy delikatnie ustami musnął płatek mojego ucha
-W-wiem-zadrżałam nie czując się zbyt pewnie przy jego bliskości
Siła która jeszcze chwile temu miałam odeszła w zapomnienie, a ciało poddało się jego ruchom, kiedy mocno chwycił rękę wydając z niej muzykę swojej ulubionej piosenki. Zadrżałam pod wpływem jego silnej dłoni.
-Umiem grać-odezwałam się zbierając się kilka minut
-Przepraszam...-od razu się odsunął, a serce wypełniło się tęsknotą za jego dotykiem-Myślałem, że nie umiesz i chcesz par lekcji.
-Ale wiesz..-uśmiechnęłam się nagle czują energię pod wpływem głębokiego wzroku chłopaka-Zawsze możesz mnie podszkolić.
Nasze śmiechy wypełniły pomieszczenie, a ciepło jego ciała od razu dało się wyczuć kiedy ponownie usiadł obok mnie. Kurde..czy on musi być aż tak przystojny? Uśmiechnął się w zadowoleniu kiedy wydałam inny dźwięk już całkiem sama. Błękitne, pięknie oczy obróciły się w prawo. Dzieląca nas kilkucentymetrowa przerwa od razu zniweliczyła uśmiechy, kiedy wzrok spoczął na naszych ustach. Chwile później już tkwiliśmy w namiętnym, delikatnym pocałunku pobudzającym motyle w brzuchu. Czułam się jak w siódmym niebie.
-Przepraszam-wydukał zmieszany -To nie powinno się stać. Nie chce cię przestraszyć,ale od dawna chciałem to zrobić-poszerzył oczy kiedy uświadomił sobie co powiedział
-Mi się podobało-lekko się zaśmiałam kiedy jego oczy wróciły na drogę pełną pewności siebie


piątek, 19 lipca 2013

Louis :)

Imagine dla: Eti

Gorący piasek zaczynał drażnić stopy. Mimowolnie podwinęłam palce mając nadzieję, że choć trochę ulżą w zbyt dużym gorącu. Ręce mocno zaciśnięte na piersi wpatrujące się w uśmiechniętego Louis'a po szyje w wodzie. Przed oczami rozciągała się jasno błękitna woda, w której odbijające się promienie słoneczne oświetlały przystojnego chłopaka. Na plecach czułam chłodny, przyjemny powiew wiatru poruszany przez dziesiątki drzew, które otaczały niewielki domek, aktualnie zamieszkujący przez dwoje zakochanych ludzi, którzy w końcu postanowili spędzić trochę czasu sami, w totalnym odludziu.
-Nie, nie wejdę-zaprzeczyłam kiedy po raz kolejny Louis wyciągnął rękę w moim kierunku
-No proszę Cię kochanie-zabrzmiał jego błagalny ton z małym trudem w wodzie robiąc parę kroków do przodu
-Nie, bo będziesz mnie chlapał -dodałam z oburzeniem
-Nie będę skarbie-głos przepełniony był szczerością, ale uśmiech nieco go zdradzał
-Obiecujesz?-zapytałam niepewnie wiedząc, że nie mam już szans kiedy stanął na przeciw mnie
-Tak, chodź-miękki usta obdarzyły mój policzek, chwycił rękę w mocnym uścisku prowadził do zimnej wody
Zadrżałam lekko czując kontakt fizyczny w wodą. Zaśmiał się cicho prowadząc mnie do przodu, aby przybliżyć moje ciało kiedy objął mnie prawą ręką w talii. Mocniej ścisnął lewą dłoń składając delikatny pocałunek na wrażliwej szyi. Uśmiechnęłam się, rozpływając jednocześnie czując ciepły oddech na płatku ucha. Od razu fala gorąca oblała całe ciało, nie wiedziałam czy to od słońca, czy jego dotyku. Zapominając o tym nie zauważyłam kiedy moje biodra zanurzyły się w wodzie, ale ciepły dotyk nie ustał.
-Dalej nie idę-mocno wcisnęłam nogi w mokry piasek pod wodą
-Jeszcze trochę-szepnął swoim niskim głosem, dobrze wiedząc, że doprowadza mnie tym do szaleństwa
Czując błogość, oddałam mu się robiąc kolejne kroki do przodu. Usłyszał wyraźny kontrast pomiędzy zimna wodą, a rozgrzanym ciałem, które potrafił rozgrzać jednym muśnięciem, kiedy zapiszczałam.
-Obróć się-muskał moją skórę kiedy powolnym krokiem stanęłam na przeciw niego
Od razu uśmiech zagościł na twarzach, kiedy pełne pożądania oczy spotkały się w zaiskrzonej drodze. Ta głębia, którą kryje, którą co chwile mogę bardziej poznawać, jeszcze bardziej mnie kręci. Znacznie ciemniejsze oczy ukazały się kiedy powoli oblizałam swoje usta, tak bardzo chciałam żeby dotknął ich swoimi.
Motyle w brzuchu zaczęły szaleć, kiedy czytał w moich myślach. Powoli z wyraźnym zadowoleniem pochylił się pogłębiając coraz bardziej nasze zbliżenie. Jego smak potrafił w jednej chwili rozlać się po całym ciele dając ta nieopisana przyjemność, którą rozkoszuję się tylko przy jego bliskości. Jeszcze żaden mężczyzna nie działam na mnie tak jak Lou.Zajęczałam niezadowolona nie czując z nim żadnego kontaktu.
-Ej obiecałeś..-rzuciłam szybko czując jak osamotniona stoję w wodzie po talię
Jego złowieszczy śmiech wkradający się na twarz wywołał lekki strach. Przyspieszyłam lekko oddech widząc jak jego ręce zanurzają się w wodzie.
-Proszę kochanie..ja nie chce.
-Ale przecież ja nic nie robię-odezwał się wesoły widząc moje przerażenie
Już miałam go wyminąć kiedy dno nagle jakby się urwało, a mocno dłonie Louis'a otoczyły moje ciało.Przestraszyłam się kiedy jedną rękę wcisnął za kolana, a druga mocno trzymał plecy.
-Ej no...to niesprawiedliwe-oburzyłam się zaciskając swoje dłonie na karku chłopaka
-Ale co?-uśmiech nie potrafił zejść mu z twarzy
-Że tak w każdej chwili możesz sobie mnie podnieść-dodałam z nie zadowoleniem spotykając jego piękne oczy
Nie potrafię się mu oprzeć, kiedy obdarzył mnie swoim słodkim uśmiechem cała złość uleciała zastępując się głębokim uczuciem którym go darzę.Jednak przerażenie z powrotem wróciło kiedy moje ciało zaczęło zbliżać się do zimnej tafli wody.
-Nie!-krzyknęłam mocniej ściskając ciało chłopaka, zagłębiając twarz w jego szyję
Jego klatka podniosła się i opadła w wyraźnym śmiechem.
-Nie trzeba było tak od razu-zadowolił się chłopak odwzajemniając mój uścisk
Powoli zaczał iść w stronę plaży, nie ujmując nawet trochę w sile uścisku. Delikatnie położył mnie na rozgrzanym piasku, jednak teraz nie był tak bardzo szczypiący kiedy ciało przystojniaka było blisko.
-Uwielbiam się z tobą przytulał-zaśmialiśmy się znacząco oddając się przyjemnemu i głębokiemu pocałunkowi.

czwartek, 18 lipca 2013

Liam :D

Imagine dla: Zuzik

Słońce coraz bardziej ogrzewało pół nagie ciało. Przyjemnie opalałam się na wygodnym leżaku  otoczona domem i lekkimi cieniami padającymi na zielona trawę, które tworzyły wysokie drzewa. Ładny zapach kwiatów mnie otaczający, mieszający się z nutką spalin samochodowych dochodził do moich nożdży.
Uśmiechnęłam się lekko słysząc kroki.
-Wiem, że tutaj jesteś, Liam-odezwałam się z rozbawieniem nie otwierając oczu
Zaśmiałam się cicho czując obecność chłopaka tuż nade mną. Leniwie podniosłam powieki, lecz wzrok nie zatrzymał się na rozświetlonych oczach chłopaka, oraz na złowieszczym uśmiechu lecz na wielkim pojemniku trzymających w rękach. Uśmiech zszedł z twarzy uświadamiajac sobie co jest w jego wnętrzu.
-Nie, nie!-krzyknęłam podnosząc się z miejsc,ale było już  za późno
Lodowata woda oblała moje ciało powodując gęsią skórkę. Stanęłam w miejscu rozkładając ręce czując jak ciało zaczyna drżeć ze zimna.
-Liam, ty debilu!-wykrzyczałam kiedy śmiech rozniósł się w powietrze, a moje ciało zesztywniało
Nie chciałam zrobić jakiegokolwiek ruchu, jakby miał rozbudzić jeszcze zimną falę. Śmiech Liam'a nasilał się z każdym spojrzeniem na moją osobę.
-Nienawidzę cię-chciałam krzyknąć lecz rozbawiona twarz Payne'a tylko poruszyła moje serce w stronę śmiechu
-Chyba trochę się spociłaś-zacinał się pod zbyt duża dawną śmiechu
-Widzę , że po kilku miesięcznej trasie zaostrzył ci się język-zaśmiałam się biorąc ręcznik próbując osuszyć ciało, ale po chwili się zatrzymałam, kierując mój chytry wzrok na chłopaka
-Zajebiście wyglądasz-śmiech za którym tęskniłam zaczął mnie denerwować do momentu kiedy świetny plan wyostrzył się w moich myślach
-Tak masz rację-uśmiechnęłam się zaczynając iść w jego stronę-To był dobry ŻART-krzyknęłam ostatnie słowo przytulając się mocno do Liam'a
-Zostaw-usłyszałam jego błagalny głos pomiędzy moim głosem kiedy chciał mnie od siebie odsunąć
-Pamiętaj, że jestem mistrzem zemsty-rzuciłam pewna siebie oglądając się przez ramie kiedy kroczyłam do domu z uśmiechem a twarzy

*

-Przez ciebie mam całą mokra koszulkę-usłyszałam głos za placami, na co tylko się uśmiechnęłam
-Wiesz..i tak w końcu trzeba było ja wyprać..więc..-zaśmiałam się obracając w stronę rozbawionego Liam'a
-Brakowało mi tych naszych docinków-niski jego głos jak zawsze doprowadzał mnie do szaleństwa
Czasami, żałowałam, że kiedy zaproponował związek, odpowiedziałam, że przyjaźń będzie znacznie lepsza. No ale cóż..nie mogę cofnąć czasu.
-Mi też. Chcesz się czegoś napić?-zapytała przyjaźnie spoglądając na chłopaka, który w ostatnich chwili oderwał wzrok od mojego tyłka
No tak..strój kąpielowy w mieszkaniu gdzie jest tylko chłopak nie jest dobrym pomysłem.
-Tak chce-zmieszany szybko odpowiedział, zastanawiając się czy zauważyłam gdzie się patrzył
Serce zabiło szybciej na samą myśl, że pożera mnie wzorkiem. No ale..tylko przyjaciele!
Żółty sok wypełnił szklankę. Z uśmiechem zmierzyłam jego twarz. Zbliżyłam się do Liam'a delikatnie przechylając ciecz nad jego kroczem.
-Oj..chyba się ktoś troszkę zmoczył-zażartowałam poważna widząc jak płyn zatrzymuje się na ziemi, mocząc spodnie
-Ej no-odskoczył zszokowany
-Mówiłam Ci juz kiedyś, żeby ze mną nie zadzierać-nie mogłam powstrzymać śmiechu
-Boję się co się stanie..-zmarszczyłam brwi słysząc te słowa-Jak dalej będziemy tak robić...mamy całe 2 tygodnie-przytulił mnie mocno a ja wtuliłam się w jego przyjemny tors uśmiechając się, że w Końcu mam go dla siebie
Całe dnie razem..sami, aby w Końcu nadrobić wszystkie czasy, kiedy był w trasie.Widok jego uśmiechu to najpiękniejszy widok jaki do tej pory oglądałam.

Mina typu: ' Mamy dwa tygodnie. Jeszcze się zemszczę' 
haha :D

środa, 17 lipca 2013

Liam

Imagine dla: @nakedloueh

-Że co? Tylko nie on!-podniosłam głos słysząc nazwisko Payne
-Przestań. To jest już ustalone.-odezwał się menadżer na co fuknęłam pod nosem-Wydajecie płytę więc przyda wam się niezły rozgłos.
-Ale czemu on?-wstałam z miejsca czując jak złość daje górą-On jest taki..umm-nie potrafiłam znaleźć odpowiedniego słowa- Dziwny-skrzywiłam się na samą myśl o chłopaku
-Nie masz co się sprzeciwiać!-krzyknął wychodząc z pokoju
No pięknie. I zostawił mnie z myślą, o tym, że przez kilka najbliższych dni, będę musieć udawał miłość do Liam'a Payne tylko dlatego, że nasze płyty bliskie są premiery. Dlaczego on? Dlaczego?! Wszyscy tylko nie on. Zadławiłam się na sama myśl o naszym pocałunku.
'Oczami Liam'a'
-Nie, nie ma takiej opcji-sprzeciwiłem się od razu słysząc od Paul'a ich plany

-Nie masz innego wyjścia, za chwile tutaj będą-otworzyłem szerzej oczy, nie mogąc uwierzyć, ze za chwilę zobaczę 'moją' dziewczynę której nie mam w ogóle ochoty oglądać
Po domu rozległ się dźwięk dzwonka. Od razu przeniosłem wzrok na drzwi uświadamiajac sobie, że najbliższe dni mojego życia będa najgorsze. Dlaczego akurat ona? Nienawidzę jej...jest za bardzo rozkapryszona.
-Cześć stary-głos menadżerów wypełnił mieszkanie, ale nawet na nich nie spojrzałem
Biorąc głębokie oddechy próbowałem uspokoić serce oraz wściekłość aby tylko nie wybuchnąć kiedy zaczęli wchodzić do salonu.
-To jest Liam, a to jest [T.I]-usłyszałem moje imię, niepewnie przeniosłem  na nią wzrok
Nawet nie spojrzała. Tępo wpatrywała się w krajobraz na oknem. Na jej twarzy malowało się wyraźne obrzydzenie.
-To się nie uda. Nie ma sensu-odezwałem się
-Zgadzam się-wstałam zaraz po mnie z wyraźnym uśmiechem i blaskiem w niebieskich oczach
-Nie ma mowy!-sprzeciwili się nam od razu z podniesionymi głosami
Opadliśmy na łóżku z niezadowoleniem.Miłość to najmocniejsze uczucie. Powinniśmy ją darzyć osobę dla nas na prawdę ważna, a nie osobę, którą narzucają nam menadżerowie. Nie chce okłamywać moich fanów, ale pomimo wszelkich próśb kiedy wyszli i tak moje pragnienia nie zostały spełnione.

*

-Kocham Cię-usłyszałem jej głos pomiędzy blaskiem fleszy w tłumie fotoreporterów
Oczy świeciły niesamowitym blaskiem kiedy słodkie słowa wypływały z jej ust w stronę mojej osoby. Jest wyśmienitą aktorką.Ja tak nie potrafiłem. Uśmiech zastępował odpowiedź, a dłonie mocniej zacieśniły się wokół jej palców kiedy dążyliśmy pomiędzy fankami przez miasto.Jej uśmiech był taki szczery..czasami na serio myślałam, że sie we mnie zakochała, ale wszystko mijało kiedy opuścili nas dziennikarze. Od razu odrzucała moja rękę fukając z obrzydzeniem pod nosem.Nie powstrzymałem się robiąc tak samo. Kontrolowała nasz 'związek'.Powoli miałem tego dość. Minęło kilka dni, a ja już chciałem to skończyć, ale nie..jeszcze ponad miesiąc do wydania płyty.

*

Kolejna ustawiona akcja. Nerwy pomału nie dawały rady. Musiała przyjść do studia kiedy nagrywałem wokale. Boże..czy ona musi być zawsze koło mnie?
Zimne powietrze otuliło moje ramiona dlatego ruszyłem w stronę pokoju. Moim celem była bluza. Wszedłem do pokoju uchylając nie wiele drzwi podchodząc prosto do kanapy.
-Mogę zadać Ci jedno pytanie?-wystraszył mnie głos [T.I], nie wiedziałem że tutaj jest, od razu obróciłem na nią wzrok, pokiwałem potwierdzająco głowo wiedząc że widzi mnie w odbiciu lustra-Dlaczego mnie tak nienawidzisz?-jej pytanie zbiło mnie z tropu, chwile zajęło mi aby odnaleźć odpowiedź
-Nie nienawidzę Cię-chciałem być jak najbardziej wiarygodny
-Przystań-lekko się uniosła obracając na mnie zupełnie inny wzrok-Przecież to widzę.
- Po prostu, jesteś...no wiesz...-zacinałem się dobrze wiedząc że takie słowa urażają kobiety-Trochę ..sławna..za bardzo. Zachowujesz się jak typowa gwiazda-mówiłem nie pewnie obserwują jej ruchy po każdym słowie-nie chciałem jej zranić.
-Właśnie tak myślałam-odwróciła zasmucona wzrok
-Ale nie bierz sobie tego do siebie-od razu zrobiło mi się jej żal
-Ale tu nie chodzi o to-przerwałem jej
-A o co?-zamilkła na chwile jakby bała się odezwać, wziąłem głęboki wdech zastanawiając się co miała na myśli, zdecydowanie posmutniała
'Oczami [T.I]'
-To nie ja-powiedziałam zaciskając mocniej oczy

-Że co?-palący, niezrozumiały wzrok Liam'a przeszywał mnie całą
-To menadżerowie mnie taką stworzyli.Powiedzieli że muszę być bezlitosna, nie liczyć się z uczuciami innych, wtedy wyjdę na prostą, będą sławna, ale ja nie chce być taka dłużej-czułam jak oczy pragnął wypełnić się łzami dlatego zacisnęłam je jeszcze mocniej
-Wiem jak to jest-ciepła dłoń oplotła ramię- Większość osób uważa że jestem nudziarzem-zaczął a te słowa przykuły moją uwagę, czy on czytał w moich myślach?-Ale tak nie jest. Jestem jeszcze nastolatkiem, uwielbiam się bawić, dlatego lubię występować, być na scenie, tam mogę być sobą, a nie tym kim każą mi być-jego głos lekko się załamał
Zaraz co? Czyli on..zaraz no...on jest w takiej samej sytuacji co ja.
-Ale wiesz co..widzę, że przez to nauczyłaś się byc niezłą aktorką, te uśmiechy, te zachłanne pocałunki na zewnątrz..zadziwiłaś mnie-obdarzył mnie słodkim uśmiechem pocierając ręką lekko skórę na plecach
-A może ja właśnie nie grałam?-słowa z moich ust wypadły zanim pomyślałam
Ale to chyba one otworzyły prawdziwą drogę mi i Liam'owi. Choć teraz się spotykamy nie jest to narzucane. Poznajemy siebie prawdziwych, takich jak jesteśmy na co dzień i to jest piękne. Odkrywamy swoje zalety, których ku mojemu zaskoczeniu jest coraz więcej. Wszystko idzie dobrze, a ja zaczynam zakochiwać się w Liam'ie, którego jeszcze parę tygodni temu nienawidziłam, ale teraz jest chłopakiem którego szukam od dawna.


poniedziałek, 15 lipca 2013

Zayn

Imagine dla: Ines2506Inga

Duże usta Zyan'a powoli doprowadzały mnie do szaleństwa. Składał pocałunki na wrażliwej skórze szyi przyprawiając mnie o ciche jęki. Rozpalone moje nagie ciało przyciskał swoim torsem ciężko,ale szybko unoszącym się w górę i w dół kiedy lekko poruszałam palcami w jego włosach.Pożądanie rosło z każdym naszym ruchem. Wygodny materac jeszcze bardziej podsycał sytuację.Podniosłam biodra kiedy usta Zayn'a delikatnie zsunęły się na skórę pod uchem. Znalazł mój czuły punkt jeszcze bardziej pobudzając falę rozkoszy zagnieżdżającą się w podbrzuszu. Przytrzymał mocniej cało, zagłębiając dłonie w brzuchu. Pocałunki zmierzały w stronę dekoltu a oddech stawał się szybszy. Zamknęłam oczy rozkoszując się jego bliska obecnością. Opuszki jego palców powoli gilgotały skórę zjeżdżając od szyi coraz to niżej. Zatrzymał się tuz nad pępkiem wiedząc doskonale, że w tamtym miejscu moje łaskotki narażone są na największą częstotliwość.
-Zayn-zaśmiałam się próbując odsunął jego reki
Złowieszczy,ale pozytywny uśmiech tylko pogłębił jego ruchy, ale tylko przez chwile. Dalej ruszył w powolną, mecząca drogę zbliżając się do mojej kobiecości. Mocniej zacisnęłam jego włosy, na co zareagował głębokim jęknięciem kiedy jego palec dotknął nadwrażliwej części intymnego miejsca.
-Zayn..-zajęczałam prawie błagalnym tonem
Cichy chichot chłopaka jeszcze bardziej sprężyły mięśnie. Pragnęłam mieć go już w sobie, poczuć jego obecność, a on specjalnie prowadził tą przyjemna, ale zdecydowanie zbyt długa drogę. Wrócił do ust, rozkoszując się ich smakiem. Całował zachłannie,ale miękko jednocześnie. Momentami, przygryzając moją wargę czułam jego strach jakbym za chwile miała uciec spod jego idealnego, pociągającego mnie ciała.Chwytając twarz w dłonie, odwrócił moją uwagę mocno się we mnie wbijając. Jęknęłam przez pocałunek czując lekki ból. Uśmiechnął się na chwile odsuwając się ode mnie wpatrując się w rozpalone, wypełnione rozkoszą oczy. Krzyki jego imienia zwiększały się z każdym jego pchnięciem, a krew w żyłach nie potrafiła się uspokoić. Ciężkie oddechy mieszały się z powietrzem w pokoju. Przejeżdżając paznokciem po karku chłopaka usłyszałam jego warkot tak bardzo mnie cieszący i podniecający jednocześnie.Nie zwalniał kiedy czułam, że spełnienia jest już blisko.

*

-Wstawaj kochanie-miękkie usta odbiły swój wzór na policzku
Z uśmiechem podniosłam powieki widząc najpiękniejszy widok pod słońcem.Oczy wypełnione blaskiem idealnie komponujące się w piękny, szczery uśmiech chłopaka. Rzęsy zatrzepotały kiedy słońce dostało się do tęczówki. Wyglądał jak anioł.
-I jak się spało?-ponownie usłyszałam jego głos
-Po wczorajszym...wspaniale-zamyśliłam się w zadumie
Delikatne jego usta znalazły drogę do zaróżowionego policzka na wspomnienie wczorajszej nocy.
-Idę wziąć prysznic-dodał szybko, leniwie schodząc z łóżka
Uśmiechnęłam się na widok jego nagiego ciała i mięśni napinających się z każdym jego ruchem . Zaśmiał się słodko czując mój palący wzrok na sobie. Oddałam się relaksowi swobodnie opuszczając głowie z powrotem na poduszkę. Wróciłam myślami do nieskazitelnego widoku chłopaka. Kurde..ja to mam szczęście mogąc go dotykać.
-Zayn..przyszedł Ci sms'em-krzyknęłam dobrze wiedząc, ze nie słyszy pod głośnym strumieniem wody
Marszcząc brwi, z uśmiechem chwyciłam komórkę rozświetlając ekran. Nieznany numer przysyła mu wiadomość. Bez zastanowienia postanowiłam go odczytać. ' Hej kochanie..nie wiesz jak za tobą tęsknię..spotkajmy się w końcu xoxo'
Otworzyłam szerzej oczy widząc niewielki napis w wiadomości tekstowej. Złość mieszała się z smutkiem. Jak on mógł? Jakie coś...to chyba najgorsze co mógł zrobić
Przypływ adrenaliny od razu dało się wyczuć, kiedy z trzaskiem zamknęłam drzwi naszego pokoju, kiedy ukazał się z mokrymi włosami nie daleko łózka. Nawet ta jego męska postura nie potrafiła odbić mnie od wściekłości która w kilka chwil potrafiła ogarnąć całe ciało. Od stóp do głów.
-Kochanie..-usłyszałam niepewny głos, nawet nie zadrżałam, zamknęłam tylko mocno powieki aby nie wybuchnąć wściekłością
-To nie tak jak myślisz-momentalnie stanął za mną-To ona się na mnie uwzięła, ja kocham tylko Ciebie, to ty jesteś dla mnie ważna. Mówiłem jej żeby się odczepiła-mówił z coraz to większość złością-Ale ona dalej swoje-zamilkł na chwile a ja starałam się poukładać każde jego słowo
Zaraz..jeszcze wczoraj popołudniu powiedział mi, że jestem dla niego najważniejsza i że mam zawsze o tym pamiętać. Że jego serce należy tylko do mnie..może już coś przeczuwał. Chciał już się zabezpieczyć.
-Kocham Cię-wyszeptał swoim niskim głosem sprawiając, że złość pomału zastępowała się..miłością?
-Czemu mi nie powiedziałaś?-od razu zapytałam wiedząc dobrze że później nie będę w stanie kiedy delikatnie obdarowywał skórę szyi pocałunkami
-Myślałem, że odpuści-mocnym, pewnym siebie ruchem obrócił mnie w swoją stronę-Proszę, zapomnijmy o tym-dotknął swoim nosem mojego-Kocham Cię tak cholernie-jego niski głos przyprawił mnie o uśmiech, na co zadowolony obdarzył mnie namiętnym pocałunkiem, który na pewno nie wyglądałby tak gdyby mnie zdradził
Jestem pewna, że jestem jedyną dziewczyna w jego życiu. I to jest piękne.

Jej..nie wierzę..
tyle komentarzy i to wszystkie abym tylko nie opuszczała bloga!
No nie wierze...tak bardzo Was kocham<3
Prawie się wzruszyłam jak czytałam te komentarze..aww jesteście kochani, wspieracie mnie
nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy ♥ 
wchodzę, a tu tyle komentarzy..od razu się uśmiecham ♥
Ale..to nie zmienia faktu..a dobra..dowiecie się dopiero za kilka dni :)
Kocham Was tak bardzo ♥

niedziela, 14 lipca 2013

Louis

Imagine dla: @luvmyTommoo

Piosenka :) jeśli chcesz :)

-No idź do niego, zagadaj- mocne dłonie przyjaciółki popchnęły mnie lekko w stronę ulicy
Spojrzałam przez ramię z większymi oczami, kierując do niej bez dźwięczne słowa 'nie rób mi obciachu'.
Nabierając powietrza w płuca, a tym samym wypinając pierś do przodu, spojrzałam w prawo, w lewo, wymusiłam szczery uśmiech ruszając w poprzek ulicy. Każdy krok przybliżał mnie do przystojniaka myjącego samochód. Mięśnie powiększające swoja objętość, kiedy zataczał kółka na masce samochody, aby wytrzeć mokre plamy, zatrzymały moje ciało na chwile odrywając się od świata rzeczywistego. Zaciągnęłam się powietrzem, nie mogąc uwierzyć, że Bóg obdarzył mnie takim seksownym sąsiadem. Dlaczego odważyłam się podejść do niego dopiero po kilku miesiącach?
-Cześć-powiedziałam od razu oblewając się rumieńcem kiedy spojrzał na mnie palącym, pełnym iskierek spojrzeniem
-Hej.
-Jestem [T.I]-wyciągnęłam ku niemu dłoń ku dziwieniu w ogóle nie zadrżała
-A ja Louis-ściskając jego delikatną, lekko mokrą dłoń poczułam ciepłą falę pobudzającą całe ciało,ale bez problemu udało mi się utrzymać równowagę
-Wiesz..pomyślałam-od kiedy go zobaczyłam myślałam, że w tej chwili wymiękne,ale kolejna niespodzianka, nabrałam niespodziewanej odwagi- Że może wybralibyśmy się gdzieś wieczorem? Może do kina?-z nadzieją wpatrywałam się w hipnotyzujace mnie oczy
Odetchnął jakby z ulgą spuszczając na chwile  wzrok z wyraźnym uśmiechem.
-Coś się stało?-niepewnie zbliżyłam się o krok dotykając rozgrzanej od słońca skóry na odkrytym jego ramieniu
-Nie, nie-zaśmiał się słodko-Myślę, że to dobry pomysł.
Nie wierze..nie wierzę! Właśnie umówiłam się z Louis'em Tomlinson'em. To chyba stało się za szybko, oddech nie mógł złapać normalnego rytmu kiedy po godzinie uświadomiłam sobie co czeka mnie dziś wieczorem.Podskoczyłam z piskiem w głowie mają przeróżne obrazy naszego spotkania. Serce łomotało jakby chciało wydostać się na zewnątrz.Czy ja właśnie odważyłam się zagadać do Louis'a? Serce potrzebowało świeżego powietrza,ale płytkie oddechy nie pozwalały na to.

*

-O nie-wyszeptałam cicho mając nadzieję, że Louis tego nie usłyszy
-Coś się stało?-głos przepełniony był opiekuńczym tonem
-Nie, nic-przełknęłam ślinę wymuszając uśmiech
No i po mnie.Horror. Nienawidzę ich dlatego tak zareagowałam widząc bilet.Uśmiechałam się sztuczno do czasu aż światła zgasły. Obecność Louis'a jeszcze bardziej mnie stresowała, ale ku kolejnej fali zdziwienia emocje dawały górą, a odwaga w jednej chwili ogarnęła ciało. Mocno ścisnęłam jego dłoń kiedy wielki ekran przedstawił przerażająca mnie twarz. Cichy chichot wydostał się z jego ust mówiąc.
-A więc o to chodziło.
Rozbawiony jego wzrok spoczął na wypełnionych strachem oczach.Zerknął na moje usta, które pod wpływem jego wzorku powoli oblizałam. Speszył się swoim ruchem odwracając wzrok a tym samym wywołując u mnie śmiech.
-Jesteś słodki kiedy jesteś zawstydzony.
Zaraz? Czy ja to powiedziałam na głos. Nie,nie, nie!
-Ty jesteś cały czas słodka-zaczerwieniłam się, ciesząc się w duchu, że nie może tego zauważyć przez ciemność która ogarnęłam pomieszczenie w chwilowej zatrzymanej akcji filmu.
Czy on na serio to powiedział? Na prawdę, te słowa wydobyły się z jego ust? Zaraz..to trochę dziwne.. właśnie dziwne jest to, że w przypływie emocji pocałowałam jego soczyste usta. Nie nie...to wszystko jest zbyt idealnie, idealnie -powtórzyłam parę razy- To jakby był sen, sen, sen. To słowo zaczęło odbijać się w mojej głowie poruszając wszystkie myśli.
-No nie!-rozczarowana zaciągnęłam się powietrzem -Kurde to tylko sen! Louis nigdy nie będzie mój.Mogłam się domyślić-poczułam złość samą na siebie- Przecież ja nigdy nie jestem taka odważna-zakryłam zaspane jeszcze oczy czując jak łzy zaczynają je wypełniać
Z hukiem drzwi pokoju się otworzyły. Podniosłam się z szybszym oddechem, ku mojemu zdziwieniu stanęła wystraszona przyjaciółka.
-Ty nie gotowa..-zacięła się z uśmiechem zauważając moją sukienkę-Na randkę z Louis'em-otworzyłam szerzej oczy, wypełniły się szokiem
-C-co?-wyjąkałam sama zdziwiona swoim strojem
-Zaraz może tutaj być-podała mi dłonie abym mogła wstać
-A co jeśli tutaj już jest?-usłyszeliśmy, słodki męski głos
Od razu skierowałyśmy głowy w stronę drzwi. Wstrzymałam oddech kiedy stał w nich Louis. Czyli jednak to stało się naprawdę. Uśmiechnęłam się znacząco kiedy splótł nasze dłonie kierując mnie w stronę wyjścia.

Nie wiem czy jest sens dalej prowadzić tego bloga.
staram się pisać imagine codziennie..a co dostaje w zamian..
5 komentarzy..
Kiedyś dochodziliście do 20/25 a teraz..
dziękuję bardzo tym co komentują regularnie..:)
Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy...gdyby nie wy (Ci co komentują)
pewnie nie byłoby tutaj kolejnego imagina, ale jak tak dalej pójdzie
skończę z tym blogiem :(